InformacjeFelieton

Good Game i Comic Con 2017 - Byliśmy, zobaczyliśmy, podsumowaliśmy [wideo]

... Lucas & Myszasty

Nie w Warszawie, ale pod Warszawą. Nie konwent, ale targi. Ale na pewno lepiej niż rok temu.

Przez cztery dni tereny targów Ptak Warsaw Expo gościły fanów gier i ogólnie pojętej popkultury. Wymieszanie tematyczne było spore, ale można śmiało stwierdzić, że dominowało to, co ma w sobie elementy fantastyczne. Połączenie Good Games Warsaw i Warsaw Comic Con zadziałało, bo w sumie jest naturalne. Gracze zwykle interesują się kulturą masową (z naciskiem właśnie na fantastykę), a fani fantastyki nie mają nic przeciwko grom. W sumie można zaryzykować, że większość tych dwóch zbiorów stanowi ich część wspólna.

Warsaw Comic Con nie był kolejnym konwentem dla wieloletnich fanów fantastyki. To przede wszystkim targi z mnóstwem stoisk, na których można było nabyć niemal dowolne gadżety, zabawki, ciuchy dla nerdów i geeków, biżuterię, ozdoby… Nie zabrakło też oczywiście książek, komiksów i gier. Co ważne wiele z planszówek dało się przetestować przed zakupem. Takie targi to idealne miejsce na zakupy, bo duza część prezenotwanego na nich towaru na co dzień dostępna jest w internetowych sklepach, czyli nie mamy okazji ich dokładnie obejrzeć, dotknąć przed zakupem.

Oczywiście nie były to jedynie targi, na miejscu można było spotkać mnóstwo polskich twórców fantastyki. Dominowali pisarze, ale kilka osób od komiksów też się przewinęło. O kino fantastyczne u nas ciężko, więc lukę uzupełniały osoby związane z innymi gatunkami (na przykład ekipa od serialu HBO Wataha). No i oczywiście gwiazdy Warsaw Comic Con, czyli zagraniczni aktorzy z popularnych seriali. Fakt, nie dotarła jedyna osoba, która naprawdę może być nazywana gwiazdą, czyli Charles Dance, ale dla fanów seriali możliwość zobaczenia na żywo aktorów z drugiego szeregu to niesamowite wydarzenie. No i dla nich to są jednak gwiazdy. Mimo to liczę, że z czasem na takich imprezach w Polsce zaczną się pojawiać Gwiazdy przez duże i nie wymagające dodatkowego kontekstu “G”. Zobaczymy, następny Comic Con w Ptak Warsaw Expo już pod koniec września tego roku.

Druga impreza z połączonych, Good Games Warsaw, koncentrowała się na popularnych grach sieciowych i youtuberach. Kolejne mecze miały swoich licznych widzów, a przy okazji w tej samej hali można było odwiedzić stoiska firm z branży. Przetestować, o co chodzi z technologią VR na przykład. Odwiedzający mogli sobie usiąść na fotelach dla graczy i sprawdzić, który im pasuje, tudzież zobaczyć na żywo biurka, które mamy w gramowej ofercie. Swoją drogą bardzo nas cieszy, że na naszym stoisku cały czas był ruch i mnóstwo odwiedzających. Dobrze czasem pojawić się gdzieś fizycznie, a nie pozostawać bytem wirtualnym. Krótko mówiąc, dziękujemy wszystkim, którzy nas odwiedzili!

Na terenie dwóch olbrzymich hal znalazło się miejsce na różne rzeczy. Na przykład na model X-winga z Gwiezdnych Wojen w skali 1:1. Były też Snow Speeder i AT-ST. Fani gwiezdnej sagi nie mogli zresztą narzekać, bo mniejszych modeli była cała kolekcja, a na dodatek można było w symulatorze sprawdzić, czy mamy oko jak Luke Skywalker i damy radę zniszczyć Gwiazdę Śmierci. Zachwycały też niesamowite konstrukcje i dioramy z klocków LEGO. Wśród nich był Pałac Kultury i Nauki, autorstwa mojego wieloletniego znajomego. Niestety, podczas demontażu ekspozycji płyta plexi runęła na budynek, niszcząc go niemal zupełnie…

Pomiędzy halami znalazło się miejsce na strefę gastro - i to nie byle jaką, bo z niezłych food trucków (swoją drogą mieliśmy w Polsce na ten rodzaj mobilnych knajp lepsze określenie “barobus”, szkoda, że odeszło w zapomnienie). Można było zjeść i mięsnie i jarsko, i na słodko i na ostro. Na samym końcu, pomiędzy halą dedykowaną głównie Good Games Expo a kolejną, która miała mieścić kilka dodatkowych atrakcji, które nie wypaliły, rozłożyła się wioska post-apo. Można było tam między innymi z pierwszej ręki zasięgnąć informacji o zbliżającym się OldTown Festival, imprezie również objętej naszym patronatem medialnym. Tuż obok rozstawiła się Wioska Wikingów. W tej części imprezy stały też rozmaite pojazdy, w tym kultowy DeLorean z Powrotu do przyszłości.

Atrakcji było mnóstwo, aczkolwiek specyfika takich imprez sprawia, że jeśli nie jesteśmy zainteresowani rozmaitymi specjalnymi wydarzeniami (prelekcje i dyżury autografowe w ramach Warsaw Comic Con czy mecze sieciowe oraz spotkania z youtuberami podczas Good Games Warsaw) jednodniowa wizyta na fantastycznym targowisku zupełnie wystarczyła, by ogarnąć wszystko. Zapewne tak właśnie do sprawy podeszła większość ludzi nie należących do aktywnych środowisk fanowskich. Ludzi, którzy trochę się interesują serialami, grami, fantastyką, komiksami - ale popkultura nie jest kluczową częścią ich życia. Imprezy typu Warsaw Comic Con są adresowane w dużej mierze do nich. I trochę przy okazji pomagają im się bardziej wkręcić w temat.

Organizatorzy chyba nie do końca byli pewni frekwencji, bo przez pierwsze dwa dni darmowe autobusy kursowały co godzinę, wiec zarówno one, jaki i te z normalnej komunikacji podmiejskiej były strasznie zatłoczone, a na przystanku dla odjeżdżających czekały nieprzebrane hordy ludzi. W sobotę i niedzielę autobusy kursowały czterokrotnie częściej i tłok się rozładował. Na przyszłość organizatorzy powinni postawić na kursy co kwadrans (o ile nie co dziesięć minut) przez cały czas trwania imprezy. Do poprawki jest też kwestia sal prelekcyjnych. Muszą być lepiej ekranowane, bo nie dość, że hałas z zewnątrz utrudniał słuchanie prelegentów, to i ich głosy dołączały się do ogólnego harmidru na zewnątrz.

Pierwsze koty za płoty. Pozostaje mieć nadzieję, że organizatorzy wyciągnęli wnioski ze swoich potknięć i kolejna, wrześniowa impreza zostanie zorganizowana znacznie lepiej. Bo takie targi są potrzebne, coraz potrzebniejsze. Fantastyczna kultura masowa dawno opuściłą getto i jej odbiorcy są teraz wszędzie. Konwenty mogą im się wydać zbyt hermetyczne, wielkie targi to najlepszy pierwszy krok.

Najnowsze
Lubisz nas?