InformacjeFelieton

10 marek, które ostatnio zaliczyły największy zjazd formy

... Mateusz Mucharzewski

Serii gier, które spektakularnie spadły ze szczytu popularności jest wiele. Tym razem przyglądamy się tym, które zrobiły to w ostatnim czasie.

Historie „od zera do bohatera” to klasyk, który wzbudza ogromne zainteresowanie od lat. Mało jaki motyw może się z tym równać. Paradoksalnie równie duże emocje wzbudza odwrotna sytuacja – spektakularne upadki tych, którzy jeszcze niedawno byli na szczycie. W branży gier również tego nie brakuje. Nie są to tak widowisko historie jak np. w świecie celebrytów, głównie dlatego że nie dzieją się z dnia na dzień, tylko trwają dłuższy okres. Mimo wszystko kilka takich „zjazdów” potrafi zrobić wrażenie. Aż trudno uwierzyć, że pewne serie jeszcze niedawno były na ustach wszystkich, niemalże każdy się tym interesował. Dzisiaj te same IP niekiedy nie obchodzą w zasadzie nikogo. O nich właśnie jest ten tekst.

Zapraszam więc na jak najbardziej subiektywy przegląd dziesięciu marek, które w ostatnim czasie zaliczyły spektakularny zjazd formy. Koniecznie podzielcie się w komentarzach swoimi przemyśleniami, kto jeszcze powinien znaleźć się w takim zestawieniu.

10. Call of Duty

Listę rozpoczynam od marki, której zjazd formy jest dosyć specyficzny. Patrząc po jakości kolejnych odsłon Call of Duty ciężko doszukiwać się problemów. Przykładowo zeszłoroczne Infinite Warfare to genialna kampania dla pojedynczego gracza i wciągający multiplayer. Ok, online jest atrakcyjny głównie dla największych fanów, ale mimo wszystko ciężko mówić o jakimś szczególnym spadku formy. Mimo wszystko wyniki sprzedaży, chociaż nadal imponujące, jedynie się pogarszają. Najmocniej jednak cierpi wizerunek serii. Gracze narzekają na futurystyczne klimaty i brak zmian. Wydaje mi się, że robią to głównie ci, którzy w Call of Duty nie grają. W końcu każda z trzech ostatnich odsłon zupełnie inaczej pokazuje świat przyszłości. Na brak urozmaicenia nie ma co narzekać.

Nie zmienia to jednak faktu, że Call of Duty znalazło się w odwrocie. Brakuje już takich zachwytów i entuzjazmu jak przed laty. Activision zrobiło więc dokładnie to, co jest źródłem problemów wielu niżej opisanych marek – zaprezentowało to czego oczekują fani. Ci prosili o II wojnę światową, a więc ta pojawi się w tegorocznej odsłonie. W efekcie Call of Duty znowu wróciło do łask, a mówienie że czeka się na kolejną część nie jest już wstydem. Oby tylko po premierze nie przyszło rozczarowanie jakością produkcji ekipy Sledgehammer Games.

9. Killzone

Historię słynnego trailera Killzone 2 zna chyba każdy i nie ma potrzeby ją przypominać. Warto jednak cofnąć się pamięcią do tych czasów i przypomnieć sobie jak duży rozgłos miała każda informacja na temat gry. Trzecia część gorsza pod tym względem nie była. Killzone stał się flagową marką PlayStation, zawsze wyznaczał nowe standardy technologiczne i przyciągał do kolejnych konsol Sony wielu graczy. Dzisiaj po dawnej popularności niewiele zostało. Ekipa Guerrilla Games zrobiła dwie rzeczy, które przyczyniły się do tej sytuacji. Pierwszą była najnowsza odsłona Shadow Fall. Niedopracowana, robiąca wrażenie graficznie tylko na wideo z rozgrywki pokazywanym na E3. Szkoda, że w rzeczywistości ten fragment gry wygląda zupełnie inaczej. Do dzisiaj uważam, że jest to zdecydowanie najgorszy pierwszoosobowy shooter tej generacji konsol.

Drugim gwoździem do trumny marki okazała się najnowsza produkcja Holendrów – Horizon: Zero Dawn. Na pewno nie zaliczam się do największych fanów tej gry, ale mimo wszystko muszę przyznać że wyznaczyła ona nowy kierunek dla dewelopera. Guerrilla pokazała, że potrafi zrobić coś innego niż Killzone i w przyszłości raczej to na tej marce się skupi. Pozornie PlayStation na tym tylko zyska. Pozornie, ponieważ Sony pozostaje bez silnego FPS-a na wyłączność. Potencjalne kontynuacje Horizon powinny to jednak zrekompensować.

8. SimCity

Przed wieloma laty SimCity było jedną z tym marek, które zbudowały pozycję studia Maxis. Absolutny lider swojego rynku, wyznacznik jakości. Czemu seria dostała ładnych parę lat przerwy, tego nie wiem. Zdecydowanie łatwiej jednak ocenić najnowszą odsłonę. Wygłodniali fani czekali na kolejne SimCity jak na jedną z największym premier roku. No i doczekali się - małych map, błędów i niedziałających serwerów.

Maxis wymyślił sobie koncepcję, która daleka była od oczekiwań fanów. Po tak długiej nieobecności marki trzeba było przygotować klasyczną rozgrywkę w nowoczesnej technologii. Zamiast tego otrzymaliśmy dziwaczne eksperymenty, które doprowadziły do ogromnego kryzysu serii. Mimo iż najnowsze SimCity sprzedało się całkiem nieźle, dzisiaj nikt na tę markę już nie liczy. Cities: Skylines zajęło miejsce lidera.

7. Dead Island

Niestety w zestawieniu musiał pojawić się polski akcent. Na szczęście w tym przypadku winy po stronie rodzimego dewelopera nie ma zbyt wiele. Pokaźny zjazd Dead Island zaczął się od zrobionego na szybko Riptide. Chociaż oryginał miał swoje bolączki, w kontynuacji były one jeszcze bardziej widoczne. To jednak nie był największy problem. Po rozstaniu firmy Deep Silver z Techlandem marka przeszła prawdziwą gehennę. Wszystko zaczęło się od MOBA o podtytule Epidemic. Jakby tragedii było mało powstało jeszcze Escape Dead Island, które nie miało absolutnie niczego do zaoferowania. Marka została rozmyta, kolejne części miały coraz mniej wspólnego z oryginałem. Wszystko miała zmienić pełnoprawna „dwójka”.

Po pierwszych, niezbyt pozytywnych opiniach z targów Deep Silver postanowił zrezygnować ze współpracy ze studiem Yager. Teraz gra podobno nadal jest w produkcji, ale nie tylko mało co na ten temat wiemy, co przede wszystkim mało kogo to w ogóle obchodzi. O wielkiej popularności pierwszego Dead Island niewielu już pamięta.

Najlepiej na całym interesie wyszedł Techland, który teoretycznie powinien znaleźć się w zupełnie odwrotnej sytuacji. Po utracie praw do swojej marki, zdecydowanie najpopularniejszej jaką stworzyło studio, trzeba było zabrać się za nowy projekt. Po latach sytuacja jest zupełnie inna niż mogliśmy przewidywać – Dying Light zarobiło krocie, a Dead Island jest, nomen omen, martwe. Ja się nawet z tego cieszę.

6. Saints Row

Deep Silver to jednak wyjątkowo kiepski wydawca. Wyżej napisałem jak wykończył markę Dead Island, a to przecież nie koniec ich „osiągnięć”. Kolejnym jest Saints Row. Seria od początku istnienia ciągle ewoluowała, zaczynając od małej kopii GTA, a później idąc w coraz bardziej zwariowane i dziwaczne klimaty. To jednak dopiero po przejęciu serii przez Deep Silver (w czasie licytacji majątku THQ) Saints Row kompletnie odleciało. Dzisiaj to już bardziej alternatywa dla inFamous i Prototype niż GTA. Nic więc dziwnego, że niegdyś niezwykle popularna seria aktualnie jest wręcz zapomniana.

Dzisiaj prawdopodobnie nowe Saints Row w ogóle nie powstaje. Oficjalnie ekipa Volition pracuje nad Agents of Mayhem. To tak jakby wyciąć z ostatnich części gangsterskiej serii elementy z superbohaterami i wydać je pod innym tytułem. Pewnie sporo w tym uproszczeń, ale z boku tak to właśnie wygląda (zaczynam dostrzegać wiele analogii do ekipy Gearbox i Battleborn). Czy doczekamy się jeszcze nowej części Saints Row w klimatach pierwszych trzech odsłon? Oby, bo lata mijają, a kolejnego GTA nie ma. Trzeba jakoś zapełnić tę lukę. Patrząc jednak jak Deep Silver po kolei wykańcza swoje marki nie jestem optymistą. Tyle dobrego, że najgorsze co spotkało z tym wydawcą serię Metro to brak kolejnej części od aż 4 lat.

5. Need For Speed

Kiedyś nie było lepszych wyścigów niż Need For Speed. Dzisiaj nikt nie płacze z powodu braku kolejnej odsłony. Serię zgubiła przede wszystkim polityka wydawania nowej odsłony co roku. Ścigałki to specyficzny gatunek, tutaj nie ma zbyt wiele miejsca na urozmaicenie rozgrywki. Aby nie zanudzić gracza trzeba mocno modyfikować „świat” gry. Tym samym twórcy w kolejnych odsłonach serii raz kazali nam się ścigać w nocnych wyścigach ulicznych, innym razem wywieźli nas poza miasta czy na zamknięte tory. Need For Speed stracił swoją tożsamość, albo wręcz odwrotnie. To właśnie brak jednego kierunku stał się cechą charakterystyczną marki. Nigdy nie było wiadomo co zaserwują nam twórcy w kolejnej części.

Taka polityka okazała się jednak tragiczna w skutkach. Miejsce lidera tego typu produkcji zajęła Forza Horizon, jest jeszcze DriveClub czy The Crew. EA ostatnio postanowiło zwolnić tempo i wydawać kolejne części co dwa lata. Ostatnia odsłona rynku jednak nie zawojowała, przez co nadal Need For Speed jest jedynie wspomnieniem dawnej potęgi. Czy uda się to jeszcze odwrócić? W tym roku Ghost Games wyda kolejną odsłonę. Trudno mi jednak wykazać optymizm.

4. Gran Turismo

O obecnej sytuacji marki, swego czasu jednego z najmocniejszy punktów PlayStation, najlepiej świadczy najnowsza odsłona. Sport to mniejsza, nastawiona na e-sport i pozbawiona kampanii dla pojedynczego gracza produkcja, która nijak ma się do oczekiwań fanów. Posiadacze konsol Sony mogą tylko z zazdrością patrzeć na użytkowników Xboksów. W tym roku Forza Motorsport ma dobić do siódmej odsłony, co zawdzięcza niezwykłej konsekwencji i regularności. Kiedy Microsoft co dwa lata oferuje nową część, która zawsze podnosi poprzeczkę, Sony totalnie się pogubiło.

Weźmy za przykład bieżącą generację. W czasie, w którym Turn 10 dostarczyło 3 gry (licząc tegoroczne FM7), Polyphony Digital ciągle pracuje nad swoją pierwszą produkcją. W dodatku nie jest to kolejna, duża odsłona Gran Turismo, a teoretycznie nieco mniejszy projekt. Trudno dziwić się fanom, że coraz częściej wybierają Forzę Motorsport.

3. Halo

O pozycji marki Halo najlepiej świadczy to, co działo się niedawno po premierze Halo Wars 2. W zasadzie nic się nie działo. Gra mimo iż dobrze oceniana, przeszła praktycznie bez echa. Skąd bierze się taki zjazd popularności niegdyś jednej z największych marek na rynku? Po Halo Reach przygodę z serią zakończyło Bungie, co miało na pewno bardzo duże znaczenie. 343 Industries radzi sobie nieźle, ale to jednak nie to samo. Halo 5: Guardians było dobrym przykładem na to, jak mocno topnieje zainteresowanie uniwersum. Powodem jest jakość kolejnych produkcji? Na pewno są one dobrze oceniane, ale brakuje w nich czegoś niezwykłego, co zachwyciłoby fanów.

Inna sprawa, że Halo po prostu miało prawo się przejeść graczom. Samo Bungie zrobiło 5 gier, do tego dwie osłony RTS-a Wars, 343 Industries odpowiada za dwie części, a na koniec zostają jeszcze dwa mniejsze top down shootery. Razem 11 gier, mini serial, mniejszy film i tona książek. Microsoftowi przyda się nowa flagowa seria.

2. Assassin's Creed

Był moment, w którym premiera kolejnej części Assassin's Creed to było wydarzenie. Najpierw była zapowiedź i spekulacje jakie realia historyczne teraz zostaną zaprezentowane. Tym żyła branża. Potem już tylko premiera i patrząc po czasie wydaje mi się, że jedynie przy Assassin's Creed II udało się uniknąć rozczarowania, chociaż niewielkiego. Każda kolejna odsłona była coraz słabsza, a graczy coraz mniej interesowała historia walki Templariuszy z Asasynami.

Nowego Assassin's Creed'a nie było od dwóch lat. Chyba nikt specjalnie nie tęskni. Oczywiście niedługo powinniśmy doczekać się zapowiedzi nowej odsłony, która ma być dla marki drugim życiem. Mimo wszystko zaskakujące jak łatwo Ubisoftowi udało się zniszczyć serię, która w pewnym momencie była wśród najpopularniejszych i najważniejszych. Czegoż jednak mogliśmy spodziewać się po takiej strategii rozwoju serii?

1. Mass Effect

Fakt, że wielki fan serii umieszcza ją na szczycie takiego zestawienia sam w sobie pokazuje jak nisko spadła marka studia BioWare. Wszystko zaczęło się od Mass Effect 3. Wielka, spektakularna gra, pompatyczne zwieńczenie kosmicznej trylogii, pełno smaczków dla fanów, absolutnie wszystko co powinno znaleźć się w takiej grze. Tylko to zakończenie. Tyle już było powiedziane na ten temat, że lepiej już do niego nie wracać.

Lata mijały, a fani czekali na ciąg dalszy, kolejne historie w tym uniwersum. W końcu wydarzeń do zaprezentowana jest całe mnóstwo. Wystarczy postawić dwóch fanów świata Mss Effect i kazać im się wymienić pomysłami. Pewnie dyskutowaliby godzinami, ale wątpię aby ktokolwiek zasugerował to, co BioWare przygotowało w Andromedzie. Z w sumie z nie najgorszego pomysłu wyszło coś ciężkiego do opisania. Szacunku dla marki i jej fanów na pewno tam jednak nie było. Tym samym jedna z największych i najważniejszych serii gier ostatnich lat przechodzi w odstawkę. Andromeda nie wyszła, BioWare skupia się na innych produkcjach. Zjazd byłby szybszy i bardziej spektakularny tylko wtedy, kiedy deweloper nie poświęciłby aż tylu lat na prace i wydał to dziwactwo nieco wcześniej. Najbardziej szkoda ogromnego potencjału, jaki w koncertowy sposób został zmarnowany.

Najnowsze
Lubisz nas?