Sacred 3 - recenzja
54Sacred, które wcale nie jest jak Sacred, czyli coś z zupełnie innej beczki dziegciu...
Sacred 3 nie powinno mieć tej liczby porządkowej w tytule, tego jestem pewien. Sacred: Dowolny Podtytuł byłoby o wiele bardziej odpowiednim rozwiązaniem dla tej gry, która może być wszystkim, ale nie trzecią częścią umiarkowanie znanej serii gier action-RPG, konkurujących z Diablo gdy akurat żadnego świeżego Diablo nie było. Ta trójka sugeruje, że jest to kontynuacja, ale nawet jeśli akcja rozgrywa się w tym samym świecie i są obecne nawiązania fabularne do poprzednich części, to cała reszta jest tak zmieniona nie do poznania, że po prostu miano sequela się Sacred 3 w żadnym wypadku nie należy. To bardziej spin-off, odejście od głównego tematu w jakieś boczne odmęty mechaniki rozgrywki, przeprowadzone z mniej lub bardziej oczywistych powodów, nad którymi nie ma sensu się tutaj rozwodzić. Ważne, że nowe Sacred jest zupełnie inne niż stare Sacred.
Na czym ta odmienność polega? Na całkiem innym pomyśle na rozgrywkę. Zamiast klasycznego action-RPG, z misjami, otwartymi terenami i bogatym asortymentem stworków do tłuczenia w celu obdarcia ich zwłok z łupów, mamy tutaj zręcznościową grę akcji z bardzo lekko zarysowanymi elementami RPG, pchaną, czy też ciągniętą do przodu przez rozbudowany wątek fabularny. Sacred 3 najbardziej przypomina pod względem konstrukcji takie sympatyczne gry jak Bastion i Transistor, tyle że ich niezapomnianą atmosferę, urok i emocje wymienia po niekorzystnym kursie na infantylną historyjkę, bohaterów o charakterach płaskich jak kreskówka, i na nadmierne ilości humoru tak subtelnego i wyrafinowanego, jak nalot dywanowy. W Sacred 3 idziemy korytarzem, zatrzymując się od czasu do czasu w pokojach, by wybić ich mieszkańców. Nie w sensie dosłownym, ale konstrukcja poziomów jest właśnie podręcznikowo korytarzowo-liniowa. Jedyny kierunek to naprzód i tylko łokcie trzymamy przy sobie, żeby ich sobie nie ocierać o wirtualne ściany. Na końcu korytarza czeka na nas oczywiście tradycyjny boss, w takiej lub innej formie, po którego zabiciu obejrzymy sobie ekran wyliczający nam jakieś bezcelowe punkty, jakby nadal były lata 80. ubiegłego wieku. Potem mamy jeden czy dwa przerywniki w postaci areny z falami wrogów lub maleńkiej lokacji z masą wrogów i spasioną skrzynią ze złotem, a następnie wracamy do korytarza, który wygląda nieco inaczej i podbudowany jest nową historyjką, ale w formie i treści nie różni się niczym od tego poprzedniego. I tak przez około dziesięciu godzin, może mniej, oceniając na oko - nie dałem rady zmęczyć Sacred 3 do końca, więc pewności nie mam. Nawet zawodowy recenzent ma granice wytrzymałości na coraz bardziej ewidentną monotonię, którą Sacred 3 serwuje bez żenady. z szerokim, szczerbatym uśmiechem. Problemem tej gry nie jest jej liniowa konstrukcja. Z tym założeniem można się pogodzić, także dlatego, że kolejne lokacje są niebrzydkie i mają swój charakter, wzmocniony powiązanymi z nimi historyjkami. Parcie do przodu przez te ładne okoliczności przyrody zachwytu nie wzbudza, ale i wstrętne nie jest. Ba, momentami jest przyjemnie nawet, jeśli na chwilę zapomni się o całej reszcie, bo na przykład nie tykało się gry przez dwa dni i zapomniało się już, jak okropnie jest monotonna. Skąd jednak się ta nuda bierze, jeśli główny podejrzany, czyli liniowość, nie jest faktycznym sprawcą? Z ogólnego spłycenia w zasadzie wszystkich innych elementów, w szczególności zaś bohaterów, ich zdolności i tego, jak się nimi gra. Czterech tych bohaterów mamy, z czego trzech walczy wręcz, a jeden z łuku strzela. Grając samotnie przebijamy się przez korytarze tylko jednym z nich, co jest całkiem oczywiste. Sacred 3oferuje także tryb kooperacji dla czterech graczy, ale nie byłem w stanie sprawdzić jak on działa, bo chętnych do gry nie było. Być może z trójką znajomych gra nabrałaby rumieńców, ale w zasadzie każda czynność w gronie przyjaciół jest niewspółmiernie bardziej atrakcyjna niż wykonywana samotnie... oprócz kilku oczywistych wyjątków, takich jak spożycie naprawdę małej torebki pysznych misio-żelków, na przykład. Bohaterów jest więc czworo i każdym gra się nieco inaczej, co jednak nie ma znaczenia, bo tylko osoby o nadludzkiej tolerancji na powtarzalność spróbują przejść Sacred 3 po raz drugi inną postacią - cała reszta ludzkości będzie miała dość już za pierwszym razem i to pewnie jeszcze grubo przed połową gry. Bohaterowie ci nasi są płytcy jak miseczka z mlekiem dla małego kotka. Tak pod względem charakteru, który jak już wspomniałem, oscyluje głębią gdzieś w okolicach postaci z kreskówki dla młodzieży przedgminazjalnej, jak i samej rozgrywki. Herosi i heroiny z Sacred 3 są wyjątkowo prości pod względem tego jak się nimi gra. Większość mordów dokonywanych na hordach wrogów będzie zasługą ostrego klikania w lewy przycisk myszki, odpowiadający za wyprowadzanie podstawowych ataków. Zawsze takich samych, bez żadnych serii, bez kombinacji, po prostu ciach, ciach, ciach, splat, splat, splat. Czasem wypada kliknąć klawiszem prawym na myszy, który odpowiada za uderzenie przełamujące tarcze i przerywające jakieś bardziej skomplikowane manewry wrogów, ale bez przesady, ten przycisk się nie napracuje zbytnio. Do tego mamy jeszcze dwie umiejętności specjalne, takie czary o nieco większym potencjale niszczącym. Te sobie możemy wymieniać między etapami, wybierając z trzech czy czterech dostępnych, przy czym różnice naprawdę wielkie nie są - wszystkie zdolności robią albo bum albo łup, tyle że trochę inaczej to wygląda. Generalnie są mniej przydatne niż mogłoby się wydawać i nie są podstawą do budowy jakichś większych taktyk. Taktyk jako takich tutaj w ogóle nie ma, poza odpowiednim stosowaniem uników w walkach z większymi przeciwnikami, którzy sygnalizują swoje ciosy tak czytelnie, że starcia z nimi stają się rutyną w ekspresowym tempie. Bohaterowie mają również różne bronie, czyli aż trzy wersje ich podstawowego oręża, które wyglądają tak samo i walczy się nimi identycznie, ale dają inne procentowe premie do czegoś tam i inaczej się nazywają. Bronie te można zakląć także specjalnymi duchami, które znajdujemy po drodze. Duchy te również dają jakieś procentowe bonusy, czyli nic ciekawego tudzież widocznego, ale ich obecność jest mocniej odczuwalna, bo nieustannie do nas gadają, co w przypadku niektórych z nich, jak na przykład maga-maniaka seksualnego czy tchórzliwego smoka potrafi być bardzo, ale to bardzo irytujące. Zwłaszcza, że poziom dowcipu ich odzywek jest jeszcze gorszy niż ten cechujący główną fabułę, więc mniej więcej zbliżony do wód gruntowych i może wywołać chichot tylko u odbiorcy poniżej 13 roku życia. I to w zasadzie tyle, jeśli chodzi o rozwój postaci. To znaczy, przepraszam, te wszystkie bronie, umiejętności i duchy też się rozwijają na kilku poziomach. Awans ten jest, jakżeby inaczej, całkowicie liniowy. I na dodatek toporny. Promień śmierci robi się szerszy. Promień śmierci robi się dłuższy. Promień śmierci robi bzzzt. Niesamowity potencjał taktyczny. Cóż za pole do popisu dla synergii w kooperacji. Szerszy, dłuższy, bzzt. Potęgowanie dwójki jest bardziej kreatywne, zwłaszcza po 524288, gdy sprawy przybierają nieoczekiwany obrót. Sacred 3 chyba chciało sięgnąć po laur najmniej urozmaiconej gry od czasów warcabów, bo do tego nudnego jak sojowe flaki z olejem rzepakowym asortymentu narzędzi zniszczenia dodało jeszcze równie niezmiennych przeciwników. Prawie cały czas walczymy z takimi samymi wrogami, którzy może trochę ewoluują jeśli chodzi o powierzchowność, ale zachowaniem trzymają się czterech czy pięciu wzorców powtarzanych na szczęście nie w nieskończoność, bo Sacred 3 nie jest aż takie długie. Takie samo zabijanie takich samych stworków usypiało mnie mniej więcej po 34 minutach klikania. Owszem, stary ze mnie dziad, więc można bezpiecznie założyć, że osoba młodsza zacznie ziewać dopiero w okolicach minut czterdziestych. Potem już tylko czekamy albo na zwichnięcie szczęki albo pełne gracji osunięcie się na klawiaturę w akompaniamencie chrapania. Oczywiście, można też przestać grać, co wydaje się wyjściem najbardziej rozważnym zaraz po nie zaczynaniu grania w ogóle.
Najbardziej rozczarowujące w Sacred 3 jest to, że naprawdę niewiele było trzeba, by uczynić tę grę znośną. Konstrukcję ma prostą, to fakt, ale to jeszcze żaden grzech. Jest ładna i malownicza, to też plus. No i ma cały czas przewijającą się w tle fabułę, co byłoby sporym atutem, gdyby nie była to opowieść snuta przez gimnazjalistów dla przedszkolaków tudzież na odwrót. Wystarczyłoby dorzucić dla pobudzenia apetytu trochę łupów wypadających z wrogów, trochę kreatywnie pokombinować z umiejętnościami, dać jakieś prawdziwe opcje, pozwolić graczom dokonać jakichś wyborów, żeby im pracował przy graniu także mózg, a nie tylko palce. Ale nie, tutaj wszystkiego jest za mało, a na dodatek to wszystko odblokowuje się wraz z poziomami, z wrogów zaś wypada tylko złoto i kolorowe kulki leczące lub dające energię. Taki schemat działa, jasne, ale w grach nie tak liniowych i spłyconych - Sacred 3 to nie Darksiders, to nie God of War. Bastion i Transistor też zresztą nie, co już ustaliliśmy.
Sacred 3 jest to więc bardzo prosta, pozbawiona jakiejkolwiek głębi siekanka bez większego sensu, która popełnia największy możliwy grzech gry - zniechęca do dalszego grania. Głównie okropną monotonią. Po pierwszej pół godzinie zabawy zobaczymy już wszystko, co Sacred 3 ma do zaoferowania i cała reszta wątpliwej przyjemności obcowania z tym tytułem to kopiuj-wklej tego pierwszego fragmentu, tylko w nieco innym wdzianku za każdym razem. To nie wystarczy, zdecydowanie nie wystarczy. Mogło być dużo lepiej, mogło być naprawdę znośnie. Ale nie jest. Nie polecam. Przestrzegam wręcz. To nie jest takie Sacred jak dawniej. I to nie jest także dobre Sacred, czy choćby przeciętne. Skreślamy, zapominamy, idziemy dalej, bo istnieje pięćset tysięcy o wiele przyjemniejszych bezsensownych sposobów marnowania czasu. Zamiast Sacred 3 wybierzmy jeden z nich.PCSacred 3
- ładne lokacje
- nacisk na fabułę
- niezła wersja polska
- kooperacja może być fajna ze znajomymi
- spłycenie wszystkich aspektów gry
- infantylna fabuła
- irytujący humor niskich lotów
- liniowy, zbyt prosty rozwój postaci
- ciągle ci sami wrogowie
- bardzo szybko wkrada się nuda
Epicentrum monotonii... ale przynajmniej jest ładnie















Pecetowa wersja No Man's Sky z przydatnymi modami
Gamescom 2016: Call of Duty: Infinite Warfare - wrażenia z pokazu
Pamiętacie jeszcze gatunek god-game? Polska gra The Universim znów pozwoli pobawić się w boga
Skyrim na PlayStation 4 i Xbox One ukaże się w polskiej wersji językowej
54 komentarzyDodaj swój
Przeczytaj wszystkie komentarze na forumNiedziela, 03.08.2014, godzina 10:04
Totalna porażka! Szkoda kasy na ten badziew! Jak można zrobić tak zacofaną grę w stosunku do poprzednich części? Hack&Slash bez ekwipunku i zbieractwa? Moja ocena -1/10!!
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 10:07
Wiedzialem ze bedzie gniot.
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 10:23
trudno nie zgodzić się z ogólnym wydźwiękiem recenzji, ale pozwolę sobie dodać dwie rzeczy:
Odpowiedzimo, sacred 3 gatunkowo to slasher/beat 'em up w konwencji (RPG) hack'n'slash, ot taki Sacred Citadel 2, niestety marketingowo non stop ktoś usilnie próbuje mi wmówić, że to jednak h'n's :)
trochę się zbulwersowałem przy próbie porównania S3 do gier od Supergiant Games, ponieważ nowy Sacred (teoretycznie) opiera się na niezobowiązującej siekance w co-op, to Bastion i Transistor to przede wszystkim unikalny storytelling, ale jak najbardziej rozumiem ogólne skojarzenie.
Niedziela, 03.08.2014, godzina 10:39
Dlaczego? Dlaczego Sacred?! Usunięcie najlepszych cech poprzednich części, loot, który sprowadza się do złota? Jakaś babka, która pieprzy trzy po trzy i komentarze, których nie da się słuchać, no pozdro.
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 10:45
Smutna i brutalna rzeczywistość jest taka, że jedynie pierwszy Sacred do czegoś się nadawał. Dwójka była sztywna i nudna aż do bólu, więc nie miałem wielkich oczekiwań wobec trójki. Szkoda, naprawdę szkoda, że zmarnowano tak niesamowity potencjał, jaki miała ta seria. A przecież wystarczyło wziąć jedynkę, dodać jedynie grafikę HD i wydać na nowo - sukces murowany. Dla mnie Sacred 1 plasuje się tylko minimalnie poniżej pierwszego Diabełka na podium najlepszych h'n's, w jakie miałem okazję grać. Nie jestem w stanie zrozumieć, w jaki sposób, mając gotową i sprawdzoną receptę na sukces, można coś tak sknocić... :(
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 10:50
Trzeba być niezłym analitykiem żeby planować wydać coś takiego w okresie wakacyjnym, już gdy zobaczyłem rok temu pierwsze screnny z gry i to, że gra jest planowana głównie na konsole to wiedziałem, że to będzie niewypał no i się ne myliłem.
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 11:15
Mnie zastanawia zawsze co ludzie sobie myślą, którzy tworzą takie gry. Czy oni naprawdę tego nie widzą, że to co robią to jest totalny syf i że spieprzyli sprawę? Czy doskonale to wiedzą, ale płacą im za te x godzin dziennie, więc kombinują jak coś zrobić, ale się nie narobić. Albo może wzorują się takimi grami jak Flappy Bird, więc uproszczają i wycinają wszystko, bo przecież większość ludzi lubi proste gry. Ręce opadają.
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 11:24
zgadam sie niestety z recenzja gry.
Odpowiedzsacred3 wypadabardzo blado, szczegolnie dla osob ktore graly w czesc 1 i 2 a bylo to lata temu.
Gra rownie dobrze moglaby sie nazywac Noname, bo nie ma za wiele wspolnego, chyba ze z kiepskim Sacred Citadel.
O ile zakup divinity grzech pierwotny to mega zadowolenie i pozytywne zaskoczenie (gra wciaga) to sacred3 poza grafika, namiastka humoru jest po prostu odtworcza i nudna.
To juz dungeon siedge 3 bylo ciekawsze.
Naprawde szkoda.
Niedziela, 03.08.2014, godzina 11:41
Dawno takiej szmiry nie widziałem. A na myśl o pierwszym Sacred łezka się w oku kręci...
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 11:42
No nie... Nie zgadzam się, tak to sprawa gustu, ale mnie się tam S3 podoba:P
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 14:12
najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie da się tego szmelcu zwrócić ani nawet odsprzedać bo to do Steam przyklejone jest.
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 14:24
O tym że ta gra wychodzi dowiedziałem się dokładnie 30 lipca chociaż staram się śledzić tą branże i gry które wychodzą . Przeczytałem opis i od razu wiedziałem że to gniot
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 14:35
Porażka. Powód? Spłycenie gry pod bezmózgich konsolowców, którzy gubią się w elementach RPG jak dzieci we mgle. Za to pokazuję środkowy palec twórcom. Mam nadzieję, że poniosą ogromne straty.
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 14:52
A ja grę zakupiłem,obejrzałem parę gasmeplayów na YT i podoba mi się system walki oraz oprawa graficzna,mam nadzieje,że będzie się fajnie grało a jak zechcę grać w klasycznego H&S to mam DIII czy Van Helsinga.
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 14:59
@VrOObel69
OdpowiedzJeżeli kupiłeś przez steama to możesz zwrócić. W innym wypadku... no cóż :)
Niedziela, 03.08.2014, godzina 15:03
Ileż się naczekałem na recenzje. Recenzji daję 10/10 niestety co do gry... Co to w ogołe ma być ?! Porażka, do gazetek dla dzieci z tym! Nawet za darmo tego nie chcę.
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 15:04
I ja też mam taką nadzieję...
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 15:10
To, że ktoś gra na konsoli wcale nie oznacza, iż jest bezmózgiem. Rozumiem, że na komputerach grają prawdziwi i najmądrzejsi gracze pod słońcem?Gra może być słaba, ale nie oznacza to, że powinno się obrażać graczy korzystających z konsol.
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 16:13
Skoro ostrzeżenia nie robią na Tobie wrażenia to tym razem degrad -1 za obrażanie innych użytkowników i wojenki międzyplatformowe.
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 16:19
To fakt, ale prawda jest jedna jeżeli chcesz demo ściągnij z torrenta. Jak gra się spodoba to kup wtedy. Powinniśmy się zjednoczyć i wymusić na producentach dema:D
Odpowiedz> najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie da się tego szmelcu zwrócić ani nawet odsprzedać
> bo to do Steam przyklejone jest.
Niedziela, 03.08.2014, godzina 16:22
Ale to jest fakt... WSZYSTKIE gry robione z myślą o konsolach są upraszczane, dialogi coraz krótsze i wszystko robione... Jak Sacred 3.
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 16:24
Ale to jest fakt... WSZYSTKIE gry robione z myślą o konsolach są beznadziejnie upraszczane i jak zawsze wychodzi taki Sacred 3. Gry RPG oraz strategie powinno się robić tylko na PC, a gry akcji na konsole i nic tego nie zmieni.
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 16:44
> Porażka. Powód? Spłycenie gry pod bezmózgich konsolowców, którzy gubią się w elementach
Odpowiedz> RPG jak dzieci we mgle. Za to pokazuję środkowy palec twórcom. Mam nadzieję, że poniosą
> ogromne straty.
Hahaha widać że grałeś w jakie kol wiek RPG na konsole bo twoja wypowiedź jest płytsza niż kałuża po deszczu :D. Z reguły gry robione na konsole mają lipne sterowanie na PC, a to że twórcy ci grę spartolili to nie wina konsolowców. Kupisz za jakiś czas Ps3 , DS czy coś innego jak stanieje i będzie sam mówił na siebie jestem bezmózgim graczem. Pomyśl niż masz pisać takie bzdury. Rozbrajają mnie tacy ludzie jak ty.
Niedziela, 03.08.2014, godzina 17:09
"oprócz kilku oczywistych wyjątków, takich jak spożycie naprawdę małej torebki pysznych misio-żelków"
OdpowiedzMa się rozumieć,. żelki to decydowanie wyjątek ;)
"Bohaterowie ci nasi są płytcy jak miseczka z mlekiem dla małego kotka.
A od kiedy to jest wada w hack 'n' slash'ach?
" Większość mordów dokonywanych na hordach wrogów będzie zasługą ostrego klikania w lewy przycisk myszki, odpowiadający za wyprowadzanie podstawowych ataków. Zawsze takich samych, bez żadnych serii, bez kombinacji, po prostu ciach, ciach, ciach, splat, splat, splat.(...). "
również to, zdaje się, h'n's owy standard, więc o co kaman? No chyba, że to nie h'n's.
Niedziela, 03.08.2014, godzina 17:21
No właśnie ta część to bardziej slasher (chociaż nie chciałbym obrażać gier z tego podatunku) niż h'n's.
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 17:29
Tak pytam bo z opisu wychodzi mi właśnie jakiś staromodny beat'em up. Ale ich era minęła, więc to mogłoby być takie zagranie retro. No i tego się nie ocenia przez pryzmat hack 'n' slasy (a tym bardziej RPG), więc coś mi tu nie grało.EDIT: Literówki
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 17:47
Taka ciekawostka, recenzja innej "ofiary konsol" http://www.gram.pl/artykul/2011/06/18/dungeon-siege-iii-recenzja.shtmlte minusy wydają się jakieś takie znajome, co?To plus cytat z innej recki Sacred 3"Sacred 3 jest grą zupełnie inną niż poprzednie części i lojalnie ostrzegam, że fani nastawieni na eksplorację otwartego świata i rozwiązania rodem z klasyki gatunku hack’n’slash srogo się zawiodą. Może pisanie, że jest to gra dla nowego pokolenia konsolowych graczy, byłoby nieco na wyrost, ale nie da się ukryć, że to właśnie stojące pod telewizorami platformy są głównymi beneficjentami dzieła Keen Games."Jakby nie patrzeć punkt dla twojej teorii o destruktywnym wpływie konsolizacji h'n's'ów ;)
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 18:13
szkoda myślałem , że bedzie jakas konkurencja dla diablo a tu widze smierc serii którą lubiłem
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 18:22
To już wiadomo czemu nie pokazali gameplay'ów ;)
OdpowiedzMiałem nadzieję, że pograli w Diabolo i coś podobnego wykręcą. Ale nie...
Niedziela, 03.08.2014, godzina 19:16
Aż sobie odświeżyłem pierwszą część, jak zwykle genialna. To "dzieło" nie zasługuje na tą nazwę, psuje tylko opinię świetnej kiedyś marki, stawianej na równi z Diablo. No ale co się poradzi, tania zagrywka marketingowa wiecznie żywa.
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 20:10
Ponieważ powód pierwszy powstał grę na konsolę, wtedy zawsze zepsuje się gra! A jak było pierwszy raz na PC Sacred 1 i 2 wtedy było idealnie i bardzo dobra gra. A jak być np jaką grę obojętnie na konsole one daje zawsze kiepsko gra.
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 20:28
Co za czasy, kiedyś za herezje palili na stosie a teraz karzą sobie za to płacić :D
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 20:43
Spłycenie h&s, nie wiedziałem, że się da.
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 21:13
Co zabawne, dwójka też wyszła na konsole.Anyway, Sacred nigdy jakąś wybitną serią nie było. Ot, solidny średniak bez polotu.
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 21:34
Tak, bo pierwszy wydarzyło na PC Sacred 2 a potem na konsolę wtedy było ok, a jak jeżeli konsolę i przenoszę na PC będzie gorzej i słabo gra. Tak jest prawda.
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 22:48
Mi się akurat podobał - ale pierwszy, najstarszy z dodatkami. Dwójka już mnie odepchnęła trochę cukierkowatością jakąś. Trójka widzę, że poległa na starcie. Jakieś dziwne, ograniczone, zablokowane ustawienia kamer. Zawierzam recenzentom - nie przekonije mnie Sacred 3. Chyba, że się nie znam... (To moje zdanie)
OdpowiedzNiedziela, 03.08.2014, godzina 22:58
Przecież to było bardziej drewniane od pinokia ;)
OdpowiedzPoniedziałek, 04.08.2014, godzina 08:05
Pozwolę sobie się nie zgodzić. Jedynka była bardzo dobrą grą, dla mnie, grając solo, była wręcz lepsza, niż Diablo 2 (które jakoś do gustu mi nigdy nie przypadło). Otwarty świat, ciekawe rozwiązania (np. zaprowadzenie "ładu" na danym obszarze, ograniczając w ten sposób respawn mobków), otwarty świat, spore możliwości personalizacji postaci (w przeciwieństwie do D2, gdzie właściwie wszyscy biegali z identycznym sprzętem i buildami, tu nie było czegoś takiego, jak "źle rozwinięta postać"), otwarty świat...
OdpowiedzPoniedziałek, 04.08.2014, godzina 08:49
Zgadzam się - Sacred + dodatki - to miało klimat, fajne buildy i grywalność. Co do D2+LoD - mi się też podobało i wciągnęło na wiele godzin. Nigdy nie porównywałem tych tytułów, dla mnie miały zupełnie sobne podejście do tematu. Sacred proponował dobre rozwoje, koniki, dużo misji - jak dla mnie raczej celował w Baldur's Gate. Diablo to przede wszystkim bardzo dobrze opowiedziana historia i szybkie ubijanie potowrków, kombinacje z runami. To moje zdanie.
OdpowiedzPoniedziałek, 04.08.2014, godzina 08:50
Może i potacie w Sacred poruszały się drewniano - ale gra miała klimacik, buildy, świat i dużo misji. Dla mnie była mega grywalna.
OdpowiedzPoniedziałek, 04.08.2014, godzina 11:13
> No właśnie ta część to bardziej slasher (chociaż nie chciałbym obrażać gier z tego podatunku)
Odpowiedz> niż h'n's.
Oswiec mnie, czym rozni sie Slasher od Hack & Slash ? To jest dokladnie to samo.
Poniedziałek, 04.08.2014, godzina 11:21
W slasherze nacisk jest na zręcznościową walkę z combosami i tak dalej. W hack & slash, czyli action-RPG w stylu Diablo, nacisk jest na loot i buildy.
OdpowiedzPoniedziałek, 04.08.2014, godzina 13:11
Kolejna wskrzeszona na siłę marka, w sumie można było się taki ocen spodziewać.
OdpowiedzSzkoda, że coraz więcej gier podziela taki los.
Poniedziałek, 04.08.2014, godzina 18:03
Niestety gierka słabiutka. Przejście całej zajęło mi 5h wraz z dodatkowymi punktami na poziomie średnim. Brak lootu, około 7 skilów do modyfikacji na postać gdzie korzystamy z dwóch, rozwój postaci polega na łapaniu lvl-eli które i tak są określone pi razy drzwi na którym etapie jaki. Fabuły bym się nie czepiał gdyby dawała coś co było warto obejrzeć, lecz fabuła wyglądała jak z książki dla 5 latka, jest ten zły, chce zrobić coś złego, zbierzmy bohaterów i na złego.Silnik dość dobrze im wyszedł gdyby jeszcze wykorzystali jego możliwości i zrobili pełnoprawną grę, a nie gre gdzie zaimplementowali 20 modeli potworków i jazda. Gra robiona w strasznym pośpiechu ze tak uproszczono niemal do totalnego minimum.
OdpowiedzPoniedziałek, 04.08.2014, godzina 18:24
Mam nadzieję, że recenzje rpg'ow ktore zostana wydane w do konca 2015 roku(te z kickstartera i te bez ks), beda rownie krytycznie oceniane. Precz z hype i hejtem XD
OdpowiedzPoniedziałek, 04.08.2014, godzina 19:11
Hmm... No niby racja, ale i tak zagram sobie w nią;) Bo mi się podoba:P
OdpowiedzPoniedziałek, 04.08.2014, godzina 20:45
Niech całe DeepSilver padnie w końcu. Walą nieinnowacyjnymi, przedwcześnie wydanymi średniakami jak z armaty. Dead Island Riptide, Sacred 3, Risen 2... Risen 3 i DI2 to też będą tłuste kotlety, można tego już dzisiaj być pewnym.
OdpowiedzCzwartek, 07.08.2014, godzina 17:12
Jedynka była super, dwójka taka sobie ale trójka w ogóle totalne dno po 2 h wywaliłem z dysku
OdpowiedzPiątek, 08.08.2014, godzina 14:30
Pyta jakich mało. Dałem rade ze 30 min. Hack'n slash bez ekwipunku?!!!!!!!
OdpowiedzPiątek, 08.08.2014, godzina 14:30
Pyta jakich mało. Dałem rade ze 30 min. Hack'n slash bez ekwipunku?!!!!!!!
Odpowiedz