InformacjeRecenzja - PC

War Thunder - recenzja

48 Sławek Serafin

Niech buchnie ogień, niech huknie grom. I to głośno, żeby wszyscy fani lotnictwa z II wojny światowej usłyszeli i zbiegli się w to miejsce. Znajdą tutaj coś, od czego nie odejdą przez następny rok.

War Thunder mnie porwał. Nie spodziewałem się tego, ale autentycznie porwała mnie ta gra. Przypuszczałem, że może być fajna, bo wszyscy wszędzie to mówili i pisali, zwłaszcza pod tekstami o World of Warplanes, którego War Thunder jest bezpośrednim konkurentem. To znaczy, tak myślałem, że jest. A nie jest wcale, bo tych gier nawet nie ma sensu porównywać - produkcja Wargaming jest tak słaba i uboga w zestawieniu z tym, co oferuje War Thunder, że nawet wymienianie ich w jednym zdaniu to nieoczekiwany zaszczyt i awans społeczny dla World of Warplanes. Teraz to wiem. I wiem jeszcze, że będę grał w War Thunder dużo, bardzo dużo. I może nawet wysupłam jakieś pieniądze na konto premium, bo to wstyd grać ciągle za darmo w taką fajną grę, głupio trochę nie dać paru złotych gościom, którzy ją zrobili. Bo naprawdę dobrze ją zrobili.

War Thunder to darmowa lotnicza sieciówka, skupiająca się na bitwach powietrznych z czasów II wojny światowej. Ma charakter zręcznościowy... i jednocześnie jest zaawansowanym symulatorem, jeśli ktoś chce. Wszystko zależy od ustawień i wybranego poziomu trudności, a także tego, czy posiada się joystick, czy też nie i do latania używa się myszki. Ta ostatnia świetnie sprawdza się w trybie zręcznościowym, najpopularniejszym zresztą... ale żeby polatać z prawdziwymi facetami w prawdziwy sposób, trzeba już mieć drążek, orczyk i przepustnicę na biurku. Albo pod biurkiem, jeśli ktoś ma taki prawdziwy orczyk pod stopy. Gracze są poddani segregacji, więc ci z trybu realistycznego latają ze swoimi, a ci ze zręcznościowego ze swoimi, na własnych zasadach, które nieco się różnią, choćby liczbą dostępnych samolotów. W bitwach symulacyjnych ma się tylko jeden i po jego stracie można co najwyżej zgrzytać zębami, w tych prostszych zaś po prostu przesiadamy się do kolejnej maszyny, jeśli taką ze sobą zabraliśmy do boju. A zabrać można nawet do dziewięciu, jeśli tylko wydamy astronomiczne sumy na ich zakup i wyszkolenie załóg, czego zresztą nikt nie robi - zwykle ludzie używają trzech, czasem czterech samolotów.

Ale można ich mieć tak ogólnie więcej. Zdobytych samolotów się nie sprzedaje, gdy wymienia się je na nowsze i lepsze, wszystko zostaje w hangarze, a właściwie w pięciu hangarach, po jednym dla każdej nacji. Zawsze można do nich wrócić, choć ponowne przeszkolenie pilota, czy też całej załogi bywa kosztowne i sprawia, że takie powroty nie mają większego sensu. Kto by zresztą chciał wracać do Hurricane'a Mk I, gdy może latać na Spitfire Mk VC? No właśnie. W sumie w grze jest ponad setka maszyn amerykańskich, brytyjskich, japońskich, niemieckich i radzieckich - i większość z nich to wszystkim znane ikony, takie jak Bf 109, P-51 Mustang czy Ła-5. Jest też kilka maszyn mniej popularnych, kilku innych zaś w ogóle brakuje, ale generalnie drzewka rozwoju są wystarczająco napakowane świetnymi płatowcami i to bez uciekania się do różnego rodzaju maszyn eksperymentalnych czy też zmyślonych, jak w przypadku World of Warplanes. Odrzutowce tu występują, owszem, ale tylko te, które były w faktycznej służbie w czasie wojny lub tuż po niej. I jest ich mało na szczęście.

System zdobywania nowych samolotów jest dość przejrzysty. Latając płatowcami jakiejś nacji, na przykład brytyjskimi, tak jak ja (Spitfire i Mosquito to najładniejsze samoloty na świecie, kto uważa inaczej ten się po prostu nie zna), awansujemy na kolejne poziomy w ramach sił powietrznych danego kraju. Każdy poziom odblokowuje nam dostęp do nowych maszyn, czasem jednej, czasem dwóch, lub nawet trzech z różnych gałęzi drzewek. Te gałęzie są z grubsza podzielone według ról spełnianych przez samoloty - mamy gałąź myśliwców przechwytujących, mamy taką od szturmowców i taką od bombowców lekkich, średnich i ciężkich. Bez różnicy czym latamy, wszystko odblokowuje się jednocześnie - nie trzeba trzy godziny męczyć się w czymś niezbyt nam odpowiadającym, żeby tylko odblokować to, co jest wyżej w drzewku. Ale kupić poprzedni samolot mimo wszystko trzeba, tyle że latanie nim nie jest obligatoryjne. Choć z drugiej strony, niewiele jest tutaj takich, którymi nie chciałoby się latać - nawet włoskie fiaty i macchie z niemieckiego drzewka są zaskakująco przyjemne w pilotażu. Aż szkoda, że tak szybko się ich pozbywamy.

Na kolejne poziomy w War Thunder awansuje się w niezłym tempie. Pierwszych pięć czy sześć w ramach jednej nacji to kwestia jednego czy dwóch dni intensywnej gry. Później dynamika nieco spada, ale i tak nie trzeba pół roku, by dorobić się porządnych maszyn i to w kilku siłach powietrznych jednocześnie. Po piątym czy szóstym poziomie jest wolniej także dlatego, że zaczyna brakować pieniędzy - maszyny są coraz droższe, a przegranie bitwy oznacza, że po pokryciu kosztów napraw samolotów zostanie tylko tysiączek czy dwa, podczas gdy nowa zabawka kosztuje sto tysięcy. Ale to tylko w przypadku naprawdę pechowo przegranej bitwy, bo zwykle udaje się wyjść na plus nawet gdy stracimy głupio jeden czy dwa samoloty. Szybkie awanse i szybkie wymienianie płatowców nie jest też aż takie istotne, jak dobre opanowanie tych posiadanych i przede wszystkim wyszkolenie ich załóg. Załogi nasze są bowiem permanentne i mamy ich stałą ilość. Są z nami od początku i od początku przeszkalamy je na coraz to nowsze samoloty. A załogi gromadzą doświadczenie. To doświadczenie możemy rozdzielać w formie punktów na chyba ze dwadzieścia różnych współczynników - takich ważnych jak celność strzału czy bystrość wzroku, takich mało ważnych jak wytrzymałość na zmęczenie i takich, które na początku wydają się mało ważne, a potem się okazuje, że jest wręcz przeciwnie, jak choćby odporność na przeciążenia. Doświadczona załoga to skarb, tym większy, jeśli dodatkowo przeszkolimy ją na kolejne poziomy w obsłudze jakiegoś konkretnego samolotu, bo i taki trening dla asów można im zaserwować. A weteran lub as, nawet w maszynie niskiego poziomu, pobije żółtodzioba w takiej z wysokiego, zwłaszcza jeśli sam gracz będzie miał także przewagę w umiejętnościach i wystarczająco wiele sprytu... bo czasem by wygrać bitwę, wcale nie trzeba nikogo zestrzeliwać. W sumie, to bardzo często nawet.

No właśnie, bitwy. Kupowanie nowych samolotów, szkolenie załóg i odblokowywanie dodatkowego wyposażenia dla maszyn to fajna zabawa, ale w całej grze kwestia zdecydowanie poboczna. Ważne są bitwy, w których walczymy z innymi pilotami. Żeby nie było, są tu także bitwy inne, od dynamicznych kampanii singlowych aż do dowolnie ustawianych starć hostowanych przez graczy, które są nieocenione, gdy mamy ochotę na "ustawkę" klanową lub po prostu chwilę zabawy ze znajomymi. Ale serce gry to bitwy losowe, do których gracze dobierani są według poziomów swoich maszyn. A dokładniej, według poziomu swoich najlepszych maszyn - kupując nową pamiętajcie o tym, że prawdopodobnie przez nią wylądujecie "oczko" wyżej w systemie, gdy wasze pozostałe samoloty nadal są dwa czy trzy poziomy niżej. Nie jest to jakiś wielki problem, bo w ciągu dnia system kojarzy graczy naprawdę udanie i rzadkością są starcia, w których stajemy przeciw wrogom z dużą przewagą techniczną. W nocy bywa jednak różnie, to fakt, graczy jest mniej i w większości to sami hardkorzy, więc można wpaść jak śliwka w kompot na wrogów z samolotami lepszymi nawet o sześć czy siedem poziomów. W takim układzie trzeba mieć sporo szczęścia, żeby kogokolwiek zestrzelić, bo nawet jeśli te gorsze samoloty są zwrotniejsze (a zwykle są), to szybkość i ciężar salwy tych nowocześniejszych daje im po prostu zbyt wielką przewagę. Dlatego radzę unikać grania późno w nocy - inne pory dnia są jak najbardziej w porządku.

Ale bitwy... Jakie są? Fantastyczne, krótko mówiąc. Wiele się na to składa czynników, od naprawdę fajnego i intuicyjnego sterowania przez zaawansowany model zniszczeń i przepiękną grafikę aż do zróżnicowania celów, zadań i terenu - ważne jest jednak to, że za każdym razem jest świetnie. Jeśli kiedykolwiek czymkolwiek w grach lataliście, to szybko załapiecie jak to się robi tutaj - model lotu jest naprawdę bardzo przyjazny, a jednocześnie wcale nie taki uproszczony. Nawet na poziomie zręcznościowym, z którego korzystałem jako pozbawiony joysticka, można bezproblemowo kręcić beczki i immelmany, ale trzeba uważać na przeciągnięcia, przeciążenia i zbyt strome nurkowania, które mogą nas kosztować połamane skrzydła. No i trzeba się nauczyć lądować z gracją, bo w wielu bitwach należy to robić albo w celu naprawienia maszyny, albo po to, by zajmować cele strategiczne. Lądowanie na spornym lotnisku pomiędzy płonącymi wrakami, w czasie gdy nad głową kotłuje wam się kilkanaście samolotów, a dookoła sypią zapalające smugowce, daje taki zastrzyk adrenaliny, że ręce będą wam drżeć jeszcze długo po tym jak dodacie gazu, wciągniecie podwozie i klapy i położycie maszynę w ciasnym wirażu, próbując się trochę wznieść, nie tracąc jednocześnie prędkości.

Nie zawsze chodzi o zajmowanie lotnisk. Czasem celem jest eliminacja sił naziemnych. A czasem trzeba robić jedno i drugie, bo wrogie czołgi, czy też barki desantowe, zmierzają właśnie w stronę lotnisk z zamiarem ich zajęcia. Takie bitwy są najfajniejsze, bo trzeba ustalić priorytety i podejmować szybkie decyzje. Ogólnie jest tutaj dużo więcej taktyki niż mogłoby się na początku wydawać, także dzięki temu, że każdy gracz ma do dyspozycji kilka maszyn. Podstawowa strategia to wybranie na początku bombowca lub szturmowca, bo potem może nam już zabraknąć celów na ziemi, jeśli koledzy się postarają i zniszczą wszystkie. I wtedy nasz Ju 88 czy inny wellington będzie bezużyteczny. Ale można też inaczej, przewidując bombowe naloty wroga, wziąć swój najlepszy myśliwiec i pokarać zuchwalców, gdy będą się wślepiać w celownik bomb lub rakiet. Zestrzelenia są ważne, bo za nie dostaje się pieniądze i doświadczenie, ale bitwy nie wygrywa się niszcząc wszystkie samoloty wroga. Zwykle jest ich po prostu za dużo, gdy każdy ma przynajmniej dwa zapasowe. Dlatego walczy się o cele misji i gra dzięki temu ma bardziej taktyczny przebieg - to nie lotniczy deathmatch. Co oczywiście nie znaczy, że pojedynki są tu mniej emocjonujące. I to nawet wtedy, gdy lecimy jakimś cięższym bombowcem, który wydaje się być przecież łatwym celem. Nie jest, zapamiętajcie to, naprawdę nie jest. Zwłaszcza jeśli skubaniec przełączy widok na wieżyczkę strzelca i puści nam serię prosto w twarz, gdy właśnie kulturalnie siadamy mu na ogonie i przymierzamy się do wyprucia bebechów zaskakującym ogniem z 200 metrów. Widziałem bitwy, w których to właśnie piloci bombowców mieli najwięcej zestrzeleń! Co ważniejsze, zwalczanie celów naziemnych też jest opłacalne i emocjonujące oraz wymaga sporych umiejętności. Zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z czymś, co nie ginie od ognia kaemów i działek, tylko wymaga dobrze wsadzonej bomby, rakiety lub torpedy. Ataki nurkujące czy z lotu koszącego są diabelnie ekscytujące, zwłaszcza w mocno pofałdowanym terenie. A zwykle z takim właśnie mamy do czynienia.

Będziemy walczyć nad Wołgą pod Stalingradem, nad przedmieściami Berlina, nad polami ryżowymi w Birmie i pośród alpejskich przełęczy. I w wielu innych miejscówkach też, żeby nie było. Choć gra jest lotnicza, to zaskakująco często trzeba brać pod uwagę ukształtowanie terenu, zwłaszcza jeśli chcemy pobawić się w strzelanie do tego, co tam sobie pełza powoli na dole. W takich momentach War Thunder jest chyba najbardziej widowiskowy, gdy śmigamy tuż nad dachami domów lub przemykamy o kilka metrów od ściany jakiegoś kanionu. Bardziej satysfakcjonujący widok w tej grze to tylko bezpośrednie trafienie rakietą w barana, który postanowił nas samobójczo staranować. Na kilku pierwszych poziomach tarany to prawdziwe utrapienie, ale później uczymy się ich unikać w ostatniej chwili, lub też trafiać skubańców w twarz rakietami, które momentalnie kończą ich bezsensowny i zapewne pusty żywot. Samolot trafiony rakietą rozpada się w autentycznie prześliczny sposób, możecie mi wierzyć. I nie, żeby cała gra nie była wyjątkowej urody, bo tak się składa, że jest. Modele samolotów są oczywiście dopieszczone w najmniejszych detalach, ale największe wrażenie robią jednak krajobrazy, a zwłaszcza woda we wszelakiej postaci. Także ta spadająca z nieba w ilościach niedorzecznych, bo w War Thunder można trafić na bardzo różne warunki pogodowe oraz pory dnia - czasem lata się spokojnym świtem, a czasem w burzy w środku nocy. Świetny jest też model zniszczeń, nie tylko od strony mechaniki rozgrywki, ale też czysto wizualnej - niesamowitą satysfakcję daje widok odpadającego poszycia i sypiących się części z wroga, któremu właśnie sprzedaliśmy zdrową salwę z działek. Mógłbym patrzeć na to godzinami. I w sumie patrzę, bo bardzo trudno jest mi się oderwać od grania w War Thunder.

No dobra, wszystko cacy, co jednak z pieniędzmi? To gra darmowa, ale czy mikrotransakcje prędzej czy później nie skoczą nam do gardła? Cóż, nie wydaje mi się. Miesiąc konta premium kosztuje tyle, co zwykle w grach, czyli około 40 złotych. Samoloty premium, których w każdym drzewku jest około siedmiu czy ośmiu, nie są niedorzecznie drogie - najlepsze kosztują jakieś 25 złotych i co ważniejsze, nie ma maszyn premium powyżej 10 poziomu (oprócz Ła-5 FN chyba), podczas gdy normalne samoloty dochodzą nawet do 20. Można też kupować doświadczenie dla załóg i tym podobne, ale nie ma tu ani "złotej amunicji" ani żadnych innych opcji, którym można by przykleić łatkę "pay2win". A przynajmniej tak mi się wydaje. Generalnie system wygląda na uczciwy i nieinwazyjny zbytnio - raczej się chce płacić niż płacić trzeba. A chce się, bo War Thunder jest produktem bardzo bogatym i o jakości przewyższającej o głowę prawie wszystkie darmówki dostępne na rynku - tak jak pisałem na początku, trochę wstyd tyle brać od twórców i nie oddać im ani grosza.

A zatem, jeśli to jeszcze nie jest całkowicie jasne, to napiszę wprost - War Thunder to naprawdę świetna pozycja. Dla miłośników latających maszyn z II wojny światowej wręcz obowiązkowa i to bez różnicy czy są fanami symulatorów, czy wolą polatać luźniej i zręcznościowo, bo emocje i tu i tu są duże, a widowisko niezapomniane. Niewiele gier potrafi zaoferować coś takiego... a autorzy War Thunder obiecują przecież więcej. Już teraz w głównym menu oprócz zakładki sił powietrznych są także te przypisane siłom lądowym oraz flocie. Celem studia Gaijin jest stworzenie symulacji sił połączonych, w której w jednej bitwie będą i samoloty, i czołgi, i okręty. Jednocześnie. Jak w Battlefieldzie, tylko bez tej śmiesznej piechoty. Sam sprzęt ciężki. Czy to nie brzmi jak marzenie, za które można dać się pokroić na plasterki? I to marzenie, które ma szanse na realizację. A przynajmniej taką mam nadzieję, tym silniejszą, im bardziej mi się podoba lotnicze War Thunder. A podoba mi się tym więcej, im dłużej gram. I chyba już do tego grania wrócę, bo... mam przestrzelane kaemy, dobrą pozycję pod słońce i trzech bandytów na dwunastej. Tally ho!

PCWar Thunder

  • sensowny model dobrowolnych płatności
  • fantastyczna oprawa wizualna
  • dobrze pomyślany system awansu i zdobywania nowych samolotów
  • sterowanie i model lotu dostosowany do poziomu zaawansowania graczy
  • epickie, widowiskowe, pełne emocji podniebne bitwy
  • sprawiedliwy system kojarzenia graczy w bitwach losowych
  • brakuje jeszcze kilku klasycznych samolotów
  • niewielkie problemy ze zbalansowaniem historycznych maszyn

W tym momencie nigdzie nie lata się lepiej, ciekawiej i bardziej emocjonująco

48 komentarzyDodaj swój

Przeczytaj wszystkie komentarze na forum
Zanthius

Witam wszystkich. Od kilku miesięcy czytam Gram, ale dopiero dziś coś tknęło mnie, by się tu zarejestrować :).

"Zawsze można do nich wrócić, choć ponowne przeszkolenie pilota, czy też całej
załogi bywa kosztowne i sprawia, że takie powroty nie mają większego sensu"


Powroty do poprzednich wersji nie kosztują nic i nie ma z tym problemu o ile wybierzesz dla nich załogę/slot, przy której przypisana była wcześniej maszyna.

"Niewielkie problemy ze zbalansowaniem historycznych maszyn"

Od początku istnienia gry twórcy przedstawiają jedno i niezmienne stanowisko, że poza trybem arcade nie będzie sztucznego balansu, a maszyny będą miały taką przewagę nad innymi jak to było w rzeczywistości. Także ten minus trochę nie na miejscu :). Niemniej rozumiem, że w takiej grze ciężko znaleźć wady. Ogólnie wielki plus za recenzję i odejście od próby porównywania WT z WP.

Odpowiedz
G Zdenio

Gra wzięła mnie z zaskoczenia i spodobała mi się niezmiernie. Szczególnie model płatności jest bardzo przyjemny, spokojnie można zbierać punkty na upatrzony samolot, wcale nie idzie to strasznie mozolnie.

Odpowiedz
G lygy

Zestrzelenia są ważne, bo za nie dostaje się pieniądze i doświadczenie, ale bitwy nie wygrywa się niszcząc wszystkie samoloty wroga.

zrozumiem, jeśli to miał być tylko wybieg stylistyczny..
ale jeśli nie, to proszę nie wprowadzać użytkowników w błąd nierzetelnymi informacjami. bitwy można wygrywać zestrzeliwując wszystkie maszyny wroga. sam wygrywałem tak niejeden raz, ratując w ten sposób zadki wielu współgraczom z drużyny (kiedy dawaliśmy ciała w bombardowaniach celów naziemnych na przykład).

Odpowiedz
Apusan

http://www.youtube.com/watch?v=htBFUUojhZQ

Sam grałem dość długo ale wieczna beta i nie poważne traktowanie klientów zniechęciło mnie dość poważnie. Na powyższy filmik jeden z projektantów gry odpisał na forum w wolnym przekładzie " jak wam się nie podobają rosyjskie maszyny to grajcie innymi".

Odpowiedz
voitek123


>
> "Niewielkie problemy ze zbalansowaniem historycznych maszyn"
>
> Od początku istnienia gry twórcy przedstawiają jedno i niezmienne stanowisko, że poza
> trybem arcade nie będzie sztucznego balansu, a maszyny będą miały taką przewagę nad innymi
> jak to było w rzeczywistości. Także ten minus trochę nie na miejscu :). Niemniej rozumiem,
> że w takiej grze ciężko znaleźć wady. Ogólnie wielki plus za recenzję i odejście od próby
> porównywania WT z WP.
>
>

Cały czas banda obrońców ewidentnie przegiętych niektórych samolotów używa tego argumentu o "historyczności".

Ale do tej pory nikt nie odpowiedział mi na pytanie: A możesz mi powiedzieć w jaki sposób stwierdzasz czy dana maszyna w grze zachowuje się tak jak to było w rzeczywistości?

Odpowiedz
G Lisun

Co do mało rozwiniętych drzewek:
http://warthunder.com/en/game/releasetree/
Tu jest w praktyce lista wszystkich samolotów, które znajdą się w grze.
@Apusan - ciekawe, a mi odpowiedział, że to bug gruntu.

Odpowiedz
voitek123

Rozumiem, że bardzo historyczne jest to, że większość ruskich samolotów potrafiła ścinać drzewa i taranować przeciwników i spokojnie lecieć sobie dalej. Spoko.
Do tego Iły 2 skręcające na super małych prędkościach lepiej niż japońskie Zera.
No i jeszcze Jery, które są chyba wykonane z wąsów Stalina i napędzane miłością do wiecznie żyjącego Lenina.

Odpowiedz
G metalic1990

Gram w WT od ponad miesiąca i przyznam, że jest lepiej niż się spodziewałem. Gra nie ma kolosalnych wymogów od sprzętu, więc poniżej 20 fps nie spada. Bitwy historyczne są przyjemne i w miejscach o których się w grach specjalnie nie wspomina. Póki co wybrałem japońskie drzewko i powiem szczerze, że jest ciężko jeśli chodzi o walkę i polecam zagrać na początku inną nacją. Papierowe A6M3 niestety się rewelacyjnie nie sprawdzają a Ki-49 nie noszą zbyt dużo ze sobą i brak im dobrego opancerzenia. Gra zaliczyła duży minus po aktualizacji przez którą ilość fps w moim przypadku spadła ze stałych 80 do 20-30 przy szybkich walkach pełnych zwrotów i przelotu nad drzewami. Problem jaki jeszcze stwierdzam w swoim mniemaniu to słaby balans na niektórych maszynach. Beaufighter niestety jest twardą maszyną i powinna być na poziomach 8-9, gdyż strącić ją podczas przelotu sprawia problem bo pakuje się sporą ilość naboi, a nie odczuwa tego zbyt boleśnie oraz druga sprawa. Jak siądzie na tyłku to nie odpuszcza. Fajną sprawą jest także wprowadzenie SI dla czołgów. Widząc bombowiec uciekają na prawo i lewo co znacząco utrudniło łapanie fragów za cele naziemne ;)

Odpowiedz
G Maciej2801

Gra twórców Wing of Prey czego chcieć więcej

Odpowiedz
Paladyn_Solo

> http://www.youtube.com/watch?v=htBFUUojhZQ
>
> Sam grałem dość długo ale wieczna beta i nie poważne traktowanie klientów zniechęciło
> mnie dość poważnie. Na powyższy filmik jeden z projektantów gry odpisał na forum w wolnym
> przekładzie " jak wam się nie podobają rosyjskie maszyny to grajcie innymi".
>

Woah!
Nie znam się na lotnictwie ale widzę że radzieckie maszyny to były iście prawdziwe pancerniki i postrachy drzew. ;)

Odpowiedz
G Darkstar181

Uczestniczyłem w zamkniętej becie, gra naprawdę spoko, na klawiaturze i myszce gra się naprawdę bosko, czuć moc szturmując naziemne konwoje.

Gra w zasadzie bardziej dynamiczna niż popularne World of Tanks.

Odpowiedz
G meryphillia

> Gra w zasadzie bardziej dynamiczna niż popularne World of Tanks.
Może dlatego, że samolot leci z prędkością 400 km/h, a T95 sunie pod wzgórze tylko z 6 km/h na liczniku? ;DWT to sympatyczna gierka, ale nie ma dla mnie nic lepszego do zaoferowania, co mam już w Iłku.

Odpowiedz
G Darkstar181

> > Gra w zasadzie bardziej dynamiczna niż popularne World of Tanks.
>
> Może dlatego, że samolot leci z prędkością 400 km/h, a T95 sunie pod wzgórze tylko z
> 6 km/h na liczniku? ;D
No o to mi właśnie chodzilo :D Jest moc w tych latających cholerstwach.

Odpowiedz
G Reffanov

> http://www.youtube.com/watch?v=htBFUUojhZQ
>
> Sam grałem dość długo ale wieczna beta i nie poważne traktowanie klientów zniechęciło
> mnie dość poważnie. Na powyższy filmik jeden z projektantów gry odpisał na forum w wolnym
> przekładzie " jak wam się nie podobają rosyjskie maszyny to grajcie innymi".
>
Developerzy to Rosjanie w końcu... Podobna sytuacja była kiedyś (nie wiem jak jest teraz) w World of Tanks, gdzie radzieckie czołgi były lepsze niż czołgi innych nacji. A developerzy z WoTa to Białorusini... czyli dalej byłe CCCP. Żałosne są takie praktyki ale co zrobić.

Odpowiedz
KeyserSoze

> Rozumiem, że bardzo historyczne jest to, że większość ruskich samolotów potrafiła ścinać
> drzewa i taranować przeciwników i spokojnie lecieć sobie dalej. Spoko.
> Do tego Iły 2 skręcające na super małych prędkościach lepiej niż japońskie Zera.
> No i jeszcze Jery, które są chyba wykonane z wąsów Stalina i napędzane miłością do wiecznie
> żyjącego Lenina.

spokojnie, nawet jeśli tak było, to to się zmieni. Z World of Tanks było identycznie, ruskie czołgi były przegięte, póki największą grupą płacącą byli Rosjanie. Gdy zaczęli dominować gracze z Europy, to nagle się okazało, że można zbalansować wszystko. Tu będzie tak samo.

Odpowiedz
Zanthius

>
> >
> > "Niewielkie problemy ze zbalansowaniem historycznych maszyn"
> >
> > Od początku istnienia gry twórcy przedstawiają jedno i niezmienne stanowisko, że
> poza
> > trybem arcade nie będzie sztucznego balansu, a maszyny będą miały taką przewagę
> nad innymi
> > jak to było w rzeczywistości. Także ten minus trochę nie na miejscu :). Niemniej
> rozumiem,
> > że w takiej grze ciężko znaleźć wady. Ogólnie wielki plus za recenzję i odejście
> od próby
> > porównywania WT z WP.
> >
> >
>
> Cały czas banda obrońców ewidentnie przegiętych niektórych samolotów używa tego argumentu
> o "historyczności".
>
> Ale do tej pory nikt nie odpowiedział mi na pytanie: A możesz mi powiedzieć w jaki sposób
> stwierdzasz czy dana maszyna w grze zachowuje się tak jak to było w rzeczywistości?
>
>
Na bazie archiwalnych filmów, danych projektów maszyn, parametrów technicznych, biografii pilotów, innych źródeł historycznych.

Z rosyjskimi maszynami problemy widziałem tylko na arcade, gdzie rzeczywiście są wyżyłowane, ale nie są ani najzwrotniejsze ani najszybsze. Natomiast na historical są przeciętne, gdzie mały ammo cap dodatkowo utrudnia życie.

Odpowiedz
G Arczir2d2

Parametry nie wszystkich samolotów są zgodne z faktami historycznymi. Niech mi ktoś np. wytłumaczy czemu MiG -15 ma większą prędkość wznoszenia od Me 163 Komet

Odpowiedz
G Harunia

Free to play (aka pay to win) i nie czytam dalej. Czy naprawde nie mozna zrobic gry ktora raz kupujesz i grasz (i masz dostep do wszystkiego co gra oferuje), tylko zamiast tego plac wielokrotnie wiecej (jesli chcesz sie liczyc z najlepszymi) albo grinduj do smierci.

Odpowiedz
G meryphillia

A z czego wtedy żyliby twórcy, skoro grę każdy może sobie za darmo ściągnąć?IMO WT jest i tak grą w którą dobrze będziemy się bawić bez płacenia na nią żadnej złotówki i nie obowiązuje w niej zasada: "płać by liczyć się z najlepszymi".No i koniec końców w tej tematyce gra za którą płaczesz jest już od lat na rynku.Nazywa się Ił, aktualnie Ił:1946...

Odpowiedz
G Darkstar181

> spokojnie, nawet jeśli tak było, to to się zmieni. Z World of Tanks było identycznie,
> ruskie czołgi były przegięte, póki największą grupą płacącą byli Rosjanie. Gdy zaczęli
> dominować gracze z Europy, to nagle się okazało, że można zbalansować wszystko. Tu będzie
> tak samo.
Ruskie czołgi nadal są przegięte, gdyż wedle statystyk najpopularniejszymi tankami wśród europejskich graczy są radzieckie KV1 oraz KV1-S. Niewiele zmieniono pod tym względem, może jeśli chodzi o przepakowane lekkie chińskie bydlaki ze względu na Azjatów.

Odpowiedz
KeyserSoze

> Ruskie czołgi nadal są przegięte, gdyż wedle statystyk najpopularniejszymi tankami wśród
> europejskich graczy są radzieckie KV1 oraz KV1-S.

oczywiście, bo jak w całym drzewku jest jeden dobry tier na jednej gałęzi, to całe drzewko jest OP, choć wyraźnie nie jest, co wie każdy, kto jeździł ruskimi medami albo heavy a potem spróbował na przykład niemieckich i miał porównanie... Teraz już wiem skąd się biorą te lamenty - ludzie mało o grze wiedzą i nie umieją grać, a winę zwalają na OP i imba zamiast po prostu wyrobić skilla i przestać lamić

> Free to play (aka pay to win) i nie czytam dalej.

Zdecydowanie nie czytaj, bo i po co miałbyś się dowiedzieć, że jest inaczej niż sobie wymyśliłeś? To może wywołać traumę, takie wyjście z niewiedzy :)

Odpowiedz
Apusan

> Co do mało rozwiniętych drzewek:
> http://warthunder.com/en/game/releasetree/
> Tu jest w praktyce lista wszystkich samolotów, które znajdą się w grze.
> @Apusan - ciekawe, a mi odpowiedział, że to bug gruntu.

na topicku 100+ stron flejmu po patchu 1.29 pierwsza odpowiedz była taka jak cytowałem. Nie muszę oczywiście dodawać że DREWNIANE Yaki nie tylko drzewa cięły ale również inne maszyny. Nastego dnia topiku już nie było, co było później to już nie wiem bo mnie gość przekonał. Poczekam jak gra wyjdzie i nie będę musiał uczestniczyć w takich jajcach bo te mnie najbardziej zniechęciły. Gameplay, grafa i optymalizacja były piekne.

Odpowiedz
kingslayer

> Rozumiem, że bardzo historyczne jest to, że większość ruskich samolotów potrafiła ścinać
> drzewa i taranować przeciwników i spokojnie lecieć sobie dalej. Spoko.
> Do tego Iły 2 skręcające na super małych prędkościach lepiej niż japońskie Zera.
> No i jeszcze Jery, które są chyba wykonane z wąsów Stalina i napędzane miłością do wiecznie
> żyjącego Lenina.
Znam ten ból. Zacząłem latać japońskimi samolotami, bo było to coś czego nie było w World of Warplanes. Z początku, na dwupłatach, wszystko było jak w MMO być powinno- nie było graczy, którzy wybijaliby się z wynikiem ponad innych tylko dlatego, że mieli lepszy samolot. Dotrwałem do Hayabusy i Hiena. Dalej po prostu nie dałem rady, gdyż maszyny z innych drzewek latały dużo lepiej od tych japońskich, że o sile ognia nie wspomnę. Dopóki ktoś nie wpadnie na pomysł, że gracze jednak chcą latać czymś innym niż Mustang czy Iliuszyn nie wrócę do tej gry. Tak się po prostu nie robi.

Odpowiedz
G Darkstar181

> > Ruskie czołgi nadal są przegięte, gdyż wedle statystyk najpopularniejszymi tankami
> wśród
> > europejskich graczy są radzieckie KV1 oraz KV1-S.
>
> oczywiście, bo jak w całym drzewku jest jeden dobry tier na jednej gałęzi, to całe drzewko
> jest OP, choć wyraźnie nie jest, co wie każdy, kto jeździł ruskimi medami albo heavy
> a potem spróbował na przykład niemieckich i miał porównanie... Teraz już wiem skąd się
> biorą te lamenty - ludzie mało o grze wiedzą i nie umieją grać, a winę zwalają na OP
> i imba zamiast po prostu wyrobić skilla i przestać lamić
Poczytaj sobie fora dotyczące gry to się dowiesz czemu te tanki są OP. Z mechaniką mi nie wyskakuj, bo już parę razy udowadniano że taka rzecz jak penetracja w grze jest najczęściej losowa, zdarzało się nie przebicie boku tankietki 4 tieru przez czołg ze 122mm działem. Swoją drogą to trzeba być niezłym naiwniakiem żeby wierzyć w balans przy 5 różnych nacjach :D

Odpowiedz
G Lisun

> Mustang
P51 to akurat kiepski samolot, ale do Iła się zgodzę - w Arcade jest zbyt mocny (problem jednak znika w Historycznych - tam dominują Niemcy).

Odpowiedz
Riddl3r

Dobra, ściągam. Tam można jakieś klany zakładać, czy cuś? Bo byśmy mogli sobie razem połupać :-)

Odpowiedz
G Harunia

> A z czego wtedy żyliby twórcy, skoro grę każdy może sobie za darmo ściągnąć?

Z tego ze podstawka bylaby raz platna.

Odpowiedz
G Harunia

> Zdecydowanie nie czytaj, bo i po co miałbyś się dowiedzieć, że jest inaczej niż sobie
> wymyśliłeś? To może wywołać traumę, takie wyjście z niewiedzy :)
Spoko, ile juz wydales na te samolociki? 50zl? 100? I do ilu samolotow nie masz jeszcze dostepu? Zapewne do wiekszosci. No to sobie przelicz czy sie oplacalo i czy nie lepiej byloby zaplacic te 100 i miec dostep do wszystkiego. Z ciekawosci zajrzalem do tekstu i widze czystej wody zdzierstwo- 40 pln za miesiac, 25 za samolot, chyba na glowe upadli z tymi cenami.No chyba ze grasz calkiem za darmo, to wtedy powodzenia z grindem zeby odblokowac cos sensownego. Sam piszesz o tysiacu pktow za mecz, kiedy samolot kosztuje 100k. No thanks.Gralem sporo w Lola i tanki i nikt mi nie wmowi ze tego typu gry nie sa pomyslane tak, aby cie kosic z kasy.

Odpowiedz
KeyserSoze

> Spoko, ile juz wydales na te samolociki? 50zl? 100? I do ilu samolotow nie masz jeszcze
> dostepu? Zapewne do wiekszosci.
Nic nie wydałem. I bardzo mnie cieszy, że nie mam dostępu do większości, bo odblokowywanie kolejnych nadaje grze sens.> No chyba ze grasz calkiem za darmo, to wtedy powodzenia z grindem zeby odblokowac cos
> sensownego. Sam piszesz o tysiacu pktow za mecz, kiedy samolot kosztuje 100k. No thanks.
O tysiącu punktów za fatalnie przegrany mecz. Za wygrany można nawet w okolicach 5 poziomu zrobić 20k.> Gralem sporo w Lola i tanki i nikt mi nie wmowi ze tego typu gry nie sa pomyslane tak,
> aby cie kosic z kasy.
Tanki owszem, ale LoL? Grałeś sporo w LoLa i uważasz, że ta gra kosi z kasy? Gra, w której kupuje się tylko skórki? No to faktycznie LOL.> Dziękuję, dobranoc.
Niezłe "osiągi" jak za trzyminutowe bitwy :D

Odpowiedz
G majkel666

na grę trafiłem przypadkiem kilka miesięcy temu szukając jakiegoś dostepi do bety World Of Warplanes. Odpaliłem i wciągnąłem się na długie godziny. Gra jest genialna. System gry przypomina ten znany z World of Tanks, ale jej miodnośc to po prostu poezja! Polecam wszystkim fanom gier lotniczych.

Odpowiedz
G Reffanov

Zraziłem się do takich gier lotniczych po chwili gry w betę World of Warplanes, ale po tej recenzji stwierdziłem że zobaczę czy faktycznie to War Thunder jest takie fajne jak pan Serafin napisał... i faktycznie, gra jest świetna. Bardzo przyjemny model lotu, WoWp przy tym wysiada.

Odpowiedz
G Lisun

> Niezłe "osiągi" jak za trzyminutowe bitwy :D
Tak to jest jak się gra bombowcem w historycznych.Screeny wziąłem z oficjalnego forum, a czas tak szybki, bo procedura jest prosta - start - dolot nad cel - zrzut i wtedy zwykle już mamy myśliwce na ogonie i spadamy.

Odpowiedz
KeyserSoze

> > Niezłe "osiągi" jak za trzyminutowe bitwy :D
> Tak to jest jak się gra bombowcem w historycznych.
> Screeny wziąłem z oficjalnego forum, a czas tak szybki, bo procedura jest prosta - start
> - dolot nad cel - zrzut i wtedy zwykle już mamy myśliwce na ogonie i spadamy.
no właśnie to mnie strasznei wkurza - te cholerne bombowce są zbyt szybkie i za małe jest okno czasowe, żeby je dorwać zanim zrzucą bomby i uciekną. Później też tak jest? Czy tylko na ranku 6-8?

Odpowiedz
fenr1r

> > Niezłe "osiągi" jak za trzyminutowe bitwy :D
> Tak to jest jak się gra bombowcem w historycznych.
> Screeny wziąłem z oficjalnego forum, a czas tak szybki, bo procedura jest prosta - start
> - dolot nad cel - zrzut i wtedy zwykle już mamy myśliwce na ogonie i spadamy.

Potwierdzam. Maks co sam wyciągnąłem to jakieś 56 tys exp i coś koło 38 tys kasy przy mnożniku 1.5 czyli standardowym bonusie za pierwsze zwycięstwo. Najlepsze warunki są na Ruhr Niemcami gdzie jadą spore kolumny pancerne. Bierze się Ju 88 albo He 111 bo te mają spory zapas bomb w luku. Wszystko zależy od dobrego pozycjonowania przy podejściu do bombardowania ilości myśliwców jakie siedzą nam na ogonie. Nieraz lądowałem awaryjnie w polu na jednym silniku. Emocje i frajda jeśli uda się posadzić dwusilnikowy bombowiec w polu niesamowite. ;)

Odpowiedz
fenr1r

> no właśnie to mnie strasznei wkurza - te cholerne bombowce są zbyt szybkie i za małe
> jest okno czasowe, żeby je dorwać zanim zrzucą bomby i uciekną. Później też tak jest?
> Czy tylko na ranku 6-8?
>
Co? Przelot bombowcem w otoczeniu wrogich myśliwców tego poziomu to samobójstwo. Jeżeli chodzi o bitwy historyczne oczywiście. Rzadko wraca się do bazy kiedy serwer jest pełny. Dobra eskorta to podstawa, niestety ciężko o pomocnych pilotów myśliwców.

Odpowiedz
G Madoc

> Gralem sporo w Lola i tanki i nikt mi nie wmowi ze tego typu gry nie sa pomyslane tak,
> aby cie kosic z kasy.
LoL kosi z kasy? Grałem dobry rok w LoLa i nie wydałem ani złotówki, wciąż bawiąc się świetnie i mając kilkanaście postaci na koncie.

Odpowiedz
G Reffanov

> Gralem sporo w Lola i tanki i nikt mi nie wmowi ze tego typu gry nie sa pomyslane tak,
> aby cie kosic z kasy.
Stek bzdur, ot co. O ile faktycznie WoT ma taki system mikropłatności nastawiony na koszenie kasy, to w przypadku LoLa to są po prostu brednie. Ba, LoL jest jedną z niewielu gier w których mikropłatności są całkowicie nieinwazyjne.

Odpowiedz
G meryphillia

Nie w tego rodzaju grach.Pisałem.Masz do tego typu zabawy serię Ił, która także posiada możliwość grania w sieci nawet dla 128 osób i są to bardzo fajnie pomyślane tzw. "Wirtualne Fronty".Gry typowo online jak WoT czy War Thunder robione są właśnie tylko i wyłącznie po to by twórcy mogli kosić na nich kasę.Można zrobić to w tak brutalny sposób jak twórcy przeglądarkowych Ogame czy Dark Orbit w szczególności, gdzie bez płacenia realnego keszu nie masz żadnych szans z ludźmi którzy płacą.A można zrobić to tak, jak w WT czy WoT, gdzie płacenie pieniędzy tylko przyspiesza grind, a do wszystkiego możesz i tak dojść za darmo (w przypadku WoT'a nawet za złoto nie musisz płacić jeśli będziesz wystarczająco dobry, by wygrywać konkursy...).Zresztą śmieszne nieco jest rzucanie się na gry, które od samych pierwotnych założeń miały być grami online w bezpłatnej dystrybucji i mikropłatnościami, gdy rynek "gier za które płacisz tylko raz" i tak sprowadza się względnie do tego samego za sprawa rozbuchanego DLC "kup pan konia do gry singleplayer"...

Odpowiedz
KeyserSoze

> Gry typowo online jak WoT czy War Thunder robione są właśnie tylko i wyłącznie po to
> by twórcy mogli kosić na nich kasę.
eee, a inne gry, takie jak Sturmovik czy Flaming Cliffs to są robione z dobroci serca, a nie po to, żeby ktoś na nich zarobił?

Odpowiedz
G meryphillia

Nie łap za słówka. ;)Tematem sporu jest przecież "tworzenie gry za którą się płaci tylko raz", a jakby nie było gry pokroju WT/WoT robione są po to by zarabiano na nich cały czas.Co prawda wydawca Flaming Cliffs uskutecznia te metodę w grze za która w teorii płaci się tylko raz, no ale jak można nie kupić tych nowych modułów. ;)

Odpowiedz
KeyserSoze

> Tematem sporu jest przecież "tworzenie gry za którą się płaci tylko raz", a jakby nie
> było gry pokroju WT/WoT robione są po to by zarabiano na nich cały czas
Ale w dobrej grze free-to-play naprawdę nie musisz płacić. Gram w LoLa jakieś 2 lata już chyba czy coś koło tego, mam z 1000 godzin na liczniku. I wydałem jakieś 200 złotych w sumie może, tylko i wyłącznie na skórki. Poza tym nie tylko płacisz czy chcesz czy nie, ale te gry są też ciągle aktualizowane i wzbogacane w daleko większym stopniu niż gry za które płacisz tylko raz i potem ewentualnie się tylko poprawia w nich błędy patchami. Albo i nie poprawia. Model F2P to naprawdę nie jest złodziejstwo, nawet jeśli kilku producentów go nadużywa w bezczelny sposób.

Odpowiedz
G meryphillia

Doskonale zdaję sobie sprawę że nie musisz, ale jednak płacący ma wygodniej i dlatego zaczyna w końcu płacić.W WT też da radę bawić się bez płacenia, ale gdy zobaczymy jak szybko dokonuje progressu ten płacący, zaczynamy zazdrościć i w końcu ostatecznie też płacimy albo w ekstremalnym przypadku zdegustowani mozolnym grindem rezygnujemy z gry.No a niestety twórcy War Thundera grę zorganizowali w taki sposób, że po pewnym czasie po prostu sami nie zauważamy, gdy zaczynamy zasilać wydawcę symbolicznymi sumkami, by właśnie był nam "wygodniej".

Odpowiedz
G Selv

ja rozumiem hate na płacenie za rozgrywkę ale właśnie, czy to coś złego jeśli opłaty sprawiają, że gra się wygodniej?Bez przesady.Zwłaszcza, jeśli to gra w którą się lubi grać :P

Odpowiedz
fenr1r

> Doskonale zdaję sobie sprawę że nie musisz, ale jednak płacący ma wygodniej i dlatego
> zaczyna w końcu płacić.
> W WT też da radę bawić się bez płacenia, ale gdy zobaczymy jak szybko dokonuje progressu
> ten płacący, zaczynamy zazdrościć i w końcu ostatecznie też płacimy albo w ekstremalnym
> przypadku zdegustowani mozolnym grindem rezygnujemy z gry.
>
> No a niestety twórcy War Thundera grę zorganizowali w taki sposób, że po pewnym czasie
> po prostu sami nie zauważamy, gdy zaczynamy zasilać wydawcę symbolicznymi sumkami, by
> właśnie był nam "wygodniej".
>
Wszystko zależy od osobistych preferencji konkretnej osoby. Jeżeli ktoś jest niecierpliwy i chce mieć wszystko szybko to jest jego sprawa. Ja mam frajdę nawet z latania samolotami niskich poziomów i nie mam żadnego problemu z grindem. Moim ulubionym samolotem jak dotąd jest Ju 88 (bodajże 4 tier) chociaż mam maszyny 9 poziomu.Pogrywam w kilka gier typu F2P (Blacklight, DOTA2, TF2) i w każdej płaciłem tylko za itemy kosmetyczne. Nawet nie dlatego, że je potrzebowałem, tylko jako wynagrodzenie twórców za grę przy której spędziłem sporo czasu dobrze się bawiąc.

Odpowiedz
KeyserSoze

> Wszystko zależy od osobistych preferencji konkretnej osoby. Jeżeli ktoś jest niecierpliwy
> i chce mieć wszystko szybko to jest jego sprawa. Ja mam frajdę nawet z latania samolotami
> niskich poziomów i nie mam żadnego problemu z grindem. Moim ulubionym samolotem jak dotąd
> jest Ju 88 (bodajże 4 tier) chociaż mam maszyny 9 poziomu.
dokładnie, War Thunder jest fajny dlatego, że same bitwy są super, a nie tylko zdobywanie nowych maszyn i sprzętu - w World of Tanks ciągle się zdarza, że ląduje się na dole i wszyscy mają lepszy sprzęt albo że ma się słaby team i bitwa jest fatalna, dlatego zresztą przestałem grać, bo w ogóle nie sprawiało mi to już przyjemności. A tutaj jest wręcz odwrotnie, nawet jak mi kiepsko idzie na jednym czy dwóch samolotach, to trzecim czy czwartym sobie odbiję i zawsze dobrze się bawię, nawet jak przegrywam.

Odpowiedz
G Lisun

Wracając do zarobków - jak ktoś dobrze gra, to i na Arcade zarobi.
Dowód? Własne doświadczenie:

Odpowiedz
EvilMan220v

A ja po przeczytaniu recenzji i obejrzeniu filmiku zaciekawiła mnie gra choć nie uważam się za fascynatę lotnictwa... choć IIWŚ to już bardzo ciekawe tło do takiej gry.

I szczerze gra mnie pochłonęła na tyle, że żonka truje mi każdego dnia ;p

Gra świetna i na tyle jest ciekawe odzwierciedlenia maszyn czy uzbrojenia, że zacząłem czytać o lotnictwie z tego okresu i chyba to jest najlepsze w tym wszystkim, że oprócz wielkiej frajdy z gry nabrałem wielkiego szacunku dla pilotów z tamtych czasów a przede wszystkim stwierdzam, że musieli mieć "jaja" jak bomby 1000 funtowe ;)

Odpowiedz
Przeczytaj wszystkie komentarze na forum
Najnowsze

Wymagania The Crew ujawnione

8
Małgorzata Trzyna

Ubisoft ogłosił wymagania sprzętowe The Crew. Aby wziąć udział w wirtualnych wyścigach, nie trzeba mieć prawdziwego samochodu, ale przyda się dobry procesor i karta graficzna.

Czytaj dalej 
Lubisz nas?