InformacjeRecenzja - konsole

Prince of Persia: Zapomniane Piaski - recenzja

... Rafał Dziduch

Po skrytykowanej przez graczy i media cukierkowej wersji Prince of Persia, przyszła pora na powrót do korzeni. Szykujcie się na omijanie pułapek, walki z kościotrupami, rozwiązywanie łamigłówek i sporo skakania. Prince of Persia: Zapomniane Piaski wylądował z przewrotką na sklepowych półkach.

Po skrytykowanej przez graczy i media cukierkowej wersji Prince of Persia, przyszła pora na powrót do korzeni. Szykujcie się na omijanie pułapek, walki z kościotrupami, rozwiązywanie łamigłówek i sporo skakania. Prince of Persia: Zapomniane Piaski wylądował z przewrotką na sklepowych półkach.

Zapomnijmy o Prince of Persia z 2008 roku. Ten restart serii był, zdaniem wielu graczy i dziennikarzy, nieudany. Gra przechodziła się sama, nie można było zginąć, wyzwań było w niej niewiele. Pewnie dlatego Ubisoft zdecydował się wrócić do korzeni. Prince of Persia: Zapomniane Piaski umiejscowiono między Piaskami Czasu i Duszą Wojownika. Tytuł stanowi nie tylko łącze fabularne, ale również wpisuje się w stylistykę tamtych gier. Znów jest dosyć mrocznie, sporo się walczy i nie pomaga nam dziwnie beztroska dziewoja. Jedna wprawdzie się pojawia, ale zaledwie w roli przewodniczki. Zapomnijcie też o cell-shadingowej grafice. Tym razem „zero udziwnień”.

Prince of Persia: Zapomniane Piaski to tytuł dość niezwykły. Nie mogę nie wspomnieć, że jest to gra w zasadzie 3-4 pomysłów. Opiera się na nich sztywno niczym pociąg na torach. Pomyślicie sobie: „phi! nuda”. Paradoksalnie jednak owe 3-4 zagrywki są tak miodne, że wsiąka się w grę na całego od pierwszej do ostatniej minuty. Zresztą bohater Prince of Persia: Zapomniane Piaski wykonuje tak zwinne i płynne ewolucje z wykorzystaniem dostępnego interaktywnego środowiska, że nie powstydziłby się ich akrobata. Zacznijmy jednak od krótkiego rysu fabuły.

Od uratowania atrakcyjnej Farah minęło siedem lat. Książe odwiedza w Persji swojego brata Malika. Kiedy przybywa do pałacu, okazuje się, że trwa właśnie oblężenie, a brat potrzebuje pomocy. Malik wpada na pomysł, aby wykorzystać w tym celu starożytny medalion, którego części noszą obaj bracia. Jednak to doprowadza do tragedii. Wszyscy obrońcy zamku zostają zamienienie w kamienie, a spod ziemi wychodzi armia nieumarłych. I teraz z nią trzeba będzie się uporać, przemierzając – jak w pierwotnym Prince of Persia komnaty ogromnego i malowniczego pałacu. Z tą różnicą, że tutaj nie gramy na czas. Fabuła nie jest nadzwyczajna. Zwrot, który z założenia miał być pewnie zaskakujący, jest tak przewidywalny, jak podróż tramwajem. Wszystko toczy się po sznurku, opowiadane jest w kolejnych filmikach. Te są jednak dość ładnie zrobione, więc ogląda się je z przyjemnością. Jakby ktoś zresztą chciał, może je przerwać, więc nie jest to problem.

Ważniejsze od historii są wyczyny Księcia. Pod tym względem Prince of Persia: Zapomniane Piaski powiela pomysły z poprzednich części. Znajdziemy tu wszystko, co widzieliśmy do tej pory z drobniutką nutą nowości. Są więc skoki nad przepaściami, są podłogi najeżone kolcami, ogromne topory zawieszone na mechanizmach, które kołyszą się jak wahadła zegara. Autorzy nie zapomnieli o zapadających się podłogach, pochylniach, po których nasz bohater zsuwa się w nieznane oraz szczelinach i takim ukształtowaniu ścian, które pozwala uprawiać mu wspinaczkę. Pamiętacie efektowne obroty, które Książe wykręcał na drążkach? Tu również powracają, podobnie jak bieganie po ścianach, salta w tył, wspinaczki po słupach i wiele innych atrakcji.

Bez wątpienia Prince of Persia: Zapomniane Piaski dają ogromną frajdę w wykonywaniu tych ewolucji. To zresztą jest główny punkt programu, a nie walka, o której napiszę za chwilę. I przyznać muszę, że płynność sekwencji, które Książe wykonuje jest zachwycająca. Skok nad belką z wirującymi ostrzami, przeskok nad szczeliną, szybkie chwycenie się krawędzi urwiska, uwaga na przejeżdżającą obok piłę, która mogłaby skrócić bohatera o głowę, wdrapanie się na pobliski słup i skok w kierunku wyjścia. Działa to wszystko genialnie. Do tego sterowanie jest bliźniacze do tego z ostatniej produkcji, więc fani będą zachwyceni. Z kolei nowi gracze chwycą mechanikę w lot, bowiem jest po prostu logicznie poukładana.

Prince of Persia: Zapomniane Piaski to platformówka w 3D pełną gębą, więc niezwykle ważne było zaprojektowanie poziomów. Te wypadają ciekawie, choć muszę zaznaczyć, że są liniowe. Oznacza to, że zawsze ścieżka dotarcia do celu w danej komnacie jest jedna. W bardziej skomplikowanych miejscach pokazuje ją zresztą kamera, która wolno przesuwa się po ważnych punktach. Mementami za bardzo ułatwia to zadanie, bo bez tego gracz zmuszony byłby do większego kombinowania. A tak, gdy już z grubsza znamy marszrutę, wskakujemy na pierwszy „przyrząd” i dalej już leci. Inna sprawa, że właśnie dzięki temu płynność akrobacji może być tak duża, co w prostej linii przekłada się właśnie na miodność zabawy. Po prostu przyjemnie jest tak beztrosko przeskakiwać sobie po kolejnych słupach oraz ścianach.

Dajcie mi tu jakiegoś bossa

Wspominałem wcześniej o walkach, trzeba więc rozwinąć ten wątek. Choć nie są one w Prince of Persia: Zapomniane Piaski pierwszoplanowe, to i tak w porównaniu do poprzednich części toczymy je częściej, a przede wszystkim z ogromną liczbą przeciwników. Walki zrealizowano w typowym stylu dla casuali. Zapomnijcie o skomplikowanych ciosach i kombosach. Książe ma w zanadrzu zaledwie jeden cios mocny i jeden słabszy. I co ciekawe, często ten drugi okazuje się skuteczniejszy. Dlatego walki nie są tak wciągające jak skakanie. W wielu przypadkach sprowadzają się do bezustannego naciskania przycisku. Można też wskakiwać wrogom na ramiona. Gdy wówczas wciśniemy przycisk ciosu, Książe wykona efektowną ewolucję, w której po przewrotce zatopi ostrze w ciele wroga. Jest to już animowana sekwencja, w kilku różnych wersjach, co wygląda nawet ładnie. Ten ograniczony zestaw ciosów i możliwości uzupełnia kopniak. Przydaje się na przeciwników z tarczami, których inaczej nie można pokonać. I tyle.

Opisane właśnie walki wypadają najsłabiej. Właśnie ze względu na tę casualową mechanikę. Szybko stają się schematyczne, brak w nich polotu i nie stanowią większego wyzwania. Tym bardziej, że przeciwnicy są dość powolni, a dodatkowo nie mogą trafić Księcia, kiedy on celnie aplikuje ostrze innym wrogom. Wielka szkoda, że autorzy Prince of Persia: Zapomniane Piaski nie zaaplikowali jakiegoś najprostszego choćby systemu combo. Nie pokusili się również o sekwencje QTE, które uatrakcyjniłyby zabawę.

Być może brak ostatniego z wymienionych elementów podyktowanych był małą ilością wrogów, a zwłaszcza bossów, jakich napotkamy w czasie zabawy. Owszem zazwyczaj atakują nas hordy przeciwników, którzy często otaczają naszego Księcia, ale prawie zawsze są to bliźniacze kreatury. Zróżnicowanie w tym względzie sprowadza się do podziału: kościotrup z tarcza lub kościotrup bez tarczy. Czasami spotkamy też summonerów, którzy przywołują owe kościotrupy, albo jakieś pokraczne bestie. Nie są to jednak wymagający wrogowie. Ich garnitur dopełniają jakieś mumie i latające skarabeusze. Kilka ciosów załatwia sprawę. Zawiedzie się też ten, kto oczekiwałby bossów. Jest w zasadzie... jeden, z którym walczy się kilka razy. Do tego dochodzi kilka pomniejszych olbrzymich dżinów. W obu przypadkach walka z nimi pozbawiona jest jakiejkolwiek finezji. Do tego stopnia, że wystarczy stanąć takiemu kolosowi pod nogami i szybko naciskać przycisk ataku. Porażka. Szkoda, że tego aspektu autorzy kompletnie nie dopracowali.

Uzupełnienie walk stanowi w Prince of Persia: Zapomniane Piaski system rozwoju postaci. W czasie zabawy zbieramy specjalne orby (kule energii). Czerwone podnoszą wytrzymałość Księcia, niebieskie pozwalają na korzystanie z mocy specjalnych, a żółte to punkty doświadczenia. Po osiągnięciu kolejnego levelu można wykupić jedną z dostępnych mocy. Moce są cztery. Whirlwind rozrzuca wrogów na sporym obszarze. Ice Blast to lodowe pchnięcia ogromnej mocy. Stone Armor generuje osłonę z piasku i wirujących kamieni. Zaś Trail of Flame to ogniste wzmocnienie broni. Dodatkowo na 34 punktowym ekranie usprawnień, można jeszcze poprawiać np. poziom życia i energii Księcia, moc ataków, czy czas trwania umiejętności specjalnych.

A czym są owe umiejętności specjalne? Otóż w miarę upływu historii Książe zostaje obdarowany kolejną umiejętnością. Najciekawsze jest zamrażanie wody, które pozwala dotrzeć w miejsca niedostępne w inny sposób. Jeśli np. widzimy wodospad, to wodę można zamrozić, by przebiec po ścianie. Kolejną mocą jest możliwość czasowego przyspieszenia, która pozwala w czasie skoku włączyć specjalną dopałkę. Kolejna umiejętność to odtwarzanie zniszczonych fragmentów murów. Działa to w ten sposób, że jeśli nie możemy gdzieś dotrzeć, bo np. most jest zrujnowany, można go odtworzyć. Kruczek w tym, że w danej chwili odtwarza się tylko jeden element otoczenia. Czyli jeśli z mostku przeskoczyć chcemy na platformę, której też nie ma, musimy ją odtworzyć w locie. W przeciwnym razie mostek zniknie nam spod nóg.

Graficznie bez ekscytacji

Pod względem graficznym Prince of Persia: Zapomniane Piaski jest wykonany poprawnie, ale nie oczekujcie niczego ekstremalnie genialnego. Przynajmniej w wersji na X360, którą testowałem, lokacje były dość sterylne i puste. Ganianie korytarzami i skoki są bardzo rajcujące, ale gdy spojrzeć na wykonanie i estetykę poziomów, widać, że autorzy zastosowali parę szablonów. Trafiamy wprawdzie w różne części pałacu, ale nie ma mowy o jakimś wielkim przepychu, zróżnicowaniu, zaawansowanej ornamentyce itp.

Podobnie jest z udźwiękowieniem. Możemy mówić o jedynie poprawnych dialogach (grałem w wersję angielską), odgłosach otoczenia i walki. Ot standard na wysokim poziomie. Mam zresztą wrażenie, że w tej dziedzinie od dłuższego czasu nic się nie zmienia. Technologia generowania dźwięku jest już tak zaawansowana, że chyba tylko osoby obdarzone słuchem absolutnym są w stanie wychwycić jakieś niuanse. W każdym razie w Prince of Persia: Zapomniane Piaski ja pod tym względem wpadek nie zanotowałem.

Finalne pytanie brzmi: „grać czy nie grać”?. Napisałem na początku o 3-4 sztuczkach, na których bazuje Prince of Persia: Zapomniane Piaski. I to prawda. Gra jest mocno powtarzalna. Ale najdziwniejsze w tej powtarzalności jest to, że wciąga jak ruchome piaski. W nowe przygody Księcia po prostu przyjemnie się gra mimo pewnych uproszczeń i mankamentów. Hardkorowcy pewnie będą kręcić nosem, ale dla casuali jest to produkt wręcz doskonały. Świetnie zbalansowany, z przystępnym sterowaniem, wyzwaniami, które nie przerażają stopniem trudności, prostym rozwojem bohatera. A zatem zasłużone i mocne 7,8 punktów.

Więcej na temat nabycia gry w naszym sklepie:

Xbox 360Prince of Persia: Zapomniane Piaski

  • bardzo fajne nowe moce Księcia
  • mnóstwo ewolucji do wykonywania
  • płynność zabawy
  • ładnie zrealizowane przerywniki
  • rozwój postaci
  • mało bossów
  • mało satysfakcjonujące walki

Udany powrót Księcia na właściwe tory

Najnowsze
Lubisz nas?