InformacjeFelieton

Wino, kobiety i śpiew - zabawa w wirtualnym świecie

35 Myszasty

Święta, święta i po świętach. Bożonarodzeniowym rozpędem udało nam się również pokonać barierę dzielącą nowy rok od starego. Jest to tradycyjnie okres wszelakiej maści zestawień, podsumowań, rozliczeń ze starym i nadziei na nowe, oczywiście lepsze.

Ale również czas zabawy, spotkań w mniejszym bądź większym gronie oraz radosnego i często ostro zakrapianego różnorakimi pochodnymi etanolu witania nowego roku. Kobiety, wino i śpiew to słowa, które towarzyszą naszej cywilizacji niemalże od zarania dziejów. Od czasu, kiedy człowiek nauczył się, że jego ziemska egzystencja to nie tylko obowiązki, ale również przyjemności. Często piętnowane przez wiele systemów religijnych, przez niektóre wręcz zakazywane, nazywane rozpustnymi i grzesznymi, stawały się tym bardziej pociągającymi i atrakcyjnymi.

Choć młode wino w odpowiedniej ilości potrafi odebrać rozum równie skutecznie, jak czysty spirytus, starożytni doceniali wszakże oczyszczające duszę działanie alkoholu, połączonego w odpowiednich proporcjach ze śpiewem i tańcem. Przez wieki był to jeden z najprostszych i najbardziej rozpowszechnionych - mimo wszelakich zakazów i obostrzeń - sposobów na oderwanie się od szarej rzeczywistości dnia codziennego. Z czasem gama rozrywek wszelakich zaczęła się powiększać, przy czym największy postęp w tej dziedzinie dało się odnotować w ciągu ostatnich 150 lat. Upowszechnienie się takich mediów, jak radio, telewizja czy Internet sprawiło, że szeroko pojęta rozrywka z pogardzanego często marginesu przerodziła się w jedną z największych gałęzi gospodarki. I choć katharsis zaczęła przyjmować coraz to nowe oblicza, wino, kobiety i śpiew wciąż mają swoich zwolenników w zdrowej części każdego społeczeństwa. A w grach?

Pierwsze piwo

Rzecz to ciekawa, gdyż gry komputerowe jako niemalże z definicji charakteryzujące się daleko posuniętym eskapizmem, same w sobie stanowią dla wielu osób sposób na odreagowanie negatywnych emocji związanych z życiem codziennym. Mimo to elementy związane z radosną i wesołą zabawą, często w powiązaniu ze spożywaniem alkoholu, pojawiają się również w takich produkcjach. Pojawiają się, choć rzadko stanowią główny ich temat, zazwyczaj będąc elementem tła, i to tylko sporadycznie interaktywnym. Cóż, taka już specyfika gier elektronicznych - tym, co nas w nich przecież najbardziej pociąga, jest możliwość wcielania się w osoby i wykonywania działań, które normalnie leżą poza naszym zasięgiem. Jakoś trudno wyobrazić sobie symulator, strategię w klimatach drugiej wojny światowej czy wirtualne wyścigi, a nawet futurystyczną strzelankę, w których ważną rolę odgrywałyby picie piwa, tańce, hulanki i inne swawole. Ani to do klimatu nie pasuje, ani w żaden sposób zabawy by nie wzbogaciło.

Nieco inaczej sprawa ma się w komputerowych grach fabularnych. Tam motywy tego typu można o wiele łatwiej i w dużo bardziej naturalny sposób wpleść w fabułę oraz świat przedstawiony. Nie mamy bowiem do czynienia jedynie z wyrywkiem rzeczywistości, lecz całym, pełnym światem i swoistą symulacją życia w nim. Oczywiście tutaj również elementy takie nie będą pełnić dominującej roli - przecież naszym celem jest ratowanie świata/galaktyki/własnego ja. Trudno, żeby Wielki Bohater chodził cały czas narąbany jak bieszczadzki drwal i potykając się o własne nogi podśpiewywał sprośne piosenki. Z drugiej jednak strony zazwyczaj twórcy dają nam dostęp do różnorodnych trunków, trudno bowiem wyobrazić sobie jakikolwiek świat - szczególnie fantasy, w którym występują krasnoludy - bez jakiegokolwiek alkoholu.

Weźmy jako przykład nieśmiertelną sagę o Wrotach Baldura. W kilkunastu knajpach, jakie możemy odwiedzić w grze, barmani serwują nam różnorakie napitki - począwszy od tanich sikaczy, przez wina dla smakoszy, a skończywszy na krasnoludzkim spirytusie. Popijając i gawędząc z właścicielem knajpy możemy wyciągnąć od niego często różne ciekawe informacje i plotki, samemu jednocześnie doprowadzając się do stanu kilkugodzinnego zawieszenia w nicości. Innymi słowy, nawalić możemy się praktycznie w trupa, co oczywiście uwzględnia mechanika systemu - kłopoty z koordynacją motoryczną odbijają się na naszych statystykach, problemy z klasycznym trafieniem kluczem do zamka odnoszą się także do pary miecz-brzuch przeciwnika. Nie poszalejemy natomiast zbytnio w Baldur's Gate pod innymi względami - chociaż część druga tego eposu dopuszcza możliwość nawiązania romansu z postacią z drużyny. A przy włożeniu w rzeczony romans odpowiedniego wysiłku i odrobiny potu (oczywiście wirtualnego) możemy nawet dorobić się potomka (również wirtualnego).

Postapokaliptyczny kac Geralta

O ile BioWare pozwolił nam wyłącznie na picie i niezwykle poprawny politycznie, ugrzeczniony romans, o tyle ekipa z Black Isle poszła o wiele dalej. Szczególnie w dwóch częściach Fallouta, w których oprócz upijania się możemy choćby odwiedzić jeden z kilku domów publicznych, zabawić z jedną lub nawet kilkoma panienkami na raz, a wszystko to w stanie chemicznej nirwany wywołanej wszechobecnymi narkotykami. Mamy ochotę na wyposzczoną żonę miejscowego mafioso lub jego młodziutką córkę? Da się załatwić. Jeśli sami wiemy, jak się zabawić, możemy tego nawet nauczyć sztywniaków z Vault City. Prohibicja i syntetyczne alkohole? Zorganizujemy więc troszkę prawdziwego piwa oraz kilka flaszek wódki - niech zobaczą, co to znaczy bawić się na całego. Ktoś ma ochotę na karierę godną Jenny Jameson czy Johna Holmesa? Bez problemów, zagrać w ostrym pornolu też można, choć droga do sławy długa, żmudna i pozostawiająca w ustach pewien niesmak.

Elementy związane z zabawą i imprezowaniem pojawiają się również w wielu innych grach tego gatunku i aż dziw bierze, że dopiero twórcy naszego rodzimego, swojskiego Wiedźmina potrafili je w pełni wykorzystać. Bo czego jak czego, ale czysto słowiańskiej, skorej do zabawy i wypitki duszy tej grze odmówić nie można. Wiesław jest taki, jak być powinien - twardy i męski, a co za tym idzie tak od kobiet, jak i od trunków nie stroni. Tutaj również - podobnie jak w Baldurze - możemy wypić co nieco w każdym z szynków. Ale jakże inaczej wypić! Po pierwsze bowiem robimy to przede wszystkim dla sportu, po drugie dla klimatu, po trzecie zaś... Ano właśnie, mamy tu superbohatera, który jednak dzięki Sapkowskiemu i scenarzystom znacznie różni się od herosów z innych gier fantasy - jest jakiś taki swojski, w swej nadzwyczajności wciąż obdarzony przywarami charakterystycznymi dla zwykłych szaraczków. Nie ma nic bardziej naturalnego niż Geralt wychodzący chwiejnym krokiem z oberży i potykający się o własne nogi podczas walki.

Co więcej, to właśnie w Wiedźminie odnajdziemy wszystkie interesujące nas dziś elementy, na dodatek nie będące często li tylko ozdobnikiem czy tłem. Ostra popijawa z Jaskrem czy domowa imprezka zostały wkomponowane w fabułę, co sprawia, że te tak często traktowane po macoszemu lub też celowo ignorowane - w imię wszechpotężnej politycznej poprawności lub PEGI - elementy stanowią tu ważny składnik całości. Oprócz picia i Jaskrowego śpiewu mamy przecież także kobiety, z którymi nasz bohater może również poprowadzić konwersację w najstarszej mowie - języku ciała. Cóż, relatywizm moralny ma dwa końce, także i na tej płaszczyźnie. Może więc nasz Geralt być tutaj hulaką, pijanicą i psem na kobiety. Seksistowskie? Bez walorów edukacyjnych? I owszem, ale jakże prawdziwe!

Książę, samochody i hodowcy mrówek

Co najciekawsze, innego z najbardziej kultowych bohaterów gier, którzy wręcz epatują swym macho etosem, znajdziemy w grze należącej do gatunku, który zazwyczaj elementy związane z szeroko pojętą zabawą traktuje raczej po macoszemu. Mowa tu o słynnym Duke'u Nukemie, który zapisał się w annałach elektronicznej rozrywki między innymi swoim pozbawionym jakiejkolwiek subtelności "Shake it, Baby!". Prawdę powiedziawszy, nawet nasz Geralt wypaść może przy tej kwintesencji męskiego narcyzmu niczym grzeczny harcerzyk. Tak na marginesie, mała ciekawostka dla nieświadomych - niemalże każdy z wypowiadanych przez Duke'a kultowych tekstów, łącznie z pełnym samouwielbienia "Damn, I'm looking good!" jest... cytatem. Ekipa 3D Realms oglądała najwyraźniej podczas pracy całe mnóstwo mocnych filmów.

Skoro jesteśmy przy grach akcji, grzechem byłoby nie wspomnieć o ostatnich dokonaniach studia Rockstar, które jest już chyba mistrzem wszelakiego rodzaju kontrowersyjnych tematów: od epatującej przemocą zawartości gier począwszy, na tragicznej ich optymalizacji skończywszy.

Zamiast jednak po raz setny smęcić o tym, jak potraktowano biednych pecetowców, skupmy się na strukturze ostatnich odsłon serii Grand Theft Auto. Gra przeszła bowiem niesamowitą ewolucję od prostej zręcznościówki do wielopłaszczyznowego symulatora wielkiej aglomeracji. Szczególnie daje się to odczuć w San Andreas, gdzie oprócz zabijania, kradzieży, pościgów i innych form łamania prawa dostajemy również cały wachlarz aktywności drugoplanowych. Możemy więc szpanować nowymi ciuchami i fryzurą, umawiać się na randki, zabierać pannę do knajpy albo restauracji czy też spędzić upojną noc w jednej z dyskotek. Choć elementy te stanowią jedynie dodatek i nie są obligatoryjne, to jednak właśnie one dodają grze tego niepowtarzalnego smaczku i realizmu.

Czy może pojawić się jakikolwiek przekrojowy tekst traktujący o imprezowaniu i panienkach, w którym zabrakłoby Larry'ego? Ten niewielkich rozmiarów, łysiejący chłopina o libido porównywalnym z architekturą Speera to przecież ikona i jedna z najbardziej kultowych postaci wśród nieco bardziej frywolnych tematycznie gier komputerowych. Seria Leisure Suit Larry bawi nas już swym niewybrednym, choć - trzeba przyznać - pikantnym poczuciem humoru od ponad 30 lat. Kiedy poznajemy naszego bohatera, jest 40-letnim prawiczkiem, który nagle ocknął się z geekowego transu i dostrzegł, że na świecie istnieją fascynujące stworzenia zwane kobietami. Od teraz jednym jego celem będzie zaliczanie kolejnych... Wróć! Próba odnalezienia Tej Jedynej. Brzmi znacznie lepiej, prawda?

Czy jednak zabawa w grach to tylko chlanie na umór, zaliczanie kolejnych panienek i ewentualne zachwyty nad samym sobą? Otóż nie, okazuje się, że można to zaprezentować w dużo bardziej familijny i przyjazny dla środowiska, cenzorów i wszelakich krwiożerczych prawników sposób. Co więcej, zrobić to z dokładnością i dbałością o szczegóły, jakiej próżno szukać w jakichkolwiek innych grach. Cóż to za dzieło, które pozwala na taką pełnię doznań w wirtualnej rzeczywistości, spytacie. Otóż słynne The Sims, w które granie jest dla wielu tyleż wstydliwe, co wciągające. Symulacja życia wirtualnych ludzików nie mogła przecież obyć się bez imprezowania. Dlatego też do obydwu jej części pojawiły się dodatki dedykowane specjalnie i wyłącznie temu aspektowi życia - są to odpowiednio Balanga i Nocne Życie. Tytuły mówią chyba same za siebie i jakikolwiek komentarz wydaje się być zbędny. I w ten oto sposób naszym faworytem w dziedzinie symulacji imprezowego życia została najbardziej casualowa i traktowana przez wielu z pogardą gra w naszym zestawieniu.

...i na piwie wszystko się kończy

Całość zakończymy więc na przekór temu zatrważającemu odkryciu sentymentalnym powrotem do ery ośmiu bitów. Bo może gra, która zakończy nasze dzisiejsze dywagacje, nie jest superprodukcją z powalającą grafiką, ale za to w całości, od początku do końca poświęcona jest tematowi tego felietonu - imprezowaniu. Pamiętacie jeszcze kultowego Tappera wydanego w 1983 roku przez Midway Games? Wcielamy się w rolę barmana, którego zadaniem jest podawanie coraz bardziej spragnionym klientom kufli wypełnionych po brzegi złotym napojem z pianą. Proste jak konstrukcja cepa, lecz jakże wciągające! O wielkości i kultowości tej gry świadczy nie tylko jej multiplatformowość (Amstrad CPC, Apple II, ATARI 2600, ATARI 400/800/XL/XE, ColecoVision, C-64, PC, ZX Spectrum) ale i ponadczasowość. Do grona platform obsługujących grę dołączył bowiem w 2007 roku... Xbox. Komentarz chyba zbędny.

Kończąc ten krótki i mocno subiektywny felieton chciałbym jednocześnie zachęcić Was do dyskusji na ten temat. Może znacie jakieś inne tytuły, w których imprezowanie lub szeroko pojęta zabawa odgrywają ważną rolę? I czy Waszym zdaniem jest w ogóle jakikolwiek sens, aby elementy tego typu pojawiały się w grach komputerowych? Czy może wręcz przeciwnie, doskwiera Wam ich brak lub marginalne znaczenie? Zachęcam do dyskusji, samemu udając się do lodówki. Powiedzmy, że po... mleko?

35 komentarzyDodaj swój

Przeczytaj wszystkie komentarze na forum
blobs

weźcie tam błąd poprawcie bo w nowym rok to tak nie po polsku jakby

Odpowiedz
G masterHADES

sympatyczny tekst :)

Odpowiedz
G Los Emilos

Bardzo ciekawy tekst a niestety tych jakoś na gramie ostatnio brakuje. Co do tematu to te wszystkie kwestie są ciekawe ale szczerze nie chciałbym aby zdominowały gry czyli walka z każdym bosem polegająca na tym kto wypije więcej lub zaliczanie w knajpie kolejnych pań.

PS. Tak na marginesie to mogliście wspomnieć o pewnym dodatku do GTA:SA który BARDZO urealniał nocne wypady ;) .

Odpowiedz
G xczar0

A co jak jakaś dziewczyna też się będzie chciała bawić? Zaraz ruch feministek ruszy do ataku. Pozdro

Odpowiedz
likop2

czemu ciągle. stawiasz kropki?

Odpowiedz
G KoLoS

Bardzo dobry i ciekawy tekst :)
Pamiętam, że np. w Świątyni Pierwotnego Zła był konkurs na picie i gdy się go wygrało, zdobywało się miejscową sławę.
Ogólnie nie płakałbym z powodu braku tego typu elementów w grach, ale zawsze dodaje to takiego smaczku. Zawsze miło wiedzieć, że mimo wszystko producenci dali graczowi taką a taką możliwość, z której można skorzystać.

Odpowiedz
G Oposing

No nie można chyba zapomnieć o Roller Casterze, ponieważ tam wesołe miasteczko było wanną zabaw, choć może nie tego rodzaju dosłownie. Pominąć nie pozwoliłbym Dungeon Keeppera II, gdzie kasyno było jednym z dwóch miejsc uciech, ale to głównie chodzi o zaprawę i działanie ;)
Jak też można nie wspomnieć serii Anno, gdzie mieszkańców też trzeba zadowolić napitkiem, targiem i tańcami, czy też Faraon, Cesary, wszelkie wielkospołecznościowe RTSy :D

Odpowiedz
G BANITA PL

Cóż można jeszcze dodać!
Na pochybel dysonansom!

Odpowiedz
Palladyn1

Ja do tego zestawienia dorzuciłbym jeszcze Opowieści Barda (taki waleczny Jaskier).

Odpowiedz
G wasamir

"Bez problemów, zagrać w ostrym pornolu też można, choć droga do sławy długa, żmudna i pozostawiająca w ustach pewien niesmak. "

To zdanie mnie powala na łopatki i trzyma w tym stanie przez parę minut. "Pewien" niesmak :D Nie ma co, jedna z wielu zalet Fallouta.

Odpowiedz
G Vojtas

Fajny tekst, Myszasty, ale jakoś nie wydaje mi się byś szedł po mleko. O wiele łatwiej mi sobie wyobrazić Ciebie z kufelkiem piwa tudzież szklenicą przedniego mjodu. Nie pytaj czemu. ;)


A co do tematu: łyknąć można było sobie również w Deus Ex i w Stalkerze - a nawet trzeba było, gdy promieniowanie doskwierało. Oczywiście piekielnie trudna przygodówka KGB (zwana też Conspiracy), gdzie jednymi z pierwszych czynności było zdjęcie pluskwy spod biurka i zabranie flaszki wódki z domu. :)) Poza tym Gabriel Knight: Sins of the Fathers (impreza w noc świętojańską i uwodzenie Malii Gedde) oraz Phantasmagoria, która chyba najbardziej dosłownie pokazywała picie (absynt) i gwałt (przez ubranie wprawdzie, ale jednak). Inne przygodówki: Lester Manley: Lost in L.A. i tekstówka z obrazkami Spellcasting 101 (podtytuł Sorcerers get all the Girls mówi wszystko:)). Oprócz tego Singles i Playboy The Mansion - czyli niegrzeczne wariacje nt. Simsów. Z dorosłych tematów kojarzę jeszcze Fahrenheita, gdzie można było się upić, zmieszać prochy z wódą (Game Over - próbowałem!:)) no i oczywiście bardzo subtelne sceny erotyczne (+ zabawny filmik ze striptizem odblokowywany po zebraniu odpowiedniej liczby punktów). Still Life jeszcze mi się w ten sposób kojarzy - były tam miejsca uciech cielesnych i malowanie (pół)nagich modelek. No i oczywiście seria Total War, gdzie budowało się karczmy i burdele, by móc rekrutować szpiegów i zwiększyć poziom zdrowia / spokoju wśród obywateli. W powyższe tytuły grałem, ale są oczywiście jeszcze inne nieznane mi bliżej rarytasy jak np. Lula Sexy Empire. ;)

Odpowiedz
G Fomorian

Dodam, że z panienkami (i panami) w burdelu można zabawić się także w Divine Divinity (zamtuz jest nieźle ukryty, ale przy odrobinie wysiłku wszystko da się znaleźć) i Arcanum (tam można nawet z owieczką...). Ponadto Vampire: The Masquerade - Bloodlines, gdzie można zajść do klubu striptizerskiego w Hollywood (prowadzonego przez najseksowniejszą wampirzycę w grze, VV), na ulicach wszędzie prostytutki (służące jako chodzące bukłaki z "trunkiem"), w ramach mini-questu można ozdobić mieszkanko czterema erotycznymi plakatami z czterema najładniejszymi wampirzycami (a z jedną z nich można coś tam, coś tam ;) ).

Dodam, że przeżycia natury narkotycznej miały znaleźć się w Full Throttle (Ben miał wpaść w psychodeliczny trans wywołany przez peyote), ale ostatecznie wywalono to, bo nie spełniało kryteriów "family-friendly". Ten pomysł doprowadził w finale do powstania dość surrealistycznej i niedocenionej platformówki Psychonauts/

Odpowiedz
G colin mcrae

Hahaha!
Świetny tekst, bez okazji, taki swobodny i jakby pisany pod natchnieniem.
"(...)Chodził cały czas narąbany jak bieszczadzki drwal i potykając się o własne nogi podśpiewywał sprośne piosenki." < powaliło mnie to z krzesła :)
Proszę o więcej takich artów.

Pozdrawiam, Colin mcrae

Odpowiedz
G Vojtas

> Ponadto Vampire: The Masquerade - Bloodlines, gdzie
> można zajść do klubu striptizerskiego [..]
Nie wiedzieć czemu, motywujesz mnie do zagrania. ;D Trzeba przyznać że to dość wdzięczny temat (wino-kobiety-śpiew), ale ostatnio jakby rzadziej wykorzystywany... Ciekawe dlaczego. :>

Odpowiedz
G xczar0

> czemu ciągle. stawiasz kropki?
Ponieważ Język Polski jak i wiele innych języków wymaga stawiania kropek jak i innych znaków interpunkcyjnych. I przestrzegania zasad ortografii też. Chyba komuś winko za bardzo do głowy uderzyło :D

Odpowiedz
G Myszasty

> Fajny tekst, Myszasty, ale jakoś nie wydaje mi się byś szedł po mleko. O wiele łatwiej
> mi sobie wyobrazić Ciebie z kufelkiem piwa tudzież szklenicą przedniego mjodu. Nie pytaj
> czemu. ;)
>
I powiem Ci, że to wyobrażenie jest bardzo, bardzo bliskie prawdy. ;D Tym bardziej, że jakimś zacnym dwójniakiem, czy półtorakiem niiigdy nie pogardzę. ;)Dzięki wszystkim za przypomnienie kilku tytułów i parę pozycji, z którymi nie miałem okazji obcować. Przyznam szczerze, że najbardziej żałuję, że pominąłem Bloodlines. Swoją drogą elementy takie były i we wcześniejszym Redemption: Club Tenebrae, czy choćby ratowanie Lily.[edit]A czy przypadkiem nie w sławetnych Rezerwowych Psach "motywowało się" ekipę fundując chłopakom panienki? :)

Odpowiedz
G Fomorian

> > Ponadto Vampire: The Masquerade - Bloodlines, gdzie
> > można zajść do klubu striptizerskiego [..]
>
> Nie wiedzieć czemu, motywujesz mnie do zagrania. ;D
A! Zapomniałem dodać, że z tą wampirzycą (Jeanette ma na imię) można ten-tego tylko grając przedstawicielką płci pięknej ;)

Odpowiedz
G Uboot93

> A! Zapomniałem dodać, że z tą wampirzycą (Jeanette ma na imię) można ten-tego tylko grając
> przedstawicielką płci pięknej ;)
Pamiętajmy też o nowszych grach: Mass Effect tam kobieta z kobietom, no, no wiecie co, wejdzie na youtuba i zobaczcie proste ;p

Odpowiedz
Mystic Magic

Zapomniałeś o Fable tam też można sie spić, a potem nad głową jakiejś panny urośnie różowy bąbelek w kształcie serduszka i potem się idzie na stóg.....

Odpowiedz
G Uboot93

Kobiety, wino i śpiew
Kobiety: są
Wino: Jest
Śpiew: ??? searching... finding... Singstar i Lips
Zapytacie gdzie w tym kobiety i wino, ano śpiewaj ze swoją dziewczyną popijając piwko ;p

Nie wiem czy to sie liczy, ale w Far Cry 2 można sobie dać w żyłę.Ot tak dla zdrowia i mineralną da się pić ;D

P.S. W The Sims 1 był kod na to że nie ma cenzury kiedy się Sim myje. Kobieta mogła sobie zrobić dom 8 facetów i każdy się mył, i tak samo z kobietami ;p

Odpowiedz
G mas1213

heh :D dużo jest gier takich których tutaj nie wymienili Ale dla mnie najlepiej prezentuję sie Wiedźmin ;) Można się napić , można iść na dzi*** i jest muzyka ;P

Odpowiedz
Sepiky

Może to nie to samo, ale w Guild Wars można nabić sobie tytuł pijaka poprzez spożywanie różnych ajerkoniaków, ognistych wód itp. :P

Odpowiedz
G Vojtas

> A czy przypadkiem nie w sławetnych Rezerwowych Psach "motywowało się" ekipę fundując
> chłopakom panienki? :)
Tja, tam w ogóle była niezła sodoma. Nawiasem mówiąc zapomniełm o jeszcze jednej ważnej grze: Piratach! W końcu to tam podrywa się laski na całych Karaibach (od barmanek przez córki gubernatorów) - wykazując się zarówno w walkach z konkurentami, jak i w tańcu. Poza tym cała seria Monkey Island obraca się wokół podróży, zabaw i chlania grogu (jak dobrze pamiętamy jego skład to rum, kwas akumulatorowy, stężony kwas siarkowy, glikol propylenowy, paliwo lotnicze, towot i SCUM). Gry pirackie pod tym względem są dość konkretne. :))

Odpowiedz
G Fomorian

> Tja, tam w ogóle była niezła sodoma. Nawiasem mówiąc zapomniełm o jeszcze jednej ważnej
> grze: Piratach! W końcu to tam podrywa się laski na całych Karaibach (od barmanek przez
> córki gubernatorów) - wykazując się zarówno w walkach z konkurentami, jak i w tańcu.
> Poza tym cała seria Monkey Island obraca się wokół podróży, zabaw i chlania grogu (jak
> dobrze pamiętamy jego skład to rum, kwas akumulatorowy, stężony kwas siarkowy, glikol
> propylenowy, paliwo lotnicze, towot i SCUM). Gry pirackie pod tym względem są dość konkretne.
> :))
A w jedynce (a może w dwójce?) trzeba było podczas transportu grogu przelewać go z kufla do kufla, bo wszystko przeżerał :P

Odpowiedz
Siupek86

No należy zauważyć, że są gry w których te trzy elementy (kobiety, wino i śpiew czyt. zabawa) odgrywają pierwszoplanowe role...najszybciej kojarzący mi się tytuł...7 Sins jakby nie patrzeć żeby "wygrać" trzeba pić, jeść, tańczyć, d... i tak dalej, i tak dalej i choć może nie jest to pozycja najwyższych lotów, ale jest.

Inna gra...proszę bardzo...nie pamiętam dokładnie tytułu, ale stylizowana na Sims`y gierka o życiu założyciela Playboy`a, tam też cała akcja obraca się wokół imprez, kobiet i alkoholu, bo gdzie można zrobić najlepsze zdjęcia i najlepsze wywiady do nowego magazynu jak nie na imprezie...

Odpowiedz
G Vojtas

> A w jedynce (a może w dwójce?) trzeba było podczas transportu grogu przelewać go z kufla
> do kufla, bo wszystko przeżerał :P
W jedynce. Po ukończeniu trzech prób trzeba było przenieść grog, żeby przepalił zamek w więzieniu, by uwolnić Otisa. :)

Odpowiedz
G deecom

A gdzie był tak fantastico narkotyko jak Valkyr, po którym miało się taki odjazd, że się skakało po "czerwonych sznurówkach" albo wychodziło z jednego pokoju 5 razy a monitor sam się robił zielony? ;)

Nie można też zapomnieć o Settlersach - przecież tam trzeba było najpierw wyprodukować miecz, a potem piwo, żeby jakiś frajer podpisał papiery i się zapisał do wojska :P

Odpowiedz
G Vojtas

> A gdzie był tak fantastico narkotyko jak Valkyr, po którym miało się taki odjazd, że
> się skakało po "czerwonych sznurówkach" albo wychodziło z jednego pokoju 5 razy a monitor
> sam się robił zielony? ;)
No tak. Max Payne. Trzeba przyznać, że patent z narkotycznymi wizjami/koszmarami został wpleciony w fabułę arcymistrzowsko. "Miałem wrażenie że byłem bohaterem gry komputerowej...".> Nie można też zapomnieć o Settlersach - przecież tam trzeba było najpierw wyprodukować
> miecz, a potem piwo, żeby jakiś frajer podpisał papiery i się zapisał do wojska :P
Hehe. :)Przypomniał mi się SWAT 4, w który obecnie pocinam. W środkowej misji trzeba zająć kamienicę, zamienioną na siedzibę sekty - oczywiście cały budynek jest przerobiony. Członkowie sekty byli wprowadzeni w odpowiedni nastrój. ;) W połowie misji okazało się, że cały budynek jest wypakowany kanistrami z benzyną, chemikaliami i bombami domowej roboty, które miały być odpalone na rozkaz guru "gdy nadejdzie czas oczyszczenia". Klimat jest niesamowity - a la' satanistyczne graffiti na ścianach, chore cytaty z "dzieł" mistrza na ścianach, pogróżki aresztowanych i świadomość, że jeden niecelny strzał może spowodować eksplozję... Atmosfera zagęszcza się gdy się wchodzi do piwnicy, gdzie czuwa sam Prorok. Miazga po prostu. Mocna, choć dużo krótsza i łatwiejsza, jest misja odbijania dziewczyny porwanej przez seryjnego mordercę. Wypisz-wymaluj "Milczenie owiec", tyle że w SWAT 4 gość nie miał studni - wykuł sobie za to tunel. No i jest też misja w której się pacyfikuje gromadkę, której się nie udał napad na stację benzynową - część byłą pod wpływem i nawet gaz nie mógł niektórych zmusić do rzucenia broni - dopiero paralizator pomagał. ;)

Odpowiedz
G Baluk25

Heh, to jest najlepszy odstresowywacz...Wkurzyłeś się, odpal Wiedźmina i idź na dzi*** ;).

Odpowiedz
G Wievioor

Pamiętam w TES III Morrowindzie w miejscówce bodajże Suran, mieściła się knajpa o nazwie "Dom rozkoszy cielesnych Densle(jakkolwiek się to pisze ;d) były tam 3 tancerki rozebrane oczywiscie do bielizny, barmanka byla topless itp, coprawda nei mozna bylo z owymi postaciami nic "robić" poza kupnem wina, ale fakt, że takie coś występuje zdecydowanie zalicza się do gier podlegających pod ten artykuł(jakkolwiek glupio by to nie brzmialo ;p) Był też mod, któy pozwalał ci romansowac z różnymi NPCami i tu juz mozna było robić poważniejsze rzeczy, jak ślub i robienie dzieci (w tym 2 przypadku kamera przenosila sie do malego pokoiku z lozkie, robilo sie ciemno odglosy w tle ;p, i na koniec pokazywalo lozko z lezaca i sapiaca partnerka/partnerem. :) To tyle, rozpisałem się jak cholera, ale nic. Pzdr.

Odpowiedz
MazuroV

Pisz więcej, prosimy, to się naprawdę świetnie czyta ;)
I wracaj do Conana, po ostatnich paczach zrobiło się srogo.

Odpowiedz
G Radzisz

O ile mnie moja pamięć nie myli, to w gothicach tez można było się dobrze zabawić :) I to chyba nawet za pieniądze...

Odpowiedz
Mattio

Ze wszystkich gier w ktore gralem i ktorych wystepowal alkohol wypadl najlepiej Wiedzmin :) swojskie imprezy domowe wraz z alkoholem :D albo walka z "Zabojcza Roslina" po pijaku rulz. ...hic!

Odpowiedz
Mattio

> O ile mnie moja pamięć nie myli, to w gothicach tez można było się dobrze zabawić :)
> I to chyba nawet za pieniądze...
Tak w Gothicku za 50smokow czy jakos tak mozna bylo sie zabawic z panna :p pewnie nie jeden 10 lateek przetopil tam cale swoje zloto ...hic!

Odpowiedz
prof.robaczywek

Tak - symulator dobra sprawa - ale jak się bawić to w realu...

Odpowiedz
Przeczytaj wszystkie komentarze na forum
Najnowsze

Terraria debiutuje na konsolach

5
Małgorzata Trzyna

Terraria często jest nazywana Minecraftem 2D – gracze mogą zbierać surowce, kopać, budować, wytwarzać przedmioty, walczyć z rozmaitymi przeciwnikami i zdobywać coraz lepsze wyposażenie, niezbędne w walce z coraz potężniejszymi bossami.

Czytaj dalej 
Lubisz nas?