Tydzień z Brothers in Arms: Hell's Highway - dzień czwarty

mastermind
2008/11/13 17:20
2
0

Dywizja bohaterów

Dywizja bohaterów

Dywizja bohaterów, Tydzień z Brothers in Arms: Hell's Highway - dzień czwarty

Ponieważ gra Brothers in Arms - Hell's Highway opiera się na historii działań 101 Dywizji Powietrzno-Desantowej, warto poznać jej początki oraz poświęcić słów kilka na to, jakie jest jej miejsce we współczesnym systemie zbrojnym USA.

Od szkolenia do D-Day 101 Dywizja Powietrzno-Desantowa (101st Airborne Division), zwana też "Screaming Eagle" od emblematów orła, które jej żołnierze noszą na naszywkach, została uformowana 15 sierpnia 1942 roku. W skład dywizji weszli początkowo członkowie 502 Pułku Spadochronowego. Wszyscy kolejni, którzy zostali włączeni do niej potem, mogli liczyć na wyższy niż w innych dywizjach żołd, w zamian za spełnianie wyższe oczekiwani stawianych rekrutom. Pierwszym dowódcą Dywizji został generał William C. Lee. Zasłynął on tym, że w jednym ze swoich pierwszych wystąpień powiedział: "101 Dywizja utworzona właśnie w Camp Claiborne w Luizjanie nie ma jeszcze historii, ale obiecuję wam spotkanie z przeznaczeniem. Wzorem amerykańskich pionierów, których niesłychana odwaga stała się podstawą tego narodu, zerwiemy z przeszłością i zbudujemy nową przyszłość."

Początki były rzeczywiście pionierskie. Źródła informują o pierwszych szkoleniach, które prowadzili oficerowie, często bez doświadczenia, a nawet potrzebnej wiedzy. Wkrótce do dywizji zaczęły dołączać kolejne bataliony i pułki: 377 spadochronowy batalion artylerii polowej i 321 szybowcowy batalion artylerii polowej oraz 501 i 506 pułk piechoty spadochronowej. W sierpniu 1943, po rocznym morderczym szkoleniu, żołnierze byli już gotowi, by wyruszyć poza granice USA.

Jako kierunek docelowy wybrano Anglię, gdzie od września 1943 roku zaczęto przerzucać oddziały. Już wówczas dowództwo nad 101 objął generał Dywizji Maxwell D. Taylor, ponieważ Generał Lee miał atak serca. Chrzest bojowy 101 miała przejść w czasie arcywymagającej i niebezpiecznej operacji Overlord. Tak się też stało i 6 czerwca 1944 generał Maxwell stał się pierwszym alianckim dowódcą tej rangi, który wraz ze swoimi oddziałami wylądował w Europie. 6,700 żołnierzy lądowało na tyłach wroga, zaskakując Niemców, którzy nie spodziewali się ataku desantowego ani uderzenia od strony morza. Szybko jednak okazało się, że niemiecka artyleria lotnicza jest w stanie wyrządzić ogromne szkody nadlatującym samolotom ze spadochroniarzami.

101 w czasie Market Garden

Piloci dokonywali niesłychanych manewrów, chcąc uniknąć zestrzelenia. Zamiast planowanych skoków przy prędkości 100 KM/h z wysokości 700 stóp, spadochroniarze ze 101 skakali przy 200 km/h z wysokości zaledwie 300 stóp, co było ogromnie niebezpieczne. Cała akcja wywołała spory chaos, a lądowania odbywały się poza strefami zrzutów. W efekcie w ciągu pierwszego dnia operacji zaledwie jeden na trzech żołnierzy odnalazł swoje oddziały, a wielu po prostu zginęło. Paradoksalnie, mimo śmierci wielu żołnierzy element zaskoczenia został jednak osiągnięty, bowiem chaotyczne zrzuty nie utworzyły jednej linii frontu i Niemcy najzwyczajniej nie wiedzieli, gdzie walczyć z Amerykanami. Mieli w związku z tym ogromne kłopoty z przegrupowaniem.

Za to wyszkoleni amerykańscy żołnierze w ciągu drugiego i trzeciego dnia inwazji zdążyli już się zorganizować i ruszyli w kierunku Carentan. W ciągu dwóch kolejnych dni Dywizja przejęła dwa niewielkie miasteczka pod ciężkim ogniem niemieckich karabinów. Po miesiącu od rozpoczęcia D-Day misja 101 w Normandii została wypełniona. W walkach zginęło lub zostało rannych około ¼ żołnierzy, a wielu wykazało się nadzwyczajnym bohaterstwem.

Następną ważną operacją, w której wzieła udział 101, było Market Garden z 17 września 1944 roku. Ponieważ o samej operacji napisaliśmy już w odrębnym tekście, tutaj podamy tylko kilka suchych faktów. W walce wzięło udział kilka tysięcy żołnierzy zrzuconych z ponad 600 samolotów. W odróżnieniu od operacji Overlord tym razem zrzuty były bardziej zorganizowane, ale oddalone od miejsca natarcia, a dodatkowo szyki psuła pogoda. 101 powietrzno-desantowa miała zabezpieczyć 60 mil dróg i 16 mil autostrad, a następnie została skierowana do Arnhem. Ze swoich zadań wywiązała się znakomicie, ale i tak nie przesądziło to o powodzeniu całej operacji, która została źle zaplanowana. W całej akcji 101 Dywizja spędziła łącznie 72 dni bitewne. Straty szacowano na 750 zabitych i 2100 rannych. Dla porównania brytyjska 1 Dywizja straciła wówczas ponad 8000 żołnierzy. Nawiasem pisząc: znana z filmu Kompania Braci - Kompania E 101 Dywizji, wedle informacji zamieszczonej przez twórców obrazu, w tejże operacji straciła 180 ludzi, a 560 zostało rannych.

Ofensywa w Ardenach

W grudniu 1944 roku rozpoczęła się kolejna aliancka operacja, która przeszła do historii jako Ofensywa w Ardenach (Battle of the Bulge). Wzięło w niej udział ponad 12,000 żołnierzy ze 101. Większa część dość szybko uporała się z Niemcami nieopodal miasteczka Bastonge. Jednak kiedy wkroczyli do miasta, szala zwycięstwa przechyliła się na kilka tygodni na stronę okupanta. Niemcy okrążyli stacjonującą w Bastonge 101 i odcięli wszystkie drogi prowadzące do miasta. Ponieważ operacja przeprowadzona była bardzo szybko, część amerykańskich żołnierzy nie miała nawet zimowych ubrań. Ogromne problemy były też z zaopatrzeniem. Brakowało lekarstw (w tym głównie potrzebnej bezustannie morfiny) oraz żywności, a żołnierze przymierali głodem i byli wycieńczeni. Wprawdzie alianci dostarczali zaopatrzenie zrzutami, ale te często wpadały w ręce wroga.

Po pięciu dniach ciężkich niemieckich bombardowań do amerykańskiego sztabu głównego Niemcy wysłali swoich emisariuszy z listem, w którym domagali się, aby 101 natychmiast się poddała. To wówczas padło słynne określenie "nuts" ("wariaci"), które dowodzący akcją generał Anthony McAuliffe miał skierować w stronę niemieckich oficerów. Zakładał, jak się okazało całkiem słusznie, że żołnierze ze 101 nie zamierzają się poddawać i zdołają utrzymać miasto. Tak też się stało, a posiłki w postaci Trzeciej Armii pod dowództwem generała Pattona dotarły do Bastonge w drugi dzień Świat Bożego Narodzenia, 26 grudnia 1944 roku. Bitwa o Bastonge zakończyła się z korzyścią dla Aliantów dopiero 18 stycznia 1945 roku, gdy poddały się ostatnie niemieckie jednostki.

GramTV przedstawia:

Jednak praca 101 na tym wcale się nie skończyła. Niemieckie wojska zostały zepchnięte do defensywy na linii własnej granicy. Żołnierze Dywizji wkroczyli do miejscowości Burtchesgartens, gdzie znajdowała się jedna z najokazalszych kwater Hitlera – słynne Orle Gniazdo. Ich udział w II wojnie światowej zakończył się 30 listopada 1945.

Powojenne działania 101 Dywizji

Po wojnie 101 wróciła do swojej bazy w Fort Jackson, w Północnej Karolinie. We wrześniu 1956 została zreorganizowana i przeniesiona do nowej bazy w Ft. Campbell, Kentucky, gdzie stacjonuje po dziś dzień. Powojenne zaangażowanie 101 otwiera konflikt wietnamski. Począwszy od 1967 roku Pierwsza Brygada i wspierające ją jednostki zostały przerzucone do Republiki Wietnamu. W ciągu siedmioletniego konfliktu znalazła się tam już cała 101, biorąc udział w blisko 15 kampaniach przeprowadzonych na terenie tego kraju. Ze względu na to, że w dyspozycji Dywizji pozostawały helikoptery, które stały się w zasadzie jedynym lotniczym środkiem transportu w gęstej dżungli, była ona wykorzystywana do przerzutów oddziałów oraz zaopatrzenia.

101 brała udział w ofensywie Tet oraz słynnym oblężeniu wzgórza 932, zwanym jako "Hamburger Hill". Podczas owej akcji wzgórze zostało niemal zrównane z ziemią, a jednak defensywa wietnamska była nie do złamania. Kiedy żołnierze 101 ruszali do boju, mieli świadomość, w jak bardzo niebezpiecznej akcji uczestniczą. Często przełamywali umocnienia wroga bezpośrednio pod ostrzałem nieprzyjaciela. Po 10 dniach zaciekłych walk i z ogromnymi stratami po obu stronach 101 udało się w końcu zająć wzgórze. Dywizja z orłami na mundurach była jedną z ostatnich, jakie opuszczały Wietnam w 1972 roku. Bilans jej udziału w konflikcie był jednak dość smutny. Do domu nie wróciło blisko dwukrotnie więcej żołnierzy niż po II wojnie światowej. Jednak to właśnie ona zasłużyła na największe uznanie i szacunek. 17 żołnierzy Dywizji otrzymało najwyższe amerykańskie odznaczenie, słynny Medal of Honor.

W roku 1974 miało miejsce niezwykle istotne wydarzenie, które na trwałe zmieniło przyszłość 101 Dywizji. Ponieważ od dłuższego czasu nazwa (oryginalnie:101st Airborne Division (Air Mobile)) była już nieaktualna, postanowiono dostosować ją do nowych czasów i rzeczywistych wymagań, jakie stawiano przed jednostką od końca lat 70. Od tej pory do regularnych zadań jednostki należały ćwiczenia szkoleniowe, rozmaite obowiązki pełnione podczas zamieszek cywilnych oraz utrzymanie pełnej gotowości bojowej jako elementu strategicznego programu Army Corps (tzw. STRAC). W lutym 1974 dowódca 101, generał Sidney B. Berry, podpisał Postanowienie ogólne nr. 179, które zmieniało jej nazwę na 101st Airborne Division (Air Assault).

Tragedia na Bliskim Wschodzie

Od marca 1982 roku 101 rozpoczęła swój sześciomiesięczny udział w pokojowej misji stabilizacyjnej na Synaju, jako część wielonarodowych sił zbrojnych i obserwatorów (MFO). Operacja przedłużyła się jednak ze względu na problemy ze stabilizacją regionu. W ciągu 1984 roku kilka batalionów 101 pomagało utrzymywać pokój w różnych miejscach globu. W tym celu, jednostki te szkoliły się bezustannie m.in. w Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Hondurasie i Egipcie. W grudniu 1985 roku doszło do tragedii. W katastrofie lotniczej w Nowej Funlandii, w czasie powrotu z Bliskiego Wschodu, zginęło 248 żołnierzy Screaming Eagles.

Nie dziwi fakt, że jako jedna z najbardziej zasłużonych dywizji, 101 brała również udział w operacji Desert Storm w Iraku. Gdy z centrum dowodzenia przyszły rozkazy o włączeniu 101 do operacji, jej jednostki były rozlokowane po całym świecie. Jeden batalion przebywał w Panamie, gdzie przechodził szkolenie w dżungli, inny nadal stacjonował na misji pokojowej na Synaju, a około 1000 żołnierzy uczestniczyło w West Point w szkoleniu kadetów. Jednak mobilizacja okazała się nadzwyczaj sprawna i już 17 sierpnia 1990 roku część jednostek przybyła do Arabii Saudyjskiej. Znalazło się tam 2700 żołnierzy, 117 śmigłowców, 487 pojazdy oraz 125 palet zaopatrzeniowych przewiezionych na pokładach samolotów transportowych C-5 i C-141. Reszta oddziałów dotarła transportem morskim z Jacksonville i 46 dni później przybyła do portu w Arabii Saudyjskiej. W ten sposób 101 stała się pierwszą amerykańską dywizją, która w całości dotarła na teren misji. Kiedy rozpoczęło się oblężenie, 101 przy wsparciu 82 dywizji i 6 francuskiej dywizji pojazdów opancerzonych uderzyła od lewej flanki i ruszyła w stronę Bagdadu. Następnie utworzyła bazę, którą symbolicznie nazwano "Bastonge".

W czasie operacji wyzwalania Kuwejtu działania 101 Dywizji okazały się niezwykle skuteczne. Jej piloci przeprowadzili blisko sto ataków na Irackie pozycje, przy zachowaniu zerowych strat. W lutym 1991 roku przystąpiono do operacji naziemnych. Pod koniec miesiąca irackie oddziały, na skutek działań amerykańskich, poddawały się jeden po drugim i misja 101 była w zasadzie wypełniona. Dywizja powróciła do Fort Campbell. W latach 90. dywizja była zaangażowana w liczne misje humanitarne m.in. w Rwandzie, Somali, na Haiti i w Bośni.

Komentarze
2
Usunięty
Usunięty
14/04/2009 14:51

hahah, świetny tekst, dawno się tak nie uśmiałem... końcówka powalaOfensywa w Ardenach była... niemiecką operacją, moi mili, a straty aliantów były większe niż niemieckie. Całe zwycięztwo aliantów polegało na osłabieniu Rzeszy. Operacja oczywiście się nieudała."Battle of the Bulge" nie znaczy "Ofensywa w Ardenach" tylko "Bitwa o wybrzuszenie".

Usunięty
Usunięty
13/11/2008 19:18

Świetny tekst jak wszystkie z tego artykułu:) Ale dziwie sie że tak mało osób się tym interesuje...