artykuły - Recenzje
spis treści
powiązane gry
GRAM.UNITY
powiązane galerie
Supreme Commander 2 - recenzja
Niedziela, 21.03.2010, godzina 17:30, autor: Bambusek
Kolejna strategia od Chrisa Taylora rozczaruje fanów poprzedniczki, ale zadowoli fanów gatunku.
Ta gra powinna właściwie mieć dwie recenzje. Jedna dla fanów gatunku, druga dla miłośników Total Annihilation i pierwszego Supreme Commander. Obie grupy graczy spojrzą na nowe dziecko Gas Powered Games inaczej. Supreme Commander 2 ma swoje zalety i jest bardzo dobrym RTSem. Jednak osoby, które zagrywały się w TA i Sup Comma mogą poczuć się zdradzone.
W kwestii dostępnych trybów gry nie ma absolutnie żadnego zaskoczenia. Jedna duża kampania podzielona na trzy rozdziały, potyczka oraz multiplayer. I już pierwszy zgrzyt - tryb dla wielu graczy nie posiada żadnego systemu rankingowego. Po prostu zamiast AI mierzymy się z innymi ludźmi i tyle. Owszem, niby jest coś takiego jak "szybka gra", jednak nie ma nic wspólnego z matchmakingem. System wrzuci nas do pierwszej rozgrywki, która ma jeszcze wolne miejsce. To oznacza, że nigdy nie wiemy, czy gramy z początkującym czy też z weteranem, który ma wszystko w małym palcu i rozwali nas w mniej jak 10 minut.
Gra jest zintegrowana ze Steamem, więc uczuleni na platformę Valve mogą przestać czytać. Co więcej, najwyraźniej sama instalacja z płyty nie wystarczy: na dysk zostanie przekopiowane około połowy gry. Pozostała część zostanie pobrana z sieci. Co ciekawe, tytuł zajmuje na dysku niewiele, jak na obecne standardy, miejsca: tylko cztery i pół gigabajta. Powody do zadowolenia mają miłośnicy zdobywania osiągnięć: Supreme Commander 2 posiada niemałą ich liczbę również w wersji PC.
Ręka Square Enix
Najwyraźniej Japończycy nie ograniczyli się tylko do wydania tytułu. Mamy tutaj całkiem ciekawą fabułę, w której nie brakuje spisków, zdrady, zwrotów akcji (chociaż te są akurat przewidywalne). Naturalnie nie będziemy spoilerować, więc nie piśniemy słowem, o co dokładnie chodzi. Możemy tylko powiedzieć, że zawiązany przy okazji wojny z Serafinami (wydarzenia z Supreme Commander: W obliczu wroga) sojusz nie każdemu się spodobał i długo nie przetrwał. Tak więc UEF, Cybranie i Iluminaci ponownie uruchomiają swoje fabryki, przygotowują silosy atomowe i zaczynają radośnie prać się po pyskach.
Jak już wspomniano, kampania to trzy rozdziały po sześć misji. Wzorem StarCrafta każdy epizod pozwala kierować inną armią. Jednak w przeciwieństwie do gry Blizzarda, tutaj wyboru nie mamy. Pierwsze sześć zadań przeżyjemy jako dowódca UEF, następnie poznamy historię panienki od Iluminatów, a wszystko zakończymy w ciele Cybranina. Na dobrą sprawę kampania to najciekawsza część gry. Misje nie są może specjalnie odkrywcze (zniszcz bazę wroga, broń czegoś), jednak opowiedziana historia wystarczy, aby zatrzymać przed monitorem. Każda z operacji ma jeden, jasno wyznaczony cel główny i kilka pobocznych. Te drugie są naturalnie w pełni opcjonalne, jednak ich wykonanie ułatwi ukończenie całej bitwy.








Czyli jednak zostanę przy pierwszej części którą notabene jeszcze nie przeszedłem.
Jestem fanem TA, i dla mnie Supreme Commander 1 nie był zły, ale to już nie był ten stary dobry RTS, a po przeczytaniu recenzji nie ma mowy o kupnie gry dopóki nie przetestuję demka. Czemu w tych czasach wszyscy idą na łatwiznę? Gatunek hardcorowych graczy umiera...
Jako zagorzały fan pierwszego Supreme Commandera, jak pierwszy raz zagrałem w "dwójkę" to moja pierwsza myśl: TRAGEDIA. Jednak jak troche pograłem w kampanię i potyczki to trochę się do kontynuacji przekonałem. Jednak jak dla mnie to nie jest kontynuacja SupComa tylko poprostu jakaś osobna strategia, która sama w sobie nie jest zła, ale jako seqeul to niestety porażka-brak dużych map(jak zobaczyłem mapę z pierwszej części "selton clutch"-z przesmykiem na środku) to się złapałem za głowę, mapa jest z 5 razy mniejsza. Niepodoba mi się też system ekonomiczny no i ten rozwój technologiczny :/ jak się dobrze rozdzieli punkty to teraz można zacząć nukować po ~12min. :/ gdzie w jedynce żeby wybudować nuka potrzeba było conajmniej godziny gry(to minimum). Jednostki eksperymentalne też są kiepskie-brak monkeylorda, dziwny fatboy, ogolnie expeki są strasznie słabe w porównaniu z tymi z poprzedniej części i można je bardzo szybko robić. Zgadzam się z Waszą recenzją i moja ocena też jest na poziomie 6/10
Nie miałem w ogóle kontaktu z Supreme Commanderem (poza swego rodzaju modyfikacją WarCrafta 3, w której mieliśmy do czynienia z rozgrywką jak w TA) i chyba nie sięgnę po tę grę, chociaż cena jest kusząca (pierwszej części). Po dwójkę tym bardziej. Lepiej wrócić do starego, poczciwego Total Annihilation i dodatków, a także moda Star Wars TA. Swoją drogą powstaje Star Wars: Imperial Winter, gra na silniku Spring, wygląda świetnie i myślę, że warto się zainteresować!
Wygląda kur.. tragicznie!!!!
Z punktu widzenia miłośnika TA powiem, że dałbym grze ocenę 7/10. Niemniej z punktu widzenia miłośnika rts - 8.5 bądź nawet 9/10. Ta gra jest lepsza od ostatnich C&C (o czwórce nawet nie wspominając, bo bije ją mocno i na koniec wykańcza efektownym brutallity), co więcej - to chyba najlepszy rts ze wszystkich, wydanych przez ostatnie 2 lata. Miłośnicy jedynki będą zgrzytać zębami, ale miłośnicy rtsów - będą bardzo zadowoleni.
W grze czuć ducha TA, ma niesamowity klimat i ciekawą fabułę. Polecam wszystkim tym, którzy nie są ortodoksyjnymi fanami "jedynki".
Dopóki ta gra ma w tytule "Supreme Commander", to JP na 100% (Jestem Przeciwny na 100%)!!!
To jest zupełnie inna gra, która nie ma z SupComem nic wspólnego.
Osobiście strasznie się zawiodłem na tej grze... W niczym nie przypomina jedynki, mało jednostek, kiepskie możliwości rozwoju... Sprzedałbym ją gdyby nie była na zawsze powiązana z moim kontem steam...
FAKE!! ZAT IST NICHT SUPREME COMMANDER! SUPREME COMMANDER IS KAPUTT! I to serio.
> Z punktu widzenia miłośnika TA powiem, że dałbym grze ocenę 7/10.
No to ok, akurat według obecnego systemu oceniania nie ma u nas różnicy między 6.5 a 7. :)
> Niemniej z punktu widzenia
> miłośnika rts - 8.5 bądź nawet 9/10.
No i dlatego dopisałem, że miłośnicy RTS'ów spokojnie niech dodadzą z półtora punktu do oceny :)
> W grze czuć ducha TA, ma niesamowity klimat i ciekawą fabułę. Polecam wszystkim tym,
> którzy nie są ortodoksyjnymi fanami "jedynki".
Trochę, ale ostatnio sobie TA odświeżyłem i jednak ta tradycyjna ekonomia średnio pasuje. Mogliby akurat tego elementu nie ruszać. No i ta klockowatość jednostek UEF, eh... Fabuła faktycznie fajna, chociaż przy UEF dosyć łatwo przewidziałem, jak to się skończy.
Miłośnik RTS będzie się cenić i pogra sobie w pierwszego Supa i poczeka na StarCrafta2 ;> Bo to co nam zaserwował pan Chris woła o pomstę do nieba, wszystkiego jest mniej, grafika jest słaba, a zwłaszcza modele są ohydne... (kwestia gustu) jednostki eksperymentalne? Po nich została tylko nazwa... Zawiodłem się strasznie.
jedyny plus SC2 to lepiej zoptymalizowany silnik, pozatym totalne dno w porównaniu z SC1... niestety. napewno tego nie kupie.
Ale porażka...:(
Hmmmm.. Mam SC i SC: W obliczu wroga, i szczerze powiem że po przeczytaniu komentarzy jak i recenzji
raczej nie skusze się na zakup nowej wersji. Patrząc na screeny widze że niewiele się w grafice zmieniło
(na co oczekiwałem, że jakieś poprawki będą) pozatym niepodoba mi się także, że wróciły spowrotem
tylko 3 rasy do wyboru. Moim zdaniem 3 to minimum chociaż w SC jakoś mi to nie przeszkadza to po SC:Wow
jest pewien niedosyt wolałbym nadal mieć do wyboru te minimalne 3 i coś dodatkowo. Niewiem to jest tylko
moje zdanie. Jedyne co mi pozostało to liczyć na to, że wyjdzie jakiś fajny dodatek, który wprowadzał by
jakieś ciekawe innowacje.
A widzieliście nazwy jednostek Aeonów? "Airnomo" "Bodaboom"
Ocena trochę niska a rozgrywka jest naprawdę fajna.
Według mnie za recenzję tej gry nie powinien brać się ktoś kto jest fanem poprzednich serii ponieważ to jest już zupełnie inna gra.
No cóż, przynajmniej będę pamiętał, aby pozostać przy SupComie, a na jej następczynię wyłożyć pieniądze dopiero po pojawieniu się w reedycji. Bo pierwsza część za sprawą zaledwie kilku detali zdystansowała w moim sercu konkurencyjne RTSy. Wspomnianej w recenzji ekonomii czy też absolutnie fantastycznemu sterowaniu. Jak dla mnie pierwsza część była już solidnym materiałem i jedyne co można było robić, to szlifować grafikę, dodawać nowe elementy, jednostki, misje itp.
A właśnie. Bambusek, co ze sterowaniem? Poza wspomnianym grupowaniem jednostek na mapie strategicznej dużo się zmieniło? Bo sterowanie w jedynce było genialne, szkoda byłoby je zepsuć.
Śmieszy mnie trochę, że dwójka chodzi mi szybciej niż jedynka, no ale to pewnie dlatego, że taka paskudna jest(2 znaczy się). Dla mnie już pierwszy SupCom był średni jeżeli patrzymy na niego jak na następcę TA, a tak był zapowiadany, jako RTS był grą co najwyżej dobrą. Aope nie wiem gdzie w drugiej części widzisz tego ducha TA, toż to praktycznie w niczym już nie przypomina tej gry. Po pierwsze całkowicie zmienione założenia ekonomii i technologii, w TA wszystko było maksymalnie uproszczone, tutaj niepotrzebnie kombinowali znów. Po drugie klimatem i fabułą odbiega zupełnie od Totala gdzie świat był zimny, metalowy, praktycznie nie było postaci charakterystycznych, a sama fabuła była szczątkowa (co jakoś specjalnie nie przeszkadzało, bo misje były ciekawe).
Jedyne co mi się podoba w SC 2 to zwiększenie wytrzymałości niektórych jednostek, szczególnie samolotów, które w jedynce produkowało się godzinami żeby potem spadały z nieba jak deszcz w kilkanaście, max kilkadziesiąt sekund.
Dla mnie SC2 to regres. Zostaję przy SC1
Dla mnie SupCom 2 jest kompletną tragedią, jak w Potyczce nie może być zapisu gry??!! Dla mnie jest to chore. ,,TWARDZIELE" wyglądają jak malutkie klocki, zresztą jak i inne pojazdy. Jest kilka usprawnień ale myślę, że wrócę jednak do Supcom'a w obliczu wroga. Daję 5+/10