artykuły - Recenzje
spis treści
inne publikacje
- Grand Theft Auto IV - pierwsze wrażenia, część druga Czwartek, 01.05.2008, godzina 20:00
- Grand Theft Auto IV - pierwsze wrażenia Środa, 30.04.2008, godzina 18:21
- Pamiętniki Niko Bellicia - pierwsze wrażenia z GTA IV Wtorek, 29.04.2008, godzina 20:00
- GTA IV - raport z pola walki Wtorek, 29.04.2008, godzina 20:00
- Grand Theft Auto IV - zapowiedź Niedziela, 27.01.2008, godzina 16:17
powiązane gry
GRAM.UNITY
Grand Theft Auto IV - recenzja
Sobota, 03.05.2008, godzina 19:04, autor: fett
Król istniejących gier?
Niewyobrażalne sumy pieniędzy przeznaczone na kampanie reklamowe, miliony graczy oczekujące ze zniecierpliwieniem na premierę i mnóstwo wątpliwości, czy produkt, który jeszcze przed debiutem stał się legendą, faktycznie się nią okaże. Tak w skrócie można opisać sytuację przed 29 kwietnia, dniem wejścia na półki sklepowe Grand Theft Auto IV.
O samej grze pisaliśmy już wielokrotnie w ciągu ostatnich dni. Były to pierwsze wrażenia, napisane z perspektywy dwóch członków naszej redakcji. Jest to też raport z pola walki, prowadzony przez nas regularnie. Prócz tego przedstawiliśmy kilka gameplayów oraz intro z gry. Od ostatniego wtorku sieć po prostu żyje najnowszym produktem ze stajni Rockstar North. Nam z kolei przychodzi zebrać wszystkie przemyślenia i ostatecznie ocenić GTA IV.
Niespełniony sen?
Intro rozpoczynające grę, mimo że klimatyczne i dość mroczne, nieco jednak rozczarowuje. Jak na tak głośną premierę, wstawka rozpoczynająca zabawę jest... dobra. I nic więcej. Jest niestety mocno przegadana, ale to już chyba tradycja serii GTA. Całość ratuje absolutnie genialny motyw muzyczny, który jest jedynie przedsmakiem tego, co możemy usłyszeć podczas dalszej zabawy.
Niko Bellic, Serb ze skomplikowaną przeszłością, dzięki zaproszeniu od kuzyna postanawia przybyć do Stanów Zjednoczonych, by rozpocząć tu nowe życie, pełne bogactw, pięknych kobiet i spokoju. Wiedziony marzeniami o bogactwie, które wkrótce stanie się jego udziałem, schodzi na ląd w porcie Liberty City - wirtualnym odpowiedniku Nowego Jorku. Przeżywa on pierwsze rozczarowanie, a my, jak na ironię, siedzimy oniemiali z zaskoczenia. Całkowicie pozytywnego.
Wspomniane miasto to majstersztyk programistów z ekipy Rockstar North. Nigdy dotąd w historii gier komputerowych nie mieliśmy okazji spotkać się z czymś takim i zapewne jeszcze długo nie spotkamy się ponownie. Nie dość, że jest ono ogromne i pełne najdrobniejszych szczegółów, to jeszcze wygląda jakby żyło naprawdę. Liberty City sprawia, że gracz nie powinien w żaden sposób żałować funduszy wydanych na zakup gry. Oto mamy produkt, który bez wątpienia stanie do walki o tytuł gry roku i - niemal na pewno - wyjdzie z niej obronną ręką. Miasto nie ma typowych "zapchajdziur" - wszystko w nim jest nierozerwalną częścią całości.
Cztery dzielnice to przekrój przez warstwy społeczne i nacje, jakie zamieszkują Stany Zjednoczone. Wyspy pełne są aluzji do rzeczywistości, co widzimy m.in. w budynkach, z których część jest zwyczajnie odwzorowana z dbałością o szczegóły, podczas gdy inne, dzięki wyglądowi i okalającym je reklamom oraz plakatom, służą za satyrę na współczesne czasy. Zamieszkujący LC ludzie jako żywo przypominają prawdziwych mieszkańców metropolii, która nigdy nie zasypia - żyją w pośpiechu lub ignorują problemy codzienności, czytają gazety i piją kawę, pędzą do pracy czy urzędu. Gwarantujemy - o polskie akcenty też tu nie trudno.







>
> No nie wiem czy was krytyka ucieszy. Co konkretnie mi się nie podoba? Wszystko.
Musisz zrozumieć, że dla gram.pl nie pracują profesjonalni dziennikarze, tylko zainteresowani hobbyści, tudzież inna młodzież ucząca się. To nie są ludzie wykształceni językowo, ani dziennikarsko (czy to przez studia, czy przez pracę czy też doświadczenia), tylko ludzie którzy dopiero się kształcą.
Jeśli chcesz czytać recenzje, wlep sobie gs czy inne gh, albo kup sobie pismo w którym opłacani dziennikarze piszą korygowane później teksty.
Ja gram.pl odwiedzam dlatego, że jest bardzo wygodne w obsłudze i pełne świeżych i akceptowalnie rzetelnych newsów i dobrych eventów*. Pomocne są też komentarze gawiedzi, które pozwalają zdecydować, w co poczynić inwestycje w Ępiku:) - recenzje i dłuższe teksty omijam szerokim łukiem.
Zwróć też uwagę na target tych teksów, czyli młodzików w wieku 15-18 lat, którym taki poziom wydaje się wystarczać.
Owszem, to grafomania i bardziej szkodzi, niż pomaga w kwestiach rozwoju językowego, ale od poziomu tekstów w polskim Internecie nie odstaje rażąco.
*poza niezrozumiałym dla mnie chwaleniem słabiuteńkiej Legend:HoG
Acha to teraz to "nie są dziennikarze" :D Jezus Maria i święty Osiołku! Widać byłem w błędzie.
Jest taka zasada jak się nie znasz nie pchaj się na afisz. Smutne, ale prawdziwe. A hobyście to niech sobie w brulionie flamastrami malują.
Kaen ja w październiku kończę 18 lat lat i jestem chyba tym przeklętym targetem? Masz też rację, że takie pisanie to norma,a nie niechlubny wyjątek.
Jakość tych screnów jest do niczego :/.
Jakość tych screnów jest zerowa
Tu masz dobrą jakość: http://www.gametrailers.com/player/33326.html (choć i ten filmik też nie jest najwyższej jakości)
Recenzja fajna tak jak gra, ciekawe tylko czy wyjdzie na PC. Od dnia premiery na X-BOXa i PS3 wpadłem w depresje i wybudzić z niej może mnie tylko wiadomość potwierdzająca wyjście GTA4 na PC.
Ludzie! Prawdę prawi! Gram od tygodnia i jestem absolutnie zachwycony, muszę w końcu uruchomić sobie XBL żeby zobaczyć jak dobre jest to słynne (JUŻ) muliti
kolo77 --> Może to nie do końca w temacie, ale nie mogę się powstrzymać. Nie chcę tu bronić Fetta, czy samej recenzji. Żeby jednak krytykować, warto byłoby wcześniej popracować nad samym sobą. I choćby umiejętnością stosowania znaków interpunkcyjnych. Czego, jeśli mnie pamięć nie myli, uczą już w podstawówce. Proponuję sobie przeanalizować choćby to wypowiedzenie: "Miało być konstruktywnie to lećmy dalej i zacytujmy kilka językowych bohomazów ot wystarczą te z pierwszej strony :)" Zdanie-potworek, jeśli mam być szczery. Zaś emotki, mimo swej wyjątkowej przydatności w wyrażaniu uczuć, nie zastępują kropki, uznanej powszechnie za znak kończący zdanie oznajmujące. Puryzm językowy to rzadko spotykana dziś cecha, czy jednak nie powinno się go stosować przede wszystkim w odniesieniu do samego siebie? ;)
Tak sie jednak składa, że "legendarny" jest rozpowszechniony przede wszystkim w znaczeniu mitycznym lub sławnym, ale w powiązaniu z przeszłością. No ale ok. :) Używając słowa w znaczeniu innym, niż powszechnie używane (bardzo, bardzo sławny bez konotacji z przeszłością) narażasz sie takie dyskusje jak ta. :)Było warto? ;)
> kolo77 --> Może to nie do końca w temacie, ale nie mogę się powstrzymać. Nie chcę
> tu bronić Fetta, czy samej recenzji. Żeby jednak krytykować, warto byłoby wcześniej popracować
> nad samym sobą. I choćby umiejętnością stosowania znaków interpunkcyjnych. Czego, jeśli
> mnie pamięć nie myli, uczą już w podstawówce. Proponuję sobie przeanalizować choćby to
> wypowiedzenie: "Miało być konstruktywnie to lećmy dalej i zacytujmy kilka językowych
> bohomazów ot wystarczą te z pierwszej strony :)" Zdanie-potworek, jeśli mam być szczery.
> Zaś emotki, mimo swej wyjątkowej przydatności w wyrażaniu uczuć, nie zastępują kropki,
> uznanej powszechnie za znak kończący zdanie oznajmujące. Puryzm językowy to rzadko spotykana
> dziś cecha, czy jednak nie powinno się go stosować przede wszystkim w odniesieniu do
> samego siebie? ;)
Subtelna różnica polega na tym panie Myszasty, że JA komentuję "recenzję" a PAN niezobowiązującą wypowiedź na forum. To miłe, że argumentów Panu brakuje (oprócz osobistych wycieczek) bo i bronić nie ma za bardzo czego.
Szkoda, że z równym pietyzmem nie pochylił się PAN nad wiadomą recenzją. Może wtedy nie zaliczylibyście takiej wpadki.
Te wasze Konsule "purysto" językowy kiedyś poprawicie, czy to taka konwencja ;) :D
Polecam też bardziej przyglądać się Waszej stronie głównej bo teksty przy zajawkach są bardzo pocieszne:
Zapraszamy do przeczytania Solucalibura IV – bijatyki z użyciem białej broni.
Komentarz jest chyba zbędny...
kolo77 --> Po pierwsze, jak już wcześniej napisałem, nie miałem zamiaru niczego bronić. Nie będę występował tu w roli czyjegoś adwokata, bo nikt mnie do tego nie upoważnił. Po drugie: nie neguję Pańskiego, krytycznego podejścia do tekstu. Każdy ma prawo do własnej oceny oraz wyrażenia jej i upublicznienia. To przecież nasze niezbywalne prawo. Chciałem jedynie zwrócić uwagę na pewne zjawisko, które niekiedy budzi we mnie irytację. Dodam oczywiście od razu, iż jest to wyłącznie moje osobiste i w pełni subiektywne odczucie. Uważam bowiem, że - niezależnie od typu wypowiedzi - poddając krytyce słowo pisane, należy samemu wykazać się szacunkiem dla języka w tej formie. W innym wypadku może to bowiem zostać podobnie odebrane, jak - tu posłużę się bardziej wyrazistym przykładem - pisanie przez dokumentnie utytłanego gościa słowa "brudas" na zachlapanym samochodzie.
Żeby uniknąć wszelakich nieporozumień, dodam jeszcze, iż rzekome "osobiste wycieczki", to nic innego, jak po prostu odniesienie się do konkretnego przykładu. Mówiąc inaczej: nie mam nic do Pana, a jedynie do Pańskiej formy wypowiedzi. Oczywiście w tym, konkretnym kontekście. I bynajmniej, purystą językowym nigdy nie byłem, nie jestem i zapewne nie będę.
Zgadzam sie z kolo77, ze tendencje grafomanskie u recenzentow gier to istna zmora i coraz trudniej natrafic wsrod nich na kogos, kto nie bylby "elokwentny inaczej". Do wypowiedzi i ZAREJESTROWANIA sie na tym forum zmusilo mnie jednak cos innego...
Kolo77, drogi chlopcze, jak chcesz cos skrytykowac z pozycji wszechwiedzacego aroganta, to sie lepiej przyloz, bo osmieszasz sie tak, ze bardziej nie mozna. Na poczatek sprawdz sobie jak naprawde sie pisze "holupce", potem zapoznaj sie z wlasciwym brzmieniem powiedzenia o nie pchaniu sie na afisz, popracuj tez nad "hobysciami" i koniecznie nad interpunkcja, bo jest na poziomie podstawowki (chyba juz ja ukonczyles, skoro dobiegasz 18 lat?). Doradzalbym tez pochylenie sie nad trescia II przykazania - bez wzgledu na Twoj stosunek do Dekalogu, epatowanie imionami biblijnymi nie jest eleganckie.
Jeszcze jedno - Twoj komentarz nie byl "niezobowiazujacy", czy tego chcesz, czy nie.
Zadedykuje Ci rowniez pewien cytat: "Chamstwu w zyciu nalezy przeciwstawiac sie silom i godnosciom osobistom" - przemysl to sobie.
> No nie wiem czy was krytyka ucieszy. Co konkretnie mi się nie podoba? Wszystko. [...]
Jak to się mawia, "Homo sum; humani nihil a me alienum puto" (pamiętam jeszcze z LO ;)). Cieszy mnie krytyka, smuci fakt, że daleko jej do bycia konstruktywną, o co też prosiłem. Jak każdy popełniam błędy i zdaję sobie z tego sprawę. Jednak myślę, że do zostania grafomanem mam jeszcze pewną drogę. Czemu nie uważam Twojej wypowiedzi za taką, o jaką prosiłem? Argumenty podali Ci Myszasty i barnof. Jeżeli krytykujesz czyjąś wypowiedź, sam powinieneś wykazać się szacunkiem dla języka. Jak tylko otrzymam możliwość, na tekst naniosę stosowne poprawki. Jednak dalszą dyskusję, zanim jeszcze się rozpoczęła, uważam za zbędną. Pozdrawiam.
No chłopcy z gram nie zakładajcie sobie fejkowych kont co?
Barnof chętnie się pójdę biczować za "hołupca" jeśli ignorant, który spłodził tę recenzję zrobi to samo. Choć biorąc pod uwagę skalę przewinień to on powinien raczej skoczyć z mostu.
lordfett TY akurat jesteś tu ostatnią osobą mogącą pisać komukolwiek o "szacunku do języka"
Ten tekst nie potrzebuje poprawek tylko wykasowania. A ty powinieneś wrócić do szkoły i zabierz swojego ochroniarza któy się MUSIAŁ zarejestrować :)
> Barnof chętnie się pójdę biczować za "hołupca" jeśli ignorant, który spłodził tę recenzję
> zrobi to samo. Choć biorąc pod uwagę skalę przewinień to on powinien raczej skoczyć z
> mostu.
Przyznałem się wyżej do błędów i cały czas nie zmieniam stanowiska. Z mostu nie zamierzam skakać za jednorazowy niefart, jakim okazała się recenzja. Uwierz mi, sam jestem zdania, że wersja tekstu, jaka z początku zawisła, nie była dopracowana i głęboko tego żałuję. Biczowanie jednak byłoby grubą przesadą.
> lordfett TY akurat jesteś tu ostatnią osobą mogącą pisać komukolwiek o "szacunku do języka"
Z całym szacunkiem, mimo Twoich obiekcji, mogę pisać o języku i poważaniu dla niego - ja przynajmniej kończę zdania odpowiednim znakiem... Powiedziało Ci to już kilka osób, powtórzę po nich: próbując krytykować kogoś, przy okazji chcąc go obrazić, staraj się samemu nie łapać wpadek. Stajesz się przez to mało wiarygodny.
> Ten tekst nie potrzebuje poprawek tylko wykasowania. A ty powinieneś wrócić do szkoły
> i zabierz swojego ochroniarza któy się MUSIAŁ zarejestrować :)
Jestem jednak zdania, że wykasowanie jest zbędne. Zwłaszcza, że naprawione zostało to, co powinno. Wiem, że nie powinno to mieć w ogóle miejsca już po publikacji tekstu. Wyszło niezbyt fortunnie, na co złożyło się wiele przyczyn. Czasu niestety cofnąć nie mogę.
Do szkoły iść nie muszę, zaręczam. Sam zauważ, że przyczepiłeś się do zdań wielokrotnie złożonych i tylko do tego. Przytoczyłeś jednak jedynie dwa fragmenty, proszę przytocz co jeszcze się nie podoba. Z chęcią poznam Twój tok myślenia, jakim by on nie był.
krótko będzie bo albo nie rozumiesz, albo udajesz
Nie potrafisz pisać i w tym krótkim stwierdzeniu zawiera się wszystko.
No ale jak konsul napisał nie jesteście profesjonalistami ;) Więc bazgrajcie dalej :)
> krótko będzie bo albo nie rozumiesz, albo udajesz
>
> Nie potrafisz pisać i w tym krótkim stwierdzeniu zawiera się wszystko.
> No ale jak konsul napisał nie jesteście profesjonalistami ;) Więc bazgrajcie dalej :)
Hah, odpowiedź po najmniejszej linii oporu? Wybacz, ale jakoś nie przyjmę do serca wypowiedzi osoby, która atakuje mnie postami pełnymi m.in. błędów interpunkcyjnych. Dla mnie to już na serio koniec dyskusji, bo - przynajmniej z Tobą - jest ona bezowocna.
>
Eh, lepiej zostaw kolesia w spokoju, bo zdaje się wciąż tego nie łapać, że powinien podać naprawdę sensowe argumenty, bo jego krytyka nie wygląda mi na konstruktywną . Akurat recenzja wg. mnie taka zła nie była, pisz dalej ; ).
Żadnym grafomanem nie jesteś, nie wiem, co sobie "panowie" wyżej ubzdurali, chyba nie znają znaczenia tego słowa...
Kurcze... najgorsze to jednak to że gra jest bardzo droga... fakt... produkt wysokiej klasy ale jednak cena jest dość przesadzona
Powiem wam szczerze ze przeczytalem recenzje bo jestem ciekawe czy gra jest warta swojej ceny. Widze ze wynikla tu spora klotnia o sposob pisania tej recenzji . Tak czy siak recenzja mi sie bardzo podobala . Chcialem sie dowiedziec nieco o grze i sie dowiedzialem. Nie wiem czemu niektorzy czepiaja sie rzeczy na ktore przykladowo ja nawet nie zwrocilem uwagi . Jezeli chcecie sobie poczytac pieknie i perfekcyjnie napisane teksty itp. itd. to siegnijcie do literatury.To jest zwyczajna zlosliwosc z waszej strony.Uwazam ze recenzja powinna byc napisana aby czytelnik wiedzial jaka ta gra rzeczywiscie jest.I tak zostala napisana. Pozdro
Konsolowe Grand Theft Auto IV dostało bardzo wysoką ocenę , a do tego podobno nie posiada żadnych zauważalnych wad w co ciężko uwierzyć. Z PeCetową wersją nie będzie już tak kolorowo , niedoróbki i niedopracowania za bardzo rzucają się na grywalność. Aż strach pomyśleć na jaką ocenę zasługuje wersja PC.