informacje
najnowsze informacje
- Zmiana skali ocen w recenzjach na gram.pl Środa, 17.03.2010, 23:37
- BioWare myśli o romansowych DLC do Dragon Age i Mass Effect 2 Środa, 17.03.2010, 22:19
- Najcięższą konsolą jest... Środa, 17.03.2010, 21:40
- 4 dni z grą C&C 4 - Poradnik dowódcy Bractwa Nod Środa, 17.03.2010, 20:30
- Peter Molyneux chwali Heavy Rain Środa, 17.03.2010, 20:00
- pełna lista informacji kliknij by zobaczyć
powiązane tematy
FFXIII największym szwindlem w historii?
Poniedziałek, 11.01.2010, godzina 09:03, autor: Patryk "Pepsi" Purczyński
Prawdziwe pogorzelisko zostawia po sobie recenzja gry Final Fantasy XIII w magazynie, ukazującym się w Hong Kongu. Tak druzgocącej krytyki nie spodziewał się chyba nikt.
"Największy szwindel w historii gier", "Największy żart 2009 roku", "Gra tak liniowa, że tylko przejażdżka w parku rozrywki zajmuje wyższe miejsce w kategorii liniowości", "Dwa miliony sprzedanych egzemplarzy w Japonii to efekt wyłącznie siły marki", "Polegająca na tłuczeniu w klawisze gra logiczna bez jakichkolwiek elementów z gatunku strategii lub RPG", "Mnóstwo denerwujących elementów", "Trzeba spędzić 20 do 30 godzin, by dojść do jedynego dającego radość momentu" - większość z tych cytatów można by śmiało skopiować do recenzji gry, która jakością nie grzeszy.
O dziwo przytoczone fragmenty pochodzą z artykułu, oceniającego jedną z najbardziej oczekiwanych gier pierwszej połowy tego roku, Final Fantasy XIII. Recenzja została zamieszczona w magazynie, ukazującym się w Hong Kongu. Poniżej prezentujemy szczegóły werdyktu:
- Scenariusz: 2,0 - "Spektakularny wyciskacz łez"
- System: 1,0 - "Niezwykle toporny system, ledwie dający podstawy do nazywania gry RPG-iem"
- Grafika: 9,0 - "W tym przypadku wysoka ocena"
- Dźwięk: 7,0 - "Wysoka jakość"
- Entuzjazm: 8,0 - "Gdybyście potrafili grać w to 100 godzin, dałbym ósemkę"
- Ocena końcowa: 4,0
Final Fantasy XIII zdążyło zadebiutować już w Japonii, gdzie, jak słusznie zauważył recenzent, szybko rozeszło się w liczbie 2 milionów kopii (sprzedając przy okazji "kilka" konsol PS3). W Stanach Zjednoczonych i Europie do premiery dojdzie 9 marca. Czy renomowane zachodnie pisma będą w stosunku do produkcji Square Enix równie krytyczne, jak magazyn z Hong Kongu?
Jeśli lubicie słabe do bólu gry, lub po prostu nie daliście się zwieść powyższym opiniom, FF XIII czeka na Was w sklepie gram.pl w wersjach na Xboksa 360 i PlayStation 3.
Zdaniem autora: Tydzień ostro nam się zaczyna. Najwidoczniej Final Fantasy XIII wybitnie nie podszedł recenzentowi z Hong Kongu. No trudno, jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. Z tym większą niecierpliwością czekam jednak na pierwsze recenzje dziennikarzy z Zachodu.















Pewnie mu microsoft aka microSZIT dał w łapę :D Grę i tak kupie nei ma co sie przejmować 1x recenzją.
> > > Mają pecha, że nadal jadą na Unreal engine 3.
> > Nie wiem skąd ty tam UE3 wziąłeś.
>
> Na przykład z google... Wystarczy tylko dobrze poczytać. Poza tym, np. The Last Remnant
> też działa na UE3.
Widać nie czytałeś najlepiej, bo FFXIII jest na "domowym" silniku SE, Crystal Tools.
Widac dopiero zszedlem z drzewa czy cos w tym stylu, w kazdym razie nie zalapalem sie na ta japonska ewolucje i dla mnie RPG to jest Morrowind/Gothic/Wiedźmak. Jrpg sa... hmm dziwne to chyba dobre slowo:) Tak ze jesli ten recenzent z Hongkongu byl moze przypadkiem importowany z Europy to nie dziwi mnie ocena, ja bym dal pewnie taka sama:P
> Nawet nie mam siły komentowac tych bzdur które tu napisałeś.Np.BG,Fallout,NW czy najnowszy
> DA,posiłkują się założeniami z tradycjnego RPG,a w przypadku Kotora czy Tormenta i takich
> hybryd jak Vampire:Bloodlines czy FF od tych założen odchodzą wprowadzając elementy widziane
> w gatunku przygodówek.Więc mam ogromne wrażenie że nigdy nie grałes w tradycyjne RPG.
Ekhem, o co ci chodzi? Nie bój, nie bój grałem we wszystkie tu wymienione tytuły i wiele innych. Seria BG to mój ulubiony klasyk, do którego wracam często i gęsto i który znam na wylot. Po wielu latach growych doświadczeń doszedłem do wniosku, że najlepsze historię przedstawione w grach to właśnie te gdzie gracz nie ma zbyt wiele wyboru w ich ingerencję.
Trochę podobnie, ale zgoła zupełnie inaczej jest z papierowymi RPG'ami. Podobnie, bo durny gracz zawsze zrobi coś głupiego i w pewnym momencie może skaszanić pieczołowicie przygotowaną przez Mistrza Gry przygodę. Inaczej, bo MG i tak w sprytny sposób zmusi graczy by jednak poszli w ten właściwy ciemny las:P Dobra koniec dygresji.
Mam gdzieś czy nazwiesz grę cRPG, jRPG, hybrydo-RPG, true-RPG czy PGR. Podziały mam głęboko, ja po prostu chcę produkt ze wciągającą fabułą i postaciami, które zapamiętam. Nie zapamiętam gostka, którego zrobiłem w edytorze i narzucę mu jakąś osobowość. No dobra, zapamiętam, bo na przykład miło wspominam mojego Wioskowego Głupka (tm) z Obliviona, bo miał wyraz twarzy neandertala i całą grę biegałem w hunter's vest i red leather pants (szkoda, że nie ma w tej grze wideł). Nie zmienia to jednak faktu, że interakcja mojego
Wioskowego Głupka (tm) z innymi postaciami była znikoma, jego przeszłość nie miała znaczenia i powiedzmy sobie szczerze, jego przyszłość też
Nigdy nie zapomnę natomiast historii Tidusa i Yuny (FFX), prawdziwej udręki Bezimiennego (P:T) czy przygód Geralta (Wiedźmin). Z nie'RPG'ów wryła mi się w czachę historia Jamesa Sunderlanda (Silent Hill 2) czy historia Snake'a (MGS, a szczególnie ostatnia część).
Dla mnie nie ma znaczenia gatunek tylko to co sobą dany tytuł reprezentuje, w szczególności w warstwie fabularnej.
Taki Dragon Age, w moim odczuciu, niewiele sobą reprezentuje, bo walki są niczym w hack and slashu, wątek główny miałki, a jedyną postacią jaka się wybija poza pikselowy plastik jest Morrigan.
Do sagi Baldur's Gate mam wielki sentyment i nadal według mnie jest to jedna z najwspanialszych serii, ale trzeba się rozwijać. To już nie rok 1999, kiedy się podniecałem tym, że Sarevok na filmiku wyglądał i brzmiał jak żywy. To nie czasy, kiedy człowiek się cieszył tym, że postać wyglądała inaczej po założeniu nowej zbroi. Mamy rok 2010, a bioware robi sobie z nas jaja i daje nam produkt, który zatrzymał się w czasie. Znacznie wolałbym, aby zrobili go na starym poczciwym infinity engine (z nieruchomą kamerą, yay), ale by miał świeżą i pełną zwrotów akcji fabułę, a nie historię Pomiotów, które gdzieś po drodze zapomniały, że miały przeprowadzić inwazję.
Infinity Engine > All
bardziej ufam sprawdzonemu famitsu niz jakiemus nonameowi z hongkongu... smierdzi mi to prowokacja by zwiekszyc sprzedaz... pozyjemy, zobaczymy co napisza inni.
> Nie chce rozczarowac ale wszystkie FF ponad 9 to marne gry. Tak poza tym kiedy w gramerze
> wersja na PC ?
Nie ma.
Mhm, zwłaszcza że FF XIII wychodzi też na xbox-a.
To byłaby wielka szkoda. Jak pisał przedmówca, wypadałoby poczekać na Famitsu, co oni powiedzą. Zachodnie portale też będą "grały" w japońskie wersje.
A fanatycy i fani Final Fantasy też kupią, choćby własnie dla samego faktu przejścia gry i zaleczenia kolejnego numeru z serii.
Famitsu już przemówił miesiąc temu i dostał najnowszy FF 39/40
http://kotaku.com/5422026/famitsu-final-fanta...y-spoiler%5D
"Jeśli lubicie słabe do bólu gry, lub po prostu nie daliście się zwieść powyższym opiniom, FF XIII czeka na Was w sklepie gramer.pl" haha dobre :P
A ja wam powiem tak: Skończmy temat o tym, że 7 najlepsza (to wiadome :P)i o innych FF-ach i o 13. Poczekajmy na premierę, zagrajmy, dopiero wtedy oceniajmy XD
> Trochę podobnie, ale zgoła zupełnie inaczej jest z papierowymi RPG'ami. Podobnie, bo
> durny gracz zawsze zrobi coś głupiego i w pewnym momencie może skaszanić pieczołowicie
> przygotowaną przez Mistrza Gry przygodę. Inaczej, bo MG i tak w sprytny sposób zmusi
> graczy by jednak poszli w ten właściwy ciemny las:P Dobra koniec dygresji.
To inaczej czy podobnie? A MG, który musi zapychać drużynę w jakieś miejsce, to dupa nie MG. Mistrz Gry powinien działać jak żona bogatego biznesmena: ostrożnie, zdecydowanie i tak, by druga strona myślała, że to wszystko jej (tej drugiej strony) zasługa. I nie każdy gracz robi coś głupiego. Szczerze pisząc, od dobrych kilku lat nie pamiętam jakiegoś konkretnego głupstwa, które by rozwaliło przygodę. Takie generalizowanie jest IMO kompletnie bez sensu w przypadku PNP RPG.
> Mam gdzieś czy nazwiesz grę cRPG, jRPG, hybrydo-RPG, true-RPG czy PGR. Podziały mam głęboko,
> ja po prostu chcę produkt ze wciągającą fabułą i postaciami, które zapamiętam. Nie zapamiętam
> gostka, którego zrobiłem w edytorze i narzucę mu jakąś osobowość. No dobra, zapamiętam,
> bo na przykład miło wspominam mojego Wioskowego Głupka (tm) z Obliviona, bo miał wyraz
> twarzy neandertala i całą grę biegałem w hunter's vest i red leather pants (szkoda,
> że nie ma w tej grze wideł). Nie zmienia to jednak faktu, że interakcja mojego
> Wioskowego Głupka (tm) z innymi postaciami była znikoma, jego przeszłość nie miała znaczenia
> i powiedzmy sobie szczerze, jego przyszłość też
I dlatego ja też uważam, że nieco nie pojmujesz idei RPG, która za główne zadanie ma utożsamienie się gracza z bohaterem, którego prowadzi. Sam piszesz o znikomej interakcji ze światem, co stanowi tylko o tym, że po prostu miałeś głęboko gdzieś odgrywanie postaci i w ogóle zainteresowanie światem. Pewnie sprowadziło się to do bicia leveli i zgarniania itemów. A to już jest czysty H&S, a nie cRPG. RPG to nie statystyki czy itemy, a społeczeństwo i świat po którym przyjdzie się szwędać naszemu bohaterowi. RPG to interakcje z innymi postaciami i nadanie postaci cech odrębnych dla każdego z nas. Gdyby brać pod uwagę tylko najbardziej "popularny" wątek cRPG (statsy i itemy) to równie dobrze seria "Tony Hawk's" jest cRPG. Bo przecież ma statsy, ma skille, ma itemy... A jednak nie jest cRPG.
> Taki Dragon Age, w moim odczuciu, niewiele sobą reprezentuje, bo walki są niczym w hack
> and slashu, wątek główny miałki, a jedyną postacią jaka się wybija poza pikselowy plastik
> jest Morrigan.
A tu się akurat zgodzę, bo "DA" jest przeciętnym miszmaszem MMO i H&S. Z cRPG zostały tylko statystyki...
Zauważ jeszcze, że bohaterowie w "DA" są niemalże kopiami tych z "BG". Morrigan to Edwin, Alastair to Khalid, Sten niemalże jak Minsc... No i bohater, który jest niemy. O innych paszkwilach w tym czymś, co udaje cRPG już nieraz pisałem.
> Mamy rok 2010, a bioware robi sobie
> z nas jaja i daje nam produkt, który zatrzymał się w czasie. Znacznie wolałbym, aby zrobili
> go na starym poczciwym infinity engine (z nieruchomą kamerą, yay), ale by miał świeżą
> i pełną zwrotów akcji fabułę, a nie historię Pomiotów, które gdzieś po drodze zapomniały,
> że miały przeprowadzić inwazję.
Fabuła fabułą, co widać po książce - Gaider popisał się zarówno w wydaniu elektronicznym jak i papierowym. Żenada. Ale grafika... Gdyby nie PhysX to całość stałaby tak na poziomie "Gothic II" - a widziałem tę grę bez PhysX i nie wiem jak ktoś może określić to jako ładne. W dzisiejszych czasach? Bez jaj. I nie piszcie bzdur, że grafika nie ma znaczenia. Gdyby tak było, to nadal ganialibyśmy w Ponga.
No i otoczenie, które nie wygląda najlepiej. Tak prawdę mówiąc, to wygląda paskudnie. I "ROTFL 2009" dla gościa, który wpadł na pomysł, by postaci po każdej walce były oblane krwią od stóp do głów. Dark fantasy, to nie hektolitry krwi. Chyba się twórcom gatunek ze splatterem nieco pomylił... ;)
> > > > Mają pecha, że nadal jadą na Unreal engine 3.
> > > Nie wiem skąd ty tam UE3 wziąłeś.
> >
> > Na przykład z google... Wystarczy tylko dobrze poczytać. Poza tym, np. The Last
> Remnant
> > też działa na UE3.
> Widać nie czytałeś najlepiej, bo FFXIII jest na "domowym" silniku SE, Crystal Tools.
To czy tamto = jedno gówno.
> I dlatego ja też uważam, że nieco nie pojmujesz idei RPG, która za główne zadanie ma
> utożsamienie się gracza z bohaterem, którego prowadzi. Sam piszesz o znikomej interakcji
> ze światem, co stanowi tylko o tym, że po prostu miałeś głęboko gdzieś odgrywanie postaci
> i w ogóle zainteresowanie światem. Pewnie sprowadziło się to do bicia leveli i zgarniania
> itemów. A to już jest czysty H&S, a nie cRPG. RPG to nie statystyki czy itemy, a społeczeństwo
> i świat po którym przyjdzie się szwędać naszemu bohaterowi. RPG to interakcje z innymi
> postaciami i nadanie postaci cech odrębnych dla każdego z nas. Gdyby brać pod uwagę tylko
> najbardziej "popularny" wątek cRPG (statsy i itemy) to równie dobrze seria "Tony Hawk's"
> jest cRPG. Bo przecież ma statsy, ma skille, ma itemy... A jednak nie jest cRPG.
>
Wiem, co chcesz powiedzieć, ale na pc, czy konsoli idea RPG nie ma prawa bytu, bo po prostu nie istnieje. Niemożliwością jest odegrać jakąś postać jeżeli interakcja jest jednostronna. Niestety, komputer to nie autonomiczna, samomyśląca istota. Jedyną możliwość rozegranie sesji RPG w tych warunkach dają gry MMO. Mówię tu o dedykowanych serwerach, takie jakie były w Ultimie On-line. Tam trzeba było grać pod charakter, słownictwo musiało być odpowiednie, tak samo sposób zachowania - zupełnie jak na sesji papierowego RPG. Oczywiście, ograniczone to poprzez brak MG i fakt, że jedyne co można w tych grać robić to kosić moby, ale...
W sumie Neverwinter Nights dawał możliwość przeprowadzenia sesji online z mistrzem gry i w ogóle dawał cały wachlarz nowych możliwości, ale nigdy nie miałem w czymś takim okazji wziąć udziału.
Przez te ograniczenia uważam, że w komputerowych/konsolowych RPG esencją jest rozegranie czyjejś historii z nieznacznych własnym wpływem na jej wybory fabularne. Kiedyś grałem w Morrowinda właśnie z przyjęciem pewnej konwencji zimnego mordercy pracującego dla Morag Tongue, ale w pewnym momencie ograniczenia dały się we znaki. Bez interakcji z innym człowiekiem nie ma to niestety sensu :/ Natomiast, bardzo dużo frajdy dało mi poznawanie i branie udziału w historii Bezimiennego czy innych fikcyjnych postaci. Póki jesteśmy sprzętowo ograniczeni, nie mamy szans zaznać prawdziwego odgrywania ról. Taka jest smutna prawda i uważam, że przez najbliższe 10-15 nic się w tej materii nie zmieni. Wnioskuję to z własnego 15 letniego RPGowego doświadczenia. Nic koncepcyjnie się właściwie nie zmieniło przez ten czas.
Jeśli lubicie słabe do bólu gry, lub po prostu nie daliście się zwieść powyższym opiniom, FF XIII czeka na Was w sklepie gram.pl w wersjach na Xboksa 360 i PlayStation 3.
Padłem na łeb, haha :D Tylko czekać na hasła reklamowe typu "nasz proszek do prania pierze najgorzej, niszczy ubrania i psuje pralki! Kupujcie tylko nasz!" ;-)
Chyba autorowi chodziło o słowo "szajs". "Szwindel" to synonim takich słów jak "oszustwo", "przekręt", "kant", ewentualnie "świństwo", "draństwo".
> Chyba autorowi chodziło o słowo "szajs". "Szwindel" to synonim takich słów jak "oszustwo",
> "przekręt", "kant", ewentualnie "świństwo", "draństwo".
szwindel w tytule - oszukanie graczy, naciagniecie ich... czyli wg jakiegos tam szmatlawca sprzedawanie crapu pod swietnym i zasluzonym tytulem. Co tu Ci nie pasuje ?
> szwindel w tytule - oszukanie graczy, naciagniecie ich... czyli wg jakiegos tam szmatlawca
> sprzedawanie crapu pod swietnym i zasluzonym tytulem. Co tu Ci nie pasuje ?
Po prostu wydaje mi się, że chodziło o "szajs". Ale przy odrobinie dobrej woli oczywiście wszystko da się podciągnąć.
> bardziej ufam sprawdzonemu famitsu niz jakiemus nonameowi z hongkongu... smierdzi mi
> to prowokacja by zwiekszyc sprzedaz... pozyjemy, zobaczymy co napisza inni.
Przecież Famitsu wzięło za recenzję FFXII grubą kasę, to widać po ilości bugów w grze, które były nie do przeoczenia, ale nie zostały wspomniane. 38/40? Żart, Duke Nukem 3D nawet na tyle nie zasługuje.