Betatest

Barotrauma, Felix The Reaper, Unrailed! - wrażenia z Daedalic Days 2019

LM, 16 marca 2019 12:00 0

Pojechaliśmy, widzieliśmy i zagraliśmy w najnowsze produkcje w portfolio niemieckiego wydawcy, w których każdy znajdzie coś dla siebie.

Pora na ostatnią porcję wrażeń związanych z naszym wyjazdem na Daedalic Days 2019, podczas których zobaczyliśmy nowe gry w ofercie niemieckiej firmy, mieliśmy okazję pograć w ich wczesne wersje, a także wyciągnąć od zaangażowanych w nie deweloperów masę interesujących informacji. Wcześniej mogliście poczytać o nowym RTS-ie od twórców serii Deponia – A Year of Rain – oraz udanym zaadaptowaniu mechanik z Darkest Dungeon na potrzeby Iratus: Lord of the Dead. Dzisiaj mamy dla Was garść informacji i wrażeń po zapoznaniu się z grami Barotrauma, Felix The Reaper i Unrailed! Słowem, dla każdego coś miłego, a wszystkie szczegóły poniżej.

Felix the Reaper

Okraszona dużą dawką dobrego humoru trójwymiarowa gra logiczna od duńskiego studia Kong Orange. Tytułowy Felix to pracownik Ministerstwa Śmierci, którego zadaniem jest odsyłanie na tamten świat osób, na które przyszła już pora. A jeśli nie przyszła, to przecież może delikatnie pomóc przeznaczeniu i zaaranżować jakieś tragiczne okoliczności. Felix nie jest jednak ponurą kostuchą, gdyż cierpi na pewną specyficzną przypadłość – gdy wyrusza na ziemski padół, nie może powstrzymać się od tanecznych pląsów. Ruchy baletnicy to nie jedyny problem Feliksa – nasz bohater jest też chorobliwie zakochany w pracownicy Ministerstwa Życia – co może wyniknąć z miłości śmierci do życia? O tym przekonamy się, grając w Felix the Reaper.

Podczas wizyty w Hamburgu miałem okazję zapoznać się z pierwszym rozdziałem fabularnym tytułu, czy raczej zestawem misji, które nieuchronnie pociągną na tamten świat nieświadomego swojego marnego losu myśliwego. Tytuł jest stosunkowo intuicyjną grą logiczną z masą zagadek środowiskowych podlegających kilku prostym mechanikom – Felix może poruszać się tylko w cieniu; możemy manipulować elementami na mapie, żeby zmienić kształt czy długość rzucanego przez nie cienia; wreszcie możemy przestawiać położenie mapy w dwóch płaszczyznach, a Felix radośnie pląsa przy każdym ruchu. Wszystkie te elementy stanowią dosyć prostą (przynajmniej w udostępnionej wersji), a przy tym angażującą kombinację, która połączona z masą dobrego humoru z pewnością zatrzyma nas na dłużej.

Na początku każdego z rozdziałów dowiadujemy się, kto ma zginąć, a w toku rozgrywki wykonujemy kolejne misje, w których staramy się zaaranżować serię niepozornych, acz niefortunnych zdarzeń. Dla każdej z misji przygotowano specjalny zestaw trofeów, które odwołują się do naszych osiągnięć w trakcie zadania – m.in. czasu niezbędnego na jej ukończenia, zmian położeń słońca, jak również tego, ile razy wystawiliśmy bohatera na działanie promieni słonecznych. To ostatnie łatwo kontrolować, dzięki zaimplementowanej w mechanice opcji podglądania układu cieni po obróceniu mapy. Słowem, gratka dla miłośników maksowania gier, którzy z czasem opracują idealną ścieżkę dla zdobycia wszystkich nagród.

Podczas kilkunastu minut pokazu dosyć szybko udało mi się sfinalizować pierwszy rozdział, by równie szybko połamać sobie zęby na kolejnych etapach, gdzie zauważyłem znaczny skok poziomu trudności. Jeśli lubicie gry logiczne, zagadki i luźne podejście do utartych w kulturze motywów, to na listę oczekiwanych produkcji z pewnością powinien trafić Felix The Reaper. Tytuł powstaje na silniku graficznym Unity i jeszcze w tym roku ukaże się na PC, PlayStation 4, Xbox One i Nintendo Switch.

Unrailed!

Prezentacja gry Unrailed! potoczyła się zgoła odmiennie. Niemal bez słowa deweloper wręczył każdemu kontroler od Xboksa i posadził na kanapie, gdzie szybko zostaliśmy wprowadzeni w podstawowe mechaniki rozgrywki tytułu. Okazało się jednak, że we właściwej rozgrywce na niewiele się to zdało, bo zaprojektowane z myślą o zabawie w kanapowej kooperacji Unrailed! to chaos, który trzeba poczuć na własnej skórze, a który doskonale znają fani serii Overcooked.

Po rozpoczęciu zabawy widzimy kolejkę z pojedynczym wagonem, który spokojnie podąża w kierunku końca trasy, a naszym zadaniem jest utrzymanie go w biegu jak najdłużej, a czasem doprowadzenie do stacji końcowej. Zgraja inżynierów z przypadku uzbrojona w kilof, siekierę i wiadro z wodą dziarsko przystąpiła do realizacji planu. Unrailed! stawia na spójny podział ról, kooperację pomiędzy graczami i ich daleko posunięte zdolności do improwizowania w trudnych warunkach.

Pociąg ruszył ze stacji, a wraz z nim kamera, a my krzątaliśmy się bez ładu i składu w poszukiwaniu żelaza i drewna, które połączone na jedynym przypiętym do lokomotywy wagonie tworzyły kolejny fragment trasy. Ten należało przenieść i odpowiednio połączyć, by nadać kierunek kolejce i omijać w ten sposób niekorzystne ukształtowanie terenu. Żeby nie było zbyt łatwo, od czasu do czasu lokomotywa się przegrzewa, a nawet zaczyna płonąć, a jedna z osób musi napełnić wiadro z wodą i ugasić pożar. I chociaż nie zauważyłem, by ogień mógł doszczętnie strawić pociąg, to zajęty ogniem wagon nie produkuje torów, a kolejka wcale się na zatrzymuje. Ważna jest także praca kamery, bo jeśli nasze jedyne narzędzia znajdą się poza nią, to straciliśmy je bezpowrotnie.

Całość jest bardzo angażująca i na pewno zapewni zgranej paczce masę dobrej zabawy wypełnionej licznymi docinkami i oskarżeniami wzorem produkcji studia Ghost Town Games. Unrailed! zaprojektowano z myślą o kooperacji dla maksymalnie czterech graczy, ale możemy bawić się także w okrojonym składzie, co sprawia, że nasza kolejka porusza się z niższą prędkością. Podczas pokazu bawiliśmy się w module, w którym musimy poprowadzić trasę z punktu A do punktu B, ale twórcy przygotowali też możliwość generowania nieograniczonego świata, do którego wkraczamy z misją utrzymania pociągu w ruchu tak długo, jak to tylko możliwe. Obok tego w przygotowaniu jest także tryb PvP, a wczesna wersja Unrailed! zadebiutuje na PC Steam latem tego roku.

Barotrauma

Spośród wszystkich dostępnych na Daedalic Days 2019 tytułów ograniczony czas i miejsce nie pozwoliły nam na odrobinę zabawy podczas ogrywania wczesnej wersji gry Barotrauma, ale deweloperzy z odpowiedzialnych z nią studiów FakeFish i Undertow Games uraczyli nas jej obszerną prezentacją. Już na samym jej początku nie miałem wątpliwości, że oglądanie zmagań graczy daje niemal tyle samo frajdy, co uczestniczenie we właściwej rozgrywce, więc gdy tytuł trafi tej wiosny do Wczesnego Dostępu, to z pewnością znajdziecie go na Twitch.tv czy YouTube.

Barotrauma, czyli symulator okrętu podwodnego tonącego w kosmosie to gra nastawiona na kooperację dla maksymalnie 16 graczy, którzy obejmują jedną z sześciu ról – m.in. kapitana lub inżyniera. Ich zadaniem jest dotarcie do centrum wykreowanego świata, ale po drodze przemieszczają się pomiędzy rozmieszczonymi na mapie stacjami i licznymi punktami interakcji, a w ich interesie jest to, by podróż przebiegła z możliwie jak najmniejszą liczbą zakłóceń. W tym, poza rozmaitymi morskimi stworami może przeszkodzić samo ukształtowanie mapy czy liczne incydenty do których dochodzi na pokładzie okrętu. Choroby zmieniające gracza w zombie? Pożary? Awarie przyrządów? Gracze opuszczający okręt w biegu skazani na wieczną tułaczkę po głębinach? Inwazja morskich potworów zwabionych sygnałem sonaru? Witajcie w Barotrauma, tu może wydarzyć się wszystko, a dodatkowo bohaterowie poruszają się w charakterystyczny, komiczny sposób, co odrywa nas od rzeczywistości jeszcze mocniej niż wizja okrętu podwodnego tonącego w głębinach na jednym z księżyców Jowisza – Europie.

Wprawdzie naszym głównym, wspólnym celem jest kooperacja, która pozwoli dotrzeć do centrum podwodnego świata, ale podczas każdej sesji wybrani gracze mogą otrzymać jeszcze ukryte przed resztą załogi dodatkowe cele, które nakazują np. sabotować okręt czy zabić kapitana. To w połączeniu z szeroką gamą przeciwności losu i czynników losowych oraz koniecznością współpracy pomiędzy graczami nadaje całości ciekawego charakteru. Warto podkreślić, że możemy rozpocząć zabawę w znacznie mniejszym składzie lub nawet w pojedynkę zastępując znajomych botami, a ukończenie w ten sposób głównego wątku powinno nam zająć około 10 godzin.

To jednak nie wszystko, gdyż twórcy stawiają na wsparcie dla modyfikacji – tytuł na wejście otrzyma dostęp do Warsztatu Steam, a modderzy wszystkie narzędzia, z których deweloperzy korzystali podczas prac na grą Barotrauma. Co więcej, nawet z poziomu samej gry będziemy mogli zaprojektować własny okręt podwodny czy spersonalizować bohaterów i podzielić się nimi z członkami społeczności, a liczba dostępnych kombinacji, czynników, spora przestrzeń do eksploracji, a przede wszystkim komiczne animacje poruszania się postaci sprawią, że z pewnością zostaniemy przy grze Barotrauma na dłużej. Oficjalny termin debiutu w Steam Early Access powinniśmy poznać już niebawem, a tytuł powstaje wyłącznie z myślą o PC.

W domu? W pracy? W trasie? Dosłownie wszędzie - prezentujemy cienkie, wydajne i wszechstronne laptopy Lenovo 530
Pieniądz robi pieniądz - recenzja Anno 1800
Taką zabawę w przetrwanie na obcej planecie to ja rozumiem - CryoFall - już graliśmy!
Testujemy dysk SSD Western Digital Black NVMe - idealny kompromis dla gracza profesjonalisty?
najnowsze