InformacjeRecenzja - konsole

Diablo III: Eternal Collection - recenzja - płyń, o krwi słodka!

... Katarzyna Dąbkowska

Zostań na chwilę i posłuchaj - Deckard Cain.

Jest rok 2000. Armia graczy kolejny raz pokonała mocarnego Diablo. Podziemne lochy spływają jeszcze krwią, ale żaden z wojowników nie chce, by ta przygoda się skończyła. Wie to Blizzard, który kilkanaście lat później ponownie przywołuje siły zła, byśmy kolejny raz mogli zanurzyć się w słodkiej wyrzynce demonów. Ale dopiero teraz poznaliśmy, co to znaczy beztrosko mordować hordy nieumarłych... w parku i w autobusie. Diablo III powraca w formie Eternal Collection na Nintendo Switch i pokazuje, że legendarne gry nigdy się nie starzeją.

Diablo III Eternal Collection w wersji na Nintendo Switch nie wnosi wiele nowości, choć znajdziemy tutaj wszystko, co do tej pory pojawiło się w tej grze – od dodatku Reaper of Souls po dodatkową klasę postaci – Nekromantę. Jeśli pojawiają się już jakieś konkretne nowości, to są to zmiany kosmetyczne, które nie wnoszą wiele do rozgrywki. I nie jest to wcale wada. Gra została niemalże w całości przeniesiona z wcześniejszych, konsolowych wersji.

A jeśli została całkowicie przeniesiona, to oznacza, że mechanika rozgrywki nie uległa zbytnio zmianie. Wciąż mamy tutaj do czynienia z hack'n'slashem, w którym wcielamy się w wybraną przez siebie postać. Do wyboru mamy kilka klas, wraz ze wspomnianym wcześniej Nekromantą. Każda klasa ma swój męski i żeński odpowiednik, więc nie powinno być problemu z doborem właściwego wojownika. Po wyborze w zasadzie od razu jesteśmy wrzucani na niesamowicie obszerną mapę, gdzie czyhają na nas setki, jak nie tysiące potworów do ubicia. Fabuła skupia się ponownie wokół piekielnych czeluści, skąd kolejny raz wychodzą poczwary gotowe, by wyssać z nas ostatnią kroplę życia.

W Diablo jednak nigdy nie chodziło o samą fabułę, a o przyjemność z kompletnej rozwałki, lejącej się juchy, jeżącego włos na ciele ryku potworów czyhających na nas za rogiem. I, oczywiście, o ciągłe ulepszanie naszej postaci. Wciąż łazimy po lochach w poszukiwaniu lepszego uzbrojenia, artefaktów, kasy i przede wszystkim punktów doświadczenia, które pozwalają nam na odblokowywanie kolejnych czarów i umiejętności. To sprawia, że siadamy przy konsoli jedynie na jedna misję, a o czwartej nad ranem przypominaliśmy sobie o tym, iż jeszcze dziś czeka nas zderzenie z rzeczywistością, bo o 7:00 musimy wstać do pracy. Wersja na Switcha jest o tyle niebezpieczna, że możemy ją zabrać w zasadzie wszędzie.

Przyciski są tutaj bardzo dobrze dobrane. Jeśli przesiadacie się jednak z wersji pecetowej, warto jednak przez chwilę posiedzieć i się przyzwyczaić. Konsolowcy nie powinni mieć raczej tutaj żadnego problemu. Układ przycisków jest bardzo podobny do chociażby wersji na Xboksa One czy PlayStation 4. Nie do końca pasuje mi jednak oparta na kole opcja wyboru wyposażenia. Jest to niespecjalnie przyjemne podczas korzystania z analoga.

Diablo III: Eternal Collection to ogromna, bardzo rozbudowana gra, która niezwykle często zawieszała się na moim pececie. Z tyłu głowy ten mały głos wciąż powtarzał mi, że jednak tak samo będzie na Nintendo Switch. Okazuje się, że nie mogę być bardziej w błędzie. Za mną długie godziny słodkiej wyrzynki, a gra ani razu nie zaliczyła żadnej „czkawki”. 60 klatek na sekundę było zachowanych od samego początku do dnia dzisiejszego. Podobnie ma się w wersji zadokowanej, gdzie dane mi było grać w kooperacji. I tutaj nie było kompletnie żadnego problemu z płynnością rozgrywki. Nie było również żadnych problemów z rozgrywką w kooperacji online. Gra pozostaje niezwykle przyjemną w każdej formie. Zdarzył mi się jednak niewielki błąd, który uniemożliwiał rozwalenie niektórych skrzyń podczas gry Łowcą Demonów.

A jeśli jesteśmy już przy formie. Diablo III Eternal Collection wygląda świetnie na małym ekranie. Gra, jak na swój wiek, prezentuje się tu fenomenalnie. Wersja zadokowana działa w wyższej rozdzielczości (960p w porównaniu z 720p w wersji mobilnej) i także prezentuje się bardzo dobrze, choć tu widać, że twórcy gdzieniegdzie „poprawili” postacie z pomocą cel-shadingu.

Diablo III ma już 6 lat. Przez te 6 lat w tę grę zagrały już miliony graczy na całym świecie. Wierzę w to, że miliony graczy powrócą ponownie do lochów, by ponownie stanąć oko w oko z siłami zła. Jeśli myśleliście nad tym, by ponownie wciągnąć się w wir zabijania potworów na Nintendo Switch, ale nie byliście pewni czy warto, z czystym sercem mogę ją wam polecić, bo uważam, że jest to najlepsza dotychczas wydana wersja, którą zabierzecie ze sobą wszędzie. Jeśli nigdy nie graliście w Diablo, nie zastanawiajcie się, ta gra po prostu was pochłonie.

Diablo III: Eternal Collection (Switch)

  • oprawa graficzna
  • stałe 60 klatek na sekundę
  • stare, dobre Diablo na konsoli przenośnej
  • bardzo drobne błędy

Najlepsza wersja Diablo III, bo mobilna.

Najnowsze
Lubisz nas?