Recenzja - konsole

Zombie znowu górą - recenzja Call of Duty: WWII - United Front

LM, 18 lipca 2018 10:30 0

Twórcy najnowszego Call of Duty na dobre opuścili z góry upatrzone pozycje, ale niestety nie na wszystkich frontach.

Maszynka marketingowa najnowszego Call of Duty od studia Treyarch ruszyła już niemal pełną parą. To jednak w zupełności nie przeszkadza to Activision i Sledgehammer Games w uraczeniu nas kolejnym pakietem dodatkowej zawartości do Call of Duty: WWII – United Front. Ten oczywiście wylądował na razie jedynie na konsolach PlayStation 4, a my sprawdzamy, co ciekawego znajdą w nim fani cyklu.

Nie będzie żadnym zaskoczeniem fakt, że omawiane tutaj DLC nie wyłamuje się za bardzo poza utarty przez wcześniejsze rozszerzenia schemat – Sledgehammer Games przygotowało kolejne trzy mapy do zabawy sieciowej – Monte Cassino, Market Garden i Stalingrad; nową misję dla trybu Wojny zatytułowaną Operation Supercharge i oczywiście następny rozdział zabawy z nie do końca martwymi nazistami. Jak już wspominałem w recenzjach poprzednich rozszerzeń, ten element rozgrywki już od premiery pełnej wersji gry interesował mnie najbardziej, dlatego z uwagą czytałem doniesienia, że dla Tortured Path otrzymamy trzy osobne wątki.

Dla każdego z wątków w kampanii Nazi Zombie przewidziano osobną mapę i zestaw zadań – tym razem są one znacznie bardziej precyzyjne, ale za to mamy do dyspozycji znacznie mniejszą przestrzeń. Naszym zadaniem jest odpieranie kolejno dziewięciu fal zombiaków, pokonanie bossa obszaru i ucieczka na bezpieczną pozycję. Oczywiście klasycznie dla samej formuły rozgrywki, nie wolno nam przy tym zginąć (zbyt wiele razy). Wspomniane przeze mnie zadania wyznaczane są losowo, ale przeważnie koncentrują się na drobnych interakcjach z wykreowanym światem czy unieszkodliwieniu żywych trupów, zanim dotrą w niepożądany przez nas obszar. Losowość możemy zaobserwować także w dystrybucji dostępnych w grze broni – na mapach znajdziemy stacje, przy których za odpowiednią opłatą nabędziemy uzbrojenie przypisane do odpowiedniej klasy, jednak podczas zakupu nie mamy pewności, co ostatecznie trafi w nasze ręce. Fajnym uzupełnieniem dla dostępnych już wcześniej mechanik jest system dynamicznych awansów, który pozwala nieco lepiej radzić sobie w przygotowanych dla Ciernistego Szlaku wyzwaniach. Trzeba też przyznać, że podzielona historia o zombie traci nieco ze swojego mrocznego klimatu, ale ostatecznie bawiłem się przy nich świetnie.

Niestety pozostałe aspekty DLC United Front nie wywarły na mnie aż tak pozytywnego wrażenia. Jak mogliście przeczytać powyżej, studio Sledgehammer Games dokonało ciekawych zmian w opowieści o zombie, ale mapy dla trybów sieciowych czy Operation Supercharge śmiało powielają utarte wcześniej ścieżki. Podczas testowania poprzedniego DLC do Call of Duty: WWII – The War Machine – miałem nadzieję, że wchodząca w skład rzeczonego pakietu obszerna, rozbudowana i ciekawie zaprojektowana mapa Egypt jest prologiem dla zmieniającego się trendu, ale twórcy podsunęli nam kolejny zestaw aren ciasnych, niezbyt zróżnicowanych i nastawionych na szybkie wymiany ognia. Najlepiej wśród nich wypada mapa Stalingrad, chociaż nie da się ukryć, że o wiele lepiej byłoby, gdyby niezwykle ważna dla serii lokacja pojawiła się jako tło dla misji w trybie Wojny. Ostatecznie otrzymaliśmy okrojone do małego obszaru pola bitew, które prezentują się całkiem przyzwoicie pod względem wizualnym, ale zabawa na nich nie wprowadziła do formuły rozgrywki ani zbytniej świeżości, ani też nie dostarczyła szczególnej frajdy. Projekty map częściej wywoływały frustrację, gdy niemal co krok giniemy od ukrytych w rozmaitych zakamarkach przeciwników.

Nieco lepiej w całym tym zestawieniu prezentuje się nowa misja trybu Wojny – Operation Supercharge. Tu po lądowaniu na spadochronie musimy zabezpieczać strefy zrzutu przed oponentami, by następnie wysadzić most i zdominować określone obszary mapy. Całość charakteryzuje się pewną dynamiką, a podejmowane przez nas decyzje i wyczucie czasu mają miejscami większe znaczenie niż umiejętność szybkiego pociągania za spust. Poza tym miło było, chociaż na moment oderwać się od wszechobecnych już krajobrazów zrujnowanych europejskich miast. Ostatecznie poza pierwszym etapem misji nie uświadczymy tutaj zauważalnych zmian w formule rozgrywki, ale i tak możemy się nieźle bawić.

Podsumowując, wygląda na to, że studio Sledgehammer Games raczej nie zamierza uraczyć nas zawartością, która znacznie odbiegałaby od założeń podstawki pod względem rozwiązań czy formuły rozgrywki. Wprawdzie podzielenie opowieści o zombie na trzy osobne wątki nieco obniża poziom trudności samego wyzwania i chociaż uderza przy tym w kreowany od pierwszych rozdziałów klimat opowieści, to i tak dostarczy sporo frajdy swoim fanom. W odniesieniu do pozostałych nowinek pozostaje mi jedynie zapewnić Was, że trzymają one poziom poprzednich rozszerzeń czy nawet podstawowej wersji gry, więc jeśli ich specyfika odpowiada Waszemu stylowi gry, to DLC United Front z pewnością przypadnie Wam do gustu.

Call of Duty: WWII - United Front - DLC PS4

  • Stalingrad!
  • system dynamicznego XP w trybie Zombie
  • trzy osobne wątki dla Nazi Zombie
  • miły powrót do klasycznych miejscówek serii
  • nowa misja Wojny rozpoczyna się ciekawie...
  • ale, ostatecznie nie zmienia zbyt wiele
  • losowe wyposażenie w trybie Zombie
  • kolejna paczka map ciasnych i nastawionych na szybkie wymiany ognia
To samo, ale w lekko odmienionym wydaniu 6.5
Kosmiczni piraci kontra cały świat - recenzja Ancient Frontier: Steel Shadows
Hyperide VR - recenzja - oda do białej gorączki
Assassin z Sherwood - recenzja filmu Robin Hood: Początek
Co dzieje się z Blizzardem? Ceniony deweloper znalazł się na zakręcie
najnowsze