Recenzja - konsole

W tej maszynie coś zgrzyta - recenzja Call of Duty: WWII - The War Machine

LM, 19 kwietnia 2018 11:00 0

Za zakupem najnowszego pakietu map do WWII przemawia jeden solidny argument. Ale czy to wystarczy?

Na ręce entuzjastów konsol PlayStation 4 trafiło drugie DLC do wydanej w listopadzie strzelanki Call of Duty: WWII. Pakiet map zatytułowany The War Machine podobnie jak poprzednie DLC oferuje kilka nowych aren dla zabawy w trybie sieciowej rywalizacji, dodatkową misję dla trybu wojny i oczywiście kolejny rozdział dla kooperacyjnej zabawy w Nazi Zombies. Sprawdzamy, czy maszyna wojenna od Sledgehammer Games działa bez zarzutu.

Na wstępie przyznam, że nawet jako ktoś całkowicie oddany walce z nie do końca nieżywymi nazistami, po pierwszych materiałach promocyjnych z zainteresowaniem przyglądałem się dedykowanej trybowi wojny operacji Husky. Powrót za stery myśliwca, którego mieliśmy okazję zasmakować w kampanii fabularnej, wyglądał obiecująco, szczególnie w odniesieniu do zawartości poprzedniego DLC, które uziemiło nas z karabinem w dłoniach na dobre. Niestety to, co na zwiastunach najbardziej przykuło moją uwagę, w toku rozgrywki okazało się niezwykle frustrujące. Ale zacznijmy od początku.

Jak na tryb wojny przystało, rozgrywka koncentruje się na ukończeniu trzech etapów, podczas których musimy realizować kolejne cele. Oczywiście strona broniąca ma zadanie znacznie ułatwione (przynajmniej na początku — o czym za chwilę), bo wygrywa, gdy tylko ukróci ambicje Aliantów na dowolnym etapie operacji. Pierwszy etap Husky polega na przejęciu trzech dokumentów, co jest swoistym odpowiednikiem dla trybu Capture the Flag. Upchane do kieszeni dokumenty musimy dostarczyć do punktu zbornego, oczywiście starając się nie złapać po drodze kuli w łeb. Drugi etap polega na przejęciu radiostacji i utrzymaniu jej do czasu przekazania odpowiednich współrzędnych, a całość wieńczy bitwa powietrzna. O ile dwa pierwsze etapy operacji potrafią być satysfakcjonujące, to są też wybitnie niezrównoważone. Punkty odradzania się żołnierzy Osi znacznie ułatwiają Aliantom przejęcie dokumentów, a gdy te znajdą się poza domyślnym obszarem, to możemy uznać je za utracone. Z kolei drugi etap to typowa obrona pojedynczego pokoju, która działa na korzyść ekipy, która jako pierwsza go zajmie. Nie ma tutaj żadnej większej taktyki, więc wystarczy jeden nieuważny ruch, a pokój będzie nasz albo oponenta na dobre. Wszystko to daje dosyć ciekawą perspektywę dla testowania różnych akcesoriów czy typów wyposażenia i przypomina raczej typowy deathmatch na bardzo okrojonej przestrzeni. Ostatecznie wznosimy się na skrzydłach myśliwców, by rozbić się o… niebo. Tak, udostępniona dla rozgrywki arena jest tak niewielka, że niejednokrotnie wypadamy poza jej obszar, co jest równoznaczne ze zniszczeniem samolotu. Sam model sterowania nie działa tutaj zbytnio na naszą korzyść, więc jeśli tylko nieopatrznie znajdziecie się za polem walki i zobaczycie zegar odliczający czas do powrotu na nie, to zazwyczaj możecie czekać na odrodzenie. Samo starcie jest typowo na wyniszczenie, a brak konkretnych oznaczeń sprawia, że w ferworze walki wypadamy poza arenę i giniemy raz za razem. Tym samym całkiem satysfakcjonująca rozgrywkę kończymy ze sporym bagażem frustracji i poczuciem, że zostaliśmy pokonani nie tyle przez oponentów, co samą grę.

Z tego punktu możemy płynnie przejść do map dla trybów rywalizacji. Podobnie jak w przypadku DLC The Resistance Sledgehammer Games przygotowało trzy nowe areny. Tym razem są to Egypt, V2 i Dunkirk. Z tego pakietu bez najmniejszych wątpliwości mogę zarekomendować starcia u podnóża piramid. Mapa Egypt wprowadza sporo przestrzeni do nieco klaustrofobicznych i nastawionych na walkę na wyniszczenie aren, które mieliśmy okazję ogrywać w ramach podstawki. Potyczki koncentrują się oczywiście w jej centralnym obszarze, ale rozplanowanie poszczególnych miejscówek i rozmiary areny, sprzyjają różnorodnym stylom gry i wykorzystaniu szerszego arsenału uzbrojenia czy wyposażenia. To przekłada się też na zdecydowanie większy potencjał dla pozostałych trybów rozgrywki, więc Egypt z pewnością pozwoli Wam odetchnąć od permanentnego deatchmatchu. Nieco mniejszym polotem charakteryzuje się mapa V2. Arenę zaprojektowano tak, by zmaksymalizować chaos starć w krótkim zasięgu, ale oferuje ona także szereg opcji dla eliminowania przeciwników z dystansu. Potyczki na V2 są niezwykle dynamiczne, na co mają wpływ przede wszystkim zlokalizowane blisko centralnego obszaru punkty odradzania się zawodników. Największym zawodem okazała się niezbyt interesująca, a przy tym niemal całkowicie liniowa mapa Dunkirk. Korzystając z fragmentu plaży czy ulicy staramy się oflankować przeciwników lub wyeliminować ich zaraz po opuszczeniu przez nich spawnu. To okazuje się niezwykle frustrujące dla tych, którzy znaleźli się w opresji, a przy tym nieszczególnie satysfakcjonujące dla ekipy, która zyskała przewagę.

Najnowsze DLC to także kolejny rozdział zmagań przeciwko Zombie Nazistom, a udostępniony z najnowszym DLC etap Tron Cieni przeniesie nas bezpośrednio do Berlina. Tam czekają na nas nowi przeciwnicy, wyposażenie i masa zagadek środowiskowych, czyli jednym słowem wszystko to, do czego przyzwyczaiły nas poprzednie rozdziały. Tron Cieni jest równie dynamiczny, satysfakcjonujący, angażujący i przepełniony grozą, więc fani trybu z pewnością się nie zawiodą.

Tak jak przy DLC The Resistance już na pierwszy rzut oka dało się zauważyć podtrzymanie jakości i rozwiązań, które oferowała podstawka, tak z The War Machine Sledgehammer Games postarało się wyjść poza strefę komfortu i zaoferować nam coś nowego. O ile kolejny etap Nazi Zombies trzyma poziom poprzednich, to nowe areny sieciowe i misja Husky oferują mieszankę niezwykłej satysfakcji z dojmującą frustracją. Całość typowo sieciowej zawartości ratuje naprawdę udana i przemyślana mapa Egypt, ale jeśli zakup DLC dla pojedynczej areny wydaje się Wam niezbyt opłacalny, to lepiej poczekajcie na obniżkę wyjściowej ceny.

Call of Duty: WWII - The War Machine - DLC PS4

  • nowe zagadki, uzbrojenie i wątki w Nazi Zombie
  • kolejny rozdział walki z nazistami trzyma poziom
  • szczególnie udana i wszechstronna mapa Egypt
  • satysfakcjonujące taktyczne rozgrywki w Operaton: Husky...
  • zakończone totalną katastrofą w postaci bitew powietrznych
  • nieszczególnie ciekawa mapa Dunkirk
  • V2 jest grywalne, ale bez większej rewelacji
Dodatek pełen wzlotów, upadków i nieustępliwych zombie 6.4
Chwała Wodzowi! - recenzja Beholder 2
Śmierć autentyczności - recenzja filmu Narodziny gwiazdy
Gris - recenzja - pochwała karmi sztukę
Kosmiczni piraci kontra cały świat - recenzja Ancient Frontier: Steel Shadows
najnowsze

Chwała Wodzowi! - recenzja Beholder 2

W Beholder 2 przenosimy się do totalitarnego państwa i zaczynamy karierę w Ministerstwie na samym dole urzędniczej drabiny - dokąd zajdziemy?