InformacjeRecenzja - PC

Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę - recenzja gry SpellForce 3

... Adam Berlik

SpellForce 3 nie wraca w chwale, ale mimo kilku niedociągnięć mamy tutaj do czynienia z naprawdę udaną produkcją od której ciężko się oderwać.

Tak dużo rzeczy do zrobienia, a tak mało czasu - mówią robotnicy w SpellForce 3 podczas wydobywania surowców. Z podobnym problemem ewidentnie musieli sobie radzić także pracownicy studia Grimlore Games, którzy na zlecenie THQ Nordic przygotowali najnowszą odsłonę nieco już zapomnianej serii SpellForce. Po kilku godzinach rozgrywki, jeszcze przed opublikowaniem niektórych aktualizacji, można było odnieść wrażenie, że gra pojawiła się w sprzedaży co najmniej kilka tygodni za wcześnie. Autorzy powinni dać sobie nieco więcej czasu na załatanie błędów, w wyniku których czasem niemożliwe było kontynuowanie zadania, a niekiedy bohaterowie zacinali się na mapie, zmuszając gracza do wczytania ostatnio zapisanego stanu rozgrywki.

Twórców SpellForce 3 należy jednak pochwalić za to, że bardzo szybko reagują na głosy społeczności, wypuszczając kolejne łatki (czasem nawet po trzy dziennie), więc w momencie, kiedy będziecie czytać tę recenzję, krytyczne błędy zostaną już wyeliminowane, ale nie oznacza to, że momentalnie otrzymamy grę idealną. Kilka rzeczy "położono" niestety w fazie koncepcyjnej, przez co regularnie musimy zmagać się z kiepską pracą kamery czy też niekoniecznie dobrze zaprojektowanym interfejsem użytkownika. Dopracowania wymaga także polska wersja językowa, bo gdzieniegdzie teksty są po prostu nieprzetłumaczone, a w innych miejscach nie wyświetlają się polskie litery. To wszystko oczywiście może irytować, ale nie przeszkadza na tyle, by odbierać frajdę płynącą z rozgrywki.

Jak już wspomniałem, od SpellForce 3 ciężko się oderwać. To przede wszystkim zasługa ciekawej, choć bazującej na oklepanych motywach fabuły, świetnie napisanych dialogów, udanego voice-actingu oraz zróżnicowanych i dobrze zaprojektowanych lokacji. Nie chciałbym tutaj zbyt wiele zdradzać, bo odkrywanie kolejnych wątków opowieści nawet w pierwszych kilkudziesięciu minutach kampanii jest nad wyraz przyjemne. Muszę jednak wspomnieć, że znajomość historii ukazanej w pierwszej i drugiej odsłonie cyklu nie jest wymagana do zrozumienia scenariusza "trójki", bo jest on prequelem wcześniejszych części. Oznacza to, że akcja ponownie toczy się w krainie Eo, ale w momencie, kiedy stanowiła ona jeden nierozerwalny ląd, co – jak fani doskonale wiedzą – później uległo drastycznej zmianie.

Bardzo spodobało mi się to, jak autorzy scenariusza gry SpellForce 3 potrafią zrobić coś z niczego. Przez pierwszych kilka kwadransów dzieje się sporo, ale w odpowiednim momencie historia nabiera tempa, kompletnie zaskakując odbiorcę. Z czasem okazuje się, że motywem przewodnim naszej przygody jest walka z zarazą zwaną tu krwawą gorączką, ale twórcy nie poprzestali jedynie na tym wątku. Mamy tutaj główną bohaterkę, której ojciec jest chyba najbardziej znienawidzoną postacią w Eo, a ona sama walczy w słusznej sprawie. Przynajmniej do czasu, kiedy wspólnie z inną postacią nie zostaje zamknięta w celi. Warto również dodać, że praktycznie nic nie dzieje się tu przypadkowo. Nawet jeśli oglądamy jakąś egzekucję czy też po prostu rozmawiamy z NPC-em, to prędzej czy później taka postać najprawdopodobniej znowu pojawi się na ekranie. Nie brakuje zawierania sojuszów, zdrady między bohaterami, obserwowania konfliktów zupełnie innych frakcji czy wreszcie poszukiwania wsparcia ze strony potężniejszych armii.

W zależności od tego, kiedy spojrzymy na osobę grającą w SpellForce 3, będziemy mogli uznać, że gra jest albo cRPG-iem, albo też RTS-em. Podobnie, jak wcześniejsze odsłony cyklu, w "trójce" również zaoferowano hybrydę gatunkową, co stanowi ciekawe urozmaicenie zabawy. Sporo tutaj eksploracji, przeprowadzania dialogów z napotkanymi postaciami oraz walk z kolejnymi wrogami. Nie brakuje również momentów, podczas których gra zupełnie zmienia swoje oblicze, zmuszając do postawienia bazy, wydobywania surowców czy rekrutowania jednostek. Gdyby autorzy skupili się tylko na jednym z tych dwóch elementów, zostałby on z pewnością rozszerzony o nowe opcje, a tak każdy z nich nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału. SpellForce 3 to ani pełnokrwisty "erpeg", ani też strategia w czasie rzeczywistym z prawdziwego zdarzenia, ale umiejętne połączenie tych dwóch gatunków sprawia, że kampania jest różnorodna, a przez to bardzo angażująca.

Same zadania w SpellForce 3 nie są z pewnością oryginalne, bo ale za to odpowiednio zróżnicowane. Zwłaszcza, że podczas wykonywania misji często nie jesteśmy ograniczeni do zajmowania się tylko aspektem cRPG-owym lub RTS-owym. Wielokrotnie musimy rozbudowywać bazę i rekrutować jednostki, a w międzyczasie wyruszamy w podróż po mapie, by odnaleźć wskazane przedmioty czy też porozmawiać z jakimś NPC. Takie podejście do tematu bardzo cieszy, bo nie musimy biernie czekać na wydobycie odpowiednich surowców, ale możemy w tym czasie zająć się innymi czynnościami, przy okazji zdobywając lepsze wyposażenie czy też nabijając kolejne punkty doświadczenia.

Fantastyczny świat przygotowany na potrzeby SpellForce 3 nie jest w żadnym razie oryginalny – to raczej kalka tego, co doskonale znamy z innych gier. Mimo to aż chce się w nim być. Kiedy docieramy do pierwszego miasta, to widzimy, jak tętni ono życiem. Mieszkańcy przechadzają się po ulicach, nieopodal możemy zajrzeć na stragan, by sprzedać zbędne elementy wyposażenia czy też kupić nowe. Ktoś gdzieś ze sobą rozmawia, ktoś inny krzyczy – to wszystko jest bardzo przekonujące. Postacie również sprawiają wrażenie "żywych". Mowa tu zarówno o bohaterach wchodzących w skład naszej drużyny, jak i innych sojusznikach czy też wrogach. Do teraz pamiętam nazwiska spotkanych NPC-ów, nie wspominając już o moich towarzyszach podróży. Każdy ma własną historię, motywy i zmierza do wypełnienia określonego celu. Kiedy musimy podjąć istotną decyzję (wybory czasem mają jednak charakter iluzoryczny i niezależnie od nich akcja toczy się w tym samym kierunku) kompani sugerują nam, co powinniśmy zrobić i dlaczego właśnie należy postąpić tak, a nie inaczej.

SpellForce 3 to produkcja, której nie sposób odmówić klimatu. Oprawa graficzna nie jest może fenomenalna, bo momentami jakość tekstur mogłaby być wyższa, ale gra światła i cienia zasługuje na najwyższe pochwały. Jest to szczególnie widoczne w ciemniejszych lokacjach, gdzie drogę oświetlają nam chociażby pochodnie zawieszone na ścianach. W połączeniu z klimatycznymi portretami bohaterów i ogólnie dobrze wyglądającym interfejsem użytkownika (choć nie do końca udanie zaprojektowanym, ale o tym za chwilę), całość robi naprawdę dobre wrażenie. Dopełnieniem wszystkiego jest oczywiście ścieżka dźwiękowa, która buduje odpowiednią atmosferę zarówno podczas eksploracji, jak w trakcie rozbudowywania bazy czy też wtedy, kiedy walczymy z armią nieprzyjaciela.

Zawodzi niestety praca kamery. Nawet pomimo faktu, że w SpellForce 3 oprócz klasycznego WSAD i możliwości klikania na umiejętności postaci otrzymujemy także alternatywne sterowanie strzałkami wraz z dostępem do skrótów klawiaturowych, to niezależnie od wybranych ustawień, w tym aspekcie gra pozostawia wiele do życzenia. Obracanie widoku jest zbyt wolne i problematyczne, a czasem nawet po licznych próbach okazuje się, że nie jesteśmy w stanie zaprezentować akcji z odpowiedniej perspektywy. Wciąż nam coś zasłania czy też przeszkadza, uniemożliwiając zlokalizowanie celu lub postawienie budynków w wybranym miejscu. Skoro już jesteśmy przy irytujących rozwiązaniach, to należy również odnotować kiepsko zaprojektowany ekran ekwipunku. W inwentarzu bardzo szybko robi się śmietnik, bo brakuje opcji sortowania przedmiotów, a drzewko rozwoju postaci mogłoby być znacznie bardziej czytelne.

Drobne zastrzeżenia można mieć także do momentami kiepskiej sztucznej inteligencji komputerowych sojuszników, którzy uparcie starają się dotrzeć do celu niekoniecznie optymalną drogą. Nasi podopieczni najwyraźniej nie zdają sobie sprawy, że lepiej podążać ścieżką niż biec prosto w drzewa lub skały, co prowadzi do komicznych sytuacji. Kiedy próbujemy skorzystać z dostępnych formacji, by opracować strategię działania na polu walki, wysyłając do boju pogrupowane jednostki, to bohaterowie nasze zalecenia mają – delikatnie mówiąc - w nosie, po prostu stadnie pchając się na członków armii nieprzyjaciela.

Mimo tych wszystkich niedociągnięć (mowa o błędach do poprawienia w aktualizacjach, jak i usterkach nie do wyeliminowania, bo interfejsu już nikt raczej nie przerobi), SpellForce 3 "cierpi" na syndrom jeszcze jednego questa. Wielokrotnie łapałem się na tym, że chciałbym jeszcze zobaczyć, co gra zaoferuje mi w kolejnym zadaniu albo jakie atrakcje czekają na mnie w niezbadanej dotąd lokacji. Nieustannie chciałem podróżować po Eo, by uczestniczyć w licznych przygodach u boku mojej drużyny, a po wyłączeniu gry myślałem już o tym, co czeka na mnie podczas kolejnej rozgrywki, bo SpellForce 3 to po prostu dobra gra. Może nie idealna, może z błędami, ale na pewno z ciekawą historią, przekonującymi bohaterami, angażującymi zadaniami i klimatycznym uniwersum.

PCSpellForce 3

  • wciągająca i rozbudowana opowieść
  • świetnie zarysowani bohaterowie
  • dobrze napisane dialogi
  • różnorodne zadania
  • udany voice-acting
  • dobra równowaga między elementami cRPG i RTS
  • klimatyczna oprawa audiowizualna
  • problemy z pracą kamery
  • interfejs użytkownika i ekran ekwipunku mogły być lepiej wykonane
  • jednostki czasem zachowują się irracjonalnie
  • niedociągnięcia w polskiej wersji językowej

Umiejętne połączenie komputerowej gry fabularnej i strategii czasu rzeczywistego. Szkoda, że nie wszystko poszło po myśli twórców

Najnowsze

Hitman 2 z nowym wideo

0
Katarzyna Dąbkowska

Twórcy opowiadają o wpływie otoczenia na naszą pracę płatnego zabójcy i naszym wpływie na zewnętrzne środowisko.

Czytaj dalej 
Lubisz nas?