Felieton

Blizzard 2008 Worldwide Invitational - subiektywne sprawozdanie

Jay Z, 30 czerwca 2008 18:10 17

Święto dla Blizzardomaniaków

Święto dla Blizzardomaniaków

Samolot z Paryża do Warszawy wyleciał z półgodzinnym opóźnieniem. Drużyna, którą obstawiałem w finale Euro 2008, zawiodła. Ale jakie to ma znaczenie w porównaniu z faktem, że spędziłem dwa dni w otoczeniu ludzi z jednej z najpotężniejszych firm w branży i tysięcy ich fanów? Oto Mekka dla wielbicieli World of Warcraft, miłośników StarCrafta i Warcrafta oraz wszystkich oczekujących potwierdzenia plotek, które elektryzowały branżę od dobrych kilku tygodni, czyli dla stronników Diablo. Dwudniowa impreza firmy Blizzard, 2008 Worldwide Invitational, dobiegła końca, a ja tam byłem, miód i wino piłem, a teraz postaram się streścić w kilku zdaniach to, czego mogliście jeszcze nie wyczytać z innych serwisów.

Paris, Paris

Zacznijmy od miejsca imprezy. Stolica Francji została wybrana na europejski zlot fanów Blizzarda z pewnością ze względów geopolitycznych. To miasto leży w centrum szlaków turystycznych największych rynków growych w Europie: Niemiec, Francji, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Dla nas, Polaków, miejsce z pewnością nie tak sympatyczne jak Londyn (niższe ceny) czy Berlin (bliżej). Miejsce samego konwentu zostało za to wybrane doskonale. Hale Expo w Paryżu to olbrzymi, nowoczesny kompleks, do którego w łatwy sposób można dotrzeć np. metrem. Zaraz po wyjściu ze stacji Porte de Versailles w oczy rzucała się hala oznakowana na wszystkie sposoby logiem imprezy.

Warto dodać, że organizatorzy przywiązywali dużą uwagę do względów bezpieczeństwa. Samo wejście na BWI wymagało wcześniejszej rezerwacji biletów przez Internet (bilety rozeszły się w kilkadziesiąt godzin), której potwierdzenie dostawało się e-mailem. W poczcie elektronicznej zawarty był kod kreskowy, który należało wydrukować i okazać na miejscu wraz z dokumentem tożsamości. Dopiero wówczas można było odebrać smycz z identyfikatorem uprawniającym do wejścia na teren konwentu, a i to jedynie, jeśli nie posiadało się przy sobie podejrzanych pakunków.

Lolcraft

Okay, przejdźmy do mięska. Wejście dla zwykłego śmiertelnika kosztowało 70 euro (w przeliczeniu na nasze, pi razy oko, niecałe 250 zeta). Bilet upoważniał do odebrania torby na plecy (fajna), zeszytu z logiem Diablo, podkładki pod mysz, podstawki karcianki World of Warcraft (The Dark Portal), małej figurki i tony makulatury. No i najważniejsze (przynajmniej dla freaków WoW takich jak ja) – zdrapka na unikatowego towarzysza w World of Warcraft. Czy to dużo czy mało za taką kasę? Pozostawiam do rozważenia Wam.

A co w środku? Być może naczytałem się za dużo o BlizzConie lub tego typu eventach w Korei, ale jako wierny fan Blizzarda i osoba bądź co bądź obeznana trochę z branżą, nieco rozczarowałem się samą imprezą. Byłem nastawiony na opad szczeny z powodu firmy, która miesięcznie wyciąga kilkadziesiąt milionów euro za samą subskrypcję masowego Warcrafta – tymczasem mimo, ponoć, ośmiu tysięcy ludzi było widać pustki, panele dyskusyjne i występy rozmijały się z czasem podanym w planie, a jedną z atrakcji był Guitar Hero na Xboksa 360 (sic!). Prawie niewidoczne konkursy, niewiele osób poprzebieranych na costume contest, Blizzard Shop, w którym brakowało niektórych przedmiotów już pod koniec pierwszego dnia. Z drugiej strony mnóstwo ludzi z obsługi gotowych udzielić informacji (po francusku lub angielsku) i doskonała oprawa audiowizualna całej imprezy robiły wrażenie.

To co odbyło się na BWI? Niewątpliwie najciekawszym elementem show (poza ceremonią otwarcia, rzecz jasna) były panele dyskusyjne z deweloperami gier ze wszystkich marek Blizzarda. Na dwóch piętrach olbrzymiego kompleksu zlokalizowano trzy sceny, a na każdej z nich zainstalowano ekrany wielkości autobusu, gdzie prezentowano grafiki, filmy czy relacje z imprezy za pomocą ruchomych kamer (każda scena miała swojego reżysera, techników, operatorów światła itd). Można więc było porozmawiać o świecie Diablo, rozwoju PvP w World of Warcraft czy o designie StarCrafta. Poza tym można było obejrzeć pojedynki mistrzów w Warcrafta III (Koreańczycy są chyba genetycznie predysponowani do bycia mistrzami w tej grze. To, co wyprawiali na ekranie podczas finałowego pojedynku, przechodzi ludzkie pojęcie), World of Warcraft Arena, czyli turniej graczy przeciw graczom (2v2 i 3v3), i StarCrafta. Byłoby też dziwne, gdyby nie można było spróbować nowych gier Blizzarda. Były więc setki komputerów z zainstalowanym StarCraftem II i Wrath of the Lich King – nowym rozszerzeniem do WoW.

Lord of Terror

W sobotę ta informacja zdominowała i zelektryzowała większość „growego“ świata. Długo mówiło się o tym, że nadchodzi następca najpopularniejszego hack&slasha w historii, ludzie doszukiwali się w działaniach Blizzarda potwierdzenia plotek, a deweloper skrzętnie wszystko dementował. Z jednej strony ujawnienie informacji o pracach nad Diablo III było tajemnicą poliszynela, z drugiej strony wieść o tym obiegła świat lotem błyskawicy i spowodowała istne trzęsienie ziemi na wielu forach dyskusyjnych. Poniżej zamieszczam zestaw krótkich faktów o Diablo III, jakimi uraczono zebranych na BWI:

  • Blizzard nie zamierza wprowadzać zbyt dużo nowych elementów do gry. Znów będzie do wyboru kilka postaci, bez możliwości personalizacji. Rozgrywka ma być niemal natychmiastowa i cały czas napakowana akcją;
  • Akcja gry dzieje się wiele lat po wydarzeniach z Lord of Destruction, tak więc wiele osób nawet nie wierzy w to, co wydarzyło się we wcześniejszych częściach i traktuje to jako legendę;
  • Diablo III oparty jest na nowym, nienazwanym jeszcze silniku 3D;
  • Z pewnością czeka nas znacznie więcej różnorodnych lokacji;
  • Blizzard nie chciał opowiadać tym razem o rozgrywce sieciowej ani o ewentualnych zmianach w battle.net, natomiast z pewnością duży nacisk będzie położony na kooperację;
  • Nad tytułem pracuje zespół 50 – 55 osób;
  • Trzeba spodziewać się sporo ponadprzeciętnych potworów, występujących co kilka godzin gry, nie wspominając o bossach. Wszystko wskazuje na to, że będzie to długa rozgrywka;
  • Twórcy zapytani o to, czym będzie różnić się Diablo III od poprzednich części, odpowiadali: Większym naciskiem na design postaci i potworów, maksymalnym zróżnicowaniem i dopracowaniem klas postaci, tak żeby gra każdą z nich była prawdziwą przyjemnością, wreszcie stworzeniem głębokiej, klimatycznej historii;
  • Nie będzie sekretnego „cow level“; :(
  • Wobec ostatnich komentarzy związanych z zabezpieczeniem SecuRom (online’owym lub też nie), warto posłuchać, co o zabezpieczeniach antypirackich myśli Blizzard. Dla nich gwarantem sukcesu jest społeczność graczy, która sama wyrzuca spośród siebie piratów i osoby nierespektujące zasad rozgrywki sieciowej fair;
  • Gra tworzona jest już od dłuższego czasu, ale będzie, kiedy będzie; :)
  • Przy okazji rozmowy na temat Diablo, Blizzard stwierdził, że nie planuje w najbliższym czasie produkcji na konsole.

Wrath of the Lich King To, co zobaczyłem na stanowiskach do gry z obszarem Northrend, napawa mnie, miłośnika WoW, dużym optymizmem. Z pewnością czekają nas znacznie większe krainy do zwiedzenia, niż to miało miejsce w Outland. Talenty po siedemdziesiątym poziomie są naprawdę niezłe. Tak niezłe, że aż zastanawiam się, czy klasy nie będą jednak lekko znerfowane (osłabione) przed premierą dodatku. No i nowa klasa prestiżowa – Death Knight, czyli wszystko w jednym. Postać, która może być zarówno tankiem (skupia na sobie uwagę przeciwnika, tak aby inni gracze mogli wykonywać przydzielone im zadania), jak i klasą do DPS (zadawanie maksymalnych obrażeń).

A teraz – jakie nowości czekają nas w temacie instancji:

  • Dungeony będą dla grup 10- i 25-osobowych;
  • Wrócą heroiki (instancje zarezerwowane dotychczas tylko dla najbardziej wytrwałych graczy, którzy mieli wystarczająco dużo czasu, aby zdobyć punkty reputacji), choć Blizzard uznaje, że były za trudne. Zostanie też zniesione wymaganie związane z frakcjami (zbieranie reputacji dla frakcji będzie jednak nadal stanowić ważny element gameplayu, głównie z powodu nowych, potężnych przedmiotów, które będzie można zdobyć od poszczególnych stronnictw);
  • Więcej nieliniowej akcji (będzie to polegać na możliwości rozpoczęcia instancji w różnych miejscach i wybrania różnych dróg do celu);
  • Nowe scenariusze rozgrywki, cokolwiek to będzie znaczyć; :)
  • Blizzard uważa, że część dungeonów było za długich i chce zrobić teraz instancje, które można skończyć w krótkim czasie (lub przynajmniej ich część);
  • Deweloperzy położą znacznie większy nacisk na storyline związany z poszczególnymi instancjami. Będzie więcej questów i lepsze umotywowanie postaci graczy do wyruszania do dungeonów;
  • Wróci Naxxramas! Blizzard uznał, że zbyt mało osób miało szansę zwiedzić tę niezwykłą instancję, a w międzyczasie deweloperzy jeszcze bardziej dopracowali tę lokację;
  • Więcej lootów będzie multiklasowych, tzn. atrakcyjnych dla wielu klas. Bossowie w 25-osobowych raidach będą też wyrzucać znacznie więcej przedmiotów. Blizzard wymyśla teraz także sprzęt, który będzie efektywny zarówno w PvP, jak i PvE. Wreszcie będą ciekawe dropy z recepturkami.

Na koniec mistrzowie branży zaprezentowali krótkie preview z dwóch, a może trzech nowych instancji, z których największe wrażenie zrobił na mnie Occulus. Będzie to podziemie stworzone z kilku niezależnych pierścieni, z których każdy będzie można zaliczyć oddzielnie. Aby się do nich dostać, należy mieć flying mounta; będzie to też pierwsza instancja, w której odbędą się walki powietrzne (miejsce przeznaczone dla 80-levelowych postaci)! Na koniec tylko wspomnę, że będzie nowy epizod w Caverns of Time i tym razem cofniemy się w czasie do Stratholme, zanim Arthas połączył się z Lich Kingiem!

Po dwóch dniach spędzonych na BWI czuję lekki niedosyt. Jasne jest, że firma skupiła się na ogłoszeniu światu Diablo III, ale to mi nie wystarczyło. Poza filmem z DIII związanych było zaledwie kilka artów na ścianach – i nic więcej. Prawdziwym maniakom World of WarCraft z pewnością dużo radości dała możliwość obcowania z nowym rozszerzeniem. Ja jednak wolałbym, jak w przypadku Burning Crusade, zaszyć się w świecie gry za pomocą bety, we własnym domu. Worldwide Invitational to doskonałe narzędzie PR i jeśli nie masz dużego kieszonkowego, które mogłeś spożytkować w sklepie Blizzarda, to nie masz czego żałować. W istocie, relacje z imprezy można było śledzić w większości serwisów internetowych.


najnowsze