Co prawda w październiku zeszłego roku Crouts ze studia Kojima Productions zapewniał, że Kojima wciąż będzie związany z serią, mimo jego wcześniejszych zapewnień. Jednak niecały miesiąc temu było już pewne, że Hideo wziął się za grę całkowicie oderwaną od MGS-a. Z kolei dziś w rozmowie z redaktorami videogamesblogger.com, twórca "wężowej" serii powiedział:

"Powinienem zakończyć to przy MGS2, ale wiesz, tak było na początku planowane (śmiech). Potem zrobiłem MGS3 i powiedziałem "Okej, to jest ostatnia część. To koniec". Ale ludzie powiedzieli "Nie... wciąż jest za mało odpowiedzi!" Pod względem projektu, historia była niemalże zakończona w MGS1, 2 i 3.Przynajmniej tak myślałem. Niemniej pozostały pewne pytania, które nie znalazły dla siebie odpowiedzi, zwłaszcza po MGS2 (...) Dlatego jako gra i część sagi, MGS4 będzie ostatecznym zakończeniem".
To godne naśladowania, że Kojima ciągnie serię praktycznie tylko ze względów na fanów. Niemniej jeszcze raz podkreślił on, że MGS4 będzie ostatnią odsłoną serii, przynajmniej z jego udziałem:
"Naprawdę nie chcę mówić, że to ma być ostatnia gra, że to koniec, ale jeżeli tego nie zrobię, ludzie zmuszą mnie do zrobienia kolejnego MGS-a! (śmiech) Dlatego muszę powiedzieć "Umieraj Snake", abym mógł przejść do nowych rzeczy! Jednak to gra i nawet jeżeli Snake zginie, wciąż może ona żyć. Musimy go zabić w pewnym momencie".
Oznacza to nie mniej, nie więcej, że trzeba Kojimę mocno przydusić (może nocna wizyta zagorzałego fana MGS-a przy jego łóżku z poduszką w dłoni?) - wtedy zaistnieje szansa na piątkę. Choć zmiany w psychice jakie to u niego wywoła są nieznane.