Informacje

Psychiatra: Masz ponad 20 lat i jesteś graczem? To nienormalne

99 Mateusz Kołodziejski

Według psychiatry zeznającego w procesie Andersa Breivika, jeśli osoba powyżej 20 roku życia jest użytkownikiem gier video, to taka sytuacja nie jest normalna. Słowa takie padły na jednej z rozpraw. Jakie argumenty przywołuje ekspert?

Psychiatra: Masz ponad 20 lat i jesteś graczem? To nienormalne - obrazek 1
World of Warcraft

Temat gier po raz kolejny staje się istotnym wątkiem procesu norweskiego mordercy. W czasie poprzednich rozpraw dyskutowano nad Call of Duty jako narzędziem do doskonalenia umiejętności potrzebnych do zaplanowania i przeprowadzenia masakry. Teraz na cenzurowanym znalazło się World of Warfcraft, w które Breivik grał po kilkanaście godzin dziennie na przełomie 2006 i 2007 roku w zaciszu pokoju w mieszkaniu swojej matki.

Psychiatra Synne Sørheim zeznając przed sądem w Oslo podkreślała, że wirtualna rozrywka daje poczucie uczestniczenia i funkcjonowania w prawdziwej społeczności. Jednakże jest to coś zupełnie innego w porównaniu z realnym światem, gdzie konieczne jest nawiązywanie relacji z innymi ludźmi, spotykanie się z nimi, wychodzenie rano do pracy, posiadanie zdrowych relacji z dziewczyną i rozwijanie umiejętności społecznych - stwierdził ekspert, po czym kontynuował - Chciałbym podkreślić, że siedzenie samemu w pokoju i granie w gry, niezależnie od przyczyny, niezależnie od tego czy nazwiemy to uzależnieniem, czy też nie, nie jest normalne w przypadku człowieka powyżej 20 roku życia.

W całej tyradzie pani psychiatry uwagę przykuwa jedno zdanie - Nie mamy żadnego rodzaju ekspertyzy odnośnie gier komputerowych. Nie ma ekspertyzy? Na jakiej więc podstawie opiera się całe zeznanie? Wygląda na to, że po raz kolejny obrońcom Breivika udało się odwrócić uwagę od sedna sprawy, a gry okazały się wygodnym kozłem ofiarnym na usprawiedliwienie okrutnej zbrodni.

Źródło: Edge

99 komentarzyDodaj swój

Przeczytaj wszystkie komentarze na forum
G Henrar

A jak ktoś czyta książkę czy ogląda film sam w domu, to czy jest to normalne? :D
Rozumiem jeszcze dwudziestokilkulatka, mieszkającego z matką i grającego kilkanaście godzin w WoWa - to normalne nie jest.

Odpowiedz
G Berkel

Jeśli mówimy tutaj o uzależnieniu, w którym osoba grająca siedzi przy komputerze grając więcej niż spędza w prawdziwym życiu to oczywiście jest to nienormalne, ale wiek tutaj nie ma znaczenia - uzależnienia nigdy nie są dobre.
Jeśli samo granie w gry komputerowe jest, jak to powiedział EKSPERT - nienormalne, to ja nie wiem czy człowiek po osiągnięciu jakiegoś tam progu wiekowego powinien tylko i wyłącznie chodzić do pracy, zajmować się domem, rodziną i znów do pracy? Po co żyć, skoro nie ma w życiu miejsca choćby na tzw, hobby, a czym są gry jak właśnie jednym ze sposobów spędzania czasu. Nigdy nie zrozumiem czemu granie jest gorsze od oglądania filmów czy czytania książek. Wszystko ma swoje wady i zalety niezależnie od tego jak skrajne mogą być.

Odpowiedz
detreth

jestes psychiatra i gadasz takie glupoty? to nienormalne

Odpowiedz
G damlon

Pan, który się wypowiadał, ma podobne pojęcie o grach, co ja o psychiatrii, więc ja mogę być ekspertem od psychiatrii. To mówię: "Jeśli pieprzysz głupoty jak 5-latek na sali sądowej, to nie jest to normalne w przypadku człowieka powyżej 20 roku życia"

Odpowiedz
G Selv

Rozmnażanie się, jedzenie, spanie i wydalanie jest naturalne, cała reszta to już wymysły :)

Problemem tej wypowiedzi jest niesamowite uogólnienie, bo każdy jest nienormalny jeśli gra powyżej 20 roku życia a nie te wyjątki które zarywają życie aby grać.

Odpowiedz
G Daelor

> Pan, który się wypowiadał
Pani. I nie zapominajmy, że tekst był tłumaczony dwa razy, więc na pewno coś umknęło, zostało zniekształcone - i będzie prowadzić do wywołania taniej sensacji i oburzenia środowisk okołogrowych. Spodziewam się jutro wysypu artykułów na serwisach branżowych, tak jak po wpadce TVP z reportażem o krakowskich targach.> It will always be natural for psychiatrists to blame the thing they don’t understand
To niestety prawda, często istnieje pokusa zwalenia winy na najprostszą możliwość oraz niechęć do zmiany zdania wśród psychologów i psychiatrów. Nie wiem, czy lepiej zwalić na gry, czy dać w diagnozie 'osobowość borderline' albo 'schizofrenię niezróżnicowaną' :P

Odpowiedz
G Graffis

Dobrze by było jeśli pismaki z gram.pl wreszcie zabrałyby się za swoją prace rzetelnie. To co ten lekarz powiedział dotyczy własnie Breivika. Izolacja społeczna i odnajdywanie podstawowych relacji społecznych w świecie wirtualnym jest objawem zaburzeń psychicznych. I o tym właśnie mówił tutaj ów psychiatra, ale to można elegancko zakamuflować pod tytułem newsa godnym najgorszego brukowca. Potrzebujecie uzasadnienia tego twierdzenia? Wystarczy podstawowy podrecznik do psychiatrii maglowany juz w czasie propedeutyki tej dziedziny medycyny.

Byłoby świetnie jeśli dziennikarze i forumowicze nie brali się za ocenianie kwalifikacji i wypowiedzi biegłych - to nie wasza rola i nie wasz interes. Ale cóż... rozpoczyna się kolejna runda, gdize gracze ekspercko będa udowadniać, że gdy nie moga nigdy zaszkodzić, że nie prowadzą do zachowań patologicznych i w ogóle co złego to nie my. Tylko cały świat pełen złych ludzi się na nas uwziął. Żałosne.

Odpowiedz
mandragora1

Wydaje mi się że niektórzy żyją w jakiejś alternatywnej rzeczywistości gdzie COD szkoli zabijania a wold of tanks obsługi czołgu. Haha. nie umieć rozróżnić rzeczywistości od tego co jest na ekranie to jest problem tego cudacznego pana od psychiatrii. Gram już od bardzo dawna i lat już nie mało na karku ale takich głupot nie wypowiadam. Każdy ma coś w czym jest dobry i chce to rozwijać w pasji. Jeden będzie budować statki z zapałek a drugi budował napędy rakietowe. Jak poprowadzić nasze życie nie pokaże książka film bądź inne medium, sami wybieramy a czy to jest dobre okazuje się dopiero pod koniec naszego życia które podsumowujemy

Odpowiedz
G Gzyp_666

Hmm trochę racji ma, ale wypowiedział się o BARDZO konkretnym przypadku. Jeśli człowiek ma > 20 lat i TYLKO siedzi w domu, nie ma ŻADNEGO życia prywatnego, jest kompletnie odcięty od ludzi i ciągle gra to jest z nim coś nie tak.

To samo można powiedzieć o osobie izoluje się od świata oglądając filmy/ czytając książki/ pisząc wiersze/ itd.

Odpowiedz
G Laston

Nie ma to jak wypowiadać się o rzeczach o których nie ma się zielonego pojęcia i jeszcze brać za to pieniądze.

Odpowiedz
G Daelor

Graffis, +1, pierwszy raz się z Tobą zgodzę w komentarzu.

Odpowiedz
G Graffis

> Nie ma to jak wypowiadać się o rzeczach o których nie ma się zielonego pojęcia i jeszcze
> brać za to pieniądze.
Dobrze, że nie bierzesz pieniedzy za swoje komentarze bo dokładnie tak się zachowujesz. Jak napisał Gzyp_666 wypowiedź tej lekarz dotyczy konkretnej osoby, której zbadanie i ocenę jej powierzono, nie całej społecznosci graczy. Ale nie, wam wystarczy krzywo przetłumaczony tekst (zaczerpnięty chyba zreszta z dforum gonintendo, a nie z wartościowych mediów) i chwyltiwy tytuł, by zaczęli się nam tu odzywać domorośli eksperci nauk medycznych. Autor newsa, podobnie jak większośc wypowiadających się tutaj i w całej reszcie bagna zwanego internetem nie ma pojęcia o sposobie przedstawiania i formulowania orzeczeń biegłych lekarskich w takich wypadkach. Ani o tym jak wygląda praca psychiatry. Wystarczy odrobina zdrowego rozsądku i rzetelnych informacji, by moc ocenić, że ta wypowiedź nie krzywdzi waszych delikatnych 'graczowych' sumień i wolności. Ale po co, skoro można zrobić małe piekiełko w internecie.

Odpowiedz
G Ring5

> rozpoczyna się
> kolejna runda, gdize gracze ekspercko będa udowadniać, że gdy nie moga nigdy zaszkodzić,
> że nie prowadzą do zachowań patologicznych i w ogóle co złego to nie my. Tylko cały świat
> pełen złych ludzi się na nas uwziął. Żałosne.
Do tego momentu miałeś moje pełne poparcie, ale ten fragment sprawia, że ręce mi opadają.Po pierwsze, nie przypominam sobie, by gracze kiedykolwiek udowadniali, że gry nigdy nie mogą zaszkodzić. Popełniasz w tym momencie taką samą demagogię, jak autor tekstu. Najczęściej spotykanym argumentem, jakim gracze odpierają zarzuty w stylu "grasz w gry = jesteś psychopatą, lub niedługo nim będziesz", jest "umiar we wszystkim".Po drugie, taka jest prawda - gry jako takie nie prowadzą do zachowań patologicznych. Równie dobrze moglibyśmy stwierdzić, że to pistolety strzelają do ludzi, a samochody ich potrącają. Natomiast są osoby, które mają problemy z odróżnianiem rzeczywistości, która ich otacza, od rzeczywistości wirtualnej. I wtedy rzeczywiście mogą przenosić to, co widzą w grach, do swojego otoczenia. Ale jest to w takim stopniu wina gry, jak morderstwa dokonane przez Breivika są winą broni, którą posiadał.Po trzecie, żałosne jest to, że w tej chwili gry pełnią rolę kozła ofiarnego, którą odziedziczyły w latach dziewięćdziesiątych od telewizji. Wtedy mówiło się, że całe zło spowodowane jest brutalnością w tv itp, teraz mówi się to samo o grach. Dodam również, że kilkadziesiąt lat temu podobne hasła padały pod adresem radia.

Odpowiedz
Kasidelvar

A ja się tam z nią zgodzę. Koleś po 20-stce grający po kilkanaście godzin w gry komputerowe to definitywnie przegrany życiowo looser, próbujący nadrobić brak zaspokojenia społecznego. Podejrzewam, że większość takich wybryków można sprowadzić do faktu, że zakompleksione, leniwe bubki chcą zwrócić na siebie uwagę ze względu na alienację społeczną. Jak się pogada z "alienami" w wieku licealnym lub studenckim prawie zawsze takie osoby mają wygórowaną opinię na swój temat. No cóż, jakoś trzeba sobie tłumaczyć własne porażki przed samym sobą szukając sukcesów w łatwiejszym - wirtualnym świecie.

Odpowiedz
G Graffis

> Do tego momentu miałeś moje pełne poparcie, ale ten fragment sprawia, że ręce mi opadają.
Wybacz, ale krew mnie zalewa jak widzę takie newsy i wypowiedzi. Jak widzę, gdy podważa się opinię lekarską i w ten sposób traktuje eksperta w jakiejś dizedzinie w oparciu o ... no właśnie, o bycie 'butthurt'. I tak masz racje, w tym co wymieniasz, przyznaję to bez bicia. Ja już jednak mam tak serdecznie dość lokalnych mądrości na temat tego jak bardzo gry są niewinne i jak bardzo bezpodstawne jest twierdzenie że mogły się przyczynić do jakiejś patologii, ze korzystam ze skrótu myślowego. Nie chce mi się wyjaśniać tego co ty opisałeś - nie ma to sensu. Masz rację, że gdy jako takie do patologii nie prowadzą. Niestety producenci, pracodawcy i sami odbiorcy ignorują to, że gry tak naprawde sa zbyt sugestywnym medium rozrywkowym, by wszyscy mogli korzystac z nich bez ograniczeń. Gracze natomiast twierdza w większości z uporem maniaków, że nie ma mozliwości by cokolwiek złego wynikło z gier w jakichkolwiek okolicznosciach (bo jeśli ktoś ma być mordercą to i tka nim będzie, bez gier też).

Odpowiedz
G Henrar

Przeczytaj jeszcze raz jej wypowiedź:"I would still like to point out that sitting alone in your room and playing games, no matter what the scope of the matter, call it addiction or whatnot, is not normal for a man in his 20's.”Nie, ona nie mówi tu tylko o Breiviku. Z tej wypowiedzi wynika jednoznacznie, że mówi o każdym graczu, który siedzi w domu i gra w gry, niezależnie od tego, czy gra krótko czy spędza X godzin dziennie przy grze.I żeby było śmieszniej - sama powiedziała, że nie ma żadnej ekspertyzy w przypadku gier video. ŻADNYCH. Nie gra ani tym bardziej gier nie rozumie. I to ma być osoba, która ma oceniać, co w przypadku gier jest normalne a co nie? To tak jak Macierewicz wydający opinię nt. katastrofy smoleńskiej nie mając żadnego pojęcia o samolotach, katastrofach i prawach fizyki. Natomiast w swoim komentarzu ładnie pokazałeś swoją demagogię.

Odpowiedz
G Demagol

Jak to dobrze, że przestałem grać.

A tak na serio - news jest bardzo nierzetelny. Po pierwsze, Synne Sørheim to pani, a poza tym cytat ewidentnie został wyjęty z kontekstu, chociaż nie zgodzę się co do WoW-a i "nołlajfienia", bo to przecież gra społeczna, więc kontakt z innymi nie zanika, a przenosi się do "innego wymiaru". No i faktycznie, jeżeli nie ma rzetelnych badań na temat wpływu gier komputerowych na psychikę człowieka, to nie ma co się wypowiadać na ten temat (a nie są one rzetelne i w żaden sposób nie udowadniają, że wpływ jest negatywny - za dużo w nich subiektywizmu).

Odpowiedz
G Hubi_Koshi

Ani to pierwszy raz ani ostatni gdy ktoś z tytułem gada głupoty o czymś z czym nawet nie miał osobistego kontaktu. Wykształcenie i tytuły nie uwalniają człowieka od bycia potencjalnym idiotą. Ba! Czasami wręcz ten idiotyzm w nim wzmacniają bo myśli sobie taki człowiek że mając tyle tytułów to jest drugim po Bogu... Ignorować i żyć sobie dalej, mniejsze obciążenie dla serca i nerwów.

Odpowiedz
Sir_Xan

Jako gracz mam PONAD 20 lat i jestem normalny. Bo nie raz wychodzę na zewnątrz i robiłem coś innego niż granie. Ale zgadzam się, że grający w WoW przez wiele lat bez umiar nie jest w porządku! Nigdy nie lubię MMO.

Odpowiedz
G kodi24

Te stwierdzenia bardziej maja sluzyc przedstawieniu Breivika jako czubka niz dyskredytowaniu gier i osob w nie grajacych. Sa ludzie, ktorzy w zamachu widza cien troski o dobro ogolne i sa ludzie, ktorzy to pietnuja w sposob przez Andersa trudny do zniesienia- jak dla mnie wszystko co to ludzkie scierwo robilo moze byc "nienormalne po 20 roku zycia";

Odpowiedz
G Graffis

> Nie, ona nie mówi tu tylko o Breiviku. Z tej wypowiedzi wynika jednoznacznie, że mówi
> o każdym graczu, który siedzi w domu i gra w gry, niezależnie od tego, czy gra krótko
> czy spędza X godzin dziennie przy grze.
Niezupełnie, co wymaga jednak przeczytania całej opinii i to najlepiej w oryginale. Chodziło o to, ze bycie odludkiem skupiajacym się na grach w momencie, gdy powinien się ktoś taki interesować budowaniem swojej konstruktywnej przyszłości (zawodowej i osobistej) jest patologią. Istotny jest tu cały kontekst jej wypowiedzi i formuła jaką ma. I tak odnosze się tu do informacji dość hermetycznych i niedostępnych ogólnie - znajomy lekarz po specjalizacji z psychiatrii opuścił nasz wspaniały kraj na rzecz Norwegii i 'wyprzedził' gram.pl przekazując mi cześć tej informacji z zaznaczeniem, że internetowa burza nadchodzi. Izolacja społeczna prowadiz do złego - gry natomiast bardzo do takiego stanu rzeczy skłaniają.

Odpowiedz
Kasidelvar

Chłopcy, weźcie się zastanówcie racjonalnie czego uczą gry. Wejdźcie sobie na youtuba, gdzie koledzy nagrywają graczy jakichś CoDów, CSów, DoTów i innych LoLi. Te gry to nie jest tylko mechanizm czystej rozrywki, ale uczy agresji, braku kontroli nad sobą. Rozumiem, że życie dostarcza pewnie drugie tyle bodźców, ale jak ktoś sobie przez 5 lat dzieciństwa pogra w taką grę, to co, w dalszym życiu będzie mu łatwiej kontrolować złość? Wątpię. Jako przykład - analogię można podać wczorajszy mecz w Warszawskim Fan Zonie. Dopóki było 0:0 i jako taka gra się odbywała, wszyscy kibicowali kulturalnie. Po utracie gola co akcję słychać było bluzgi i psioczenie, totalny brak kontroli nad swoimi emocjami a co gorsza kulturą i zachowaniem (rzucanie piwem w tłum, wtf Ppolacy. I to wcale nie była kibolska hołota).
Ja się zgodzę z każdym psychologiem, który mówi, że gry uczą agresji nawet jeśli się nie zna na grach bo sam byłem graczem (co gorsza Wowa) i znam/widzę ludzi, którzy nadal grają po kilka godzin dziennie w wieku 20+. Z mojego punktu widzenia to już nie jest normalne.

Odpowiedz
G Moooras

Czyli w gry +18 mogą grać tylko ludzie z przedziału wiekowego 18-20? Fatalna sprawa D:

Odpowiedz
G Henrar

Wiesz, ja bym się takiej opinii nie czepiał, gdyby biegły "ogarniał" gry, wiedział o co chodzi i miał z tym jakieś doświadczenie. IMO to już nawet Jack Thompson (ten od GTA, Manhunta i całej reszty) byłby bardziej wiarygodny, mimo że psychiatrą nie jest a prawnikiem.@Kasidelvar:> Te gry to nie jest tylko mechanizm czystej rozrywki, ale uczy agresji, braku kontroli nad sobą. Rozumiem, że życie
> dostarcza pewnie drugie tyle bodźców, ale jak ktoś sobie przez 5 lat dzieciństwa pogra w taką grę, to co, w dalszym
> życiu będzie mu łatwiej kontrolować złość?
Przegrałem większość część mojego dzieciństwa wraz z kolegami. Graliśmy w GTA, Max Payne'y i całą resztę gier z tamtego okresu i jakoś żyjemy. Żaden z nas agresywny nie jest. I gram nadal, bo to moje hobby. Żyję normalnie, studiuję i mam się dobrze. Znajomi to samo. Z kolei znam parę osób, które praktycznie nie grały i były karane za kradzieże czy - o dziwo - rozbój. Nie generalizuj, ludzie są różni. Ilość ludzi, na których gry wpływają w negatywnym sensie jest niewielka w porównaniu do całego pokolenia graczy. Dawniej gier nie było a i tak byli agresywni.

Odpowiedz
ZubenPL

Kolejny news na poziomie taniego brukowca.

Odpowiedz
Gacol08

A ja jakoś nie potrafię dostrzec tej agresji u graczy mimo, że gram sporo lat i znam dużo ludzi, którzy także spędzili szmat czasu grając i jakoś żaden z nich nie ma problemów z pochamowaniem agresji. Nawet jak się grało i dostałwało często po dupie, czy nie dało się czegoś przejść to nikt się nie rzucał ani nie klnął jak porypany. Niektózy poprostu mają coś z głową.

Odpowiedz
G Ring5

> Wybacz, ale krew mnie zalewa jak widzę takie newsy i wypowiedzi. Jak widzę, gdy podważa > się opinię lekarską i w ten sposób traktuje eksperta w jakiejś dizedzinie w oparciu o
> ... no właśnie, o bycie 'butthurt'.
Każdy lekarz, nawet najlepszy, jest tylko człowiekiem. Jako taki, ma prawo się mylić. Gdybyśmy mieli traktować każdą opinię lekarza jako niepodważalną i jedyną słuszną, bardzo szybko okazałoby się, że wielu z nas już praktycznie nie powinno żyć. Przytoczę taką małą historyjkę, którą opowiadał mi znajomy. Otóż dziecko jego siostry wracało ze szkoły smutne i przybite. Nie chciał rozmawiać o tym, co się dzieje, matka poszła na rozmowę do szkoły, wychowawczyni powiedziała, że dzieciak musi iść do psychologa i koniec. Ok, poszli. Psycholog stwierdził (po opisie zachowania, nawet nie zadał sobie trudu porozmawiania z dzieciakiem!), że chłopiec jest nieprzystosowany do egzystencji wśród innych dzieci, jest aspołeczny i nadaje się do szkoły specjalnej. Matka oczy w słup (i po słupie...), zabrała dzieciaka do innego psychologa, który mamusię grzecznie poprosił o poczekanie w drugim pokoju, po czym przeprowadził dłuuuugą rozmowę z chłopcem. Co się okazało? Że kiedyś na stołówce był krupnik, którego ów dzieciak nienawidził. Wychowawczyni kazała mu go zjeść i koniec, dzieciak wmusił w siebie kilka łyżek i zwymiotował. Wychowawczyni, zamiast się choć trochę przejąć, wyśmiała go przy innych dzieciach, które szybko temat podłapały i chłopak miał w klasie przegwizdane, bo nikt nie mówił do niego inaczej, niż "Rzygacz". Matka zrobiła w szkole ogromną awanturę, wychowawczyni wyleciała dyscyplinarnie, ale rodzice chłopca postanowili (dla jego własnego dobra) przenieść go do innej szkoły. I nagle cud - zupełnie inny dzieciak: radosny, pełen życia, lubiący szkołę. Długawa historia, ale morał jest krótki i niektórym znany: czasem dla własnego dobra opinie podważamy. Bezkrytyczne przyjmowanie tego, co mówią inni, nie zawsze musi wychodzić nam na dobre. Co do kwestii psychologia vs gry - wielokrotnie mogliśmy już się spotkać z sytuacją, w której jakiś spec próbował zaistnieć mieszając z błotem gry, powołując się na badania takie czy siakie. Tymczasem na każde badanie, rzekomo udowadniające, że gry są szkodliwe, przypada co najmniej jedno, które udowadnia, że gry są pożyteczne. Wiele raz już też scyzoryk mi się w kieszeni otwierał, gdy czytałem o metodologii owych badań, mających wykazać szkodliwość. Przeprowadzając je w ten sposób, jestem w stanie udowodnić, że ludzkiej psychice szkodzi woda, puchate króliczki oraz ogórki konserwowe. I że każda z tych rzeczy może z człowieka zrobić psychopatę.> Gracze natomiast twierdza w większości
> z uporem maniaków, że nie ma mozliwości by cokolwiek złego wynikło z gier w jakichkolwiek
> okolicznosciach
Z całym szacunkiem, ale jest to bzdura. Praktycznie za każdym razem, gdy taka dyskusja się pojawia, najczęściej spotykanym twierdzeniem ze strony graczy jest "pilnujcie tego, w co grają wasze dzieci!". Wystarczy przejść się do pierwszego lepszego empiku czy innego marketu nie dla idiotów, by zobaczyć dzieci, wychodzące z Dead Space czy innymi radosnymi "bajkami" w łapkach. Bo rodzicom albo nie zależy, w co grają ich pociechy (grają = nie przeszkadzają), albo po prostu nie znają się na grach i dają się namówić na coś, w co dzieciak w teorii grać nie powinien.> (bo jeśli ktoś ma być mordercą to i tka nim będzie, bez gier też).
A uważasz, że jest inaczej? Mieliśmy morderców w średniowieczu, w starożytności, w renesansie, na początku XX wieku... Skądś się oni brali. Nie było radia, telewizji, gier, a mordercy i tak byli. Brak zasad moralnych (bądź problemy z rozróżnianiem dobra i zła) towarzyszy ludzkości od zawsze, odkąd pierwsza małpa zajechała drugą kamieniem w łeb, by zabrać jej żarcie. Naturalnie, gry mogą wpływać negatywnie na psychikę, ale na takiej samej zasadzie, na jakiej wpływa na nią telewizja czy kino - jeśli ktoś jest podatny na tego typu wpływ, wystarczy mu jakikolwiek bodziec. Jeśli nie jest - choćby nie wiem w co grał czy co oglądał, psycholem nie będzie.Pozwolę sobie tu wziąć za przykład moją skromną osobę. Cobrę obejrzałem pierwszy raz w wieku lat bodajże 8, podobnie Commando czy Rambo. Czyli wszystko filmy przesycone przemocą. Pierwszy komputer dostałem mając 6 lat (Atari 65XE), od tego czasu grałem w naprawdę wiele brutalnych gier (Mortal Kombat, Blood itp - przyznasz, że przemoc aż wycieka z tych tytułów). Jakoś nie zrobiło to ze mnie świra. Nie latam po ulicy z siekierą, nie mam ochoty mordować ludzi, wprawdzie noszę przy sobie dwa noże (jeden składany w kieszeni, drugi - multitool - w plecaku), ale to raczej ze względów czysto praktycznych, niż z potrzeby ich posiadania przy sobie zawsze i wszędzie, nie wypatruję snajperów na dachach i sądzę, że jestem raczej normalnym człowiekiem (choć podobno każdy wariat tak o sobie mówi). Czy zatem winy szukać w grach, czy może raczej w osobach, które w owe gry grać nie powinny? Odpowiedź chyba jest raczej oczywista.

Odpowiedz
G ziptofaf

A niech mnie...W tym newsie jest podane ŹRÓDŁO. Choć raz ekipa Gramu o nim tajemniczo nie zapomniała.

Szkoda tylko że nie pokuszono się o dorwanie do prawdziwego źródła a jedynie do Edge'a. Bo jak dopadniemy oryginał i komentarze osób które potrafią to zrozumieć to zobaczymy głównie takie komentare:

"That's not what they said! I am norwegian and the translation sucks.

I would still like to point out that sitting alone in your room and playing games, no matter what the scope of the matter, call it addiction or whatnot...

... "Is not the same as having a normal [social] function."

Would be my translation. This is a reference to the earlier statement that playing games is a sign of a working cognitive function, but not a replacement for real life.

Basicaly they said that even if Breivik could play computer games, and in that respect was functioning, there were other issues in his life that supports their assesment of him being insane."

Odpowiedz
G Hubi_Koshi

> A niech mnie...W tym newsie jest podane ŹRÓDŁO. Choć raz ekipa Gramu o nim tajemniczo
> nie zapomniała.
>
> Szkoda tylko że nie pokuszono się o dorwanie do prawdziwego źródła a jedynie do Edge'a.
> Bo jak dopadniemy oryginał i komentarze osób które potrafią to zrozumieć to zobaczymy
> głównie takie komentare:
>
> "That's not what they said! I am norwegian and the translation sucks.
>
> I would still like to point out that sitting alone in your room and playing games, no
> matter what the scope of the matter, call it addiction or whatnot...
>
> ... "Is not the same as having a normal [social] function."
>
> Would be my translation. This is a reference to the earlier statement that playing games
> is a sign of a working cognitive function, but not a replacement for real life.
>
> Basicaly they said that even if Breivik could play computer games, and in that respect
> was functioning, there were other issues in his life that supports their assesment of
> him being insane."
Vell, wycofuje się ze swojego wcześniejszego posta. A kobitce oddaje honor, mądrze gada.

Odpowiedz
G kodi24

...ale Breivika takie diagnozy bola- to sfrustrowany laps, ktory za swoim bezczelnym usmieszkiem skrywa emocjonalne bagno, po ktorym dryfuje jedyna rzecz jaka moze sie zywic, czyli idea. Idea, ktora przy chorych zmyslach traci na na wartosci- najwieksza kara dla kogos takiego jest podwazenie jego wiarygodnosci jako nosnika idei i odebranie mu tej jednej, ostatniej rzeczy jaka go trzyma przy zyciu. Niech ma czlowiek swiadomosc tej straty i niech sie czuje jak dno dna- gdyby to ode mnie zalezalo, mowil bym dokladnie to samo, nawet jesli mysle inaczej ;]

Odpowiedz
G AnthorLord

Tia, a zdefiniujcie pojęcie "normalne".

Odpowiedz
G qq_MoaR

A kto na tym świecie jest normalny?

Odpowiedz
G Alehor

Masz ponad 30 lat i uprawiasz seks mimo że nie chcesz mieć więcej dzieci? TO NIE NORMALNE! Przecież wiadomo że jest to przeznaczone jedynie dla młodych par celem poczecia potomków! -,-

Odpowiedz
cHICEK

Jaki ekspert taka opinia. I czemu się dziwić jak i tak gość za to co zrobił dostanie MAXIMUM 20 lat... wszystko o tym jakich tam ekspertów mają.

Odpowiedz
vegost

Pan profesor psychologii powinien więcej czasu spędzać ze swoją rodziną o ile ją ma a nie siedzieć godzinami przed książkami i studiować nie wiadomo co. Powiedziałbym, że to własnie jest nienormalne. Wtedy wiedziałby, że to co powiedział to stek bzdur wyssanych z palca. Hm jazda samochodem po 12 godzin, całodzienne prace w ogrodzie to też jest nienormalne tak ? :P

Odpowiedz
G Daelor

> Jaki ekspert taka opinia. I czemu się dziwić jak i tak gość za to co zrobił dostanie
> MAXIMUM 20 lat... wszystko o tym jakich tam ekspertów mają.
Co ma opinia psychiatry (vegost -> czytaj uważniej, to opinia kobiety. Nawet się nie chciało źródła przeczytać, co?) do systemu prawnego w Norwegii?

Odpowiedz
G Budep

Żałosna opinia. Jedni mogą nazwijmy to "wyrosnąć" z gier i się tym nie rajcować, a inni grać do 50 i żyć jak normalni ludzie. Każdy przypadek jest inny.

Odpowiedz
G ziptofaf

> Jaki ekspert taka opinia. I czemu się dziwić jak i tak gość za to co zrobił dostanie
> MAXIMUM 20 lat... wszystko o tym jakich tam ekspertów mają.
Akurat ta pani ekspert ma 100% racji tylko jej słowa przetłumaczono w taki sposób że wychodzi z tego materiał na brukowiec...patrz mój wcześniejszy post, wrzuciłem tłumaczenie kogoś kto mógł oglądać to w oryginale. W moim tłumaczeniu jego wersji (nie lubię się bawić w takie potrójne tłumaczenia, dlatego proponuję przeczytać jego edycję, tak czy siak):"Chciałabym zwrócić uwagę na to iż siedzenie samemu w swoim pokoju i granie, niezależnie od skali, czy nazwiemy to uzależnieniem czy czymkolwiek innym......Nie jest tym samym co posiadanie normalnego życia towarzyskiego. Tak bym to przetłumaczył. To odniesienie do wcześniejszego stwierdzenia że granie jest oznaką działającej funkcji poznawczej ale nie zastępuje prawdziwego życia. Ogólnie to powiedzieli że nawet jeśli Breivik grał w gry komputerowe, i w tym sensie funkcjonował, były inne problemy w jego życiu które popierają ocenę o jego niepoczytalności. "Brzmi NIECO inaczej niż ta bzdura z Edge'a czy Gramu? ^^ Ale jak patrzę na komentarze wyżej to widzę że przyciąganie uwagi tekstami tłumaczonymi chyba przez gimnazjalistów wychodzi nieźle.

Odpowiedz
G Graszcz

Widzę, że festiwalu robienia z siebie na siłę kozłów ofiarnych ciąg dalszy

Odpowiedz
Paaull

O!To ja muszę być totalnie powalony! Mając ponad 2xpo20lat. A Norwegowie to samo zdrowie? Naćpani biegacze, 10 miesięcy zimy i Breivik- to chyba u nich?

Odpowiedz
G Sandro

Ma racje. Przecież to logiczne, że pierdzenie w kanapę z miską serowych czipsów na kolanach i walającymi się wokół puszkami po piwie, podczas oglądania krwawych filmów akcji razem z dziećmi, jest powszechnie akceptowane społecznie. Darcie mordy przesiąkniętej chmielowym aromatem podczas oglądania meczu też przedstawia obraz typowej szczęśliwej rodziny. Trzeba być walniętym, żeby zamienić te męskie rozrywki na sesję przed komputerem.

Odpowiedz
G Demagol

Kieruję to nie tylko do ciebie, ale też do reszty podobnie piszących:Kiedy wreszcie przestaniecie czytać te pierdoły z grama (zaraz zobaczę, czy na stronie CD-A jest to samo) i traktować je jako prawdy objawione? Poczytajcie sobie komentarze ludzi, którzy udowadniają, że tłumaczenie z Edge'a było debilne. I naprawdę przestańcie robić z siebie kozłów ofiarnych, bo to nie jest śmieszne.

Odpowiedz
pit_87

Właśnie utwierdziłem się w przekonaniu, że każdy psychiatra potrzebuje terapeuty.Ponadto mam więcej niż 20 lat dużą grupę przyjaciół gram w strzelanki ale nie mam zielonego pojęcia jak posługiwać się bronią palną chyba że pistoletem na kapiszony.Na prawdę nie rozumiem po co ci biegli sądowi tak się kompromitują.

Odpowiedz
G ziptofaf

> Właśnie utwierdziłem się w przekonaniu, że każdy psychiatra potrzebuje terapeuty.Ponadto
> mam więcej niż 20 lat dużą grupę przyjaciół gram w strzelanki ale nie mam zielonego pojęcia
> jak posługiwać się bronią palną chyba że pistoletem na kapiszony.Na prawdę nie rozumiem
> po co ci biegli sądowi tak się kompromitują.
Kompromitujesz to się ty w tym momencie wierząc w bzdury na poziomie tabloidu i nawet nie sprawdzając oryginalnego źródła. I czytając fatalne tłumaczenie robione chyba przez gimnazjalistów...http://forum.gram.pl/forum_post.asp?tid=77074&pid=22http://forum.gram.pl/forum_post.asp?tid=77074&pid=29http://forum.gram.pl/forum_post.asp?tid=77074&pid=39

Odpowiedz
G Sandro

> Kieruję to nie tylko do ciebie, ale też do reszty podobnie piszących:
Teraz, kiedy wyjaśniłeś o co chodzi, przyznaję ci rację. Ale nie czuję się żadnym kozłem ofiarnym - znalazłem artykuł, przeczytałem go i skomentowałem to, co w nim zawarto. Szkoda mi czasu na sprawdzanie każdego źródła pod każdym czytanym artykułem tylko po to aby zweryfikować informacje. Jak właśnie udowodniłeś - czasami warto. Ale w takich przypadkach zawsze znajdzie się grupa ludzi, którzy to wychwycą. Ja osobiście mam ciekawsze rzeczy na głowie.

Odpowiedz
G Olamagato

Średnia graczy przekracza 30 lat, a niedługo może sięgnąć nawet 40. Rynek gier komputerowych, to setki milionów ludzi (prawdopodobnie blisko miliarda). To oznacza już dzisiaj, że jeżeli jesteś dorosły i nie grasz w żadne gry, to faktycznie jesteś nienormalny. Bo normalność to typowe zachowanie w danej kulturze, czyli to co robi większość ludzi.

Odpowiedz
Sebo1020

> Średnia graczy przekracza 30 lat, a niedługo może sięgnąć nawet 40. Rynek gier komputerowych,
> to setki milionów ludzi (prawdopodobnie blisko miliarda). To oznacza już dzisiaj, że
> jeżeli jesteś dorosły i nie grasz w żadne gry, to faktycznie jesteś nienormalny. Bo normalność
> to typowe zachowanie w danej kulturze, czyli to co robi większość ludzi. Jakby się to
> różnym psychiatrom nie podobało.
Coś w tym jest bo jak w pracy powiedziałem ze nie jestem typem gościa co nadużywa alkoholu w każdy wolny dzień a zwłaszcza w święta to jedynie co potrafili mi odpowiedzieć to że jestem jakiś dziwny :)

Odpowiedz
G khizbu

Leczmy się, jesteśmy nienormalni

Odpowiedz
G vonArnold

Ach, za to dwóch typów walących sobie w tyłki i z tego faktu wyprowadzających przywileje, jest jak najbardziej normalne.

Ach ci psychiatrzy, banda naciagaczy. Nie ma to jak pseudonauka, bo jak inaczej nazwać psychiatrię, w której większe znaczenie ma ideologia i różnorakie lobby, jak fakty.

Zresztą, powiedziała baba, co wiedziała. Ciekawe tylko na czyje zamówienie?

Odpowiedz
G majkel666

a według Was to normalne? Po dwudziestce trzeba myśleć o swojej przyszłości, karierze, własnym lokum itd, a nie o graniu w gry. Jeśli w życiu masz czas na granie, to znaczy, że albo zajmujesz się tym zawodowo (dziennikarstwo, e-sport itd) albo nie poświęcasz z jakiegos podowu wystarczająco duzo czasu na swoje normalne życie. I wtedy nalezy się zastanowić: dlaczego będąc dorosłym człowiekiem masz czas na granie? Co jest tego przyczyną? W której dziedzinie życia nie realizujesz się uciekając do wirtualnego świata? O czym nie chcesz pamiętać?

Odpowiedz
Przeczytaj wszystkie komentarze na forum
Najnowsze
Czas na jedność! Przedstawiamy program przedsprzedaży gry Assassin's Creed Unity!
Zobacz Top 100 sklepu gram.pl
Lubisz nas?