logo

artykuły - Publicystyka

Bracia Spierigowie - "Zombie z Berkeley" - recenzja filmu DVD

, autor: Trashka

Jak kicz zamienić w sztukę

Tania seria filmów o nazwie Kino Grozy to marka sama w sobie. Wiadomo, że raczej znajdziemy tam mniej lub bardziej udane horrory klasy B, a nie wybitne dzieła sztuki, chlubiące się wysmakowaną fabułą i pełnym wykwintnego artyzmu wykonaniem. Swoistym wyjątkiem okazuje się cykl Masters of Horror, do której Mick Garris skrzyknął grupę reżyserów uznanych za mistrzów horroru, a każdy sprokurował niezależny odcinek serii, charakteryzującej się tematyką wziętą z półki o dumnej etykietce "B" i... warsztatowo świetną realizacją. Jednakże oprócz poszczególnych odcinków owego cyklu w Kinie Grozy znajdziemy także inne perełki, by nie rzec diamenciki. Takim klejnotem okazuje się półamatorski obraz Zombie z Berkeley.

Nota bene trochę szkoda, iż obecnie nadano filmowi ów mylący tytuł - przez długi czas dziełko to znane było fanom i fankom epatujących przaśnym humorem horrorów po prostu jako Undead. My również niechcący potraktowalibyśmy produkcję autorstwa The Spierig Brothers jako coś nieznanego, gdyby nie charakterystyczny wizerunek mężczyzny w nader obskurnym kapeluszu, dzierżącego trójlufową luśnię własnej roboty, umieszczony na opakowaniu płyty. Na szczęście ów bohater, o wdzięcznym mianie Marion, na długo zapada w pamięć widzów.

Obraz wyreżyserowany przez Michaela i Petera Spierigów to przede wszystkim rodzaj hołdu złożonego pulpowym produkcjom z wczesnych lat 50-tych i późniejszym, powielającym ich motywy i specyficzną "poetykę" filmom z lat 70-tych. Utwory te cechowało totalne pomieszanie wszelkich możliwych wątków, postaci i gatunków - w jednym filmie spotkać można było na przykład wilkołaka, mumię i Frankensteina. Istniał radosny zwyczaj dowolnych Misz-Maszy.

W Zombie z Berkeley będziemy mieć zatem do czynienia z połączeniem krwawej jatki we wdzięcznym wykonaniu żywych trupów i sztandarowego motywu Science Fiction - wizyty Obcych. Wprawdzie Ed Wood dokonał tego wcześniej, ale film Spierigów ma szansę przypaść do gustu nieco liczniejszej widowni. Choćby dlatego, że śmiech, który wyrywa się z naszych gardeł w trakcie kolejnych scen, został przez twórców zamierzony. W rezultacie wyszedł rewelacyjny, jednocześnie trzymający w napięciu i szalenie zabawny pastisz filmów klasy B.

następna strona

Najnowsze komentarze

Fuj, horrory gore. Nie lubię gore a horrorów nie cierpię. Toście utrafili ;)

Czy "B" czy "D" i tak nie dla mnie :)

Kiedyś miałem te filmy kupować odzielnie, no to może teraz.

Juz po tytulach widac, ze to bardzo ambitne kino ;-)

Hahah xD dobra komedia nigdy nie zaszkodzi :D a tak serio to ta seria "kino grozy" to totalna wtopa -.- ;D

W ogóle nie kumam... wygląda to na serię filmów z gazety za złotówkę. Horrory z takimi oryginalnymi ekhm ekhm... tytułami nie mogą być czymś wartym obejrzenia.Michael Madsen czy nie, siekanie ludzi na ekranie pokroju "Piły" moim zdaniem to bajka dla fetyszystów...

Dziś postarali cię się z tymi filami najbardziej dziej oglądnął bym ten 1 o ZOMBI.