logo

artykuły - Recenzje

spis treści

powiązane gry

GRAM.UNITY

Guild Wars: Nightfall - rzut okiem

Czwartek, 01.02.2007, godzina 16:00, autor: Fett

Wojny Gildii znów nadchodzą

Najdroższy armor w kilka godzin? Tylko w Japonii

Nie sposób jest wejść na jakiekolwiek forum poświęcone elektronicznej rozrywce i nie znaleźć tam topicu na temat Guild Wars. W podobnym stopniu istnieje prawdopodobieństwo, że w danym wątku trafią się młodzi gracze, "zafascynowani" nowym zakupem, dla których jedynym celem i osobistą życiową krucjatą stało się udowodnienie wyższości GW nad World of Warcraft lub wręcz przeciwnie - jej słabości w porównaniu z dzieckiem Blizzarda. Jednak, każdy z nieco bardziej doświadczonych fanów produkcji ArenaNet, jest w stanie stwierdzić jedno: Guild Wars jest produkcją inną, odmienną na wiele sposobów od typowych MMORPG-ów, ale przy tym jeszcze bardziej wciągającą.

Obiekt westchnień grających kobiet

Rok 2006 był dla produktu koreańskiego developera bez wątpienia okresem rozwoju i intensywnych zmian. W największym stopniu gra ewaluowała dzięki premierze dwóch nowych rozdziałów kampanii. Pierwszy, zatytułowany Factions, ukazał się w kwietniu i z miejsca zyskał sobie równie dużą grupę miłośników, co wrogów. Ciężko jednoznacznie jest ocenić drugi rozdział - choć wprowadził wiele interesujących aspektów, jak chociażby tytuły, zaprezentował też kilka zupełnie chybionych pomysłów, które po okresie popremierowego boomu przestały cieszyć się zainteresowaniem. Nieco inaczej jest z trzecią kampanią - Nightfall - i to ona będzie tematem tej recenzji.

Ja i mój Pikachu

Premiera Factions doprowadziła do swoistego kultu Prophecies, podstawowego Guild Warsa. Co cieszy, najnowszy rozdział w wielu aspektach bardzo bliski jest "jedynce", przy czym wprowadza nowe, ciekawe rozwiązania. Gracze przeniesieni zostają do Elony - kontynentu, o jakim pewne wzmianki pojawiły się już we wcześniejszych kampaniach. Tereny te dzielą się na trzy prowincje: Istan, gdzie rozpoczyna się nasza przygoda i gdzie nowi w świecie gry poznają rządzące nią zasady, zmilitaryzowaną Kournę oraz odznaczające się przepychem Vabbi. W dalszej części fabuły mamy także możliwość odwiedzenia trujących terenów Desolation, które łączą się bezpośrednio z Kryształową Pustynią, znaną z pierwszej części oraz... miejsce, które niech pozostanie niespodzianką.

następna strona

Najnowsze komentarze

Nie wiem czy wydawanie tylu dodatków do gry sieciowej ma jakąś korzyść dla gracza. Co pół roku wydać kolejną stówkę za nowy ląd i kilka kosmetycznych zmian ??? Świat jest na tyle duży, że można by jednak wypuszczać te dodatki w większych odstępach czasowych. Oczywioście lepsze to niż płacenie co miesiąc za WoWa siana ale jednak za kilka dodatków poziom ich obniży się znacznie....

Dziękuję za Wasze reakcje, zauważyłem, że nikt nie odniósł się do kwestii poruszonej w "greckiej Tragedii" bo jak rozumiem nie macie argumentów za GW :)). Jestem graczem nastawionym na PvE i dlatego opisywałem moje emocje, które towarzyszyły zwiedzaniu obu światów, głównie


>>[W WoW ok 4 mce (nie ma licznika godzin :P) i się zawiodłem troszkę :(]

oczywiście jest /played

>> [pisząc o GW trzeba było raczej pochwalić się swoimi osiągnięciami PvP (FB, rank, champon, glad itd), bo 20 lvl to parę dni a GW to głównie PvP.]

masz rację, warriorem który był bardziej zaawansowany miałem full exotic armor, 80% zwiedzenia świata gry brakowało mi jednego questu na aexpert do tytułu Defender i ukończyłem kampanię single player (która jest bardzo wciągająca.

>> [A i jeszcze jedno 5 miesięcy to jak dla mnie wystarczający czas, by poznać gre samo wyexpowanie postaci zajmuje góra 2-3 tygodnie, a później masz czas na zwiedzanie całej gry... Więc nie mów, że on nie może się o tej grze wypowiadać... :P]

Dzięki alost.

>> [Zauważ jak obłudnie kolega popisał się wyżej. Skoro gier nie można porównywać, bo są tak różne, to dlaczego autor je porównał? :)
]

Polecam Ci przeczytanie tego co napisałem. Przecież podkreślałem, że wszytko można porównywać, więc gdzie kolego widzisz obłudę ??

>> [Trochę poczytaj jak działa NCSoft, bo ANet to firma z USA, a NCSoft nie miał żadnego wpływu na tworzenie tej gry.]

Oświeć mnie, bo jeśli nie NCSoft to kto? Blizzard?

>>[Kiedy twoim zdaniem rozpoczyna się PvP, między Magiem lvl 60, który wyfarmił już epic sety i najlepsze bronie dla swojej klasy, a Warriorem lvl 55, który biega z jakims niebieskim szajsem (obaj nie mają TBC dla ułatwienia)??]

Hehe, nigdy, warrior od razu powinien błagac o litość (nawet jakby miał epic seta). To dopiero jest nadużycie z Twojej strony, jako przykład podałeś sytuację z trybu PvEPvP, bo na arenach 55lvl nie jest zestawiany z 60, a dodatkowo jedna z postaci które zestawiłeś do pojedynku (mag) była projektowana jako "zabójca opancerzonych (sic!). Brawo! Na deser dodam tylko że WoW przynajmniej "dopuszcza" takie teoretyczne spotkanie a GW niestety nie

>>[Jest to jeden z prostszych przykładów i jeżeli ktoś gra zaawansowane PvP w GW, to wie że na każdy z tych 1200+ skillów jest zawsze mniej lub bardziej efektywny sposób, nawet BEZ posiadania wyspecjalizowanej kontry]

Opisywanie mechaniki gry i działania skilli to trochę inny temat, za bardzo szczegółowy, ale skoro go poruszyłeś to powiem Ci tak. Spotkałem kiedys na arenie sytuację w której (grałem Priest/Rangerem) oprócz mnie był jeszcze jeden priest a w drużynie przeciwnej 2 innych priestów. Niestety wybrałem na pojedynek protection build i ......trwaj pojedynku wieczność. Walka Była nudna jak flaki z olejem. Szybkość regeneracji many w połączeniu ze skillami defensywnymi priestów w obu drużynach spowodowała że pojedynek trwał 50!!! minut, wygraliśmy go tylko dlatego, że ktoś z drużyny przeciwników najzwyczajniej wyszedł. Nawet nie wiesz ile wówczas bym dał za chociaż ZealotFire. Niestety nastawiony defensywnie NIE MOŻESZ za cholerę tego zmienić podczas walki. W WoW taka sytuacja nie jest możliwa. Nawet w teoretycznym pojedynku 5 paladynów z obydwu stron. Poza tym zawsze mogą oni grać jak chcą ofensywnie albo defensywnie (nie licząc builda). W końcu mana im się skończy a pojedynek będzie trwał maksymalnie 15 minut. Ktoś inny zarzucił, że opisuję random areny, ale przecież areny z ustawioną drużyną nie zmieniają istoty pojedynku, dalej wybiera się skille PRZED walką.

Na zakończenie, tym którzy sądzą, że nie lubię GW polecam ćwiczenie umysłowe. Czy ktoś kto nie lubi GW grałby w niego 5 miesięcy? Generalnie wasze zarzuty dotyczą trybu PvP obydwu gier co dowodzi, że GW jest wybitnie grą ustawianą pod ten tryb. A szkoda, bo graficznie bije WoWa na głowę, fabułę ma porównywalną i generalnie klimat PvE jest świetny, tylko ten świat w instancji.......l Mimo wszystko trochę mi żal GW

>A szkoda, bo graficznie bije WoWa
> na głowę, fabułę ma porównywalną i generalnie klimat PvE jest świetny, tylko ten świat w >instancji.......


To WoW na fabułę? Wybacz ale fabuła a tło fabularne to dwie różne rzeczy.
Gdy spotka się 4 na 4 paladynów każdy na protection to będą się lać nawet dwa dni - sprawdzone ;D

> To WoW na fabułę? Wybacz ale fabuła a tło fabularne to dwie różne rzeczy.


Well. U got me.

> Gdy spotka się 4 na 4 paladynów każdy na protection to będą się lać nawet dwa dni - sprawdzone
> ;D


Chyba trochę koloryzujesz, niby kiedy się miał odbyc ten pojedynek? Tydzień temu? Brałeś w nim udział czy tylko "słyszałeś", a może posta przeczytałeś ?

Widziałem na własne oczy :)
Jak się pierze paru pristów na holy/discp to też pojedynki mogą trwać wieki (jeśli mają równy poziom i sprzęt - to jest ważne).
W GW łatwiej o takie wyrównane pojedynki, bo tam sprzęt/bronie/poziom są dostepne dla wszystkich, a nie dla np: tych którzy mają 5h dziennie aby iść do instancji po przedmioty :)

>>Dziękuję za Wasze reakcje, zauważyłem, że nikt nie odniósł się do kwestii poruszonej w "greckiej Tragedii" bo jak rozumiem nie macie argumentów za GW :)). Jestem graczem nastawionym na PvE i dlatego opisywałem moje emocje, które towarzyszyły zwiedzaniu obu światów, głównie<<

Dobrze odniosę się do "greckiej tragedii" :P.

Zapewne chodzi ci o poczucie przynależności do większej grupy osób (powiedzmy 100+) oraz interakcji z nimi w innej formie niż chat, czyli np wspólny zachwyt nad tym samym królikiem, wspólne bieganie po tych samych lokacjach, czemu towarzyszyły by komentarze typu: "OO patrzcie mindless zombie champion, ubijmy dziada :P". Oczywiście, można to w pewnym stopniu porównać do miast w GW, gdzie niektórzy zbierają się i piszą:"OO patrzcie Mad King podniósł palec :P". Jednakże dla ludzi, którym zależy na takich przeżyciach w licznym gronie bezdyskusyjnie GW jest znacznie bardziej ograniczone, ponieważ nie pójdą w 100 czy 200 do Abbadona i nie będą widzieć dokładnie tego samego tańczącego wyżej wspomnianego bossa, w GW tacy ludzie gromadzą się najczęściej w miastach (głównie Great Temple of Balthazar) i piszą imo bezsensowne teksty oraz prowadzą nieraz bardzo debilne dyskusje.

Teraz wytłumaczę Ci dlaczego GW jest instanced:
1. Servery - w GW jest coś na kształt 1 wielkiego światowego serwera, więc gdyby wszyscy ci ludzie nagle musieli by upchać się w jednym Fissure of Woe, to nie starczyłoby miejsca dla mobów. W miastach i outpostach ten problem rozwiązują districty, jednak explorable area to co innego, zmieniasz dis i co lądujesz sam w stadzie mobów? W GW ciężko jest przeciętną postacią (czyli taką nie przystosowaną do solo farmingu w określonych miejscach) pokonać solo nawet kilka mobów, a np. w Realm of Torment nawet 1, ponieważ mają one najczęściej znacznie wyższy poziom od gracza, więc skończyło by się to -15% DP na początek.
2. System Gry - w GW moby się nie spawnują z "powietrza", więc teoretycznie można wybić wszystkie na danym obszarze, gdyby moby w GW spawnowały się tak jak w WoWie i innych mmorpgach tego typu, to gra ta utraciłaby swój taktyczny charakter (jakoś trzeba w tym małym 8 osobowym teamie ograniczonych do 20 lvl postaci ubić Malyxa albo Glint, którzy potrafią w kilka sekund wybić całe nieostrożne party).
3. Klimat - oczywiście każdy może mieć inne poczucie klimatu, jednakże dla mnie byłoby bez sensu, gdyby nagle do mrocznej kurzickiej katedry zamiast garstki śmiałków wpadło stado 100 turystów w kolorowych strojach i każdy czekałby w kolejce na zabicie paru mobów w międzyczasie gadając o czymś innym niemalże jak robotnicy w kolejce w PRL (mam 18 lat, więc nie wiem jak to było na pewno, ale co innego mogli robić w tych kolejkach, grać na PSP? :P).

Podsumowując instancing dla jednych jest + dla innych -, więc ten argument o "greckiej tragedii" jest bardzo subiektywny.

>>Oświeć mnie, bo jeśli nie NCSoft to kto? Blizzard?<<

Kurde trochę szkoda, że nie chciało Ci się poszukać w necie, ale ok oświecę Cię XD.
Wpisz sobie w google ArenaNet i zobaczysz co to za firma, powiem krótko NCSoft jest czymś w rodzaju inwestora; inwestują w firmy takie jak AN, czy np NetDevil (Auto Assault) jeżeli uważają, że przyniesie im to zysk. GW było w całości tworzone przez AN, które jest amerykańską firmą (3 założyciele to byli Blizzowcy i to bardzo znaczący ;)).

>>Hehe, nigdy, warrior od razu powinien błagac o litość (nawet jakby miał epic seta). To dopiero jest nadużycie z Twojej strony, jako przykład podałeś sytuację z trybu PvEPvP, bo na arenach 55lvl nie jest zestawiany z 60, a dodatkowo jedna z postaci które zestawiłeś do pojedynku (mag) była projektowana jako "zabójca opancerzonych (sic!). Brawo! Na deser dodam tylko że WoW przynajmniej "dopuszcza" takie teoretyczne spotkanie a GW niestety nie<<

Proste, z tego co piszesz wynika jasno, że PvP w WoW, w przypadku spotkania różnych klas to kamień, nożyce, papier -> gracz może popisać się umiejętnościami (nie skillami :P) dopiero wtedy, gdy spotka postać z tej samej klasy i z tym samym ekwipunkiem ;). W GW grają w piłkę dwaj piłkarze, a nie piłkarz i golfista :P.

>>Walka Była nudna jak flaki z olejem. Szybkość regeneracji many w połączeniu ze skillami defensywnymi priestów w obu drużynach spowodowała że pojedynek trwał 50!!! minut, wygraliśmy go tylko dlatego, że ktoś z drużyny przeciwników najzwyczajniej wyszedł.<<
W tym przypadku masz rację, że czasem się zdarzają takie sytuację (swoją drogą jeden dobry assasin pojedzie jednego po drugim team zrobiony z 4 ŚREDNICH mo wcześniej czy później ;)). Moim zdaniem na arenach powinno być wprowadzone coś w stylu Victory or Death (jak na gvg), im dłużej walka się przeciąga tym większe obrażenia i mniejsze leczenie (np po 15 minutach). BTW gratuluję samozaparcia i determinacji, że chciało Ci się grać jedną rundę 50 minut, ja bym raczej zaproponował /roll lub rock, paper, scissors ;).

>>Dziękuję za Wasze reakcje, zauważyłem, że nikt nie odniósł się do kwestii poruszonej w "greckiej Tragedii" bo jak rozumiem nie macie argumentów za GW :)). Jestem graczem nastawionym na PvE i dlatego opisywałem moje emocje, które towarzyszyły zwiedzaniu obu światów, głównie<<

Dobrze odniosę się do "greckiej tragedii" :P.

Zapewne chodzi ci o poczucie przynależności do większej grupy osób (powiedzmy 100+) oraz interakcji z nimi w innej formie niż chat, czyli np wspólny zachwyt nad tym samym królikiem, wspólne bieganie po tych samych lokacjach, czemu towarzyszyły by komentarze typu: "OO patrzcie mindless zombie champion, ubijmy dziada :P". Oczywiście, można to w pewnym stopniu porównać do miast w GW, gdzie niektórzy zbierają się i piszą:"OO patrzcie Mad King podniósł palec :P". Jednakże dla ludzi, którym zależy na takich przeżyciach w licznym gronie bezdyskusyjnie GW jest znacznie bardziej ograniczone, ponieważ nie pójdą w 100 czy 200 do Abbadona i nie będą widzieć dokładnie tego samego tańczącego wyżej wspomnianego bossa, w GW tacy ludzie gromadzą się najczęściej w miastach (głównie Great Temple of Balthazar) i piszą imo bezsensowne teksty oraz prowadzą nieraz bardzo debilne dyskusje.

Teraz wytłumaczę Ci dlaczego GW jest instanced:
1. Servery - w GW jest coś na kształt 1 wielkiego światowego serwera, więc gdyby wszyscy ci ludzie nagle musieli by upchać się w jednym Fissure of Woe, to nie starczyłoby miejsca dla mobów. W miastach i outpostach ten problem rozwiązują districty, jednak explorable area to co innego, zmieniasz dis i co lądujesz sam w stadzie mobów? W GW ciężko jest przeciętną postacią (czyli taką nie przystosowaną do solo farmingu w określonych miejscach) pokonać solo nawet kilka mobów, a np. w Realm of Torment nawet 1, ponieważ mają one najczęściej znacznie wyższy poziom od gracza, więc skończyło by się to -15% DP na początek.
2. System Gry - w GW moby się nie spawnują z "powietrza", więc teoretycznie można wybić wszystkie na danym obszarze, gdyby moby w GW spawnowały się tak jak w WoWie i innych mmorpgach tego typu, to gra ta utraciłaby swój taktyczny charakter (jakoś trzeba w tym małym 8 osobowym teamie ograniczonych do 20 lvl postaci ubić Malyxa albo Glint, którzy potrafią w kilka sekund wybić całe nieostrożne party).
3. Klimat - oczywiście każdy może mieć inne poczucie klimatu, jednakże dla mnie byłoby bez sensu, gdyby nagle do mrocznej kurzickiej katedry zamiast garstki śmiałków wpadło stado 100 turystów w kolorowych strojach i każdy czekałby w kolejce na zabicie paru mobów w międzyczasie gadając o czymś innym niemalże jak robotnicy w kolejce w PRL (mam 18 lat, więc nie wiem jak to było na pewno, ale co innego mogli robić w tych kolejkach, grać na PSP? :P).

Podsumowując instancing dla jednych jest + dla innych -, więc ten argument o "greckiej tragedii" jest bardzo subiektywny.

>>Oświeć mnie, bo jeśli nie NCSoft to kto? Blizzard?<<

Kurde trochę szkoda, że nie chciało Ci się poszukać w necie, ale ok oświecę Cię XD.
Wpisz sobie w google ArenaNet i zobaczysz co to za firma, powiem krótko NCSoft jest czymś w rodzaju inwestora; inwestują w firmy takie jak AN, czy np NetDevil (Auto Assault) jeżeli uważają, że przyniesie im to zysk. GW było w całości tworzone przez AN, które jest amerykańską firmą (3 założyciele to byli Blizzowcy i to bardzo znaczący ;)).

>>Hehe, nigdy, warrior od razu powinien błagac o litość (nawet jakby miał epic seta). To dopiero jest nadużycie z Twojej strony, jako przykład podałeś sytuację z trybu PvEPvP, bo na arenach 55lvl nie jest zestawiany z 60, a dodatkowo jedna z postaci które zestawiłeś do pojedynku (mag) była projektowana jako "zabójca opancerzonych (sic!). Brawo! Na deser dodam tylko że WoW przynajmniej "dopuszcza" takie teoretyczne spotkanie a GW niestety nie<<

Proste, z tego co piszesz wynika jasno, że PvP w WoW, w przypadku spotkania różnych klas to kamień, nożyce, papier -> gracz może popisać się umiejętnościami (nie skillami :P) dopiero wtedy, gdy spotka postać z tej samej klasy i z tym samym ekwipunkiem ;). W GW grają w piłkę dwaj piłkarze, a nie piłkarz i golfista :P.

>>Walka Była nudna jak flaki z olejem. Szybkość regeneracji many w połączeniu ze skillami defensywnymi priestów w obu drużynach spowodowała że pojedynek trwał 50!!! minut, wygraliśmy go tylko dlatego, że ktoś z drużyny przeciwników najzwyczajniej wyszedł.<<
W tym przypadku masz rację, że czasem się zdarzają takie sytuację (swoją drogą jeden dobry assasin pojedzie jednego po drugim team zrobiony z 4 ŚREDNICH mo wcześniej czy później ;)). Moim zdaniem na arenach powinno być wprowadzone coś w stylu Victory or Death (jak na gvg), im dłużej walka się przeciąga tym większe obrażenia i mniejsze leczenie (np po 15 minutach). BTW gratuluję samozaparcia i determinacji, że chciało Ci się grać jedną rundę 50 minut, ja bym raczej zaproponował /roll lub rock, paper, scissors ;).

>>Teraz wytłumaczę Ci dlaczego GW jest instanced:.........<<
Ad. 1
W WoW najgroźniejsze moby (takie z którymi solo nie masz szans) są podobnie jak w GW wyłącznie w instancjach (poza wyjątkami ale nie skupiajmy się na tym). Więc odpowiednik Fissure of Woe czyli powiedzmy Molten Core to w zasadzie to samo
Argument obalony
Ad 2
System gry jest taki sam w instancjach WoWa, tu również moby się nie respawnują (poza wyjątkami vide patrol)
Argument obalony
Ad 3
Klimat rzecz gustu więc sprawa bezdyskusyjna. Ja już podkreślałem że klimat PvE GW jest genialny.
Argument obalony. Co do tej katedry to mi sie podobało:)

A teraz podam Ci prawdziwy argument. Jest nim: brak kasy
Otóż NCSoft nie ma takich środków finansowych aby postawić ponad setkę serwerów na całym świecie i zrobić uninstanced explorable area, ale mniejsza z tym.

>> czymś w rodzaju inwestora <<

Takie coś w rodzaju investora to po prostu developer (jak w budownictwie) albo jeśli wolisz z armaty ekonomii to po prostu venture capital, sens jest taki że goście dają kaskę i mówią: Wy tu towarzysze z jak wy się tam nazywacie? Aaaa Arenanet... Dobra to macie tu 1 milion i macie mi zbudować dom. Ma to wyglądać jak grzyb ze złotym kapeluszem, bo w Korei ludzie takie kapelusze lubią. Co za różnica gdzie pracowali? Byli zdolni to im kapitał zafundował experyment, ale klimat gry jest taki jak chciał developer a nie ambitni twórcy czyli na maksa ..."skośnooki" żeby tak rzec, a taki był sens mojej poczoątkowej wypowiedzi w tym wątku.

Na koniec, bo post już wygasa )) chcę powiedzieć - jako gość nastawiony na PvE - że żałuję że NCSoft nie zaryzykował bardziej i nie powiedział chłopakom (od Blizzarda) "aha i ten grzyb.. no wiecie, ten co to go macie zbudować, to mi tam klimat zróbcie na PvE, a my już serwery postawimy...". Może w przyszłości.

Nc soft ma tyle kasy, ze złapałbyś się za głowę.
To największa firma zajmująca się MMORPG. Biła kokosy na np: L1 i L2 zanim blizzard stwierdził `lets do something else`.
GW od zawsze miał być instancjowy, z samego nawet założenia. Jeden z założycieli AN to twórca battlenetu ;)

Coś Ci się pomyliło poza tym. To firma taka jak AN idzie do wydawcy i przedstawia swój projekt, który następnie jest analizowany i jeśli ma szanse na rynku, wydawca płaci pieniądze (inwestuje), na jego stworzenie.
Nie mogło być inaczej, bo żaden wydawca nie zleciłby stworzenie gry, firmie która nic nie stworzyła wcześniej. Dziwi mnie, że na to nie wpadłeś.
Wybacz, ale czemu gdy mówisz o WoWie, piszesz tylko o instancjach w tym wypadku? To tylko jedna cześć gry i wygląda to tak, jakby cała pozostała cześć nie miała nic wspólnego z taktyką. Średnio więc obalony argument.
Argument 1 także nie jest obalony do końca, bo znowu jest mowa tylko... o instancjach. Czy WoW się opiera na nich? Są elementem głównym? Nie, nawet tam iść nie trzeba. Jesli gracz o nazwie `Basia` nigdy nie był w instancji, nie można obalić tego argumentu bo wszędzie, moby się respawnują. Krystalizują z powietrza :D

>>W WoW najgroźniejsze moby (takie z którymi solo nie masz szans) są podobnie jak w GW wyłącznie w instancjach (poza wyjątkami ale nie skupiajmy się na tym). Więc odpowiednik Fissure of Woe czyli powiedzmy Molten Core to w zasadzie to samo<<

Nie chodzi o Fissure of Woe, W np Realm of Torment, Fire Islands Chain lub Southern Shiverpeak masz normalne explorable area, gdzie są questy, npc'e, collectorzy itd., a moby wciąż są znacznie potężniejsze niż gracze, więc idąc dalej tym tokiem rozumowania można dojść do wniosku, że niemal wszystkie obszary w GW są na tyle trudne, że ich odpowiednika w WoW musiałbyś szukać w insatncjach, ponieważ "W WoW najgroźniejsze moby (takie z którymi solo nie masz szans) są podobnie jak w GW wyłącznie w instancjach".

kontrargument obalony ;)

>>System gry jest taki sam w instancjach WoWa, tu również moby się nie respawnują (poza wyjątkami vide patrol)<<

LoL, chyba gubisz temat. Co ma do tego wszystkiego dyskusja instance GW vs instance WoW????
Wcześniej pisałeś o potrzebie deinstanizacji GW, więc moby siłą rzeczy musiałyby spawnować się z powietrza.

kontragrument (słaby ;)) obalony

>>Klimat rzecz gustu więc sprawa bezdyskusyjna. Ja już podkreślałem że klimat PvE GW jest genialny.
Argument obalony. Co do tej katedry to mi sie podobało:)<<

Klimat GW nie byłby już tak genialny gdyby GW było non-instanced. Poparłeś tylko moje zdanie ;).
Samo napisanie klimat rzecz gustu argument obalony jest trochę bez sensu (brakuje uzasadnienia), bo w ten sposób możesz napisać: "grafika rzecz gustu Wolf vs Gears of War 1:0" itd.

>>A teraz podam Ci prawdziwy argument. Jest nim: brak kasy
Otóż NCSoft nie ma takich środków finansowych aby postawić ponad setkę serwerów na całym świecie i zrobić uninstanced explorable area, ale mniejsza z tym.<<

NCSoft nie ma kasy?? n/c

Co do serwerów to GW posiada wiele serwerów w różnych miesjcach Świata, lecz są one zajebiście połączone,
dzięki czemu znacznie ułatwiają coś co Blizzowi sprawiło wiele kłopotów, a i tak jest znacznie słabsze
niż w GW, a mianowicie World PvP - grasz z najlepszymi z całego Świata, a nie w zamkniętej zagrodzie
2000 osób, z których 70% i tak pewnie nie chce grać PvP (tak wiem są serwery PvP, ale wtedy wciąż zostaje
te kilka najlepszych osób, z którymi możesz grać, chyba że pojdziesz na BG, ale wtedy ten "wielki i
otwarty na zaskakującą walkę tryb PvEvP" zamienia się w ubogą namiastkę aren z GW.

>>Takie coś w rodzaju investora to po prostu developer (jak w budownictwie) albo jeśli wolisz z armaty ekonomii to po prostu venture capital, sens jest taki że goście dają kaskę i mówią: Wy tu towarzysze z jak wy się tam nazywacie? Aaaa Arenanet... Dobra to macie tu 1 milion i macie mi zbudować dom.<<

Eee nie musisz mi tego tłumaczyć, bo to ja starałem się tobie to wytłumaczyć ;),
napisałem inwestor, bo skoro nie wiedziałeś jak działa NCSoft, to chciałem Ci po prostu to zobrazować.

Jeżeli już wyjeżdżasz ze skośnookim klimatem, to słucham podaj mi przykład azjatyckiej gry
podobnej do GW, bo do WoW'a akurat znajdziesz setki np. Silkroad - debilne questy, farm i grind na całego,
uber itemy, instancje tylko z bossami itd. Wniosek WoW jest bardziej w koreańskim stylu niż GW, bo
taki system MMORPG'ów jak WoW, powstał właśnie w Korei (Linneage I), więc nie wiem czemu z uporem
maniaka próbujesz wszystkim wmówić, że GW jest w azjatyckim stylu, skoro właśnie w takim stylu jest WoW
(Everquest np zrobiony przez Sony, FFXI przez Square i wszystkim znacznie bliżej do WoW niż GW).

Jeżeli chodzi o to zamówienie to rację ma Selv, zresztą głównie dlatego Jeff Strain i jego kumple odeszli
z Blizza - nie podobała im się koncepcja WoW'a kreowana przez Morhaima; nie polecieli na kasę, która
była pewna, tylko postawili wszystko na jedną kartę i stworzyli coś zupełnie innego, koncepja gry była
stworzona przez ArenaNet (wtedy jeszcze Triforge), zanim podpisano umowę z NCSoftem.

> PvP w GW dokonuje się na dobrą sprawę PRZED wejściem na arenę, konkretnie w momencie doboru
> skilli. Całkowita losowość wyniku tej "walki przed walką" powoduje zniechęcenie,bo co zrobić
> jeśli wygraliśmy 9 pojedynków a przegaliśmy 10-ty bo drużyna przeciwna miała akurat wybrane
> (przypadkowo) counterskille, i co bardzo prawdopodobne, następny pojedynek przegrała. Może
> i ma to dużo wspólnego zfilozofią ZEN gdzie "walka odbywa się w umyśle", ale nie wiele wspólnego
> z komputerową rozrywką. Twierdzenie, że oto GW daje graczom równe szanse należy więc zawsze
> uzupełniać o sentencję, ale wynik tej walki będzie losowy (w zależności od doboru skilli).



O czym ty mowisz? Ok postaram sie wytlumaczyc na przykladzie z zycia
Przedwczoraj bodajze, moja gildia (w skladzie tez ja bylem, swiezo upieczony) postanowila powalczyc troche, jak zawsze z innymi- kilka przegranych, kilka wygranych, czasem gorzej, czasem lepiej, wiadomo... Ale trafilismy na gildie, ktora byla w ladderze wyzej od nas...
Walka standardowo miala wygladac bo toczyla sie w naszym Guild Hallu- team atakujacy ma wyjsc bokiem i troche namieszac, wiec idziemy... Okazalo sie, ze trafilismy na gildie, ktore grala spikiem (miala na celu zrobienie wielkiego dmgu w ciagu bardzo krotkiego czasu, nie dajac naszym monkom czasu na reakcje) i ogolnie bylo zle- wszyscy nasi sie pala, padaja, no i ogolnie bieda- przegrana, nie?
A g***o!
Nasze Monki sie szybko pokapowaly co sie swieci, po podniesieniu naszych zaczeli rzucac na nas czary chroniace przed jednorazowa utrata wiecej niz 10% zdrowia i zaczal sie kontratak- bylo 7 Elemenalistow i 1 Monk w ich druzynie, kazdy Elem z Searing Flames i Meteor Showerem + Glyph of Sacrifice... Jak juz doszlismy do siebie, a im wyczerpala sie bateryjka zaczeli padac jak muchy (wiadomo- Elementalista, rzecz miekka) a zaden Monk jesli jest sam nie da rady utrzymac przy zyciu siebie i 7 innych osob, kiedy atakuje ich m.in. 3 Assassinow...
Wiec nie mow ze wynik walki w Gw jest losowy albo do przewidzenia juz w momencie rozpoczecia walki bo to bzdura...
I jesli chcesz mowic o prawdziwym PvP to zapomnij o RA, pisz o GvG i HA, na RA sprawdza sie glownie testowe buildy albo idzie dla 'beki'... Tam mozna sprawdzic jak sprawdza sie w praktyce build, ktory wymysliles w szkole na nudnej bioli, a nie jak wyglada prawdziwe PvP w Gw...

> Uważam że wszystko można porównywać, nawet pieczarkę z kaloryferem


Pewnie, że można, ale mieć pretensję do kaloryfera, że jest za mało pieczarkowy to już nie jest za bardzo rozsądne.

> Świat GW powoduje więc pewien rodzaj dysonansu poznawczego, pęka tu poczucie jedności czasu i
> przestrzeni gry dla wszystkich graczy, mamy wrażenie jakby każdy z graczy doświadczał innego świata
> (we własnej instancjii) nigdy nie będziemy pewni czy króliki oraz sprzedawcy w "ich" światach aby
> na pewno to te same NPC-e które my widzieliśmy.
> Grając w GW, przemierzając przepiękny świat, nieustannie odnosiłem wrażenie odrealnienia, jakbym
> był w "Matrixie", towarzyszyło mi uczucie obecne w wielu azjatyckich produkcjach, że wszyscy
> gracze są w pewnym sensie przejawem komputerowej, sztucznej i samotnej inteligencji GW. O ile
> WoW jako gra ludyczno-przaśna na swój sposób cały czas tętni wirtualnym życiem, o tyle GW ze
> swoim nieintuicyjnym systemem "chatowania" jest grą o zabarwieniu nostalgiczno-egzystencjalnym.
> Nie wiem co Wam bardziej przypadnie do gustu, ale dla mnie samotność istnienia instancji świata
> gry GW, na dłuższą metę była nie do zniesienia.


Stary. Pamiętaj, że jak już się upalać przy grze, to zawsze na wesoło. ;-)
A swoją drogą to z ciebie musi być niezły masochista. 5 miesięcy tak się mordować. Siedzieć przy grze i roztrząsać ontologiczne paradoksy, które są dla ciebie nie do zniesienia. Zdołuję cię jeszcze bardziej. Świat jest okrutny. Przed paradoksami się nie schowasz nawet i w przytulnym WoWie. Choć na pierwszy rzut oka wygląda, że wszystko jest w porządku, dookoła pełno ludzi i świat jest spójny, ale to tylko pozór. Gdzieś tam istnieją inne serwery i ludzie na nich nic nie wiedzą o twoim króliku.

> W ciągu tego czasu, każdy użyty przeze mnie skill był prze4myślany i użyty we
> właściwym czasie ze zrozumieniem możliwości moich towarzyszy i pełnym skupieniu.


Gratulacje. Szkoda, że nie przeniosłeś tej praktyki na grunt GW.


> czułem że właściwe kierowanie postacią znacząco przybliża mnie do celu, a złe skutecznie oddala.


Epokowe odkrycie. Jeżeli w WoWie rzeczywiście udało się zaimplementować takie rozwiązanie, to panom z Blizzarda należą sie gratulacje. Ciekawe kiedy inni twórcy gier zaczną stosować to rozwiązanie i wreszcie we wszystkich tytułach właściwe kierowanie postacią będzie przybliżało do zwycięstwa, a złe skutecznie oddalało?

> W GW zaś, niestety przez cały czas walki PvE miałem
> wrażenie, że w ostateczności, wpływ sposobu kierowania moją postacią jest niewielki. Zupełnie
> nie mogłem "złapać" tego momentu od kiedy moje poczynania zmienią losy grupy a kiedy nie.


A inni ludzie z twojej drużyny pewnie mieli wrażenie, że mają jednego gracza mniej.


> Wynik walki
> PvP w GW dokonuje się na dobrą sprawę PRZED wejściem na arenę, konkretnie w momencie doboru
> skilli. Całkowita losowość wyniku tej "walki przed walką" powoduje zniechęcenie,


To ty dobierasz skille losowo?! :-0

> bo co zrobić
> jeśli wygraliśmy 9 pojedynków a przegaliśmy 10-ty bo drużyna przeciwna miała akurat wybrane
> (przypadkowo) counterskille, i co bardzo prawdopodobne, następny pojedynek przegrała.


Są tylko dwa wyjścia. Zacząć się tarzać po podłodze i rwać szaty, bo się przegrało jedną walkę na dziesięć, albo rozpocząć kolejną grę.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- -----------------

Sorry za sarkastyczny ton komentarza, ale nie mogłem się powstrzymać czytając twojego posta. Jesteś dowodem na to, że można grać w grę 5 miesięcy i nie załapać o co w niej chodzi. Po pierwsze GW nie jest tak na prawdę MMORPG. Koncepcyjnie tej grze dużo bliżej do D2. Chodzi tu o to żeby przeżywać przygody z garstką ludzi z drużyny, a nie młócić moby z setkami innych grinderów. Instancje w GW to tak jak oddzielne gry w D2. Zamiast bredzić o wydolności serwerów, zastanów się co dzięki nim osiągnięto i czym takie gry jak D2 czy GW różnią się od WoW czy innych podobnych gier. Dla mnie konieczność przemyślenia planu działania i podejścia do miejsca/przeciwnika, do którego muszę dojść omijając lub eliminując z osobna pobliskie grupki przeciwników jest bardziej klimatyczne, niż rzucanie się na materializujące się z powietrza paczuszki expa. Nie mówiąc już o tym, że konstrukcja GW umożliwiła wprowadzenie fabuły.

Również ograniczenie do 8 skilli ma swój cel. Rzeczywiście część zabawy odbywa się na etapie wyboru skilli. Tak się składa, że wielu graczom to odpowiada. Dla mnie jako miłośnika CCG jest to spory plus. Widzisz, dobrać odpowiednie skille trzeba umieć i może to przynieść sporo satysfakcji. Nie jest jednak prawdą, że wynik walki jest ustalany na tym etapie. I wcale nie powodu je to losowości rozgrywki. Zresztą jeżeli jak piszesz wygrana to kwestia szczęścia, to dlaczego szczytowe miejsca turniejów okupują wciąż te same gildie?

> Witam.
> Artykuł, nie powiem, ciekawy, ale... :[
> Zacznę od tego zdania: "dodatkowo mamy możliwość obsadzania run (ich wyjmowanie nie jest powiązane
> z ryzykiem zniszczenia zbroi)" ... "nie jest powiązane z ryzykiem zniszczenia zbroi" . No
> więc jednak jest ;[ Pomyślałem, że jęśli tak piszesz, to wiesz co robisz, więc wsadziłem moją
> runę do bylejakiej zbroji, w nadzieji, ze będę mógł ją odzyskać... kiedy chciałem w.w. runę
> wyjąć, zbroja się zniszczyła... wniosek - straciłem jeden spec. zestaw do wydobywania surowców,
> sześć płatków skóry i trochę kasy (dwia ostatnie czynniki poszły na nową zbroję...)
> Miłe , nieprawdaż? :[


Przyznam się, że zdziwiłem się i byłem na wstępie skruszyć się i powiedzieć "mea culpa". Ale nie zrobiłem błędu, nie jestem niedoinformowany... Fragment wygląda tak:

"Zbroje naszych towarzyszy są z góry określone, a ich współczynniki rosną wraz z poziomem postaci. Można jednak zmieniać ich wygląd dzięki przedmiotom zdobytym w Challenge Missions, a dodatkowo mamy możliwość obsadzania run (ich wyjmowanie nie jest powiązane z ryzykiem zniszczenia zbroi)."

Nie tyczy się więc zbroi naszych postaci, ale Herosów. Trzeba czytać uważniej :> Ale mimo wszystko przepraszam, jeśli okazało się to niejasne...

Pozdrawiam,
Fett

> > Witam.
> > Artykuł, nie powiem, ciekawy, ale... :[
> > Zacznę od tego zdania: "dodatkowo mamy możliwość obsadzania run (ich wyjmowanie nie jest
> powiązane
> > z ryzykiem zniszczenia zbroi)" ... "nie jest powiązane z ryzykiem zniszczenia zbroi"
> . No
> > więc jednak jest ;[ Pomyślałem, że jęśli tak piszesz, to wiesz co robisz, więc wsadziłem
> moją
> > runę do bylejakiej zbroji, w nadzieji, ze będę mógł ją odzyskać... kiedy chciałem w.w.
> runę
> > wyjąć, zbroja się zniszczyła... wniosek - straciłem jeden spec. zestaw do wydobywania
> surowców,
> > sześć płatków skóry i trochę kasy (dwia ostatnie czynniki poszły na nową zbroję...)
> > Miłe , nieprawdaż? :[
>
> Przyznam się, że zdziwiłem się i byłem na wstępie skruszyć się i powiedzieć "mea culpa". Ale
> nie zrobiłem błędu, nie jestem niedoinformowany... Fragment wygląda tak:
>
> "Zbroje naszych towarzyszy są z góry określone, a ich współczynniki rosną wraz z poziomem postaci.
> Można jednak zmieniać ich wygląd dzięki przedmiotom zdobytym w Challenge Missions, a dodatkowo
> mamy możliwość obsadzania run (ich wyjmowanie nie jest powiązane z ryzykiem zniszczenia zbroi)."
>
> Nie tyczy się więc zbroi naszych postaci, ale Herosów. Trzeba czytać uważniej :> Ale mimo
> wszystko przepraszam, jeśli okazało się to niejasne...
>
> Pozdrawiam,
> Fett


No racja... ;) Sorka, przepraszam ;)

Słyszalem ze po kilku dniach gry w Nightfall'a ma sie juz max lvl i zostaje tylko Pk i PvP czy to prawda?

> Słyszalem ze po kilku dniach gry w Nightfall'a ma sie juz max lvl i zostaje tylko Pk i PvP
> czy to prawda?


I tak i nie.

Ale w tej grze level jest rzeczą mało istotną. Można wymieniać umiejętność na każdym levelu (w nightfallu) i to głównie od połączeń umiejętnośći zależy siła naszej postaci. A pozatym po 20 levelu gra dopiero nabiera rumieńców. Jeśli jednak bawi cię bardziej GRIND to wybierz WoW gdzie do 60levelu dochodzi się dość długo (ale i tak gra zaczyna się na dobre po osiągnięciu Max Levelu).

> Słyszalem ze po kilku dniach gry w Nightfall'a ma sie juz max lvl i zostaje tylko Pk i PvP
> czy to prawda?


Ok. Ostatnio miałem bardzo mało czasu, więc odpowiedziałem bardzo lakonicznie. Rozumiem, że tamta odpowiedź nie była zbyt pomocna (choć chyba lepsza taka niż żadna, w sytuacji gdy od kilku dni nikt nie odpowiedział na twoje pytanie :) ) więc wrócę teraz do twojego pytania i odpowiem bardziej wyczerpująco.

Tak. W GW jest limit max lvl 20, więc osiąga się go stosunkowo szybko, choć w Nightfall nie tak szybko jak w Factions.
Nie, z dwóch powodów. Po pierwsze, nie jest zupełnie tak, ale o tym za moment. Po drugie, nie widzę sensu w stwierdzeniu "osiągnąłem maksymalny level więc zostaje mi tylko PvE". To stwierdzenie również jest bezsensowne aż z dwóch powodów. Raz, że Nightfall tak jak i pozostałe odsłony GW ma na prawdę dobrą fabułę, nawet bardziej wciągającą niz jej poprzedniczki. Nie jest to klasyczny MMORPG gdzie fabuła jest delikatnie mówiąc niezbyt rozbudowana, a mówiąc brutalnie, jej nie ma. Tak więc w GW, w trybie PvE, masz sporo do roboty poza lewelowaniem. Dwa, że jeżeli zależy ci tylko na lewelowaniu, to po osiągnięciu 20 lvl w PvP również się dalej nie rozwiniesz. ;-)
Teraz przejdę do tego co obiecałem, czyli wyjaśnieniu dlaczego "nie jest zupełnie tak". To prawda, że nie osiągniesz wyższego levelu niż 20, ale to nie oznacza, że rozwój postaci na tym się zatrzymuje. Postać nadal zdobywa doświadczenie i pasek postępu nadal co jakiś czas osiąga swój kres, co wcześniej oznaczało podniesienie poziomu. Tym razem nie zmienia się numer poziomu, nie otrzymuje się nowych atribute points, ani nie zwiększa się max życia, ale otrzymujemy dodatkowy skill point, za który można kupić nowy skill. Postać można też rozwijać w inny sposób niż poprzez zdobywanie expa. W pewnym momencie kampanii otrzymujemy dodatkowe 30 atribute points. Poza tym ważne jest zdobywanie nowych skilli, zwłaszcza elitarnych. Dodatkowo w Nightfall musimy jeszcze zadbać o levelowanie herosów, oraz poza levelami postaci zdobywamy też nowe levele w dwóch tytułach: Sunspear i Lightbringer. Sądząc po ilości wymaganych punktów, ten ostatni można spokojnie jeszcze rozwijać po przejściu całej kampanii.
Należy pamiętać, że w GW ważnym czynnikiem wpływającym na siłę postaci jest zdobywanie doświadczenia przez gracza. Jest to prawdą w przypadku wszystkich gier, ale w GW ten aspekt jest szczególnie silny. Wzmacniasz swoją postać nie tylko poprzez zdobywanie nowych poziomów, ale również poprzez wypróbowywanie nowych kombinacji skili.

ja kupuje sobie Guild Wars pl i Guild Wars :Nightfall
podobno są super

> ja kupuje sobie Guild Wars pl i Guild Wars :Nightfall
> podobno są super


Proszę Kolegi, ale po cóż odświeżać temat z połowy lutego?

Tym bardziej, że o samej grze można porozmawiać np. tutaj: http://forum.gram.pl/forum_post.asp?tid=62&u=26702 .

Pozdrawiam!


graja z namithe witcher