InformacjeFelieton

Trafienie Krytyczne #63. To JEST nasz Battlefield!

... Sławek Serafin

Ten zwiastun Battlefield 5. Taki zły. Z kobietą. Bez ręki!!!

Aż mnie skręca, że znów muszę napisać coś w obronie Battlefielda. Godzi to w me wewnętrzne przekonanie, że nie powinno się tej marki bronić, nie po tym, co jej twórcy zrobili wiernej społeczności fanów poprzez zaprzestanie wspierania moddingu, który podkopywał ich zyski ze sprzedaży DLC. Ale muszę. I to już drugi raz, bo przecież najpierw była afera o czarnoskórego żołnierza z Battlefield 1, totalnie prawomocnie przedstawionego na materiałach promocyjnych piechociarza z nowojorskiego 369. pułku, która to jednostka odznaczyła się, i to tak konkretnie, w walkach we Francji. Bardziej, niż większość innych z Ameryki. A składała się z samych czarnoskórych szeregowców.

A teraz mamy wielką dramę o niepełnosprawną dziewczynę ze zwiastuna Battlefield 5. Przeszkadza ona wielu ludziom, którzy głośno deklarują swoje niezadowolenie z jej obecności. Piotr Nowacki wczoraj w swoim Random Dropie wyjaśnił, że, o zgrozo, kobiety też walczyły w II wojnie światowej, więc zarzut o tym, że ich obecność jest nieuzasadniona z poziomu realistycznego odwzorowania tego konfliktu, jest bzdurny. I ja mógłbym dziś uzupełnić tę wypowiedź, przywodząc na przykład brytyjskiego asa myśliwskiego Douglasa Badera, który całą Bitwę o Anglię pilotował swojego Spitfire’a protezami nóg, które stracił w 1931 roku w wypadku lotniczym. Wiecie, tak, żeby uświadomić osoby, które mało wiedzą o historii, że w II wojnie światowej walczyli też niepełnosprawni. Albo przywołując Johna Malcolma Thorpe’a Fleminga Churchilla, zwanego „Mad Jackiem”, brytyjskiego oficera, który w 1940 roku prowadził swoją kompanię piechoty do boju uzbrojony w łuk, strzały oraz tradycyjny szkocki claymore. Tak, żeby Ci, którzy oburzeni są obecnością w grze kijów do krykieta i mieczy katana, mieli wreszcie prawidłowy historyczny kontekst. Ale zamierzam powiedzieć o czymś innym.

Zastanawiam się, czy owe osoby, oburzone w ich mniemaniu niehistoryczną, nierealistyczną dziewczyną z protezą, grały w Battlefield 1. Myślę, że przynajmniej część z nich grała. I mnie osobiście to dziwi, bo nie powinny. Nie, jeśli na serio traktują historyczny realizm w swoim Battlefieldzie. Pominę już nawet litościwym milczeniem epizod lotniczy oraz włoskiego pancernego żołnierza z kampanii, które są zabawnym science-fiction. To drobnica jest. Cały Battlefield 1 jest kompletnie niedorzeczny i ahistoryczny w tym, że pozwala każdemu żołnierzowi biegać z bronią automatyczną. W I wojnie światowej jej praktycznie nie było. Może jeden promil żołnierzy liniowych miał w rękach coś innego niż karabin powtarzalny, i zwykle byli to kaemiści, którzy też, wyobraźcie sobie, nie biegali ze swoimi karabinami maszynowymi, tak jak się to robi w grze. Bo to idiotyczne. Swoją drogą, to jest główny powód, dla którego bardzo szybko przestałem w Battlefield 1 grać, bo choć skądinąd była to bardzo dobra gra, to… no, po prostu raziły mnie te wszystkie automaty, których nie powinno tam być po prostu. Ale były. Kompletnie niehistorycznie, ale niestety, na graczy padłaby ciężka zgroza, gdyby musieli, jak faktyczni piechociarze z okopów na froncie zachodnim, używać cały czas tego samego Lee-Enfielda czy tam innego Mausera. Które wymagają jednak pewnych umiejętności, w przeciwieństwie to walących seriami automatów. I jakoś dziwnie mi się wydaje, że Ci, którzy dziś oburzają się na dziewczynę ze zwiastuna, kompletnie nie zwrócili na to uwagi i uważają Battlefield 1 za świetną grę. No, może pomijając czarnoskórego na okładce.

I, może, jeśli mają trochę dłuższy staż, grali też w starsze Battlefieldy. Na przykład w „dwójkę”, w której po raz pierwszy można było rozwalić czołg przyklejając mu na pancerzu dwa ładunki C4. Uwielbiałem to robić, tak swoją drogą. Ale to też było idiotyczne i nierealne kompletnie, jeśli weźmie się pod uwagę, że współczesne czołgi miewają coś takiego jak pancerz reaktywny, który… składa się właśnie z ładunków wybuchowych, które mają eksplodować na jego pancerzu. Tak, że ten, no, czy to też nie był ich Battlefield? Ciekaw jestem wielce. I tak samo jestem zainteresowany tym, jak owi nieugięci obrońcy czystości płciowej gier, a także ich wierności historycznej, tłumaczą sobie fakt, że w tych grach od samego początku serii owym czołgiem kierowała jedna osoba. To jest dopiero bzdura, nie? Czołg potrzebuje całej załogi. I w innych grach, tych naprawdę realistycznych, rzeczywiście musi go obsługiwać kilka osób. Ale w Battlefield? Nigdy! No, pomijając niektóre mody.

Oczywiście, nie chodzi mi tutaj o to, że ta seria była nierealna od samego początku. Nie, chcę wykazać, że sam argument „historyczny” jest bezsensowny. I każdy, kto się nim zasłania w swoim oburzeniu o dziewczynę ze zwiastuna Battlefield 5 tak naprawdę ma w głębokim poważaniu ową historię, realizm i tak dalej. Jemu po prostu nie pasuje, że w jego grze będzie dziewczyna. To wszystko. I pomińmy już na serio milczeniem to, dlaczego mu to nie odpowiada, bo ja osobiście nie jestem w ogóle ciekaw tej motywacji. Ale wiem, a przynajmniej wydaje mi się, że wiem, jak można ją zmienić.

Otóż, wyobraźmy sobie ten sam zwiastun Battlefield 5, który odwołuje się wyraźnie do operacji Market-Garden, w nieco inny sposób. Wywalmy z niego te wszystkie „kontrowersyjne” rzeczy typu kobieta, niepełnosprawność czy też broń, która według, ekhm, znawców tematu, nie powinna się tam znaleźć. A na to miejsce dajmy… Polaków. Wiecie, naszych chłopców z 1. SBS generała Sosabowskiego, którzy przecież, tak zupełnie przypadkiem, też skakali na Arnhem. Historycznie mogli by się jak najbardziej w tym trailerze znaleźć, nie? Ba, mogli by być jego głównymi bohaterami, prawda? I to bez jakichś głupot, pełen realizm i w ogóle. Czy to byłoby satysfakcjonujące dla naszych rodzimych oburzonych obecnym, opłakanym stanem tegoż zwiastuna? Stawiam szelki przeciw kapslom, że owszem. Byłoby nawet bardziej niż satysfakcjonujące, bo przecież zawsze cieszymy się, gdy zobaczymy „naszych” w jakiejś grze. Miło nam się robi, gdy się pamięta o naszych myśliwcach z Dywizjonu 303, o naszych pancerniakach z dywizji Maczka, o naszych partyzantach i wszystkich innych bohaterach, którzy walczyli w II wojnie światowej. A których się zwykle pomija w tego typu grach. Przy każdej kolejnej takiej produkcji słychać głosy, że brakuje w niej naszej reprezentacji. Lub też chwalące ją, jeśli akurat jest. Wiecie już, do czego zmierzam?

Tak, właśnie tak. Wiecie, jak czuje się Polak, który zobaczy polskiego spadochroniarza na zwiastunie gry. I choć dla niektórych może się to wydać szokiem, tak samo czuje się dziewczyna, która jest fanką Battlefielda, gdy ogląda ten aktualny trailer. Tak samo czuje się osoba, która musi grać w swoją ulubioną serię gier wojennych za pomocą protezy. A nawet bardziej, bo ich reprezentacja jest o wiele, wiele rzadsza, niż występy Polaków. I tym cenniejsza. Dla nich to bardzo, bardzo ważne. Czy sprawa staje się już nieco jaśniejsza? Nie? To mogę rozjaśnić nieco bardziej, ależ proszę uprzejmie.

Wróćmy do tego naszego „polskiego zwiastuna”. Załóżmy, że to właśnie w ten sposób twórcy Battlefield 5 postanowili promować swoją nową grę. I my tutaj cieszymy się jak dzieci, że biało-czerwoni w końcu zostali upamiętnieni, że w końcu mamy naszych na pierwszym planie w takiej wysokobudżetowej produkcji. Ale oto nagle na całym świecie wybucha oburzenie. Bo jak to tak?! Jakieś Polaczki? Ich tam nie było! Co to za polityczna poprawność, gdzie są nasi amerykańscy i brytyjscy chłopcy? Won z Polakami! Oni nie brali udziału w wojnie w ogóle! Ta seria schodzi na psy chyba, że się tak kłamie w zwiastunach! To nie nasz Battlefield! Polaczkom mówimy nie! Jakbyśmy się wtedy czuli, hmm? Mało przyjemnie, prawda? Zwłaszcza, że wiedzielibyśmy, że to głosy nie tylko ksenofobów, którzy po prostu nie lubią Polaków, ale też i ignorantów, którzy nie znają historii. I, tak już rozjaśniając wszystko całkowicie, w tym momencie mamy dokładnie tę samą sytuację. Tyle, że zamiast Polaka jest dziewczyna. I proteza. I katana. Żadna z nich nie jest historycznie niedorzeczna. Najwyżej mało prawdopodobna. Ale to nie przeszkadza pewnym osobom odmawiać im tej reprezentacji. Nie z nienawiści odmawiać. Nie z ignorancji. Nie z głupoty nawet czy braku wyobraźni. Nie. Z braku chwili refleksji.

Mam nadzieję, że ta refleksja już nastąpiła. Że każdy zrozumiał już, jak się czują dziewczyny i niepełnosprawni, słysząc ten cały hejt. I że teraz wszyscy będziemy ich bronić tak, jak bronilibyśmy skoczków Sosabowskiego… bo to dokładnie to samo.

Najnowsze
Lubisz nas?