InformacjeRecenzja - mobile

Kreskówkowy catfight, czyli recenzja Skullgirls

... Katarzyna Dąbkowska

Panie też potrafią dać sobie po mordach.

Wydane w 2012 roku na PlayStation 3 i Xboksa 360 Skullgirls spotkało się z tak ciepłym przyjęciem przez graczy i media, że twórcom udało się ten sam produkt sprzedać jeszcze dwa razy. Najpierw wjechała rozszerzona edycja Encore, a chwilę później dołączyło do niej wydanie 2nd Encore. Dziś, pięć lat od premiery oryginału, Skullgirls obrały sobie za cel nasze smartfony. Czy i z jakim skutkiem studiu Reverge Labs udało się przenieść dynamiczną bijatykę z konsol na ekrany dotykowe? Przekonajmy się.

Konsolowe Skullgirls czerpało garściami z japońskich bijatyk 2D, jak chociażby seria Marvel vs Capcom. Nijak nie udałoby się to przy mobilnej wersji gry, z jednego prostego powodu - brak przycisków. Twórcy zdecydowali się więc na przeniesienie do komórkowej edycji wszystkiego co tylko się dało z konsolowego wydania, zaś mechanikę rozgrywki zapożyczyli z modnych ostatnio bijatyk jak Injustice 2 czy Mortal Kombat X. Sterowanie w Skullgirls jest banalne - tapnięcie palcem w ekran to cios, przesunięcie do góry to wybicie przeciwnika w powietrze, szybkie stukanie to szybkie, choć słabsze ataki, a dwa palce na ekranie pozwalają blokować wymierzone w nas ciosy. Dodatkowo w dolnej części ekranu pojawiają się wirtualne przyciski pozwalające na aktywowanie ciosów specjalnych. Sterowanie jest wygodne i łatwe do ogarnięcia, ale to nic czego do tej pory byście nie widzieli w smartfonowych bijatykach.

Główny tryb zabawy, od którego rozpoczynamy swoją przygodę, to tryb fabularny, stanowiący prequel dla wydarzeń pokazywanych w konsolowych Skullgirls. Nie liczcie jednak na jakąś finezyjną prezentację - wybieramy rozdział, pojawia nam się mapka pojedynków, typujemy interesujące nas starcie, oglądamy przerywnik filmowy lub też czytamy statyczne dialogi i rozpoczynamy walkę. Większość pojedynków w tym trybie to starcia 3-na-3, gdzie w każdej chwili możemy przełączać się pomiędzy swoimi bohaterami, jednak co jakiś czas gra rzuca nam wyzwania niespodzianki, do których stanąć może tylko jedna z naszych postaci, a dopiero pod rozpoczęciu walki dowiadujemy się z kim przyjdzie nam walczyć.

Bardzo dużo, a momentami nawet za dużo, w tej grze elementów RPG. Za wygrane pojedynki nasi bohaterowie zdobywają punkty doświadczenia, dzięki którym awansują na kolejne poziomy oraz specjalne tokeny zdolności, zaś nam wpadają złote monetki. Tokeny i złoto możemy inwestować w ulepszanie cech naszego bohatera, a jeśli marzy się nam konkretniejsze dopakowanie postaci, to aktywuje się motyw karcianki. Zaraz, co?! W Skullgirls Mobile, co jakiś czas możemy otwierać skrzynki, z którym wypada złoto, kryształki oraz karty postaci. Jeśli trafi nam się jakiś nowy bohater to możemy go dodać do używanej aktualnie w walce ekipy. Ze skrzynek potrafią nam jednak wypadać również karty, które już mamy. Mając przykładowo sześć kart Peacock, możemy pięć z nich poświęcić, aby ta szósta dostała lepsze statystyki. Strasznie to wszystko jest tu pogmatwane i jeśli macie zamiar spędzić trochę czasu ze Skullgirls to koniecznie czytajcie wszystkie komunikaty na ekranie.

Ogromne wrażenie w Skullgirls robi oprawa graficzna. Ręcznie rysowane postacie to rzadkość w konsolowych czy pecetowych grach, a co dopiero na smartfonach. Grę testowałam na iPhonie 7 i nie tylko wyglądała przepięknie, ale i działała super płynnie. Modele postaci, tła, przeróżne efekty specjalne i animacja tego wszystkiego - rewelacja. Nie gorzej wypada też oprawa audio, chociaż z jakiegoś powodu przyjemniej mi się grało z włączoną w tle muzyką ze Street Fightera II (polecam, jest na wszystkich serwisach streamingowych!).

Gra idealna? Niestety nie. Znalazła się w tej beczce miodu łyżka dziegciu. Łyżka z wielkim napisem mikrotransakcje. Skullgirls pobierzecie ze Sklepu Google Play i Apple App Store zupełnie za darmo i przez pierwsze kilka walk będziecie się całkiem nieźle bawić. Niestety gra bardzo szybko zaczyna rzucać nam kłody pod nogi, w postaci zbyt silnych przeciwników, których pokonanie bez wydawania złotówek na szybsze ulepszanie naszych wojowników jest po prostu niemożliwe. Nie chodzi tu o skilla czy właściwie jego brak, ale o wyrachowanie twórców - jeśli w momencie, kiedy nasi bohaterowie mają naturalnie po 200 punktów, gra wystawia przeciwko nam ekipę kozakow po 300 punktów każdy, to z góry wiecie jaki będzie wynik takiego starcia. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w Skullgirls Mobile grało mi się tak dobrze, że chętnie bym zapłaciła 20-30 złotych za wersję premium pozbawioną jakichkolwiek zakupów wewnątrz.

Skullgirls to rewelacyjna i przepiękna bijatyka, która na pewno przypadnie do gustu fanom wymienionych wcześniej mobilnych Mortal Kombat X czy Injustice 2. Całość psują jedynie te nieszczęsne mikrotransakcje, które niby da się ominąć rozgrywając w kółko te same starcie, ale to na dłuższą metę strasznie monotonne zajęcie. Warto pobrać i zagrać, w końcu nic Was to nie kosztuje. Może macie na tyle dużo wolnego czasu albo kasy na koncie, aby bawić się z tym tytułem przez długie godziny.

Skullgirls

  • efekty graficzne
  • wciągająca rozgrywka
  • rysowane postacie
  • mikrotransakcje
  • dźwięki

Piękna bijatyka dla osób z dużą ilością wolnego czasu lub zasobnym portfelem.

Najnowsze
Lubisz nas?