InformacjeRecenzja - mobile

Frustrujące życie w postapokaliptycznym świecie - recenzja After the End: Forsaken Destiny

... Adam Berlik

After the End: Forsaken Destiny to świetnie zaprojektowana produkcja, którą na porażkę skazuje tragiczne sterowanie.

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że After the End: Forsaken Destiny jest zręcznościową grą logiczną adresowaną wyłącznie do posiadaczy urządzeń przenośnych z systemem operacyjnym Android lub iOS. Piszę o tym dlatego, że pewnie niewielu z Was słyszało o wyżej wymienionej produkcji. Z jednej strony szkoda, bo twórcy przygotowali ciekawie zaprojektowane lokacje i zagadki, ale całkowicie położyli sterowanie, przez co okazuje się, że recenzowany tytuł można polecić jedynie zagorzałym fanom gatunku.

Zgodnie z tym, co sugeruje nazwa, After the End: Forsaken Destiny przenosi nas do postapokaliptycznego świata, gdzie wcielamy się w postać, która podąża śladami swojego ojca. Historia jest szczątkowa, choć jej finał bardzo wymowny. To, co dzieje się pomiędzy, raczej musimy dopowiedzieć sobie sami. W tym aspekcie gra pozwala na dowolną interpretację, całkowicie skupiając się na rozgrywce.

After the End: Forsaken Destiny rozpoczyna się na pustyni, ale z czasem trafiamy do znacznie mroczniejszych lokacji. Niezależnie od tego, który poziom będziemy przechodzić, musimy liczyć się z koniecznością rozwiązania licznych zagadek środowiskowych. Musimy uważać, by nie wejść w kolce, aktywować rozmaite mechanizmy (w ten sposób modyfikujemy układ platform na danej planszy czy np. uruchamiany windę) oraz zbierać porozrzucane tu i ówdzie znajdźki (niektóre z nich pełnią funkcję żyć). Nieodłącznym elementem zabawy jest także walka z przeciwnikami (np. zwierzętami lub duchami), których możemy zwabić w pułapkę albo pokonać, rzucając w nich kamieniami.

Wszystkie poziomy w After the End: Forsaken Destiny są skomplikowane, nikt nie prowadzi nas za rękę, więc trzeba sporo pogłówkować, chcąc przejść dalej. Rozgrywka byłaby więc angażująca, gdyby nie fakt, że przez cztery godziny potrzebne na ukończenie kampanii, zmagamy się nie tyle z łamigłówkami, co z kiepsko zaprojektowanym sterowaniem. Poruszanie się bohaterem poprzez trzymanie kciuka na lewej stronie ekranie bywa męczące, tak samo zresztą jak przesuwanie palcem w celu zmiany położenia kamery.

After the End: Forsaken Destiny nie olśniewa pod względem oprawy graficznej. Dołączone zrzuty ekranowe pochodzą z Huawei Y6 II, na którym testowałem opisywaną produkcję. Gra nie jest brzydka, ale o wysokiej jakości tekstur można zapomnieć. Złego słowa nie można natomiast napisać o ścieżce dźwiękowej i odgłosach otoczenia, które budują świetny nastrój. Nie bez powodu autorzy zalecają rozgrywkę w słuchawkach.

Decydując się na zapoznanie z After the End: Forsaken Destiny należy również wziąć pod uwagę fakt, że produkcja w Google Play kosztuje 19,99 złotych. Nie jest to kwota wysoka, ale mogłaby być niższa, gdyż całość można ukończyć za jednym podejściem. Z drugiej strony nie jesteśmy skazani na żadne mikrotransakcje - płacimy raz i bawimy się (lub frustrujemy) od początku do końca.

After the End: Forsaken Destiny to gra kontrastów. Przemyślana pod względem konstrukcji poszczególnych lokacji i całkowicie odpychająca, jeśli weźmiemy pod uwagę sterowanie. Niezwykle klimatyczna, ale przy tym niekoniecznie ładna. W sam raz dla graczy, którzy uwielbiają łamigłówki, a zdążyli już ograć wszystkie tego typu produkcje. Pozostali mogą ją sobie raczej odpuścić.

After the End: Forsaken Destiny

  • ciekawie zaprojektowane poziomy
  • angażujące zagadki środowiskowe
  • klimatyczne lokacje
  • kiepskie sterowanie
  • wysoka cena w stosunku do czasu rozgrywki
  • jedynie poprawna grafika

Gra nie wnosi nic nowego do gatunku, a w dodatku odstrasza kiepskim sterowaniem. Szkoda, bo projekt lokacji i świetne zagadki do ogromne plusy tej produkcji

Najnowsze
Lubisz nas?