InformacjeRecenzja - konsole

Pięciobój hydraulika - recenzja Mario Sports Superstars

... Jakub Zagalski

Nintendo oferuje pięć sportów w cenie jednego. Warto się skusić na taką promocję?

Nie od dziś wiadomo, że Mario, Peach i reszta ferajny uwielbia sporty wszelkiej maści. Nintendo co jakiś czas przypomina sobie o ich zamiłowaniu do różnych dyscyplin, wypuszczając na rynek kolejną odsłonę Mario Golf, Mario Tennis czy zestawy pokroju Mario Sports Mix. Najnowsza gra tego typu sygnowana tytułem Mario Sports Superstars na 3DS-a to kompilacja pięciu dyscyplin, które przewijały się we wcześniejszych produkcjach z hydraulikami, księżniczkami i grzybami. Pojawia się więc pytanie, czy mając w swojej kolekcji na przykład Mario Tennis: Ultra Smash czy Mario Golf: World Tour jest sens sięgać po najnowszy zestaw „5 w 1”?

W pierwszej kolejności niech przemówią liczby: Mario Sports Superstars to pięć dyscyplin (tenis, golf, piłka nożna, jeździectwo, baseball), szesnaście grywalnych postaci plus dwie ukryte, kilka wariantów gry dla jednej osoby i multiplayer dla 2-6 graczy (w zależności od dyscypliny) lokalnie lub po sieci. Niestety bez opcji Download Play, kiedy do gry wieloosobowej wystarczy jeden egzemplarz Mario Sports Superstars.

Wizja sportowej gry „5 w 1” brzmi całkiem sensownie i interesującą, szczególnie, że w Mario Sports Superstars nie mamy do czynienia ze zestawem minigierek. Z drugiej strony, poszczególnym dyscyplinom sporo brakuje do pełnoprawnych produkcji, które można by sprzedawać oddzielnie niczym kolejną odsłonę Mario Tennis czy Golf. Krótko mówiąc, duet developerski Bandai Namco/Camelot Software Planning (ta druga ekipa odpowiada za golfa i tenisa) próbował znaleźć złoty środek między rozbudowanymi grami a zbytnim uproszczeniem poszczególnych dyscyplin. Nie do końca się to udało.

Dobrym przykładem niewłaściwego rozplanowania jest piłka nożna, która stoi okrakiem między „realizmem” znanym z serii FIFA/PES a arcade'owym klimatem Super Mario Strikers. Mamy więc dwie 11-osobowe drużyny złożone z maskotek Nintendo, które biegają po boisku i wykonują super strzały, ale muszą również uważać na auty i rzuty rożne, które z miejsca przekreślają stale dynamiczną, widowiskową grę, kładąc większy nacisk na techniczne podania i atak pozycyjny. Zupełnie do mnie nie przemówił taki styl i z chęcią wróciłbym do tego, co reprezentował znany i lubiany Super Mario Strikers z Wii.

Tenis i golf to w gruncie rzeczy okrojone wersje samodzielnych gier tego typu, więc jeśli graliście kiedyś w Mario Tennis Open czy Mario Golf: World Tour, to odnajdziecie się tu bez problemu. Praktycznie wszystkie wcześniejsze mechanizmy i rodzaje zagrań (np. Chance Shots, Jump Shots) zostały przeniesione do Mario Sports Superstars, niemniej jednak golf i tenis w tym wydaniu to ubożsi krewni wcześniejszych gier. Jeżeli w wasze ręce trafi recenzowana kompilacja i spodoba wam się bieganie po korcie/zaliczanie dołków, to koniecznie dokupcie sobie wspomniane wcześniej gry. W drugą stronę nie ma to większego sensu, bo Mario Sports Superstars niczym was w tym temacie nie zaskoczy.

Moja przygoda z konsolowym baseballem zaczęła się od odbijania piksela (piłki) za pomocą dwóch pikseli (kija) na Pegasusie (oczywiście na kultowej składance „168 in 1”), później był jeszcze baseball w Wii Sports, więc byłem ogromnie ciekaw, jak tę dyscyplinę przedstawią twórcy 3DS-owej kompilacji sportowej. Tutejszy baseball ma sporo wariantów rzucania/odbijania piłki, a zwycięstwo nie zależy od przypadkowego wciskania, czego się da. Już na najniższym poziomie trudności celne odbicie to nie lada wyzwanie, gdy musimy obserwować ruchy miotacza, zmieniać ustawienie pałkarza i pozycję kija.

Na koniec zostawiłem najbardziej egzotyczną dyscyplinę, która miała już swoje pięć minut w sportowym świecie Mario (vide Mario & Sonic at the Rio 2016 Olympic Games). Mowa o jeździectwie, które w Mario Sports Superstars przybrało charakter wyścigów konnych z przeszkodami. Na starcie staje sześciu zawodników i ich rumaków, którzy przed dotarciem do mety muszą przeskakiwać przeszkody, wbiegać na platformy z dopalaczem, zbierać kulki napełniające boosta i jedzenie, które odnawia wytrzymałość konia. Po pierwszym wyścigu ta dyscyplina skojarzyła mi się z wolnym i monotonnym spin-offem Mario Kart. Bo choć odpalanie boosta daje niezłego kopa, to w wyścigach konnych liczy się przede wszystkim taktyka, a nie umiejętności. Poszczególne konie różnią się zwrotnością czy przyspieszeniem, przez co każdym steruje się trochę inaczej, jednak kluczem do zwycięstwa jest tutaj umiejętne lawirowanie między przeszkodami i zarządzanie paskiem staminy – jeżeli przesadzimy z galopem, a nie złapiemy po drodze żadnego jedzenia, to bardzo łatwo o stratę pozycji.

Mario Sports Superstars graficznie i dźwiękowo prezentuje bardzo wysoki poziom (jest opcja 3D). Od strony technicznej nie można się do niczego przyczepić. Problem z tym zestawem pojawia się w momencie, gdy mamy na półce wcześniejsze sportowe gry spod znaku Mario. Golf i tenis, choć bardzo grywalne, są okrojonymi wersjami wspomnianych wcześniej produkcji. Piłka nożna to dziwaczny mariaż symulatora z arcade'ówką, baseball znudził mnie w połowie meczu, a kiedy myślę o wyścigach konnych, zdecydowanie wolę wskoczyć do mojego gokarta. Twórcy włożyli mnóstwo roboty w całą otoczkę (statystyki postaci, stajnia, opiekowanie się końmi, odkrywanie dodatkowych akcesoriów, kolekcjonowanie specjalnych kart), jednak żaden z tych elementów nie zachęcił mnie do dłuższego kontaktu z Mario Sports Superstars. Rzemieślnicza robota, w której zabrakło serca.

Nintendo DSMario Sports Superstars (3DS)

  • Golf i tenis
  • oprawa audiowizualna
  • sporo się dzieje poza głównymi trybami
  • Okrojone wersje poprzednich gier
  • piłka nożna bez wyrazu
  • konie przegrywają z gokartami

Dobra promocja dla graczy, którzy nie mieli styczności z Mario Golf/Tennis/Strikers

Najnowsze
Lubisz nas?