InformacjeRecenzja - PC

Halo, policja? Proszę przyjechać na facebooka, czyli recenzja 911 Operator

... Paweł Pochowski

Czy telefon może służyć do ratowania ludzkich żyć? 911 Operator udowadnia, że owszem, a produkcja dodatkowo bawi i uczy w bardzo wciągający sposób.

Praca na słuchawkach wcale nie musi oznaczać sprzedawania garnków biednym babciom ani wciskania dodatkowych usług posiadaczom bankowych kont. Przecież taki operator telefonu alarmowego pełni niezwykle ważną rolę – jest człowiekiem pierwszego kontaktu dla wszystkich, którzy znaleźli się w kryzysowej sytuacji i potrzebują pomocy. Naturalnie czasem jest to przypadek mniejszego kalibru, bo są ludzie, wedle których kota trzeba ściągać z drzewa w asyście straży pożarnej albo nawet dwóch i to najlepiej z policyjną obstawą. Ale już rozboje, pobicia, przemoc domowa, zagrożenie gwałtem, wypadki i pożary to sytuacje, w których ludzie najczęściej nie poradzą sobie sami. Jeżeli zastanawialiście się kiedykolwiek, jak to jest z trwogą odbierać każdy kolejny telefon – 911 Operator pozwoli Wam przekonać się o tym na własnej skórze.

Rozgrywka przede wszystkim ujmuje prostotą i przystępnością, choć bez lenistwa ze strony twórców. Oto jedynym ekranem, który oglądamy przez całą rozgrywkę jest mapa miasta z zaznaczonymi na niej zagrożeniami oraz jednostkami, które mamy do dyspozycji. Odbieramy telefony, wypytujemy o przyczyny problemów, adres i wszelkie niezbędne szczegóły, a następnie wysyłamy na miejsce odpowiednie służby. Proste? W tym momencie tak, jednak robi się niezwykle skomplikowane, gdy w tym samym czasie do ugaszenia są dwa pożary, złodziej ucieka właśnie z miasta kradzionym samochodem, policjanci zostali zaatakowani podczas domowej interwencji, a dodatkowo brakuje karetki, aby odwieść rannego z wypadku do szpitala – bo jedna ratuje człowieka pobitego w bójce, a następna śpieszy właśnie pomóc nieszczęśnikowi, który zatruł się grzybkami podczas lunchu. Choć to tylko prosta gra, w takich momentach naprawdę musimy się nagłówkować w jaki sposób to wszystko załatwić, by jakoś to wszystko ogarnąć. Okazuje się wtedy, że zwichnięta noga być może będzie musiała obyć się bez interwencji, ale przynajmniej wiadomo, że nikt od tego nie zginie.

Bardzo ciekawym twistem podczas rozgrywki jest możliwość bawienia się na mapie praktycznie dowolnego miasta na świecie – te pobierane są z serwisu OpenStreetMap, jeżeli więc tylko dana miejscowość dostępna jest w sieci, będziecie mogli pobrać ją na swój dysk, a następnie rozpocząć zabawę uwzględniającą m.in. prawdziwe nazwy ulic. Wysłanie radiowozu do sąsiadów w swojej rodzinnej miejscowości ma jakiś dodatkowy wymiar, wierzcie, choć nie da się ukryć, że zabawa zdecydowanie najlepsza jest w większych metropoliach pokroju Barcelony, Londynu czy Nowego Jorku. Tam do dyspozycji mamy więcej sprzętu, często uwzględniając już helikoptery policyjne czy medyczne. Rośnie także liczba i częstotliwość zgłoszeń, choć nie zawsze jest to regułą. Losowość bardzo dobrze wpływa na replayability sprawiając, że dyżur jednego dnia obfituje w dramatyczne sytuacje, a drugiego pozwala na spokojniejsze złapanie oddechu.

Całość ma dodatkowo wymiar edukacyjny – ekrany wczytywania prezentują zestaw przydatnych informacji dotyczących prawidłowego zachowania się w najróżniejszych sytuacjach, a dodatkowo rozmawiając z osobami w potrzebie czasem mamy możliwość nie tyle wysłania do nich jednostki, co udzielenia doraźnej pomocy dyktując doradzając, co mają zrobić. I lepiej nie być wtedy złym doradcą doprowadzając do rozprzestrzenienia małego ognia na całe mieszkanie po próbie ugaszenia go w nieadekwatny do sytuacji sposób. Jednocześnie podczas zabawy cały czas czekałem na sytuacje, które będą wymagały dokładnego przypomnienia sobie z głowy liczby uciśnięć czy wdechów podczas resuscytacji lub kierowania w sytuacjach zagrażających życiu w ten czy inny sposób. Wiecie, coś w stylu "proszę położyć poszkodowanego w pozycji bezpiecznej, a następnie..." - ale na takie się nie natknąłem.

Nie jest też tak, że z 911 Operator wszystko jest w jak najlepszym porządku. W grze zdarzają się bowiem dziwne bugi – czasem teoretycznie dobre zachowanie jest na koniec kwalifikowane jako błąd, co wkurza o tyle, że niesie z sobą negatywne finansowe konsekwencje przy podsumowaniu. Szkoda też, że twórcy nie zdecydowali się na wprowadzenie do bazy gry lokalnych imion i nazwisk – bo w efekcie wysyłamy na ulicę Słoneczną w Warszawie karetkę, która ma pomóc "Johnowi Doe" i realizm zabawy dostaje właśnie lekko w łeb. Pojazdy służb ratowniczych często ślimaczą się zamiast naprawdę "grzać" komuś na pomoc, a dodatkowo często wybierają bezsensownie długą drogę do celu. A jak gra uprze się, że daną drogą przejechać się nie da - nic na to nie poradzicie.

Dodatkowo dość dziwne wydaje mi się wciśnięcie do rozgrywki aspektu ekonomicznego. W końcu służby ratownicze to nie prywatne przedsiębiorstwo, nikt ich nie zamknie jeżeli na koniec miesiąca czy roku nie przyniosą dochodu, zresztą one w ogóle nie mają zarabiać pieniędzy. Ich celem jest ratowanie życia i pomoc ludziom w codziennych, trudnych sytuacjach – czy mowa o człowieku, który zasłabł na ulicy czy bandzie pijaków terroryzujących spokojne osiedle. Przecież nikt nie zamyka komisariatów, jeżeli na koncie komendy znajdzie się pod koniec roku ujemna suma, a i odwrotnie – rozsądne dysponowanie budżetem wcale nie wpływa na to czy policjanci będą mogli kupić sobie nowy radiowóz czy dodatkową kamizelkę kuloodporną. Jednocześnie zdaję sobie sprawy, że bez tego elementu część graczy mogłaby poczuć się znużona i to pewnie stąd deweloperzy zdecydowali się na to zniekształcenie rzeczywistości.

Rosnąca wykładniczo liczba wydawanych na rynku gier zmusza deweloperów do wytężenia szarych komórek i poszukiwania ciekawych nisz. Jeszcze kilka lat temu wystarczyło zrobić dobrą przygodówkę czy prostą strzelankę i nie spartaczyć roboty, by mieć szansę na sukces. Dziś w miesiąc ukazuje się tyle gier, ile w poprzedniej dekadzie wychodziło w ciągu roku. Oznacza to zaostrzenie rywalizacji, ale jest też szansą na to, że twórcy szukając nowych możliwości wpadną na tak ciekawe pomysły jak deweloperzy z Jutsu Games opracowując 911 Operator.

Jest to produkcja bardzo ciekawa i wciągająca, choć na dłuższą metę wdziera się do niej trochę powtarzalności, a pewne uproszczenia stają się coraz bardziej widoczne. Mam nadzieję, że posłuży za bazę do dalszej rozbudowy – z całą pewnością zabawa skorzystałaby z większej liczby pojazdów, dodatkowych misji w trybie kariery, polskich dialogów czy imion oraz nazwisk zaczerpniętych z poszczególnych języków w danym kraju. Fajnie byłoby też, gdyby pomiędzy misjami w Poznaniu a Los Angeles istniały większe różnice – o ile strzelaniny w LA pewnie są normalnością, o tyle w naszym kraju bardziej spodziewałbym się chuligańskich rozrób. Ale to już pewnie pobożne życzenia względem niezależnej, debiutanckiej produkcji, która powstała z dotacją od graczy zaledwie w wysokości 40 tysięcy dolarów i to do tego kanadyjskich. Trzymam jednak kciuki za to, by podobne rozwiązania znalazły się albo w dlc, albo w kontynuacji, na którą gra z całą pewnością zasługuje.

PC911 Operator

  • wciągająca rozgrywka
  • wartość edukacyjna
  • ciekawe scenariusze rozmów
  • ogromna liczba obsługiwanych map
  • odpala nawet na słabym PC
  • czasem nieźle podkręca puls
  • na dłuższą metę wkrada się monotonia
  • pojazdy czasem nie jadą tam gdzie chcemy
  • błędy i pomniejsze bugi

Odbieranie połączeń alarmowych bywa naprawdę emocjonujące

Najnowsze
Lubisz nas?