InformacjeZapowiedź - konsole

Gamescom 2016: Watch Dogs 2 - wrażenia z pokazu

... Katarzyna Dąbkowska

Będzie trochę ładniej, trochę lepiej i trochę więcej.

Podczas tegorocznych targów gamescom mieliśmy okazję zagrać w drugą odsłonę Watch Dogs. Wszystko wskazuje na to, że możemy spodziewać się lepszej i ładniejszej „jedynki” z nieco odchudzoną dawką ckliwych historii.

Co do historii - jeśli graliście w pierwszą odsłonę Watch Dogs, to z pewnością pamiętacie, że główny bohater szuka zemsty na odpowiedzialnych za śmierć jego siostrzenicy. To bardzo mocna opowieść i raczej gryzła się chociażby z lekkimi żartami w postaci rozmów telefonicznych przechodniów czy humorystycznych informacji zawartych w ich profilach. Zapytałam więc twórców, czy Watch Dogs 2 zaserwuje nam podobną historię. Dowiedziałam się, że klimat „dwójki” będzie lżejszy, bohaterowie bardziej wyluzowani, co, moim zdaniem, pasuje do tego typu gry znacznie bardziej niż opowieść rodem z Heavy Rain. Nie zabraknie jednak kilku poważnych tematów, ale całość będzie opierała się bardziej na buncie bohaterów niż na chęci zemsty.

Na początek twórcy zaprezentowali kilka opcji związanych z nowymi hakerskimi sztuczkami. Nasz bohater ma tym razem do swojej dyspozycji nie tylko smartfona, ale również laptopa, mały, dwukołowy pojazd i niewielkiego drona. Nie są one jednak niewidzialne, więc warto omijać jednak czujny wzrok strażników. Oba sprzęty pewnie kojarzycie z fragmentów rozgrywki, które ukazały się chociażby podczas targów E3. Pomogą nam one przede wszystkim w rekonesansie oraz w hakowaniu pobliskich urządzeń, do których nie mamy dostępu.

Ze wspomnianych „sztuczek” z pewnością warto wymienić możliwość zhakowania samochodu tak, by ten nagle się uruchomił i z impetem uderzył w stojącą przed nim przeszkodę lub nagle skręcił w inną stronę. Będzie także możliwość zaprogramowania pułapek tak, by te wybuchały wtedy, gdy ktoś będzie obok nich przechodził. Ogólnie ma być tak, jak w poprzedniej części. Będziemy mogli zatem załatwić część przeciwników jeszcze przed rzuceniem się w ogień walki. Przygotujcie się jednak na większy zestaw opcji.

Bogato wygląda również szafa bohatera. Nie skupia się wyłącznie na określonym wyglądzie postaci, jak to było w przypadku pierwszej odsłony gry, ale pozwala nam na przebieranie w stylach. Twórcy celują tutaj jednak w bardziej młodzieżowe klimaty. Są też pewne ograniczenia, więc nie spodziewajcie się tutaj szafy rodem z The Sims. Marcus nie może przykładowo... zdjąć czapki. Bohater jest trochę przekoloryzowany, jednak ostatecznie wygląda lepiej niż jego, przystrojony w okulary z ekranami LCD, kolega po fachu.

Po założeniu odpowiedniego na tę okazję wdzianka, można było w końcu udać się na misję. Podobnie jak w pierwszej części gry i tutaj możemy badać teren hakując multum urządzeń elektrycznych w okolicy. Jak już wspomniałam, będzie tu więcej opcji rozpraszania przeciwników czy ich eliminacji bez konieczności użycia siły. Można, oczywiście, ograniczyć hakowanie do niezbędnego minimum, chwycić za giwerę i zrobić rozwałkę w stylu Call of Duty, jednak Marcus nie jest uzbrojony po zęby i wystarczą jeden czy dwa strzały, by zaczynać misję od początku. Zatem łatwiej jest chwycić jednak za laptopa i pozbawić przeciwnika życia. Tutaj uwaga dla wszystkich miłośników zwierzaków - można będzie zabić psa, ewentualnie popieścić go nieco prądem.

Ciekawie zapowiada się tryb kooperacji. Możemy się umówić ze znajomym, ładnie (czy też wulgarnie, jak kto woli) się przywitać i wyruszyć z kompanem na misję. W moim wypadku kamratem był Josh ukryty za ekranem naprzeciw mojego stanowiska. Muszę przyznać, że tryb kooperacji to naprawdę fajna zabawa. Zapewnia intensywną rozgrywkę i dużo dobrej akcji.

Ale to nie koniec gry z kompanami. Możemy też zagrać w czwórkę w trybie wieloosobowym. Wystarczy, że narobimy porządnego zamieszania albo włączymy taką misję z pomocą naszego smartfona. Bounty Hunter polega na ściganiu lub też byciu ściganym. Zasady są proste - jeden z graczy wciela się w tego ściganego, pozostała trójka - w ścigających. Każdy z użytkowników może dowolnie hakować pobliskie urządzenia i każdy stara się też znaleźć i unieszkodliwić przeciwnika jak najszybciej, tak więc rozgrywane pojedynki są szybkie, intensywne i dostarczają sporo wrażeń. Tyle, że wrzaski zwycięskich drużyn niosły się na pół hali.

Watch Dogs 2 może przypaść do gustu wszystkim tym, którzy zawiedli się na jedynce. Owszem, szykuje nam się nieco podkręcony klimat, bo najwyraźniej Ubisoft lubi skakać od dojrzałych tematów po młodzieżowy styl, jednak pokazy te tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że „dwójka” wniesie sporo świeżości, którym warto będzie poświęcić uwagę.

Najnowsze
Lubisz nas?