InformacjeRecenzja - mobile

Marvel Avengers Academy - recenzja

... Katarzyna Dąbkowska

Wychowanie nastolatków nie jest ani proste, ani tanie.

Superbohaterowie i superzłoczyńcy też kiedyś byli młodzi, piękni i niedoświadczeni. A żeby wyćwiczyć supermoce musieli, jak zresztą wszyscy nastolatkowie, chodzić do szkoły. I na tym właśnie skupia się Marvel Avengers Academy. Czy komiksowy gigant nie popełnił wielkiego błędu inwestując w grę, w której mocarni nadludzie stają się pryszczatymi szczawikami obsesyjnie zainteresowani swoimi smartfonami i imprezowaniem?

Przyznajmy szczerze - ta gra nie mogła się udać. Miałam szczerą nadzieję, że TinyCo zostawi chociaż szczątki szacunku do komiksów czy nawet filmów z uniwersum Marvela, jednak się przeliczyłam. Historia jest tutaj bardzo trywialna - ot, mamy grupkę nastolatków, którzy trafiają do specjalnej akademii dla superbohaterów, czy też superzłoczyńców, jeśli liczyć, że w szkolnych "ławkach" zasiada chociażby Loki. Nie spodziewajcie się jednak głębokiej fabuły. Szkoła tak naprawdę szkołą nie jest i w żadnym wypadku szkoły nie przypomina. Nie mamy tutaj do czynienia z kawałkiem tablicy. Ba! Placówka idealnie nadaje się dla każdego rozwydrzonego i zapatrzonego w siebie nastolatka - nie ma tu nikogo, kto by ten grajdołek jakkolwiek ogarniał. Oczywiście, prócz "boskiej" ręki gracza, który decyduje, co następnie ma zrobić wybrany przez niego bohater. I nawet można uznać, że jesteśmy tutaj dyrektorem, gdyby do zadań nie należało między innymi planowanie unicestwienia wszechświata czy też uchlewanie się przy barze i robienie scen znajomym. Misje w grze pozostawiają wiele do życzenia. Rozumiem, że TinyCo chciało podkreślić młodość bohaterów, jednak niektóre zadania, takie jak uporczywe robienie sobie selfie, planowanie imprezek czy złych uczynków niespecjalnie wpisywały się w edukacyjną funkcję placówki i pozostawiały po sobie niesmak. Na szczęście w czasie żenujących prób zrobienia sobie fotki różowym smartfonikiem mogliśmy grę wyłączyć i pozwolić na to, by zadanie zrobiło się samo.

Jeśli chcecie polubić Marvel Avengers Academy, zapomnijcie o wszystkich znanych Wam historiach swoich ulubionych bohaterów. Dlaczego? Jako przykład mogę tutaj podać młodego, przystojnego, nastoletniego Tony'ego Starka, znanego światu bardziej jako Iron Man. Oczywiście, oryginalna historia stanowi, że superbohaterem Stark stał się dawno po okresie dojrzewania, jednak kto by tam zwracał uwagę na legendę, prawda?

Rozgrywka w grze jest niezwykle prosta do opanowanie - mamy tutaj do czynienia z prostymi zadaniami. Nie wszystkie możemy wykonać od razu. W grze dostępna jest specjalna tablica, na której wywieszane są kolejne questy. Niektóre nasi bohaterowie wykonują samodzielnie, inne natomiast w parach. Niestety, gracz nie bierze w nich udziału. Jedyne, na co ma wpływ, to wybranie odpowiedniego dla bohatera zadania, następnie oczekiwanie, jak ten je wykona i zebrania "plonów". I miałoby to sens, gdyby wykonywane misje zgrywałyby się ze sobą w czasie i nie trwały wieczność. Początkowo mamy tutaj do czynienia z zadaniami trwającymi nie więcej niż 3 minuty, z biegiem rozgrywki czas wykonywania poszczególnych misji znacznie się wydłuża. Co więcej, bywa i tak, że do trzech zadań widniejących na tablicy potrzebujemy Iron Mana, a ten, choć jest superbohaterem, rozmnożyć się nie może - pozostaje nam zatem czekać, aż skończy zadanie. Reszta ekipy krąży gdzieś bez celu po kampusie. Oczywiście, podczas wypatrywania kolejnego questa na tablicy można przypisać zadanie z dostępnej dla każdej postaci listy. Prawda jest jednak taka, że nie otrzymujemy za to dodatkowo pieniędzy, więc w sumie jest to mało opłacalne. Bywają też zadania specjalne, do których należy osobno wytrenować bohaterów. Te jednak są niezwykle mozolne w wykonywaniu. Wytrenowanie jednej umiejętności u jednej postaci może trwać nawet 4 godziny, a przy 5 punktach do zdobycia staje się to mozolną harówką.

I tutaj zbliżyliśmy się niebezpiecznie do najmniej przyjemnego z punktów - mikrotransakcji. Mam wrażenie, że TinyCo nie zna pojęcia umiaru. Płacimy tutaj absolutnie za wszystko, co powoduje, że do gry po prostu niechętnie się wraca. Z moich obliczeń wynika, że po krótkim zaprezentowaniu zasad funkcjonowania rozgrywki gra zaczyna pokazywać, do czego tak naprawdę została stworzona - do wyciągania pieniędzy od użytkownika. Na rozgrywce spędzamy średnio od 15 do 30 sekund, żeby później zostać wyrzuconym na 15 min do kilku godzin. Jeśli zatem potrzebujecie gry do grania, Marvel Avengers Academy absolutnie się do tego nie nadaje. Chyba że macie głębokie kieszenie wypełnione po brzegi pieniędzmi. Płacimy tutaj za odblokowanie postaci, za nowe budynki, stroje dla bohaterów, itd., itp. Wprawdzie część rzeczy można kupić za walutę zdobywaną w grze jednak takie pieniądze zdobywa się bardzo powoli, więc bardziej opłaca się sięgnąć do kieszeni niż zbierać kolejne 2 dni na piękne wdzianko dla Lokiego.

Jedynym plusem jest tutaj ładna, kreskówkowa oprawa graficzna. Stworzeni bohaterowie prezentują się nienagannie, tak jak otaczający ich świat. Dopracowano tutaj każdy szczegół, łącznie z poszczególnymi elementami stroju czy wyposażenia, a nawet budynków. Dźwięki w grze również nie są irytujące, a zdania wypowiedziane przez bohaterów faktycznie brzmią, jakby wychodziły z ust rozwydrzonych nastolatków.

Marvel Avengers Academy jest ładnie opakowanym produktem z wielką kasą fiskalną w środku. Oprócz urodziwych facjat superbohaterów nie było ani jednej rzeczy, która mogłaby mnie w tej grze zainteresować. Z chęcią zrobię miejsce dla bardziej wartościowej produkcji wciskając "Usuń" na ekranie mojego smartfona. Ta gra nie nadaje się nawet na krótkie posiedzenie w toalecie.

MARVEL Avengers Academy

  • ładna oprawa graficzna
  • męczące mikrotransakcje
  • mało przemyślane zadania
  • za mało grania, za dużo czekania
  • marny wątek fabularny

Nie nadaje się nawet na krótkie posiedzenie w toalecie.

Ojoj, nie jesteś zalogowan(a)y. O_O' Aby dodać komentarz Zaloguj się w serwisie
Najnowsze
Lubisz nas?