InformacjeTydzień z

Lara Croft: ewolucja wizerunku

... Kamil Ostrowski

Gdyby pierwszy Tomb Raider był osobą, mógłby już legalnie napić się piwa, a gdyby Lara Croft starzała się z kolejnymi grami, pewnie byłaby już mamą.

Tomb Raider to jedna z najbardziej znanych serii gier wszechczasów, a jej bohaterka jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w pop-kulturze w ogóle. Trudno w to uwierzyć, ale słynna pani archeolog jest z nami już niemalże dwadzieścia lat. Dajecie wiarę? Chociażby z tego powodu warto przyjrzeć się tej heroinie bliżej i zwrócić uwagę na ewolucję jaka dokonała się na przestrzeni tego długiego czasu. Bo właśnie dzięki zmianom wciąż udaje jej się przyciągać do siebie szerokie grono graczy.

W pierwszych Tomb Raiderach położono podwaliny pod postać Lary Croft, które do dzisiaj są pewnego rodzaju "bazą", modyfikowaną na potrzeby kolejnych gier. Z czasem coraz mocniej modyfikowaną, ale do tego jeszcze dojdziemy. Co charakteryzuje słynną panią archeolog?

Nieodłącznymi atrybutami Lary Croft stały się: związane, długie włosy, koszulka na ramiączkach, uwieszone u pasa dwie kabury, krótkie spodenki, wysokie buty górskie. Nic skomplikowanego, a jednak tworzy zapadający w pamięć obraz - kobita raczej wysportowana, z jednej strony sprawiająca wrażenie, że jest gotowa na niebezpieczną wyprawę, a z drugiej strony. nie sposób odnieść wrażenie, że jest to kreacja raczej umowna. Krótkie spodnie do badania ruin? Litości. Niemniej, pewna prostota i przesada w projektowaniu postaci sprawiła, że Lara Croft stała się wdzięcznym tematem dla cosplayerek, co z czasem przyniosło marce spory pożytek.

Pewnie już wszyscy słyszeliście wielokrotnie powtarzaną anegdotę o tym, skąd wzięła się żeńska postać w Tomb Raiderze. Jednemu z grafików przesunął się kursor i nagle okazało się, że model zyskał biust i tak już zostało. Przesunął się solidnie, bo od zarania dziejów Lara Croft ma czym oddychać - momentami podnosiły się nawet głosy, że jest to idiotycznie nierealistyczne. Jeżeli jednak przyjrzymy się dokładniej modelowi pierwszej Lary, to zorientujemy się, że to nie piersi są problemem, a. przesadnie wąska talia. Przez to właśnie ciężko nie odnieść wrażenia, że pani archeolog powinna się złamać przy wykonywaniu co bardziej skomplikowanych akrobacji.

Od 1996 roku, aż do wczesnych lat dwutysięcznych wizerunek Lary Croft pozostawał w gruncie rzeczy niezmieniony. Zwiększano ilość poligonów, dzięki czemu bohaterka przechodziła powoli z kanciastości w krągłości, czasami nieco powiększano dekolt czy zmieniano odcień jej ubrań, ale w gruncie rzeczy zmiany były kosmetyczne. Rewolucja przyszła w 2001 roku, wraz z premierą filmu Lara Croft: Tomb Raider w którym główną rolę grała Angelina Jolie (może przypadkiem ją kojarzycie)?

Pojawienie się pani archeolog na dużym ekranie rozpoczęło nową erę. Kreacja stworzona przez Angelinę Jolie była dosyć ciekawa - Lara dostała nieco głębi, została też zaprezentowana jako wręcz pyskata - mniej przypominała laleczkę, a bardziej prawdziwą osobę, nawet jeżeli niezbyt sympatyczną. Osobę, która sprawia wrażenie jakby miała ochotę kopnąć każdego napotkanego faceta między nogi. Inna sprawa, że jej przygody zyskały nieco mrocznawy pierwiastek, w związku z czym Lara musiała stać się twarda. I była, co zresztą znalazło odzwierciedlenie w jej wyglądzie - w filmie próżno było szukać absurdalnego eksponowania dekoltu znanego z wczesnych Tomb Raiderów. Twórcy gier poszli tym samem tropem, w związku z czym w Tomb Raider: The Angel of Darkness z 2003 roku Lara przebrała się w czarny top, a na jej twarzy pojawił się ostrzejszy makijaż. Pani archeolog zresztą wyglądała na nieco starszą, bo kreowaną na kobietę po trzydziestce.

Twórcy gier odpowiedzialni za Larę zmienili wszakże kierunek w Lara Croft Tomb Raider: Legend z 2006 roku. Bohaterkę odmłodzono, a jej wizerunek stał się "lżejszy" - czerń zmieniono na brązy, które pasowały zresztą do jej rozjaśnionych włosów. Po raz pierwszy w historii pani archeolog pozwoliła sobie na to, by je rozpuścić. Ten wizerunek nie pozostał jednak z graczami na zbyt długo - w Lara Croft Tomb Raider: Underworld główna bohaterka wyglądała jakby była efektem kompromisu pomiędzy zwolennikami "nowej Lary" i wizerunku kojarzonego z Angeliną Jolie. Te ciągłe eksperymenty nie wyszły postaci na dobre, w efekcie czego przez długie pięć lat nie pojawiła się kolejna gra z serii (za wyjątkiem przyzwoitego spin-offa z widokiem z góry - więcej w ramce). Jak widać w tamtych czasach miotano się również w kwestii nazewnictwa - w tytule starano się zawrzeć imię i nazwisko bohaterki, wykorzystując fakt, że Lara Croft stała się marką samą w sobie. Ciężko było nie odnieść wrażenia, że właściciel praw do marki - Eidos, próbuje poprawić swoje wyniki finansowe.

Lara Croft and the Guardian of Light i Lara Croft and the Temple of Osiris to dwa, bardzo udane spin-offy głównej serii przeznaczone do dystrybucji cyfrowej. Co ciekawe, w obydwu przypadkach twórcy wyraźnie nawiązują do wizerunku Lary z lat dziewięćdziesiątych - nosi ona koszulkę w błękitnym, nie widzianym od dawna kolorze, dużą część gry spędzamy też z dwoma pistoletami - znakiem rozpoznawczym "wczesnej" Lary.

Po przejęciu Eidosu przez Square-Enix nowy właściciel praw do marki zdecydował się na odważny ruch. Seria została przemodelowana, a wizerunek Lary Croft zupełnie odmieniony. Młoda pani archeolog przestała być maszynką do robienia podwójnych salt i innych kosmicznych akrobacji. Stała się postacią z krwi i kości, która czuje strach, głód, chłód, zmęczenie i wątpliwości. Niejako przy okazji heroinę odmłodzono. Mało tego, zrezygnowano z kultowych krótkich spodenek i podwójnych pistoletów. Znakiem rozpoznawczym bohaterki po "reworku" stał się łuk. Lara zachowała klasyczne rysy twarzy i upodobanie do bezrękawników, ale poza tym kreacja postaci była podporządkowana realizmowi.

Podobnie jest kreowana Lara Croft w najnowszej części - Rise of the Tomb Raider. Co prawda bohaterka okrzepła już nieco (kto by nie okrzepł po wydarzeniach podobnych do tych z ostatniej części serii), nie jest tak bezbronna i niewinna jak w poprzedniej odsłonie, ale zaskoczona wciąż krzyczy, uderzona zwija się z bólu, a zmęczona sapie i z trudem łapie oddech. Pewnie nie miałaby szans z maszyną do eksploracji jaskiń z pierwszych Tomb Raiderów, ani z zawadiacką Angeliną Jolie znaną z filmów, ale zdecydowanie najlepiej radzi sobie w roli protagonistki, z którą idzie się naprawdę zżyć. Paradoksalnie wymagając więcej od gier, chcemy, żeby ich bohaterowie byli w większym stopniu ograniczeni realizmem. W ostateczności możemy się zadowolić wrażeniem ograniczenia realizmem. Tak czy siak, nowa Lara to dokładnie taka Lara, jakiej potrzebują nasze czasy. Kto jednak wie gdzie serię zaprowadzi przyszłość? Jedno jest pewne - niektóre marki są zbyt wielkie, żeby pozwolić im zniknąć. Można być pewnym, że Tomb Raider zostanie z nami na długo, a wraz z tą serią słynna pani archeolog.

Niedzielne spotkania z Larą Croft są efektem wspólnej akcji marketingowej gram.pl i Microsoft

Kup Rise of the Tomb Raider w sklepie gram.pl

Ojoj, nie jesteś zalogowan(a)y. O_O' Aby dodać komentarz Zaloguj się w serwisie
Najnowsze
Lubisz nas?