InformacjeFelieton

Gram przez lata - Zaix

... Paweł Pochowski

10-lecie Gramu to idealny moment na wspomnienia, przemyślenia, życzenia i podziękowania. Dziś postanowiłem połączyć wszystkie te elementy w całość.

Gram.pl strzeliło dziesięć lat. To kawał czasu. Czasu, który inaczej biegnie dla każdego z nas, a także i przedmiotów w naszym otoczeniu. Pecet po trzech latach jest raczej do wymiany, szczególnie, jeżeli chcecie uruchamiać na nim najnowsze produkcje w najwyższych detalach. Większość gier jest już zapomniana - bronią się tylko najlepsze. W Niemczech samochód po dekadzie od zakupu wywożony jest na złom lub za wschodnią granicę, jako pojazd w idealnym stanie, używany tylko przez niepalącą kobietę, która co niedzielę jeździła nim do kościoła (cóż za religijny kraj, swoją drogą). Człowiek po dziesięciu latach od narodzin jest w połowie swojej podstawowej edukacji i znajduje się akurat w całkiem ciekawym okresie swojego życia - coraz więcej możliwości przed nim, jednocześnie cały czas asekurują go rodzice, ucząc samodzielności. Nasz serwis także musiał uczyć się samodzielności, o czym wspomniał Lucas w swoim felietonie przywołującym początki powstania redakcji. I nie mieliśmy na to dziesięciu lat, a znacznie, znacznie mniej. A w odróżnieniu od kilkuletnich komputerów czy konsol, wcale nie jest do wymiany, a wprost przeciwnie - cały czas się rozkręca.

Pamiętam, że startowi gram.pl towarzyszyła niezła kampania marketingowa reklamująca serwis w popularnych magazynach. Osobiście pierwszą reklamę zobaczyłem w CD-Action. Zaciekawiły mnie przede wszystkim usługi towarzyszące - wPLNy, używki czy dożywotnia gwarancja, wtedy była to prawdziwa nowość. Nie spodziewałem się, że zaledwie kilka miesięcy później dołączę do redakcji jako tekściarz, by wspomóc swoją klawiaturą ekipę prowadzoną pod skrzydłami Lucasa. Tym bardziej, że start miałem... średni. Dziś trochę mi wstyd, gdy zerknę na teksty, które wychodziły spod mojej ręki na początku. Naczelny przy mojej pierwszej, gramowej publikacji, skomentował tylko, że jeżeli następne recenzje będą podobnej jakości, to nie zarobię zbyt wiele "na waciki". Z drugiej strony, miałem tylko 15 lat, a dołączałem do zespołu złożonego z samych wyjadaczy i weteranów, często dwukrotnie ode mnie starszych. Nie odstawać od ich poziomu, byłoby niezwykle ciężko. A za każdym razem dawałem z siebie tyle, ile mogłem, przelewając na e-papier całe swoje zamiłowanie do motogier, w których początkowo się specjalizowałem. To właśnie wiedza z tego zakresu i umiejętność rozłożenia wyścigowych produkcji na czynniki pierwsze sprawiły, że jestem tu do dziś. A wraz z dziesiątymi urodzinami serwisu powoli zbliżam się do dziesięciolecia swojej pracy zawodowej, mimo tylko 24 lat na karku.

Myszasty w swoich wspomnieniach pisał o tym, że początkowo musiał uczyć się nowego zawodu. Zawodu, który nie wymagał od niego siedzenia od 8 do 16 w korporacji i wykonywania cudzych poleceń. Jednocześnie zawodu, który daje dużo niebezpiecznej swobody. Uwierzcie, że płynny czas pracy to dar, z którego trzeba nauczyć się korzystać. Łatwo wstać rano i dojść do wniosku, że owszem, tekst napiszę, ale najpierw mała prasóweczka. Potem maile. I facebook. W tym momencie z reguły przychodzi czas na kawę, a do kawy przecież fajnie byłoby w coś pograć. Dwie godziny później warto byłoby już pomyśleć o obiedzie. Potem jest już z górki. Krótka drzemka, druga kawa, wieczorna sesja w jakąś grę i już jest późno. Gram.pl nauczyło mnie sporo. Chociażby tego, że w środku nocy pisze się całkiem dobrze, bo nikt nie zawraca głowy głupotami, a najtrudniejsze teksty pisze się czasem najprościej. Ale także odpowiedzialności za zlecone zadania, pracy pod presją czasu, wielozadaniowości i tego, że czasami niemożliwe naprawdę nie istnieje, a deadline'y potrafią wyskakiwać z dnia na dzień. I nigdy nie wiesz tak naprawdę, czego się spodziewać, bo mail z pytaniem czy nie chcesz przypadkiem pojechać na jakiś event wyskakuje jak królik z kapelusza.

Czy pisanie o grach to praca marzeń? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Jak wiele razy podkreślane jest w podobnych tekstach, nie jest to kawałek chleba zarabiany "za nic", choć wielu dokładnie tak to postrzega. Oczywiście jest pełno trudniejszych zajęć, jak chociażby kasa w supermarkecie, o wydobywaniu węgla nawet nie wspominając, nie zmienia to jednak faktu, że branża nie czeka z otwartymi ramionami na każdego, choć wielu by chciało. Nie zliczę znajomych, którzy podpytywali mnie o możliwość "wkręcenia", by mogli pracować tak jak ja. W domu. Pisząc o grach. Każdorazowo szczerze chciałem im pomóc. Tłumaczyłem, że najpierw muszą się pouczyć przelewania myśli na papier w czytelnej i przyjaznej czytelnikowi formie, że początki to okres, w którym ich teksty będą raczej mizerne, ale trzeba go przeboleć i ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. A także, że najlepiej zacząć od razu, niech więc napiszą recenzję jakiejkolwiek gry, która akurat zajmuje im wolny czas, a potem podeślą to do mnie. Sprawdzę, poprawię, podpowiem w jakim podążać kierunku. Z gotowym tekstem nie zgłosił się nikt. Nigdy. Nie wiem, czy zabrakło im czasu, czy samozaparcia, wiem jednak, że oblali pierwszy z wielu testów, który trzeba zdać w tej branży. I prawdopodobnie otrzymali pierwszego i ostatniego w swojej karierze kopniaka, choć na bardziej wytrwałych czeka ich znacznie więcej.

Nie myślcie, że Was zniechęcam. Wprost przeciwnie, szczerze zachęcam, ponieważ uważam, że próba odnalezienia się w pisaniu (chociażby o grach) może wyjść tylko na dobre, a dziennikarstwo jest świetną furtką do całkowicie innych zajęć. Niektórzy może nauczą się samodzielności w wykonywaniu powierzonych zleceń i systematyczności. Inni poćwiczą pisanie i, kto wie, może odnajdą w sobie pisarski talent i kiedyś wydadzą książkę? Albo założą swoją stronę, skąd tylko krok do nauki zarządzania serwisem i przyszłości w branży internetowej? Albo chociaż bloga, którego prowadzenie i pisanie o swoich zainteresowaniach dostarczy przyjemności nie tylko im, ale także i czytelnikom.

Jedno jest pewne - żyjemy w ciekawych czasach. Dziesięć lat temu na rynku dopiero nieśmiało rozglądał się przedstawiciel siódmej generacji konsol w postaci Xboksa 360. Wśród procesorów królowały Pentiumy czwartej generacji i 64-bitowe układy od AMD z serią FX na czele. Nvidia wprowadzała na rynek układy serii 7XXX, z 256-bitową szyną pamięci i 256 oraz 512 MB RAM na pokładzie. Wtedy to były potwory, dziś tylko małe, niezależne produkcje dałyby się na tym odpalić. A właśnie, o scenie indyków nikomu się wtedy nie śniło, podobnie jak i rozwoju rynku mobile, popularyzacji tabletów czy grach wydawanych w formie Early Access. Standardem były wersje demonstracyjne, a serwisy internetowe egzystowały w cieniu prasy drukowanej. Facebook już istniał, ale dopiero kilka lat później stał się codziennością dla każdego z nas. Gmail był tylko po angielsku, a konto można było założyć jedynie wtedy, gdy otrzymaliśmy specjalnie zaproszenie. Dziś to wszystko prehistoria, ale przecież nie było to aż tak dawno. O tym wszystkim trzeba mówić, pisać, dyskutować i to właśnie tym redakcja Gram.pl zajmuje się już od dekady, dostarczając świeżych informacji i opinii o nowościach.

Tym, i zresztą nie tylko tym, na łamach gram.pl przez ostatnich dziesięć lat zajmował się prawdziwy tabun ludzi. Pamiętacie Soleilę? Spaykiego? Domka? Popularność gramowego IRC'a? Zjazdy forumowiczów? Plushowego Misia? Krzyśka Ogrodnika? Michała Mielcarka? Fett zdążył przewinąć się przez nasz serwis jako współpracownik, by teraz zarządzać nim z fotela redaktora naczelnego. Ma okazję wprowadzić go w swoje dziesiąte urodziny. Zdradzę Wam w tajemnicy, że zmiany z tej okazji szykował w pocie czołach (i w godzinach, gdy powinien już odpoczywać) od kilku miesięcy. Odświeżona strona główna i nowy layout forum to dopiero wstęp do tego, czym Was zaskoczy w przyszłości, a z kierunku zaplanowanych przez niego zmian zapewniam, że będziecie zadowoleni.

Serwis to jednak tylko struktura, która nie miałaby racji bytu bez Czytelników. Najlepsze w Gram.pl od zawsze było to, że serwis ma swoją własną, unikatową społeczność, która aktywnie uczestniczy w jego życiu - dyskutuje nie tylko o grach, ale wielu innych aspektach codziennego życia, a także zawiera między sobą przyjaźnie, często na wiele lat. Jestem pewien, że wielu z Was na łamach Gram.pl, tak jak ja, zawarło cenne znajomości. Czasem w formie kumpla do sieciowych potyczek, czasem może nawet partnera do długich dysput, nie tylko za pośrednictwem sieci, ale także twarzą w twarz. To właśnie Czytelnicy są powodem, dla którego Gram.pl przez tyle lat utrzymało się na rodzimej scenie i zajmuje na niej ważne miejsce do dziś. Ze swojej strony urodzinowe życzenia składam więc nie tylko współpracownikom, ale przede wszystkim Wam - Gramowiczom licząc na to, że pozostaniecie z nami na kolejnych dziesięć lat. Uwierzcie, będzie warto!

Ojoj, nie jesteś zalogowan(a)y. O_O' Aby dodać komentarz Zaloguj się w serwisie
Najnowsze
Lubisz nas?