InformacjeZapowiedź - PC

Gamescom 2015: Mafia III - wrażenia z prezentacji

... Michał 'Myszasty' Nowicki

Prezentacja Mafii III rozbudziła mój głód. Chcę więcej. Chcę już zagrać.

Grę pokazano nam nam na Gamescomie w dwóch odsłonach. Pierwsza, to znany chyba już wszystkim fanom serii trailer, wprowadzający do fabuły, po którym twórcy pokrótce omówili poszczególne jego elementy. Druga, dużo tak naprawdę ważniejsza, to już czysty gameplay, podczas którego mieliśmy okazję prześledzić jedną z misji.

Trailer przybliża nam przede wszystkim sylwetkę Lincolna Claya, weterana wojny wietnamskiej, który po powrocie z frontu, nie mogąc odnaleźć się w dużo spokojniejszej rzeczywistości, wstępuje na drogę występku. Zresztą powojenna trauma to nie jedyne powody takiej decyzji. Wychowany w sierocińcu, młody czarnoskóry chłopak dopiero w wojsku poznał takie wartości jak przyjaźń, czy lojalność. Będąc we własnym kraju obywatelem drugiej kategorii, bez jakichkolwiek perspektyw na karierę, szybko odnalazł się wśród prowadzących nielegalne interesy. Ludzi z którymi współpracował zaczął traktować jak rodzinę, jedyną, którą kiedykolwiek miał. Jednak konflikt z włoską mafią i rzeź jaką urządziła ona jego pobratymcom szybko zakończyły okres "sielanki". Lincoln przeżył i obiecał sobie jedno - pomści swoją nową rodzinę.

W trailerze widzimy też trzy inne postaci, towarzyszące Clayowi podczas symbolicznego aktu zemsty. To jego sprzymierzeńcy (twórcy nazwali ich porucznikami), którzy będą wspierać bohatera podczas zemsty i budowania własnego mafijnego imperium. O ile czarnoskóra Cassandra i Burke są wciąż postaciami owianymi mgiełką tajemnicy, o tyle doskonale znamy trzeciego ze wspólników. To nikt inny jak Vito Scaletta, główny bohater Mafii II. Jego obecność nie tyle mnie zdziwiła, co ucieszyła, mam bowiem nadzieję, że w ten sposób dowiemy się czegoś więcej na temat jego dalszych losów. Akcja Mafii III rozpocznie się w 1968 roku, a więc niemal dwie dekady po zakończeniu "dwójki".

Tutaj interesuje mnie też kolejna kwestia - czy w Mafii III będziemy mieli do czynienia z "jednością czasu i miejsca akcji", czy wzorem gier poprzednich fabuła zostanie podzielona na oddzielone kilkuletnimi przerwami epizody. Z jednej strony tak właśnie nakazywałaby tradycja i filmowy charakter opowieści, z drugiej wiele przemawia za tym, że będziemy jednak mieć do czynienia z czymś bliższym serii GTA. na pewno też nie pokierujemy innymi postaciami - mają one nas wspierać i po przejęciu nowych terenów nad którymi będą sprawować pieczę, obdarowywać pewnymi bonusami.

Część prezentacji z rozgrywką chyba u każdego wywołała podobne skojarzenia - Toć to GTA! Twórcy co prawda zarzekali się, że nie do końca i Mafia III na pewno klonem gier Rockstara nie będzie, ale... No właśnie, wiele wskazuje jednak na to, że sporo pomysłów i rozwiązań z tych gier w najnowszym dziele Hangaru 13 się znajdzie. Wystarczyło kilka spojrzeń na mapę, by ujrzeć mnóstwo różnorodnych ikon, które zapewne oznaczały nie tylko sklepy, ale również zadania poboczne i inne formy aktywności. I nie uważam tego bynajmniej za rzecz złą.

W pierwszej Mafii zakochałem się dzięki rewelacyjnie opowiedzianej fabule, zróżnicowanym zadaniom, niepowtarzalnemu nastrojowi okresu międzywojennego i wysokiemu poziomowi wyzwania. W drugiej grze zabrakło już gdzieś tej magii, kiepsko wypadły też raczej nieśmiałe próby wdrożenia nas do otwartego świata. Dlatego z jednej strony bardzo cieszy mnie to, że w nowej grze będziemy mieli znacznie więcej do zrobienia, a twórcy pozostawią nam zdecydowanie większą swobodę. Z drugiej jednak, mam nadzieję, że Mafia> nie straci przez to swego charakteru, że wciąż pozostanie przede wszystkim grą opowiadającą nasycone bardzo głębokimi emocjami historie. Nie chciałbym, aby wizyty u fryzjera i pogonie za drobnymi dealerami przesłoniły opowieść. Wierzę, że się uda. Wiedźmin 3 pokazał, że można, czemu więc ma się to nie udać w grze akcji?

A właśnie akcję zobaczyliśmy podczas rozgrywki. Był to najprawdopodobniej przykład jednej z pomniejszych, pobocznych misji, pozwalających nam na przejęcie terenu w mieście. Na początku dostajemy cynk o handlarzu prochami, który może zaprowadzić nas do siedziby swojego szefa. Krótkie śledztwo, zdobywamy informacje i następnie ruszamy na teren starego cmentarza, gdzie ponoć spotykają się tego typu ludzie. Po krótkiej i brutalnej akcji (pada kilka strzałów), przejmujemy dealera, pakujemy go do samochodu i jeżdżąc jak szaleni, staramy wystraszyć, by zaczął " śpiewać". Potem obowiązkowa ucieczka przed policją i na podstawie zdobytych informacji znajdujemy siedzibę bossa oraz w dość brutalny, znany z "dwójki" sposób przejmujemy nad nim kontrolę, tym samym poszerzając naszą strefę wpływów mieście.

Tyle opis. Jakie jednak wyciągnąłem na podstawie tych kilkunastu minut wnioski? Po pierwsze na pewno powróci znany z Mafii II schemat misji tego typu, polegający na zbrojnym wtargnięciu do bronionej przez "przeważające siły wroga" siedziby. Niezbyt lubiany przeze mnie, mam więc nadzieję, że pozostanie on domeną właśnie misji pobocznych, zaś w tych związanych z główną osią fabuły twórcy wykażą się większą pomysłowością i oryginalnością. Naprawdę nie chciałbym, aby poza scenkami dialogowymi, były one prostym odbiciem schematów dostępnych na mapie jako zadania poboczne.

Zaciekawiła mnie również kwestia reakcji policji na łamanie przepisów. Podczas dojazdów nie przekraczano prędkości 50 mil w mieście, trudno więc było ocenić, czy jeden z najlepszych moim zdaniem aspektów zabawy samochodami w serii, odróżniający ją od innych gier został zachowany. Mam nadzieję, że tak. Bo właśnie to, ta wymuszona przez grę normalność pewnych zachowań, była jednym z czynników budujących specyficzny charakter gry. A czy pamiętacie, że w "jedynce" policja ścigała nas i wlepiała mandaty nawet z przejechanie na czerwonym? Ech, to były czasy...

Podobają mi się natomiast samochody. Koniec lat sześćdziesiątych, to wszak czasy, gdy niepodzielnie rządziły największe krążowniki szos, a na drogach międzystanowych kurz wzbijały takie cuda techniki, jak Dodge Charger, Pontiac GTO, Ford Mustang, czy Chevrolet Camaro Z28. I choć trudno to ocenić jedynie oglądając gameplay (mam jednak wrażenie, że wózki zbyt łatwo się prowadziły), to mam nadzieję, że twórcy nie zrezygnują z absolutnie najlepszego pomysłu w Mafii II - alternatywnego, trudniejszego i bardziej realistycznego modelu jazdy.

Liczę na to tym bardziej, że biorąc pod uwagę rok, w którym zaczyna się akcja gry i najpopularniejsze wówczas hity, w zasadzie już teraz mogę powiedzieć, że z odpowiednim modelem jazdy mogę w Mafii III nie robić nic poza jeżdżeniem po mieście i słuchaniem muzy z radia. A soundtrack zapowiada się najsmakowiciej na świecie. Już w trailerze usłyszeliśmy House... Animalsów i All along the watchtower w interpretacji Hendrixa, zaś w samej grze podczas gęstej akcji przygrywało nam Paint it black Stonesów. Do tego dodajmy nowoorleański jazz, klasycznego bluesa i mogę nie wysiadać ze swojego Mustanga...

Czy warto czekać? Ja czekam z coraz bardziej rosnącą niecierpliwością, bo jestem piekielnie ciekaw, jak w rzeczywistości i całości prezentuje się najnowsza odsłona jednej z moich ulubionych serii gier. Wciąż uważam "jedynkę" za dzieło niedoścignione w tej kategorii (jedynie Sleeping Dogs zbliżyło się do tego poziomu), ale za każdym razem mam nadzieję, że kolejna Mafia nie tylko dorówna, ale wręcz przebije ideał. Czego zarówno Wam, jak i sobie gorąco życzę.

Najnowsze
Lubisz nas?