InformacjeFelieton

Pit Stop #1 - Formuła 1, Szybcy i Wściekli w Forza Horizon 2 oraz jeszcze więcej

... Paweł Pochowski

Pilotażowy odcinek nowej serii na gram.pl poświęconej motoryzacji oraz motogrom - rzućcie okiem i dajcie znać, jakie są Wasze oczekiwania.

O motoryzacji na gram.pl piszemy szczególnie przy okazji premier nowych gier i organizowanych w związku z tym akcjach promocyjnych. Swego czasu Myszasty przedstawił Wam początki rosyjskiej motoryzacji, osobiście napisałem niezliczoną ilość artykułów opisując różne auta, tory wyścigowe czy kierowców jak chociażby przy okazji Legend F1. Z czasem zdecydowaliśmy się nawet na publikowanie subiektywnego przeglądu motoryzacyjnych nowości z Genewy, który w tym roku doczekał się już swojej drugiej edycji.

Oczywiście po drodze zdarzały się różne błędy, ale nie myli się tylko ten, kto nic nie robi. Zebraliśmy także trochę komentarzy o tym, że to serwis o grach i powinniśmy dać sobie spokój z takimi tematami. Jak widać takich rad do serca nie bierzemy wychodząc z założenia, że kogo nie interesuje, niech po prostu nie czyta. Postanowiliśmy za to przygotować nową serię pod tytułem Pit Stop, w której miłośnikom motoryzacji dostarczymy zarówno wieści o nowych grach, jak i wiadomości z motosportu oraz motoryzacyjne ciekawostki. Dzisiejsza edycja jest pilotażowa, stworzona na próbę, chcemy za jej pomocą podjąć dyskusję z zainteresowanymi czytelnikami na temat końcowego kształtu tej serii. Jeżeli macie jakieś uwagi lub oczekiwania odnośnie tego, na czym powinniśmy się skupić, piszcie w komentarzach, chcemy bowiem tak dostroić Pit Stop, by odpowiadał Waszym oczekiwaniom.

Na ten moment tyle ze słów wstępu, życzymy miłej lektury!

Forza Horizon 2 Presents: Fast & Furious
Dokładnie 16 marca na festiwale filmowym "South by Southwest" w Austin odbyła się światowa premiera siódmej części Szybkich i Wściekłych. Film pierwotnie debiutować miał już w zeszłym roku, ale jak zapewne wiecie śmierć Paula Walkera pokrzyżowała trochę plany twórców, a koncepcja na film musiała ulec zmianie. Przyczyną wypadku była nadmierna prędkość, w wyniku której prowadzący pojazd Roger Rodas stracił panowanie nad autem. Przyczyniły się do niego także dziewięcioletnie, zużyte opony. Swoją drogą wiedzieliście, że wdowa po Paulu pozwała Porsche?

Wracając jednak do głównego tematu - w związku ze światową premierą filmu twórcy podjęli współpracę z Playground Games oraz Turn 10 i przygotowali DLC do Forza Horizon 2 skupiające się właśnie na jego nowej części. Dla nas w Polsce jest to trochę niewygodna sytuacja, bo kinowa premiera Szybcy i Wściekli 7 odbędzie się dopiero 10 kwietnia. DLC jest natomiast darmowe, ale tylko przez pierwsze dwa tygodnie, nie ma więc na co czekać i trzeba je pobrać już teraz. Możecie mieć je zupełnie za darmo, o ile zdążycie przed 10 kwietnia. Po tym dniu dostęp do Forza Horizon 2 Presents: Fast & Furious wyceniony będzie na 35 złotych. Osobiście zdążyłem już dodatek odpalić i w związku z tym mogę podzielić kilkoma przemyśleniami.

Dodatek jest (na ten moment) nie tylko darmowy, ale i samodzielny - w związku z tym działa on niezależnie od Forza Horizon 2, co ma swoje wady oraz zalety. Zaletą jest to, że mogą odpalić go nawet gracze nie posiadający gry, wadą natomiast, że podczas zabawy przechodzimy przez przymusowy samouczek, a twórcy tłumaczą nam wszystko to, co posiadacze Forza Horizon 2 doskonale wiedzą - o fotoradarach, odcinkach prędkości, wyzywaniu innych na pojedynek, robieniu zdjęć, rozwalaniu tablic czy szukaniu ukrytych pojazdów. Generalnie z tego też powodu DLC przypomina mi wersję demonstracyjną Forza Horizon 2 wykonaną w innym klimacie - rozgrywka zaczyna się podobnie (pędzimy w żółtym Lambo), a następnie poznajemy podstawy rozgrywki. Skądś to już znam.

W Forza Horizon 2 Presents: Fast & Furious naszym zadaniem jest najpierw udowodnienie, że nadajemy się do pewnej tajemniczej roboty, a następnie wykonanie jej. Generalnie nasze zadanie jest żywcem wzięte z filmu 60 sekund - otrzymujemy listę aut, którą musimy skompletować dla naszego zleceniodawcy i oczywiście jak można się domyślić, tak - na tej liście znajdują się auta z filmu. Już w pierwszych minutach siadamy za kierownicą pięknie przerobionego Dodge'a Chargera R/T, zdobywamy także opancerzonego Jeepa Wranglera, a także lekką i zwrotną Toyotę Supra. Wykonujemy też szereg zadań na zlecenie Teja Parkera (w tej roli Ludacris) w akompaniamencie utworów ze ścieżki dźwiękowej filmu, z motywem przewodnim w postaci Get Low autorstwa Dillon Francis & DJ Snake na czele.

Nawet gdybym chciał, na ten moment Forza Horizon 2 Presents: Fast & Furious po prostu głupio mi skrytykować. Wolałbym, żeby DLC było spięte z Forza Horizon 2, a nie dostępne osobno jak nowa wersja demonstracyjna, ale póki dodatek jest dostępny za darmo nie mam podstaw, by się czepiać. Są nowe, świetne bryki, przyjemna dla ucha ścieżka dźwiękowa oraz scenariusz, który - na ten moment - w niewiadomym dla mnie stopniu nawiązuje do filmu. Jeżeli macie Xboksa 360 lub Xboksa One, pobierajcie w ciemno. O tym, czy opłaca się za to zapłacić 35 zł powiem Wam w następnym Pit Stopie, gdy dodatek stanie się już płatny, a ja zdążę przejść go całego oraz obejrzeć w kinie Szybcy i Wściekli 7.

Co z Need for Speedem?

Jesteśmy właśnie w środku jednej z najdłuższych przerw wydawniczych w historii marki Need for Speed. Najdłużej gracze musieli obyć się bez nowej gry sygnowanej literkami NFS przez trzy lata - było to w latach 94-97, a więc pomiędzy premierą pierwszej, a drugiej części serii. Teraz natomiast na kolejną wyścigową produkcję od EA czekamy już półtora roku.

Ghost Games pracowało nad nową grą już w grudniu roku 2013, ale prace nad nią zostały wstrzymane. Wiemy, że aktualnie powstaje nowa gra z serii, a kluczową rolę odegra w niej fabuła, ale na ten moment to właściwie wszystko. Pewnym nowym tropem może być fakt, że Ghost Games założyło właśnie studio w Rumunii. I choć nie wiadomo, czy to po prostu włączenie ekipy EA pod skrzydła studia, czy też założenie nowego oddziału, można spodziewać się, że Ghost Games Romania pomoże w pracach nad nową częścią Need for Speed. Swoją drogą, jeżeli miałaby ona ukazać się na rynku jeszcze w tym roku, to jej oficjalna zapowiedź powinna nastąpić w trakcie najbliższych trzech miesięcy. Czekamy.

RIDE zadebiutowało na rynku

Jako motocyklista, który w zeszłym sezonie musiał pozbyć się swoich dwóch kółek, a chwilowo nie ma kasy na kolejne, kolejne informacje o RIDE śledziłem z wielką uwagą wyczekując na premierę produkcji i nie mogąc doczekać się, kiedy w końcu będę mógł rozpocząć choćby wirtualny motocyklowy sezon w tej nowej grze od Milestone. Swoją drogą, włoskie studio strasznie miesza z markami, co rusz uruchamiając coś nowego, a zapominając o poprzednich grach. Ostatnio dziwiłem się, że stracili licencję na WRC, a zamiast tego tworzą grę rajdową z niejeżdżącym już w tej serii Sébastienem Loebem, ale poczekam jeszcze, by zobaczyć co z tego wyjdzie.

Do RIDE nastawiony byłem bardzo pozytywnie, także z tego względu, że przez ostatnie lata na rynku pojawiały się przede wszystkim kolejne części SBK albo MotoGP, a więc gier traktujących o ściganiu się na profesjonalnym poziomie, kładących nacisk na objeżdżanie tych samych torów na okrągło i ciułanie punktów do klasyfikacji na koniec sezonu. Liczyłem na to, że zręcznościowe RIDE, pozwalające także na ściganie się po ulicznych torach, pozwoli w końcu na pobawienie się motocyklem w grze, a nie tylko trenowanie coraz szybszych przejazdów. O tym, czy produkcja pokładane w niej nadzieje spełniła powiem Wam dopiero przy okazji jej recenzji. Na ten moment chciałbym jednak podzielić z Wami pewnym rozczarowaniem.

Wygląda bowiem na to, że Milestone ponownie nie stanęło na wysokości zadania w temacie technicznej strony gry. Studio słynne jest z wydawania gier z błędami, które nigdy nie zostają poprawione. Podobnie jest i tym razem, bo RIDE pojawiło się na PC w niezbyt dobrej formie. Już przy samym uruchomieniu zmartwiłem się, że po raz kolejny moduł wieloosobowy nie jest złączony z produkcją i ponownie wymaga założenia konta i każdorazowego logowania się do zewnętrznej usługi. W 2015 roku Milestone jest już chyba jedynym studiem, które korzysta z tego archaicznego rozwiązania.

Dalej było jednak tylko gorzej, bo mam mocny komputer, więc ustawiłem RIDE na najwyższe ustawienia, niestety tak grać się nie dało. Musiałem mocno obniżyć rozdzielczość i szczegóły, by pozbyć się freezów i spadków animacji. Wygląda także na to, że gra jest zablokowana w 30 klatkach na sekundę (nigdy nie wykazuje więcej niż ta wartość), natomiast gracze na Steam skarżą się na całą listę różnych niedociągnięć - od zauważonej przeze mnie słabej optymalizacji, przez wywalania do pulpitu oraz różne inne przypadłości. Cóż, mam tylko nadzieję, że Milestone w miarę szybko zacznie łatać produkcję.

Ostateczny werdykt przekażę Wam przy okazji recenzji, ale żeby nie było zbyt ponuro na koniec zdradzę, że poza słabą optymalizacją gra jest naprawdę przyjemna, motocyklami jeździ się fajnie, a po wyłączeniu asyst prezentuje dość wysoki poziom trudności. Więcej nie zdradzę.

Milestone zapowiedziało nowe MotoGP

Skoro jesteśmy już przy Milestone oraz motocyklach, to wiedzcie, że studio zapowiedziało nową część MotoGP. Gra ukaże się na PC, PlayStation 3, PlayStation 4, Xbox 360 oraz Xbox One i podobnie jak RIDE pozwoli graczom na sporą personalizację dotyczącą wyścigowych akcesoriów (przypadek?). Poza tym najcenniejszą cechą produkcji będzie oczywiście oficjalna licencja MotoGP, a w związku z tym i możliwość zaoferowania graczom licencjonowanych motocykli, zespołów i torów z tego sezonu.

A co do MotoGP - dziś wieczorem odbędzie się inaugurujący sezon wyścig w Katarze na torze Losail, a transmisję na żywo będzie można obejrzeć za pośrednictwem polsatsport.pl dokładnie o godzinie 20:00. Zresztą stacja planuje puścić nie tylko główny wyścig, ale także zaprezentować zmagania w niższych kategoriach.

Codemasters ujawniło datę debiutu F1 2015

Wspomniane powyżej MotoGP 15 ukaże się w czerwcu, w tym też miesiącu Codemasters wyda na rynek kolejną grę przygotowaną w oparciu o licencję F1. I o ile F1 2014 dedykowane było konsolom poprzedniej generacji (i PC), o tyle F1 2015 stworzono wykorzystując zupełnie nowy silnik, napisany od nowa specjalnie dla PC, PlayStation 4 oraz Xboksa One. Nie znamy jeszcze dziennej daty debiutu, ale jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem gra ukaże się w szóstym miesiącu tego roku.

Z ujawnionych dotąd informacji bardzo ciekawie brzmi ta, że gra będzie obsługiwała polecenia głosowe za pomocą Kinect, PlayStation Camera oraz headsetu do PlayStation 4. Grzebanie w opcjach za pomocą pada czy kierownicy, by ustawić na najbliższy pit stop konkretny rodzaj opon czy zmienić wysokość spoilera nigdy nie było zbyt wygodne, a możliwość wykonania tego za pomocą głosowego polecenia z całą pewnością będzie fajną i przydatną funkcją. Martwi mnie jednak fakt, że twórcy nie wspomnieli o tym, by taka możliwość była dostępna także na PC. A szkoda, bo osobiście nie widzę żadnych przeciwwskazań i jeżeli zabraknie takiej opcji, to pewnie głównie z powodu zakulisowych umów i gierek, a nie z powodu mniejszych możliwości komputerów.

Oczywiście nie mniej ważne jest także to, że gra skorzysta z zupełnie nowej wersji silnika, która zaoferuje ulepszenia w praktycznie wszystkich aspektach ścigania się wirtualnym bolidem - lepiej odda pracę zawieszenia czy aerodynamikę, zaoferuje zaawansowaną fizykę pracy opon czy w zupełnie nowy sposób będzie symulować pracę skrzyni biegów. Liczę także na piękną oprawę audiowizualną oraz mocniejszy nacisk na uchwycenie Grand Prix w sposób podobny do telewizyjnych relacji.

Śmiertelny wypadek z udziałem nagrodzonego w Akademii Gran Turismo kierowcy

O tym, że wyścigi samochodowe nie są bezpiecznym sportem raczej nie trzeba nikogo specjalnie przekonywać. Pojazdy pędzą często ponad 200 kilometrów na godzinę, a to prędkość, przy której nie wszystko może pójść zgodnie z planem i życzeniem kierowcy. Czasem odbija się to niestety kosztem widzów, którzy rzadko kiedy potrafią dobrze zrozumieć specyfikę zakrętu i ustawiają się w niebezpiecznych miejscach. Na Nordschleife nie raz dochodziło już do podobnych wypadków, kolejny z nich z dnia 28 marca okazał się niestety śmiertelny.

Za kierownicą Nissana GT-R Nismo siedział Jann Mardenborough, który zajął trzecie miejsce w Akademii Gran Turismo w roku 2011. Od tego czasu stał się on doświadczonym kierowcą wyścigowym, który rywalizował chociażby w FIA European F3 Championship oraz British GT Championship. Niestety, na to co stało się na niemieckim torze nie można być przygotowanym. W bardzo zdradliwym miejscu toru (flugplatz) auto kierowane przez Janna straciło przyczepność i zostało poderwane w powietrze, przecinając następnie zakręt i wpadając w grupę kibiców. Jeden z nich niestety zginął na miejscu. Oto zapis wideo poniższego zdarzenia.

Najnowsze
Lubisz nas?