InformacjeFelieton

Uwierzycie, że te gry mają już tyle lat?

... Piotr Bajda

Medal of Honor, Homeworld i Counter Strike mają po czternaście lat; Baldur's Gate II, Hitman, Deus Ex i Diablo trzynaście; GTA III i Max Payne dwanaście; Mafia, The Elder Scrolls III: Morrowind, GTA: Vice City, Battlefield 1942, Splinter Cell i Warcraft III jedenaście; Beyond Good & Evil, Star Wars: Knights of the Old Republic, Prince of Persia: The Sands of Time i Call of Duty dziesięć, a przecież te wszystkie gry wyszły jakby wczoraj...

Dziesięciolatki

Call of Duty

Z Call of Duty jest odrobinę inna sytuacja. Jak to, dopiero dekada? - można pomyśleć mając na uwadze z jaką częstotliwością zalewa nas kolejnymi odcinkami Activision. Ale tak, to prawda. Zainspirowane Medal of Honor Infinity Ward zabrało nas po raz pierwszy na wojnę w październiku 2003 roku. Przez tę dekadę pozmieniało się wiele. Inifinity Ward to już nie to samo studio, a Call of Duty to już nie ta sama gra. To blockubuster, produkt stworzony do bicia rekordów i drażnienia malkontentów. I na razie nie zanosi się na zmianę tego stanu rzeczy.

Prince of Persia: The Sands of Time

Pamiętający czasy pierwszego, oryginalnego Księcia Persji poczują się za moment naprawdę staro. "Nowy" Książę Persji, czyli remake Ubisoftu kręcący się wokół magicznych piasków czasu ma już 10 lat. Nowe otwarcie serii to w rezultacie dwa bezpośrednie sequele, jeden reboot/spin-off, jeden powrót do - powiedzmy - korzeni oraz długi okres ciszy. Ciszy, którą być może Ubi przerwie już niebawem.

Star Wars: Knights of the Old Republic

Minęła dekada, a Knights of the Old Republic to wciąż najlepsza (Metacritic nie konfabuluje) gra w uniwersum Gwiezdnych wojen. Przed EA trudne zadanie, jeśli planują zdetronizować grę BioWare. Z drugiej strony mają w rękawie asa - samo BioWare, które od kilku lat jest przecież częścią Elektroników. I choć to już nie to samo studio, które uknuło losy Dartha Revana, to kto jeśli nie oni mogą zostać nowym wybrańcem mocy?

Beyond Good & Evil

Tak, drodzy państwo - na kolejny występ Jade i jej świńskiego wujaszka czekamy od 10 lat. To dekada pełna ogromnych oczekiwań, sugestii, zawodów, zabaw w kotka i myszkę, przedwczesnych zachwytów oraz tęsknego wyczekiwania. Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że wielka smuta niebawem dobiegnie końca, ale historia uczy, by wstrzymać się z entuzjazmem. Ubi, przestańcie nas już dręczyć.

Defense of the Ancients

Zwykliśmy mówić o MOBA jako o zjawisku nowym. A tu proszę, taki psikus. Defense of the Ancients, czyli mod zamieniający Warcrafta 3 w nowy gatunek - Multiplayer Online Battle Arena - obchodzi w tym roku dziesiąte urodziny. Co prawda wypłynięcie na szerokie wody przyszło dopiero z boomem League of Legends i jej zaciekłą walką z DotĄ 2, ale już wcześniej cieszyła się wiernymi -choć nie tak licznymi- fanami. W końcu nie o każdej grze Szwedzcy didżeje z odważną fryzurą nagrywają piosenki.

The Legend of Zelda: Wind Waker

Zdmuchiwanie świeczek jest tu jak najbardziej na miejscu, bo kluczowym elementem Wind Wakera jest wiatr. Dzięki niemu Link żeglował po błękitnym bezkresie kreskówkowego oceanu, kolejny raz bijąc Ganondorfa po chytrych, sięgających po Triforce łapskach. Odmłodzenie bohatera nie przypadło do gustu wszystkim, jednak nie przeszkodziło w podbiciu wielu serc i zyskaniu statusu - prawdopodobnie - najpopularniejszej Zeldy ery post-Nintendo 64. Przyprawiająca niejedną kreskówkę o rumieńce oprawa pozwoliła zestarzeć się Wind Wakerowi z godnością, ale Ninny i tak szykuje na ten rok odświeżoną wersję dla Wii U. I wiecie co? Odpicowana 10-letnia gra to jeden z mocniejszych argumentów tej konsoli. To świadczy najlepiej o klasie Wind Wakera.

Jedenastolatki

Warcraft III

Premiera Warcraft III to ciekawy moment w historii Blizzarda. Firma cieszyła się już estymą, zaufaniem oraz powodzeniem, ale stała dopiero na progu prawdziwej wielkości i ogromnych pieniędzy. Choć w samej firmie pewnie mało kto pamięta te czasy. Zresztą szuflowanie kolejnych wywrotek mamony i zjazdy na nartach ze stoków banknotów nie zostawiają dużo czasu na wspominki.

Splinter Cell

Pamiętacie jak Lambert wspominał w pierwszym Splinter Cellu, że Fisher robi się do tej roboty za stary. To było 11 lat temu! Współczesny Sam nie mówi już głosem Michaela Ironside'a, wygląda znacznie młodziej niż podczas wizyty w Gruzji i często wybiera rozpierduchę ponad infiltrację, ale wciąż zostaje jednym z mocniejszych zawodników Ubisoftu.

Battlefield 1942

Nie dajcie się zwieść tytułowi. To pierwsza a nie 1942. część serii DICE. Ok, żarcik mamy za sobą, przejdźmy do sedna. Czy Szwedzi tworząc wojenną strzelankę inspirowaną mało znaną grą Codename Eagle spodziewali się, że dekadę później zostaną najważniejszym studiem największego wydawcy na świecie? Wątpliwa sprawa. Los chciał jednak, że seria Battlefield okazała się ogromnym sukcesem, rodząc wokół siebie (nie bójmy się tego słowa) kult. Tak pisze się historię. Nawet nieświadomie.

GTA: Vice City

Rockstar zrobiło to ponownie. Zaledwie rok po premierze GTA III (dla wielu gry niemożliwej do przebicia) uderzyło z GTA: Vice City. Grą lepszą w każdym aspekcie. Z bardziej charyzmatyczną postacią, świetną fabułą, niesamowitym (choć nie zwalającym z nóg rozmiarami) miastem i bezbłędnym klimatem lat 80-tych oczami Dona Johnsona. I uznało, ze E tam, nie opłaca się nawet dodawać numerka w tytule. Klasa!

The Elder Scrolls III: Morrowind

Z Morrowindem seria The Elder Scrolls weszła w erę, gdzie główną przeszkodą dla twórców przestały być ograniczenia technologiczne. Moc pierwszego Xboksa i ówczesnych komputerów pozwoliła Bethesdzie rozwinąć skrzydła i zabrać graczy do świata, z którego wracać najzwyczajniej w świecie nie chcieli. I gdyby nie potrzeby fizjologiczne pewnie by nie musieli. Wśród wielu zagrożeń czyhających w Morrowind zdecydowanie nie było nudy.

Mafia

Jeśli była w pierwszej połowie dekady gra z otwartym światem mogąca rzucić wyzwanie trójwymiarowemu GTA, to była to właśnie MAFIA. Mimo wielu podobieństw, gra Czechów z Illusion Softworks to jednak zupełnie inny gatunek literacki niż behemot Rockstar. To inna epoka, inna tematyka, inne podejście, inny, poważniejszy ton. I może dzięki temu znalazła wielu fanów. Ci zostali wystawieni na ciężką próbę wierności w wyczekiwaniu na sequel. Mafii 2 przyszło im wypatrywać aż 8 lat. Co gorsza, gra nie do końca spełniła pokładane w niej nadzieje. Ale miłych 11-letnich już wspomnień z pierwszą odsłoną taki obrót spraw zatrzeć nie może.

Dwunastolatki

Max Payne

Czy 12 lat wystarczy, by pogodzić się z utratą bliskich? Spytajcie Maksa Payne'a, choć jeśli jego ostatnia "przygoda" jest jakimś wyznacznikiem, to jeszcze się z problemami nie uporał. Finowie z Remedy przedstawili nam nowojorskiego detektywa w roku 2001, by po dwóch latach napisać drugi rozdział jego historii i zrzec się praw rodzicielskich do Maksymiliana. Na wyjście z traumy po porzuceniu potrzeba było aż dziewięciu lat. Za sprawą Rockstar Max zaliczył w zeszłym roku triumfalny powrót w oparach alkoholu i dymu z lufy. Kiedy kolejny akt i czy do tego czasu odrosną mu już włosy? Odpowiedź miejmy nadzieję niebawem.

GTA III

Jeśli w poprzedniej dekadzie ukazała się jedna gra, która zmieniła WSZYSTKO, to jest nią Grand Theft Auto III. Nie byliśmy gotowi na ogrom jaki zaserwował nam Rockstar razem z kluczami do Liberty City. Stąd też rozsądna decyzja o systematycznym otwieraniu przed nami kolejnych części metropolii. GTA III pokazała, że gry wideo to medium przyszłościowe, gdzie jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia (zarówno graczy jak i twórców). GTA III uświadomiła, że gry mogą być popkulturowym wydarzeniem i zawstydzać inne media. GTA III wylała fundamenty największej rozrywkowej marki świata i jej twórców - kochanego, darzonego szacunkiem pod każdą szerokością geograficzną studia Rockstar. Początek nowej ery, mesjasz gier wideo - zwał jak zwał, bez GTA III ten przemysł byłby dziś cieniem samego siebie.

Halo: Combat Evolved

Nie da się zrobić FPS-a na konsole - mówili. To bez sensu, na padzie nie da się grać - kwitowali próby. W odpowiedzi dostali cztery litery: H, A, L oraz O. I nie chodzi tu o frazę używaną przy odbieraniu telefonu. Tytuł startowy Bungie dla pierwszego Xboksa pokazał, że da się jak najbardziej. I to w stylu, który na zawsze pozbawił PeCety jednej z kart przetargowych - strzelanin FPP. Czy ktokolwiek, z Bungie i Microsoftem na czele spodziewał się, ze 12 lat później Halo będzie jedną z największych marek w historii rozrywki? Wątpliwa sprawa, ale możemy być pewni, że zrobią wszystko, by z tego statusu skorzystać w pełni. Zielona szafa pancerna nigdzie się póki co nie wybiera.

Conker's Bad Fur Day

Jestem pewien, że pomimo 12 lat na karku więcej, Conker wciąż byłby tą samą nieodpowiedzialną, łapczywą wiewiórką, która pokochaliśmy w czasach Nintendo 64. Od jego ostatniej pijackiej przygody, która na zawsze zmieniła nie tylko platformówki minęło już zdecydowanie za długo. Co prawda Rare zatrzymało prawa rodzicielskie rudzielca po rozwodzie z Nintendo, ale nic nie zapowiada kontynuacji pod skrzydłami Microsoftu. Jedyną pociechą zostaje wydany w 2005 na pierwszego Xboksa Conker: Live & Reloaded, czyli odrobinę ugrzeczniony, znacznie bardziej puszysty remake najgorszego kaca, jakiego można sobie wyobrazić.

Metal Gear Solid II

Nie będzie już nigdy takiej gry jak MGS II. Pogódźmy się z tym. Gry z tak wielkimi oczekiwaniami, która postanowiła wyrzucić je wszystkie przez okno. Hideo Kojima to jedyny twórca, który mógł zastąpić ukochanego przez graczy, twardego herosa nieopierzonym lalusiem z poważnymi brakami anatomicznymi. Na jego szczęście Sons of Liberty ukazało się lat temu dwanaście, gdy internet jeszcze raczkował. Niedawny kazus BioWare i Mass Effect pokazuje, że Kojima-san nie miałby z fanami łatwego życia i - kto wie - być może musiałby łatać grę po premierze. To byłaby spora łatka. Czy eksperyment się opłacił? Minęła ponad dekada, a Kojima dalej przy MGS-ie pracuje. Ba, piąta numerowana odsłona serii to jego najambitniejszy projekt. I przy okazji chyba najgoręcej od czasów dwójki wyczekiwany. Znowu wytnie jakiś numer?

Devil May Cry

Trudno w to uwierzyć, ale to co znamy jako Devil May Cry wyewoluowało z pomysłów na kolejną część Resident Evil. Dante przeszedł wiele przez te dwanaście lat od wizyty w posępnym zamczysku. Większość ludzi z wiekiem oraz traumatycznymi przejściami siwieje. U siwowłosego od początku łowcy demonów działa to odwrotnie - chłopaczyna poczerniał i drastycznie wymłodniał, co mogliśmy zobaczyć w tegorocznym reboocie serii, czyli DmC: Devil May Cry.

Honorowa wzmianka - Gothic

Pominięcie Gothica na liście kultowych, kochanych, wiecznie młodych gier to poważne niedopatrzenie. Naprawmy je. Chyba nie ma drugiej takiej gry, jak dzieło Piranha Bytes. To produkcja doceniona i lubiana na całym świecie (świadczą o tym dobre oceny i kolejne, popularne odsłony), ale prawdziwym kultem otoczona jest przede wszystkim w Polsce i rodzimych jej Niemczech. Co prawda seria zaliczyła spadek formy i straciła co nieco w oczach fanów przy okazji tworzonej przez inny zespół Arcanii: Gothic 4, ale informacja o powrocie praw do marki w ręce prawowitych twórców nastraja wielbicieli pozytywnie. Wszystko wskazuje na to, że w historii Gothica czekają nas jeszcze kolejne rozdziały.

Trzynastolatki

Diablo II

Ej, bez żartów. Widziałem Cię w kolejce po Diablo III. Nie muszę niczego tłumaczyć.

Perfect Dark

Szczytowy moment związku Rare z Nintendo. Za czasów tego romansu Rare robiło tylko gry wybitne, a Perfect Dark bije na głowę każdą z nich. Trudno w to uwierzyć, ale za sprawą dwóch strzelanin tej firmy, Nintendo 64 jest (uwaga - kontrowersyjna opinia) prawdopodobnie najlepszą platformą do FPS-ów w historii (koniec kontrowersyjnej opinii). Jedną z tych gier jest właśnie Perfect Dark, druga to GoldenEye.

The Sims

The Sims to 13-letnie pasmo kolejnych części, rozszerzeń, pobitych rekordów popularności i wymontowanych z basenu drabinek. Zabawka dla bab? Piaskownica dla psychopatów? Popierdółka? Maszynka do robienia pieniędzy dla EA? Socjologiczny eksperyment? Po prostu udana gra?

Czy to ważne przy sprzedaży na takim pułapie?

Deus Ex

Deux Ex może w pojedynkę podpierać twierdzenie, że 2000 to najlepszy rok w historii gier wideo. A spójrzcie tylko na inne produkcje z tamtego roku. Gra Warrena Spectora wyprzedzała swoje czasy w każdym aspekcie. Ba, można spotkać się z głosami, że wyprzedza nawet wydanego dwa lata temu Deus Ex: Human Revolution.

Hitman: Codename 47

Paweł Małaszyński promując Hitman: Rozgrzeszenie wspominał, że pamięta zabawy z łysym agentem sprzed niemal dwóch dekad. I choć pomylił się o ładnych parę lat, to faktem jest, że 47 jest w naszej świadomości od dawna. Dokładnie rzecz biorąc od 13 wiosen. Przez te lata Hitman doczekał się "zaledwie" pięciu gier. To niewiele jak na zapędy branży do odcinania kuponów, lecz warto zaznaczyć, że między czwartą a piątą grą jest aż sześć lat przerwy. To zmienia odrobinę perspektywę, prawda? Nie zmienia jednak faktu, że 47 nie wychodzi z formy, a każda z tych produkcji jest co najmniej udana.

Baldur's Gate II

Szczytowy moment w karierze BioWare. Być może szczytowy moment w historii komputerowych RPG-ów. Relikt minionej ery, do której tak bardzo tęsknią gracze. Spójrzmy tylko na euforię jaką wywołał na Kickstarterze czerpiący pełnymi garściami z Wrót Baldura Project Eternity. Uda się reaktywacja gatunku?

Czternastolatki

Counter Strike

Co prawda Valve wprowadziło CS-a do sprzedaży dopiero w roku 2000, ale dzieło dwójki utalentowanych modderów (Minh Le, Jess Cliffe) debiutowało w połowie roku 1999. Czy o Counter Strike'u da się po tych wszystkich latach napisać coś odkrywczego? W żadnym wypadku. Najlepszym świadectwem jego potęgi jest fakt, że to wciąż jedna z najpopularniejszych gier sieciowych świata. Po 14 latach. Na tym zakończmy.

Crash Team Racing

Pierwsza gra o wyścigach kartów mogąca konkurować z Mario Kart. Ostatnia naprawdę udana gra z Crashem Bandicootem. Pożegnanie Naughty Dog z jamrajem, który wprowadził ich do pierwszej ligi. Gra, w co trudno uwierzyć, z czternastką na karku.

Homeworld

Pierwsza prawdziwie trójwymiarowa strategia czasu rzeczywistego - czy dzieło Relic potrzebuje dokładniejszego wprowadzenia? Jeśli uważasz, że tak, to proszę, kilka faktów: nagroda dla gry roku od IGN-u i PC Gamera, trzecie miejsce wśród najlepiej ocenianych strategii na Metacritic, dwa sequele, początek doskonałej passy studia Relic. Myślę, że to wystarczy.

Silent Hill

Gry potrafiły nas przestraszyć przed pojawieniem się Silent Hilla, ale dopiero Konami wprowadziło rytualne włączanie światła i zakładanie pieluchy przed partyjką. I choć seria zdążyła w tym czasie się nam przejeść i przestać straszyć, to jej początki dalej są dla fanów horroru Świętym Graalem .

Tony Hawk's Pro Skater

Trudno ocenić kto zyskał na tym związku więcej - Neversoft, Activison czy Tony Hawk. Pierwsze zbudowało na grach z Tonym swoje dobre imię (choć potem samo je zszargało). Drugie podłożyło podwaliny pod wydawniczą potęgę, którą jest teraz. Trzeci zainteresowany został dzięki grom wideo gwiazdą światowego formatu (nie wspominając nawet o kwestiach finansowych.) Pewne jest natomiast, że to jedna z najpłodniejszych relacji między sportowcem a producentem gier. Co prawda ta płodność z czasem zepchnęła serię w niepamięć, ale początki są godne zapamiętania. Pierwsza część THPS jest grą na tyle ponadczasową, że mimo ponad dekady na karku, wystarczył gruntowny lifting, by dała marce szansę na powrót w łaski graczy.

Medal of Honor

To było burzliwe czternaście lat dla serii Medal of Honor. Zdążyła w tym czasie święcić sukcesy, wspiąć się na wyżyny, zwędrować większość frontów drugiej wojny światowej, popaść w niełaskę EA, wrócić do łask EA, zmienić epokę, zaliczyć potężny spadek jakość i znów trafić do lodówki. Czy jeszcze kiedyś się z niej wydostanie?

***********

Jak zawsze w tego rodzaju listach staraliśmy się przedstawić jak najszerszy przekrój. Niestety, sprostanie wszystkim oczekiwaniom jest przy tak głębokim temacie zwyczajnie nierealne. Stąd propozycja - opowiedzcie nam o staruszkach, które wspominacie z łezką w oku. Zatrzymajmy się na chwilę i ulegnijmy nostalgii. Nie wstydzimy się. Kto zacznie?

Najnowsze
Lubisz nas?