InformacjeRecenzja - konsole

Remember Me - recenzja

47 Mateusz Kołodziejski

Paryż Roku Pańskiego 2084 - miasto artystów, wolnej miłości i... siedziby megakorporacji kontrolującej ludzi poprzez dysponowanie ich wspomnieniami. Witajcie w świecie Remember Me.

Każdy ma wspomnienia, które chciałby zachować na zawsze. Rzecz w tym, że ludzka pamięć bywa kapryśna i zawodna, więc nie można jej powierzać takich skarbów. Ważne dla Ciebie osoby, chwile i miejsca nie są w Twojej głowie bezpieczne. Na szczęście istnieje Memorize, korporacja, która opracowała technologię digitalizowania reminiscencji. Dzięki niej Twoje wspomnienia zostaną umieszczone na dyskach twardych i będą służyć Ci już na zawsze. Teraz nie grozi im już nawet amnezja, Choroba Alzheimera ani starcza demencja. Chwalmy Memorize za ich boski dar dla ludzkości!

A co Ty jesteś gotów oddać za poczucie bezpieczeństwa?

Czy jednak cyfryzacja zawartości naszych mózgów nie niesie ze sobą pewnych zagrożeń? Co jeśli Korporacja postanowi na przykład donieść władzom, że jedno z naszych wspomnień pokazuje, jak przechodziliśmy na czerwonym świetle albo zatajamy coś przed fiskusem? Takie pytania są bardzo aktualne dla mieszkańców Neo-Paryża w 2084 roku, tyle że mało kto je zadaje. Większość społeczeństwa jest szczęśliwa, ma pracę, pieniądze i przytulne mieszkania, a wszystko to dzięki Memorize. Ceną za dobrobyt i bezpieczeństwo jest oddanie sporej części wolności oraz zgoda na wyrafinowane formy inwigilacji, ale przecież uczciwi obywatele nie mają nic do ukrycia.

Chociaż Neo-Paryżowi daleko do orwellowskiego Londynu, wiara w dobre intencje Korporacji nie jest powszechna. Przeciwnicy wszechwładzy Memorize skupili się pod szyldem Errorystów. Ich celem nie jest wielka rewolucja, ale doprowadzenie do zmniejszenia poziomu kontroli nad społeczeństwem i odzyskanie maksymalnego zakresu wolności. Ot, tacy futurystyczni Anonymous. Do grupy tej dołącza również główna bohaterka Remember Me, Nilin, młodziutka, a przy tym niezwykle utalentowana łowczyni wspomnień. Twórcy zastosowali wobec niej chyba najbardziej wyświechtany zabieg w grach, czyli amnezję. Trzeba jednak im oddać, że nie poszli na łatwiznę i dziewczyna nie straciła pamięci uderzając się w głowę. Została ona skazana na wymazanie wspomnień, a wyrok wykonało rzecz jasna Memorize. Naszym zadaniem będzie więc odkrycie w jakich okolicznościach doszło do pojmania Nilin i odzyskanie jej tożsamości.

Wspomnień czar i czary nad wspomnieniami

Nasza Errorystka może i nie jest w stanie przypomnieć sobie co jadła poprzedniego dnia na śniadanie, ale na szczęście wciąż wie jak wykonywać swój niezwykły fach. We wdzieraniu się do pamięci innych bardzo pomaga jej to, że każdy z mieszkańców Neo-Paryża ma na karku Sensen, czyli specjalny „zawór”, który pozwala dostać się do głowy jego posiadacza. Zdobyte w ten sposób wspomnienia można wykorzystać na dwa sposoby. Podstawowym wariantem jest odczytywanie pamięci. Do czego się przydaje? Oto przykład - Nilin natyka się na drzwi, których otwarcie wymaga kodu. Nie posiadamy go, szukamy więc osoby, która zna kombinację i wykradamy pożądany fragment pamięci. Następnie odtwarzamy go w pobliżu drzwi przez co naszym oczom ukazuje się hologram postaci wklepującej hasło. Zerkamy jej teraz przez ramię i kopiujemy kod. Voilà!

Specjalnością Nilin pozostaje jednak nie jakaś tam prozaiczna kradzież wspomnień, ale umiejętność manipulowania nimi. W wybranych momentach po włamaniu się do pamięci ofiary ukazuje się nam scena, która miała duży wpływ na życie „hakowanej” przez nas osoby. Zaczynamy od obejrzenia reminiscencji w takiej formie, w jakiej zapisała się w pamięci ofiary. Następnie otrzymujemy do dyspozycji coś w rodzaju prostego edytora filmu. Scenkę możemy w dowolny sposób przewijać do przodu i do tyłu oraz zatrzymywać. Podczas przeglądani filmiku pojawiają się obiekty, z którymi możemy wchodzić w interakcję. Tym samym z biernego widza stajemy się montażystą, a nawet w pewnym stopniu reżyserem wspomnienia.

Suchy opis nie oddaje być może jak bardzo pomysłowy jest ten element Remember Me, więc ponownie posłużmy się przykładem. Załóżmy, że trafiamy na kobietę, która nie chce z nami rozmawiać, bo wychwala pod niebiosa Memorize za to, że korporacyjni lekarze uratowali jej ukochanego. Nastawienie kobiety zmieni się jednak diametralnie, jeśli w jej pamięci (i tylko w niej!) kochanek umrze na stole operacyjnym. Teraz trzeba jeszcze odpowiednio pomanipulować przy wspomnieniu i, powiedzmy, odpiąć w nim maskę podającą tlen pacjentowi. Rzadko jednak odniesiemy sukces przy pierwszym podejściu. Część interakcji nie ma bowiem żadnego znaczenia dla sceny, część ma, ale nie taki, jak oczekiwaliśmy. Rozgryzanie powiązań pomiędzy kolejnymi modyfikacjami wspomnienia i wybór tych, które doprowadzą do pożądanej przez nas zmiany są bardzo satysfakcjonujące i aż żal, że w ciągu trwającej około 10 godzin rozgrywki trafia się ich ledwie kilka. Edytowanie wspomnień pojawia się na końcu niektórych epizodów w zastępstwie tradycyjnej walki z bossem, ale i trzeba przyznać, że wyczekuje się ich z wypiekami na twarzy.

Neo-Paryż kradnie show

Gmeranie w pamięci jest z pewnością interesującym zabiegiem, ale tym, co w Remember Me zachwyca najbardziej jest miejsce akcji. Neo-Paryż to zarazem miasto piękne, fascynujące i przerażające, w zależności, na którą jego warstwę spojrzymy. Najwyższe regiony to, chciałoby się powiedzieć, korporacyjny Wersal, w którym nowoczesna architektura drapaczy chmur koegzystuje ze stylowymi, zabytkowymi kamienicami. Tu żyje większość neo-paryżan, a więc ci wszyscy, którzy nie wahają się poświęcić wolności dla bezpieczeństwa i wygody. Poniżej, na zaimprowizowanych platformach łączących dachy dawno nieczynnych fabryk i magazynów mieszkają ludzie wyżej ceniący niezależność niż dobrobyt, ale i korporacyjni zesłańcy. Najniższe wreszcie piętro zasiedlone zostało przez przez tzw. leaperów, czyli przerażające karykatury ludzi, ofiary nieudanych eksperymentów z pamięcią.

W towarzystwie Nilin przyjdzie nam obejrzeć spore obszary wszystkich regionów poziomów i jest to przeżycie, które na długo pozostanie w mojej pamięci. Świetnie spisali się projektanci poziomów – każde z pięter ma niepowtarzalny charakter, który przejawia się nie tylko odmienną architekturą i wyglądem mieszkańców, ale nawet wyjątkowym oświetleniem. A że fabuła wymusza na nas częste odwiedzanie różnych poziomów, tym łatwiej dostrzegamy kontrasty pomiędzy nimi. Ani przez chwilę nie mamy wątpliwości, że wciąż znajdujemy się w tym samym, niesamowitym mieście.

Mimo tych peanów na cześć Neo-Paryża nie wszystko w nim zachwyca. Najbardziej boli to, że jego eksploracja wzorem Uncharted jest całkowicie liniowa. Nilin jest gibka i wysportowana, ale potrafi się chwycić tylko tych platform, które charakterystycznymi strzałkami zaznaczyli dla nas twórcy. Wielka to szkoda, bo czasem chciałoby się porzucić tę jedyną słuszną ścieżkę i niczym asasyni wspiąć się na dach pięknej kamienicy na najwyższym poziomie i stamtąd obejrzeć panoramę miasta. A potem wykonać skok wiary i wylądować na niższym piętrze wśród śmieci i naprędce skleconych domków - to byłoby coś! Rozczarowuje także fakt, jak niewiele mamy do roboty w odwiedzanych lokalizacjach. Większość z nich służy jedynie temu, żebyśmy przez nie przebiegli i popędzili dalej. Nie czuć, że to miasto żyje. Nawet kiedy trafimy na rynek czy do galerii handlowej, z nikim nie możemy zamienić słowa, nie wspominając już o tym, że kupić dodatkowy ekwipunek albo otrzymać zadanie poboczne. Zauważyłem też jedno bardzo dziwne zjawisko – wszyscy mieszkańcy Neo-Paryża mówią wyłącznie po angielsku. I to z wzorowym brytyjskim akcentem!

Stwierdzam to z przykrością, ale nawet uwzględniając niefortunny wybór aktorów użyczających głosu postaciom, najsłabszym ogniwem tego wciągającego cyberpunkowego świata pozostaje sama Nilin. Z zapowiedzi twórców wynikało, że będzie to niezwykła bohaterka - piękna, charyzmatyczna, inteligentna, tajemnicza, wojownicza i Bój jeden wie co jeszcze. I taka jest w istocie, tyle że przez to niczym nie różni się od dziesiątek innych bohaterek. Zmarnowano tutaj ogromny potencjał, bo to przecież dziewczyna pozbawiona wspomnień, więc aż prosi się, żeby pokazać ją jako zagubioną istotę w mieście przyszłości, którego nie rozumie, a gdzie musi walczyć o przetrwanie. Taka postać uwiarygadniałaby historię i tworzyła pomiędzy graczem a Nilin więź emocjonalną, bo przecież każdy chciałby pomóc niewinnej ofierze okrutnego eksperymentu. Tymczasem dostaliśmy herod-babę, która pomimo tego, że została wyprana z tożsamości, od razu ufa Errorystom jakby znała ich od kołyski i bezmyślnie wykonuje dla nich najbardziej karkołomne zadania. Mocno to naciągane i jeszcze mniej prawdopodobne.

Ręce i nogi w służbie wolności

Ekipa Dontnod uznała widocznie, że taką stosunkową prostą skakaninę po poziomach trzeba graczom jakoś urozmaicić, dlatego Remember Me obfituje w walki wręcz. I o ile eksploracja zapożyczała wiele od Uncharted, o tyle potyczki inspirowane są wyraźnie ostatnimi Batmanami i Sleeping Dogs. Francuzi nie zgapili jednak bezmyślnie mechanizmu, ale twórczo go rozwinęli o system modyfikowalnych combosów. Na czym to polega? Wraz ze wzrostem doświadczenia odblokowujemy kolejne miejsca na ciosy w łańcuchu, w których umieszczamy również odblokowywane, pojedyncze ataki. Te natomiast podzielone są na kilka grup, począwszy od zwykłych, poprzez silne, paraliżujące i dodatkowo leczące, a skończywszy na przyspieszających schładzanie specjalnych zdolności.

Początki jak to zwykle bywa nie są spektakularne, bo pierwsze combo oddane do naszej dyspozycji to kombinacja zaledwie dwóch ciosów. Szybko pojawiają się jednak kolejne i tak w końcu dojdziemy do łańcuchów liczących nawet dziesięć ciosów. Co ważne, unik polegający na efektownym odskoku nie przerywa nam łańcucha, więc przy odrobinie wprawy nawet wrogie ataki nie będą w stanie wybić nas z rytmu. Samodzielne montowanie combosów otwiera przed nami zupełnie nowe rozwiązania taktyczne, zwłaszcza, że modyfikacji dokonać możemy w dowolnym momencie, nawet w środku walki. Z drugiej strony, jak to z nowinkami bywa, twórcy nie ustrzegli się pewnych niedociągnięć. Ze względu na to, że wszystkie ataki wykonujemy zaledwie dwoma przyciskami (dla Xboksa jest to X i Y), system nie zawsze rozpoznaje poprawnie, którą z naszych sekwencji wykonujemy i zdarza się, że chociaż próbujemy wykręcić combo nastawione na leczenie, to gra usilnie podpowiada nam, że źle wykonujemy combo regenerujące atak specjalny. Pewnie, że źle, w końcu chodzi mi o zupełnie co innego! Samodzielnie tworzone sekwencje mają jeszcze jeden minus - nie mogą się równać płynnością animacji z atakami kontekstowymi, które są domeną Batmanów.

Wspominałem już kilkukrotnie o ciosach specjalnych, czas więc się im przyjrzeć. Nilin ma ich pięć, i kryją się pod lewym spustem na padzie. Nim to otwieramy podczas walki kołowe menu, wybieramy odpowiedni atak specjalny i w tym momencie nasi oponenci są w poważnych opałach. Wyjątkowe moce są dość zróżnicowane i pozwalają dziewczynie na zadawanie potężnych razów bez oglądania się na comba, paraliżują wrogów albo zadają obrażenia obszarowe. Żeby nie było jednak zbyt łatwo, każda taka umiejętność po użyciu potrzebuje kilkudziesięciu sekund, żeby się "schłodzić".

Neo-Paryż z Jean Michel Jarre'm w tle

Nie licząc nieco szarpanej animacji podczas walki oprawa wizualna Remember Me jest solidną rzemieślniczą robotą z przebłyskami geniuszu. Te ostatnie, jak się pewnie domyślacie dotyczą projektu, Neo-Paryża. Zupełnie inaczej zapamiętałem muzykę - chociaż w grach rzadko zwracam na nią uwagę, tutaj po prostu mnie urzekła. Przez większość czasu towarzyszą nam subtelne nuty orkiestry symfonicznej, które rewelacyjnie podkreślają klimat futurystycznej światowej stolicy kultury. Bywają jednak chwile dźwięki zostają wyostrzone elektronicznymi wstawkami jak u Jean Michela Jarre'a, co momentalnie przyprawia o szybsze bicie serca. Rewelacja! Była już wcześniej mowa o brytyjskim akcencie, który całkowicie zdominował voice acting neo-paryżan, ale dla nas istotniejsza jest kwestia polonizacji. Remember Me pozwala na wybór kinowej wersji językowej i napisy w grze przygotowano poprawnie, choć niekonsekwentnie. Dotyczy to przede wszystkim nazw własnych, które zostały przetłumaczone wybiórczo i tak naszymi przeciwnikami są odzieracze, ale również leapery.

Zamiast podsumowania wykład z historii Remember Me

Remember Me rodziło się w bólach. O debiutanckiej produkcji Dontnod dowiedzieliśmy się jeszcze w 2008 roku, tyle, że wtedy nazywała się Adrift i tworzona była wyłącznie z myślą o PlayStation 3. Francuzi zamierzali pokazać niedaleką przyszłość w której efekt cieplarniany spowodował zatopienie większości lądów. Miejscem sandboksowej akcji miało być częściowo zalane miasto, po którym główny bohater poruszałby się na... nartach wodnych. W pewnym momencie pojawił się jednak pomysł, że to nie ludzka głupota, ale równie ludzka pamięć powinna stać się kołem zamachowym całej historii. A skoro i tak prace trzeba było zaczynać nowa, to przy okazji zmieniono tytuł, do tego podtopioną metropolię zastąpiono Paryżem. Czemu nie? Niestety okazało się, że nowa wizja twórców zniechęciła Sony i Remember Me nabrało w końcu realnych kształtów pod skrzydłami Capcomu.

Po co przytaczam tę przydługą historię? Cóż, gry z podobnym bagażem doświadczeń okazują się najczęściej zbitką mnóstwa niekoniecznie pasujących do siebie koncepcji i zapożyczeń, które twórcy za wszelką cenę starali się ze sobą pogodzić. I tak też jest w tym przypadku – nie wszystkie pomysły zagrały, ale te, które okazały się trafione sprawiają, że wyprawa do świata zniewolonych wspomnień jest jedną z tych, których nie powinniście przegapić. Największym atutem Remember Me pozostaje przemyślana, a do tego świetnie zrealizowana cyberpunkowa wizja przyszłości i nie pozostaje mi nic innego niż życzyć nam wszystkim, żeby w kolejnej odsłonie (o ile taka powstanie) pozostałe elementy gry zostały tak dopracowane jak fascynujący, futurystyczny Neo-Paryż.

Xbox 360Remember Me

  • spójna, przekonująca wizja przyszłości
  • świetny projekt Neo-Paryża
  • manipulowanie pamięcią
  • prosty, ale wymagający system walki
  • modyfikowalne combosy
  • klimatyczna oprawa audio-wideo
  • jedyna słuszna ścieżka wiodąca do celu
  • pustawe lokacje
  • graficzne niedociągnięcia
  • niekonsekwencje w tłumaczeniu

Niezapomniana wycieczka do Neo-Paryża

47 komentarzyDodaj swój

Przeczytaj wszystkie komentarze na forum
G MisioKGB

Jejq, to już tak szybko wyszło? Czas leci strasznie i nieubłaganie, zrobiliście mi niespodziankę, bo byłem ciekawy tej gry, a tutaj już recenzja :) Skoro tak przyjemnie się grało to ja muszę uśmiechnąć się do znajomych, bo niestety już pustki w portfelu

Odpowiedz
Mordant

10 godzin? Spodziewałem się czegoś bliżej 15, jak w najnowszym Tomb Raiderze.

No nic, i tak zaraz złożę pre-ordera. Przecież trzeba sobie kupić prezent na dzień dziecka (zawsze to jakieś usprawiedliwienie zakupu ;P)!

Odpowiedz
G Eff3ctiv3

Mimo że nie znoszę francuskiego, to według mnie brak tego języka w grze, to duży minus.

Odpowiedz
G KrzysztofT

Z ciekawości - wersja PC jaki będzie miała DRM? Jeżeli steam to ok - natomiast jeżeli badziewny GFWL to kupuję wersję na PS3.

Odpowiedz
G Moooras

Raczej sequela nie będzie. Ocena na Metacritic jednak w jakimś tam stopniu wpływa na wyniki sprzedaży. A gry raczej nie kupię, bo spodziewam się jej za rok w PS + :P

Odpowiedz
G kesik93

> Z ciekawości - wersja PC jaki będzie miała DRM? Jeżeli steam to ok - natomiast jeżeli
> badziewny GFWL to kupuję wersję na PS3.
Będzie badziewny Steam, gdyby był świetny GfWL to pewnie kupiłbym.

Odpowiedz
Martius0

Kolejna gra która stara się być filmem...

Odpowiedz
G NBlast

Oczywiście recka zaszczyciła mnie OPISEM fabuły, a nie jej krytyką. Ja na Remember Me, czekałem tylko dlatego, że fabuła mogła być kolejną pozystywną niespodzianką po Spec Ops: The Line, bo w tym przypadku niedociągnięcia gameplayowe można wybaczyć

Co dowiedziałem się z recenzji na jakim poziomie prezentuje się historia? NOPE!

Ludzie recenzenci! Opis, ok. Trochę go może być... ale krytyka jest ultra ważna!

Odpowiedz
Martius0

> Ludzie recenzenci! Opis, ok. Trochę go może być... ale krytyka jest ultra ważna!
Czega Ty wymagasz? Chcesz żeby wydawca się obraził?

Odpowiedz
G pepsi

> > Ludzie recenzenci! Opis, ok. Trochę go może być... ale krytyka jest ultra ważna!
>
> Czega Ty wymagasz? Chcesz żeby wydawca się obraził?

http://sjp.pwn.pl/szukaj/krytyka

Definicje nr 2 i 3.

Odpowiedz
G NBlast

"analiza i ocena książki, filmu lub czyichś dokonań"

Co mamy tutaj: opis zarysu fabuły.
Co chcę, żeby było: ocena czy fabuła kupy się trzyma czy nie, bo między innymi od niej zależy jakość gry. Bo chyba o to chodzi? Czy wymagam zbyt dużo?

Odpowiedz
G TobiAlex

> Będzie badziewny Steam, gdyby był świetny GfWL to pewnie kupiłbym.

Marcna prowokacja. Ale współczuje Ci posiadania tylko 5 gier...

Odpowiedz
G Harunia

Recenzjom tego autora w ogole nie ufam (widze ze lubi szastac osemkami), z kolei na metacritic srednia Remember me to 7. I chociaz ocen tam zawartych nie mozna brac calkiem na powaznie, to jednak jakims tam wskaznikiem czy mamy do czynienia z crapem, sredniakiem czy potencjalnym hitem są. Tutaj niestety sredniak.

Odpowiedz
G NBlast

> Recenzjom tego autora w ogole nie ufam (widze ze lubi szastac osemkami), z kolei na metacritic
> srednia Remember me to 7. I chociaz ocen tam zawartych nie mozna brac calkiem na powaznie,
> to jednak jakims tam wskaznikiem czy mamy do czynienia z crapem, sredniakiem czy potencjalnym
> hitem są. Tutaj niestety sredniak.
No właśnie nie powiedziałbym. Znowu przywołam Spec Ops: The Line, który równiez na Metacritic skończył ze średnią ok. 75/100. Głównie winę ponoszą durni recenzenci, który odejmowali punkty za multiplayer (który nie powodował w żadnym wypadku, że gra była mniej siebie warta) pomimo rewelacyjnego singla. Byli też ci, który byli ostentacyjnie ignoranccy w stosunku do treści i fabuły gry.Moja opinia: SO: TL to drugi Bioshock i kopie historią po jajach ja żadna inna gra. Metacritic skrzywdził ten tytuł doszczętnie.

Odpowiedz
Killyox

JA pewnie nie moglbym zostac recenzentem w zadnym czasopismie. Oceniam gry dosyc surowo, a to jednak nie lezy w interesie pewnych grup :)

Odpowiedz
diabolo20

Dlaczego na PC nie testujecie?

Odpowiedz
diabolo20

Gra nawet fajna

Odpowiedz
G Dared00

> I ta srednia 42/100 to developerzy podnosili co sami zachwalali swoja gre i dawali sobie
> 10/10 (co jest mega zalosnym zachowaniem)
Z drugiej strony, dawanie Dragon Age II oceny 0 jest IMO równie żałosnym zachowaniem.

Odpowiedz
Shinigami

> http://www.metacritic.com/game/pc/dragon-age-ii
Dragon Age II to idealny przykład na to jak prasa potrafi zachwycać się średnim, okrojonym, źle wykonanym tytułem , który potem zostaje zweryfikowany przez rynek i graczy. Ba, nawet sami twórcy przyznali po paru miesiącach, że odwali kaszanę. Perełki w postaci ocen od wiodących portali, pism pozostały ku uciesze graczy.Pewnie, na zero gra nie zasługuje, ale przy ocenach rzędu 100/90 = gra dekady, coś trzeba było zrobić. 'Profesjonaliści' nie pierwszy raz dali ciała.RM pewnie sprawdzę, pewnie nie w dniu premiery, ale okazyjnie jakiś kluczyk za miesiąc, dwa da się wyrwać ;)

Odpowiedz
G Zajanski

> Z drugiej strony, dawanie Dragon Age II oceny 0 jest IMO równie żałosnym zachowaniem.
No cóż, ludzie grę oceniają grę nie tylko za to jaka (obiektywnie) jest, ale też za to, jak bardzo spełnia ich oczekiwania (lub się z nimi rozmija), jak wypada na tle poprzednich części oraz co sądzą o jej wydawcach i twórcach.Co nie zmienia faktu, że Dragon Age II był jedną z gorszych gier, w jakie przyszło mi ostatnio grać. Ale i tak się zgadzam, że oceny skrajne należy zachowywać dla przypadków skrajnych, a tutaj nie mamy z takim do czynienia. To po prostu bardzo kiepska gra i tyle. Co do ocen "krytyków", to można by się spodziewać, że powinni znać się na swoim fachu, a więc i być bardziej wybrednymi niż przeciętny zjadacz chleba. A tymczasem jest już niemalże regułą, że średnia ocen wystawianych przez pismaków jest wyższa niż średnia ocen wystawianych przez graczy.Tłumaczeń o "hejterach" zaniżających oceny nie kupuję, bo na każdego "hejtera 0/10" przypada jeden "fanboj 10/10" (a może i dwóch?), a poza tym reguła się sprawdza w przypadku prawie wszystkich gier, a nie tylko tych najbardziej "hejtowanych".

Odpowiedz
G Darkstar181

> > I ta srednia 42/100 to developerzy podnosili co sami zachwalali swoja gre i dawali
> sobie
> > 10/10 (co jest mega zalosnym zachowaniem)
> Z drugiej strony, dawanie Dragon Age II oceny 0 jest IMO równie żałosnym zachowaniem.
Niby tak, ale oceny prasy faktycznie były strasznie zawyżone, o czym świadczy fakt że do gry wydano zaledwie dwa fabularne DLC, podczas gdy do innych gier od EA (również Bioware, jak Mass Effect) wydano tony takich . Po prostu gra była tak słaba że nia miał ich kto kupować.

Odpowiedz
G Kadaj

Capcom zwykle robi za trudne gry, więc ten wymagający system walki mocno niepokoi. Może kiedyś, w jakiejś sporej promocji. ;p

Odpowiedz
lis_23

> Capcom zwykle robi za trudne gry, więc ten wymagający system walki mocno niepokoi. Może
> kiedyś, w jakiejś sporej promocji. ;p
Heh, z Twoich licznych postów wynika, ze każda gra wymagająca trochę więcej od gracza jest dla Ciebie barierą nie do przebycia ;)sam lubię również proste gry ale gram również w tytuły wymagająceco do " Remember Me ", gra już od dawna zamówiona, martwi mnie tylko tak krótki czas na przejście gry ...

Odpowiedz
G Kadaj

> Heh, z Twoich licznych postów wynika, ze każda gra wymagająca trochę więcej od gracza
> jest dla Ciebie barierą nie do przebycia ;)
Heheh, rozgryzłeś mnie, tak to wygląda. ^^ > sam lubię również proste gry ale gram również w tytuły wymagające
Co kto woli. ;p

Odpowiedz
G MisioKGB

> Heheh, rozgryzłeś mnie, tak to wygląda. ^^
>
> > sam lubię również proste gry ale gram również w tytuły wymagające
> Co kto woli. ;p

Ja też lubię takie w które mogę grać jedną ręką trzymając pada czerpiąc przyjemność z gry, w drugiej trzymać piwko, a dodatkowo jeszcze rozmawiać z kobietą udając, że ją słucham. To trudna sztuka :)

Odpowiedz
MATEmasagrator

Zaskoczyły mnie sugestie, że z jakiegoś powodu postanowiłem zawyżyć ocenę i postanowiłem z ciekawości zerknąć na oceny wystawione przez kolegów z innych serwisów: Eurogamer - 9/10, Polygamia - 4/5, Gamezilla - 7/10. W tym kontekście wychodzi na to, że moja ocena w stosunku do polskiej średniej jest wręcz zaniżona. Wystawiłem taką, a nie inną notę, bo Remember Me jest grą bardzo dobrą i nieprzeciętną, ale nie określiłem bym jej jako "świetnej" (mam na myśli całokształt, a nie pojedyncze elementy), a to właśnie oznacza dla mnie ósemka w naszej skali. Stąd taka, a nie inna ocena.

Co do krytyki fabuły to nie wyłożyłem jej wprost, ale z akapitu poświęconego osobie Nilin, w którym opisuję ją jako bohaterkę mało wiarygodną i raczej nieciekawą, możecie wysnuć wniosek, że fabuła raczej nie powala. Trudno o rewelacyjną historię, kiedy zachowania bohaterki są tak uproszczone i mało racjonalne jak to jest w tym przypadku i chyba dość wyraźnie to zaznaczyłem.

Odpowiedz
tonkpils8888

czy tylko mi się wydaje ,że przeciwnicy są nad wyraz wyżymali? dostają pełno ciosów/kopnięć i nadal nie padają.Ktoś ma podobne odczucia? szczerze troche mnie to razi w tym tytule jak oglądam walkę na YT

Odpowiedz
G Demagol

Jeżeli zasługuje na 0/10, to niech taką ocenę dostanie.

Odpowiedz
G Demagol

> Capcom zwykle robi za trudne gry, więc ten wymagający system walki mocno niepokoi.
Capcom jest tylko wydawcą Remember Me.

Odpowiedz
G Kadaj

> Capcom jest tylko wydawcą Remember Me.
Co nie zmienia mojego prywatnego odczucia, ze wszystko ze znaczkiem Capcomu było w ostatnich latach dla mnie za trudne. ;p

Odpowiedz
G Demagol

> No cóż, ludzie grę oceniają grę nie tylko za to jaka (obiektywnie) jest, ale też za to,
> jak bardzo spełnia ich oczekiwania (lub się z nimi rozmija), jak wypada na tle poprzednich
> części oraz co sądzą o jej wydawcach i twórcach.
I to jest bolesna sprawa w przypadku starego Trespassera. Twórcy sami strzelili sobie w stopę tworząc bardzo złożoną produkcję i rozdmuchując oczekiwania do niebotycznych rozmiarów, a gdy gonieni terminami musieli zawartość gry wycinać, to niestety oberwało się Treskowi od recenzentów straszliwie.Z drugiej strony ja poznałem tę grę dzięki demu i byłem nią zachwycony. To jedna z najlepszych i najbardziej rewolucyjnych gier w historii, a że wcześniej jej nie znałem, to nie miałem innych oczekiwań ponad to, co to demo oferowało. Chociaż może byłaby jeszcze lepsza, gdyby zrealizowano zamierzenia...Śmieszna sprawa. Prasa podeszła do tej gry negatywnie, ale ci, którzy dobrze ją ocenili wystawili bardzo wysokie lub wręcz maksymalne noty.---W Remember Me grać nie zamierzam pomimo wysokiej oceny w tej recenzji. W sumie lubię gry Francuzów - Eric Chahi jest dla mnie idolem za swoje Heart of Darkness i Another World, a Beyond Good & Evil również jest niczego sobie, ale RM to jakieś "generyczne" action/adventure, jakich dziś na pęczki. No i odstrasza mnie główna bohaterka, jakaś niemiła typiara z niej.

Odpowiedz
G Demagol

Wszystko zależy od tego, kto je robi. Jeśli Japońce, to robią to pod pady i pod hardkorów. RM jest francuskie, nie sądzę, żeby gra wymagała porządnego pada lub 10 rąk. Chociaż może się mylę...

Odpowiedz
G Zajanski

> No i odstrasza mnie główna bohaterka, jakaś
> niemiła typiara z niej.
Typowa reakcja mizogina na silną, wyzwoloną kobietę.Idź uwolnić księżniczkę z zamku. Rasisto bigocie.

Odpowiedz
G Demagol

> Typowa reakcja mizogina na silną, wyzwoloną kobietę.
Lara Croft pokazała, że można być osobą do rany przyłóż i przyjaźnie nastawioną do świata, ale też silną i niezależną.> Idź uwolnić księżniczkę z zamku. Rasisto bigocie.
Musiałem uwolnić Samanthę Nishimurę. Przykład kosmopolityzmu, "wyzwolenia" i lewactwa mający zły wpływ na pannę Croft - miast wspierać dziewczynę w jej pasjach i zainteresowaniach to nieustannie wyciągała na jakieś imprezy w klubach, pewnie by wymusić na LC do rozwiązłość seksualnej i oddawanie się podłym uciechom cielesnym.I ja musiałem to ratować...

Odpowiedz
lis_23

Gra zbiera bardzo zróżnicowane oceny, ostatnie dwie to 8+ / 10 w CDA i 6,5 na Gry-online, ale ja zamierzam jej dać szansę i kupuję w dniu premiery.

Odpowiedz
G Demagol

Nie lepiej przeznaczyć te pieniądze na coś innego, pewnie i lepszego? Gra może mocno stanieć, choć nie jest od EA.

Odpowiedz
mmmjjj23

Gra jest co najmniej dobra i w całkowicie zgadzam się z oceną wystawioną przez recenzenta. Wizja świata, klimatyczne lokacie i majstrowanie w pamięci innych osób stanowią główne zalety tej produkcji. System walki choć prosty sprawia mnóstwo frajdy(na filmikach wygląda to drętwo, ale w praktyce sprawdza się naprawdę świetnie). Gra ma także swoje uproszczenia oraz wady choćby te wymienione przez recenzenta, ale w żadnym wypadku nie odbierają one czerpania przyjemności z rozgrywki. Ja postanowiłem dać Remember Me szansę i nie żałuję :)

Odpowiedz
G MisioKGB

Gram i nie mogę się oderwać, ta gra jest dla mnie genialna, połączenie Beyond Good & Evil oraz The Longest Journey, naprawdę, nie wkręcam, sama historia ma kilka niedociągnięć ale opowiadana jest składnie i wszystko trzyma się kupy :) Muzyka w grze jest świetna, nawet kilka krótkich fragmentów potrafią wywołać uczucie pięknej melodii w uszach :)

Odpowiedz
pkamola

Nie wiem ja wy, ale ja ogrywam Remeber Me od kilku dni i muszą przyznać, że gra się bardzo fajnie. Na ogół rzadko zgadzam się z recenzjami ale tutaj podzielam opinie, że jest to gra bardzo udana aczkolwiek ja to powiedział klasyk "d..y nie urywa" tak jak np. nowy Tomb Raider :) Dla mnie gra rozgrywką mocno przypomina InFamous ale ma też kilka fajnych, nowatorskich smaczków. Chwilami trochę przewidywalna i taka trochę dziecinna jeśli chodzi o prowadzenie gracza za rączkę no i na końcu każdego poziomu obowiązkowy boss :) Gra nie jest przesadnie trudna, chociaż w kilku miejscach trochę się namęczyłem... ale grywałem w o wiele bardziej irytujące tytuły pod kątem skali trudności. Chwila cierpliwości i treningu i można iść dalej.
Mnie osobiście trochę przeszkadza brak swobody bo gra narzuca pewne typy zachowań w zależności od rozwoju akcji (np. nie można strzelać w co się chce tylko w wyznaczone miejsca).
Natomiast jeśli chodzi o fabułę, to trochę śmieszą mnie komentarze, że ktoś oczekuje od gry jakiejś mega głębokiej fabuły i jej dogłębnej analizy. Gra to gra, fabuła raz lepsza raz gorsza ale zawsze na ogół mocno przegięta i miejscami bez sensu. Taka konwencja i już. W grach ma być fun i jechanka na maksa, a jeśli przy okazji bohater coś tam sensownie chlapnie to tylko należy zaliczyć na plus dla autorów ze zainwestowali w porządnego scenarzystę. Ale generalnie po głębokie przeżycia i uniesienia fabularno-intelektualne zapraszam np. do lektury Gombrowicza :)
Reasumując, ja się przy Remeber Me bawię świetnie i tego wam również życzę!

Odpowiedz
lis_23

W kwestii braku swobody, na który to fakt zwraca uwagę wielu graczy, toć taki, np. " Uncharted 2, 3 " też nie grzeszy w tej kwestii, tam też mamy wiele miejscówek, które są tylko atrapą, ale jakoś nikomu to nie przeszkadza - tam też skaczemy, wspinamy się tylko tam, gdzie przewidzieli to twórcy gry, więc RM nie jest jakimś wielkim wyjątkiem w tej kwestii, ważne, że projekt Neo Paryża robi na prawdę duże wrażenie, mimo ze miasto jest zamknięte.
Zabawa wspomnieniami też jest fajna, całe szczęście, ze mam pada i zabawa w przewijanie jest łatwa w obsłudze a sam pomysł jest bardzo fajny - fajna jest też walka, tylko nie wiem jeszcze, jak tworzyć dłuższe kombinacje / mam jedną składającą się z trzech i drugą z pięciu /, mogę tylko wymieniać te, które już mam.

Odpowiedz
G Alekde

Z jednej strony gra jest bardzo dobra, ma wszystko, niezły scenariusz, dobrą grafikę i muzykę, ciekawe postacie, z drugiej strony przy zderzeniu z The Last of Us - te gry dzieli przepaść na każdym polu tak gigantyczna, że dla tej drugiej gry przydałaby się nowa skala.

Mimo wszystko polecam Remember Me oceniłem sam na mocną 8!

Odpowiedz
nocny_szept

Klimat dopracowany w najdrobniejszym detalu. Niestety te detale są z plastiku, otoczenie z minimalną interakcją, scenografia do pooglądania zza szyby nie mająca udziału w grze, celnie porównał ten tytuł Martius0 do udawania filmu. To już jednak standard wymuszony, przez sposób rozgrywki czyli klasyczna liniówka- przejdź z punktu A do B, bez możliwości zboczenia z drogi lub wyboru innej opcji jak by ci przyszedł taki głupi pomysł by zwyczajnie pograć. Ciekawa fabuła, oparta na bardzo dobrym pomyśle, zachęcający początek a potem... spłaszczona do granic możliwości, wtórna i schematyczna rozgrywka. Pooglądałem, pograłem z godzinę i wyłączyłem z nudów. Zmarnować taki dobry tytuł, to poważny grzech :)

Odpowiedz
lis_23

Pooglądałem, pograłem > z godzinę i wyłączyłem z nudów. Zmarnować taki dobry tytuł, to poważny grzech :)
>
Ty się nudziłeś, ja, nie - wczoraj ukończyłem grę, zajęło mi to 18 h i jestem z niej zadowolony, choć mogłoby być więcej lokacji miejskich, zamiast zamkniętych wnętrz.W kwestii liniowości to jak już wyżej pisałem, w grach typu " Unchartet " jakoś nikt na to uwagi nie zwracał a ja już chyba wole liniową acz ciekawą rozgrywkę od nudów pokroju " Skyrim " czy ' FC3 ".

Odpowiedz
anakin_skylwaker

> Będzie badziewny Steam, gdyby był świetny GfWL to pewnie kupiłbym.

Ktoś na serio z własnej, nieprzymuszonej woli chce gry z GfWL? Nie możliwe, przecież tego dziadostwa od Microsoftu nie da się znieść i sypie się na prawie każdej konfiguracji.

Odpowiedz
Artmaster88

Właśnie przeszedłem.
Super gierka ;)
Tyle co się mogę przyczepić to chyba to, że jest takie uczucie klaustrofobii czasem, czy to przez dość toporną kamerę (bardzo zbliżona to TR: Underworld, ale jakaś taka cięższa, zdecydowanie bardziej pod konsolę, żeby gracz nie korzystał za dużo z obracania nią - zwłaszcza przy wspinaczce) czy to po prostu przez lokacje którą są bardzo korytarzowe i zamknięte. Wiem że jest to całkowicie liniowa akcja, lecz np w takim Metro, które też jest w odróżnieniu od Stalkera liniowe, jakoś mamy poczucie że to wszystko jest nieco większe, i można czasem zboczyć z drogi, przeskoczyć przez przeszkodę, która nie jest niewidoczną ścianą itd. Nie wiem... niby to samo, ale jakoś tak inaczej się to odczuwa.
Poza tym lokacje, mimo że przemyślane, to są czasem pustawe. No i chyba tyle minusów.

Cała reszta, czyli nawalanka, grafa (tak, wiadomo że to UE, ale nawet ten silnik da się ostro spieprzyć, jak np w Colonial Marines) muzyka, postacie i fabuła są bardzo dobrze zrobione. Fajne motywy z remiksem pamięci. A w szczególności z tym ostatnim (dość ciężka, dramatyczna scena) I chociaż końcowa walka zdaje się być nieco zbyt przekombinowana, tak sam finał jest raczej satysfakcjonujący i z trochę moralizatorskim przesłaniem jak w Deus Ex.

Ogólnie nie ideał, ale gra bardzo fajna.

Odpowiedz
Przeczytaj wszystkie komentarze na forum
Najnowsze
Lubisz nas?