InformacjeRecenzja - PC

Chivalry: Medieval Warfare - recenzja

20 Sławek Serafin

Prawdopodobnie najlepsza tegoroczna sieciówka... Kto by pomyślał, że te miecze, łuki i topory z Chivalry będą biły aż tak mocno?

Gdybym miał znaleźć jedno słowo na opisanie Chivalry: Medieval Warfare, to powiedziałbym, że jest to gra... intensywna. I to nie dlatego, że jest nafaszerowana akcją, która ani na chwilę nie zwalnia tempa, bo wcale tak nie jest, wręcz przeciwnie nawet, przez większość czasu w tej grze tylko biegamy, żeby się dostać, razem z naszym żelastwem, do jakiegoś konkretnego miejsca. I dopiero tam się dzieje, dopiero tam trup ściele się gęsto, ale też w niewielkich dawkach, bo mimo zaawansowanego systemu walki, pozwalającego na długie, wyrafinowane pojedynki, starcia w Chivalry są krótkie, ostre i brutalne. A potem znów biegamy, aż do następnego zamachu mieczem.

I to właśnie te zamachy oraz pchnięcia są takie intensywne. To perspektywa pierwszej osoby sprawia, że czujemy się, jakbyśmy tam byli, jakbyśmy to my sami tym mieczem, toporem i włócznią robili dziury w ludziach. Trochę jak w popularnym Skyrim, tyle że Chivalry ma siedemnaście razy lepiej pomyślany system walki bronią białą i na dodatek jest wyłącznie sieciowe, więc naszą stal wrażamy w żywą tkankę, że tak się metaforycznie wyrażę. No, chyba że ustawimy sobie grę z botami, co też można zrobić. Tylko po co? Nie wiem. Nie wiem też po kiego diabła twórcy Chivalry zadawali sobie trud opracowywania aż tylu różnych trybów rozgrywki. To znaczy, w sumie dobrze, że jest coś więcej niż rozgrywka Team Objective, bo od przybytku głowa nie boli, ale wystarczy zagrać właśnie w ten jeden tryb, by momentalnie magicznym sposobem zapomnieć o istnieniu wszystkich pozostałych. Tak, jest aż taki dobry. A nawet lepszy, bo nie tylko dobry, ale na dodatek także rzadki.

Jeśli chodzi o koncepcję sieciowej drużynowej rozgrywki, Chivalry jest, mimo chronologicznie wcześniejszego tła historycznego, następcą drugowojennego Enemy Territory. Czyli gry z najlepszym pomysłem na multiplayer w historii, do czasu Defence of the Ancients, oczywiście. Chivalry ten pomysł adaptuje na swoje potrzeby i robi to znakomicie, w stu procentach pozbywając się abstrakcji. Bitwy to bitwy, nie jakieś umowne zawody sportowe, w których mamy przenieść gdzieś flagę, przejąć jakiś punkt albo zabić iluś tam przeciwników. Takich bzdur się na wojnie nie robi, na wojnie zajmujemy się konkretnymi rzeczami. W przypadku tych średniowiecznych było to wycinanie w pień wieśniaków i palenie wiosek, zdobywanie i niszczenie machin oblężniczych wroga, pchanie wozów z zarażonymi zwłokami by wrzucić je do studni zaopatrującej obrońców zamku i tym podobne, zwykłe, wojenne czynności. Na nich właśnie skupia się Chivalry, układając w ciągi przyczynowo-skutkowe i każąc jednej stronie atakować, a drugiej bronić. I nie żartowałem z tym wycinaniem w pień wieśniaków biegających w panice po podpalanej właśnie wiosce - w Chivalry można się poczuć jak Kmicic w Wołmontowiczach. To znaczy, gdyby Kmicic był zakuty w zbroję i wymachiwał dwuręcznym szkockim claymore...

To czym i jak walczymy jest w Chivalry dość sformalizowane. Mamy cztery sztywne klasy postaci, od najciężej opancerzonej do tej najlżej plus strzelcy. Każda klasa ma broń główną, do wyboru z trzech różnych, dwie boczne, rzadko używane, plus dodatkowe wyposażenie, takie jak tarcze, noże do rzucania i bomby zapalające, w liczbie zmiennej. Bronie podstawowe i boczne można "rozwijać" używając ich - w miarę szybko odblokujemy wtedy drugą i ostatnią, trzecią, wersję naszego ulubionego oręża. Wersje te różnią się nieco od podstawowej, ale nie da się powiedzieć jakoś jednoznacznie, że są lepsze lub gorsze. To wszystko kwestia osobistych upodobań - w Chivalry nie ma czegoś takiego jak broń lepsza lub gorsza. To pewnie dlatego, że na tej wojnie jest jak w stosunkach damsko-męskich, czyli wszystko zależy od umiejętności operatora, a nie narzędzia... choć miecz dwuręczny to mimo wszystko jednak miecz dwuręczny...

Chivalry: Medieval Warfare to gra umiejętności. Trafimy, nie trafimy, zranimy wroga lub nie zranimy - to zawsze nasza zasługa lub wina. To jest oczywiste, bo i sam system walki jest oczywisty... jeśli zadamy sobie trud zagrania w zabawny samouczek, który nam wszystko objaśni w kwestii wywijania żelastwem. Lewy przycisk myszki, żeby ciąć w poziomie, kółko w dół by ciąć w pionie, kółko w górę, by pchnąć. Dwa ataki w określonym odstępie, by wyprowadzić kombinację. Blok wykonujemy prawym przyciskiem myszki, w momencie gdy wróg zadaje cios, trzymając celownik na ostrzu jego broni. Do tego można jeszcze kopnąć by przełamać blok i wykonać fintę w czasie ataku, by wybić z równowagi obrońcę z jego blokiem. Proste? Proste. W samouczku, gdy mamy czas to poćwiczyć i nikt nas nie próbuje pozbawić głowy. Po wejściu do bitwy sytuacja zmienia się dość diametralnie i przez kilka pierwszych godzin będziemy tylko pamiętali o absolutnych podstawach, nie próbując nawet fint, kopniaków czy podstępnych uderzeń drugim ciosem z kombinacji. I, co ważne, to wystarczy.

System walki w Chivalry jest o tyle głęboki, co przystępny. Wyobrażam sobie, że można z jego pomocą toczyć minutowe lub nawet dłuższe pojedynki, w których rycerze będą robili sobie przerwy na oddech by zregenerować wytrzymałość utraconą w czasie nieudanych bloków lub chybionych ciosów. Ale mnie się nic takiego nie zdarzyło, najdłuższe starcia to było kilka wymian i bloków, po których ktoś w końcu był szybszy lub sprytniejszy i rozpruwał tego drugiego od ramienia do biodra albo malowniczo odrąbywał mu głowę lub jedną z rąk. I nigdy nie czułem tutaj, że ktoś mnie zabił niesprawiedliwie, bo użył czegoś, czego ja nie mam lub zastosował jakiś trik, którego jeszcze nie poznałem... tak, to aluzja do War of the Roses. Walka wręcz w Chivalry daje niesamowitą satysfakcję, większą nawet niż ta z Mount & Blade. Dlaczego? Jest, jak wspomniałem na początku, intensywna. Taka fizyczna, namacalna. Gdy bierzemy zamach, to czujemy wagę broni, instynktownie oceniamy gdzie uderzy i jak uderzy - i tam właśnie ląduje. To jest intuicyjne, od razu zrozumiałe, naturalne jak łapanie kogoś w czerwoną plamkę kolimatora i naciskanie spustu. Ale jednocześnie wymaga umiejętności, jakie nie są potrzebne przy strzelaniu w Call of Duty czy Battlefieldzie, bo przecież tam wróg się nie zasłoni własnym mieczem czy tarczą. No i nie wywrzeszczy nam prosto w twarz jakichś obelg dla złamania morale.

Chivalry: Medieval Warfare wzięło od Enemy Territory nie tylko pomysł na sieciową rozgrywkę. Pożyczyło sobie też z niego stary system komend głosowych, nagranych okrzyków czy pojedynczych słów, które możemy odtwarzać wstukując szybkie kombinacje z klawiatury. To rozwiązanie było modne jakąś dekadę temu, gdy nie używano jeszcze systemów komunikacji VoIP, takich jak TeamSpeak na przykład. Teraz VoIP to codzienność i Chivalry też go ma, wbudowanego, jak najbardziej. Ale komendy też są i muszę przyznać, że dla mnie osobiście są one jak bilet na wycieczkę do krainy nostalgii. I bitewnego szaleństwa. Nostalgii, bo zawsze będę miło wspominał, jak się wklepywało voicechat w Enemy Territory i Quake Wars. A szaleństwa, bo ani chybi autorzy Chivalry dopuścili przy nagrywaniu do głosu swoje wewnętrzne zwierzęta. Już sam "standardowy okrzyk bitewny spod literki X" mrozi krew w żyłach (lub ją gotuje, jeśli to my go wydajemy), a tak to już jest w Chivalry, że zwykle biegamy w grupie i jak jeden zacznie krzyczeć, to robią to pozostali i... potem wystarczy już tylko skoczyć z tym wrzaskiem na wroga, dziko wymachując bronią, by zafundować sobie jedno z najbardziej intensywnych, emocjonujących i poruszających przeżyć w grach. I to nie tylko w tym roku, ale i w ogóle. Bez abstrakcji, bez dystansu, bez pamiętania, że to tylko gra - po prostu wyłazi z nas zwierzę, które lubi wrzeszczeć przy zabijaniu. I to jest w Chivalry fenomenalne. Ta intensywność, której naprawdę nie znajdzie się nigdzie indziej. Intensywność, za którą można tę grę pokochać.

Oczywiście, nawet taka dobra gra jak Chivalry ma wady. Czasem nawet sporo... choć na szczęście nie w tym wypadku. Główny problem to chyba taka sobie oprawa graficzna. Nie jest najlepsza technicznie - od strony rozmachu, pomysłu na mapy i krwawej brutalizacji nie można jej zarzucić absolutnie nic, co to, to nie. Ale jednak nie wygląda tak, jak powinna w 2012 roku - tekstury, modele, animacje, wszystko jest jakieś takie niedzisiejsze. W ogóle to nie przeszkadza, jasna sprawa, ale jestem pewien, że gdyby gra była ładniejsza, to jeszcze mniej by to przeszkadzało. Poza tym jakoś muszę poszukać dziury w całym, tak dla świętego spokoju i żeby zachować choć szczątkowy obiektywizm - zbyt wielu wad bowiem Chivalry nie ma. Przez pewien czas myślałem, że ma jeszcze jeden feler, czyli kiepsko rozwiązaną walkę strzelecką, bo za diabły nie mogłem trafić nikogo z łuku i kuszy. Okazało się jednak, boleśnie dla mnie, że innym to nie sprawia trudności i do wprawy można dojść szybciej niż się wydaje... Choć nie wiem po co to robić, skoro walka wręcz jest o wiele bardziej satysfakcjonująca... no, ale gdyby ktoś chciał, to dlaczego nie. Tak czy inaczej, potencjalna wada odpadła. I została tylko ta nie słaba, lecz przeciętna oprawa graficzna. Więcej wad w Chivalry nie stwierdziłem, cała reszta gry to najlepsza w swoim rodzaju sieciowa zabawa w mordowanie się nawzajem ostrymi lub tępymi narzędziami. W tym roku, w ubiegłym i pewnie w przyszłym też nie znajdzie się świeższej, bardziej oryginalnej i choćby w połowie tak intensywnej gry sieciowej. Chcecie kogoś rozpruć mieczem? Tylko tutaj. Nie chcecie? Eee tam, na pewno chcecie... kto by nie chciał?!

PCChivalry: Medieval Warfare

  • intuicyjny, ale rozbudowany system walki wręcz
  • świetnie pomyślane, podzielone na etapy bitwy
  • cztery inne tryby, jeśli ktoś nie lubi bitew
  • genialne okrzyki i ogół udźwiękowienia
  • intensywna, pełna emocji rozgrywka
  • przedwczorajszy standard oprawy graficznej

Dopiero teraz widać, jak bardzo brakowało takiej gry

20 komentarzyDodaj swój

Przeczytaj wszystkie komentarze na forum
G Zdenio

Gra mi się bardzo podoba, ale jednak... Problemy z przeglądarką serwerów, resetujące się zabójstwa daną bronią po wyjściu z gry przed końcem mapy. Brakuje też customizacji postaci i walki konnej, War of the Roses pokazało, że można to fajnie zaimplementować. Strzelanie z łuku w WotR też jest bardziej satysfakcjonujące.

Odpowiedz
G leszeq

Jeśli miałbym wybierać pomiędzy War of the Roses a Medieval Warfare to który tytuł jest lepszy ? Do tej pory nie interesowałem się tymi tytułami i byłem święcie przekonany, że to jedna i ta sama gra :P Chętnie bym sobie kupił coś do multi.

Odpowiedz
Hades92

"Jeśli miałbym wybierać pomiędzy War of the Roses a Medieval Warfare to który tytuł jest lepszy ?"

Chivalry!

A co do wad to ja bym zarzucił małą ilość map, bo już grając na becie trochę zaczęły mi się nudzić i myślałem, że w pełnej będę ze dwie więcej... ale i tak nie mogę oderwać się od tej gry. Co do łuku to zgodzę się, że na początku granie jest frustrujące, ale jak dojdzie się do wprawy, odblokuje Warbow'a to ustrzelenie headshota z kilkudziesięciu (kilkuset?) metrów daje cholerną satysfakcję.

Odpowiedz
Cysiek11

Twórcy w tym albo przyszłym tygodniu wydadzą patch poprawiający błędy, a zapowiedziany jest już kolejny wprowadzający nowe mapy, bronie i jeszcze jakieś niesprecyzowane bajery :) Gra już teraz jest rewelacyjna, a niedługo może być jeszcze lepsza :)

Odpowiedz
KeyserSoze

> Brakuje też customizacji postaci i walki konnej
Nie, nie brakuje. Koni w ogóle nie brakuje, wręcz czuje się że byłoby to piąte koło u wozu. A dostosowywanie wyglądu bohatera też nie jest potrzebne - co my baby jakieś jesteśmy, żeby się przebierać, bo nieładnie wyglądamy czy coś? Hełm na łeb, kolczuga na klatę, na to zakrwawiona szmata z herbem i jest dobrze :)> Jeśli miałbym wybierać pomiędzy War of the Roses a Medieval Warfare
Tu nie ma co wybierać w ogóle. Chivalry jest dużo lepsze niż War of the Roses.

Odpowiedz
lothar86

Mam uwagę do nagrywającego ten filmik. Byłoby fajnie jakby nie używał on imion świętych bez powodu, rzucanych jako zamiennik podwórkowej łaciny, tym bardziej grając w tak brutalną grę. Do samej gry nic nie mam, ale straszny się kontrast zrobił. Sam nawet chętnie zagram w tą grę jeśli za parę miesięcy zostanie zorganizowany jakiś weekend testowy. :) Bo w ciemno gier nie kupuję.

Odpowiedz
G Hartus

Dodam tylko, że na Green Man Gaming (przy użyciu vouchera ważnego do jutra) można dorwać tę grę za nieco ponad 50 złotych, co jest sporą obniżką w stosunku do ceny na Steamie. Samą grę i tak rejestrujemy na platformie Valve więc oprócz zaoszczędzonych pieniędzy nie ma żadnej różnicy. :)

Osobiście, podobnie jak leszeq, wiedziałem, że "gdzieś tam, kiedyś ma się ukazać" fajny symulator średniowiecznych bitew, ale nie siedziałem w temacie na tyle, aby tę grę rozpoznać. Gdy ukazało się WotR byłem pewny, że to był właśnie ten tytuł, lecz kilka dni później dostrzegłem reklamę Chivalry. Po obejrzeniu wielu gameplayów i porównań stwierdziłem, że ta druga wygląda bardziej atrakcyjnie. Gramowe recenzje obu tytułów tylko utwierdziły mnie w tym przekonaniu, więc podobnie jak większość wybiorę Chivalry.

Odpowiedz
G Dark_SMG

Przepraszam, czy wy w ogóle graliście w te grę przed napisaniem recenzji, czy po prostu napisaliście ją bo ktoś was poprosił?

Gra jest prawie niegrywalna, przy 20+ graczach spadek fps jest tak wysoki że nie da się w te grę grać.
Panowie którzy ją zrobili najwyraźniej nigdy nie słyszeli o optymalizacji, gra z 8 ludźmi jest przyjemna, ale przy 20 lub więcej następuje taki spadek klatek że granie staje się męczarnią.

Odpowiedz
G Hartus

Fakt, optymalizacja to porażka. Zalecane wymagania spełniam z zapasem, a mimo to jestem zmuszony grać na low/medium bez wodotrysków.

Odpowiedz
G Jsatrzab

Widzę że nie tylko mi spodobało się Cziwalari ;] Przydał by się jakiś gramowy serwer byśmy mogli zamiast flejmować na forum rozłupywać sobie czaszki ;]

Odpowiedz
G Laid_back

Poczekam jeszcze chwilę, żeby trochę załatali grę, poczytam wrażenia graczy i chyba się skuszę...

Odpowiedz
G leszeq

Kupiłem w promocji za 50 zł i nie żałuję. Gierka całkiem przyjemna. Brakuje trochę bardziej rozbudowanego progressu (perki, levele itp.), a po oczach razi momentami amatorskość produkcji i brak balansu, ale nie żałuję zakupu. Miło się rozerwać po pracy, przez godzinkę przy łupaniu toporem.

Odpowiedz
gukua

Gra świetna. Mam kupioną przez Steam. Jedyne co można zarzucić to niedziałające steamowskie achievementy (mam nadzieję, że z najbliższym patchem zostanie to naprawione). FPS nie spadają mi w ogóle grając na najwyższym (zasługa Core i5 i Radeona HD 6970). Jeśli chodzi o ilość map to również nie ma co narzekać - mają zostać dorzucone nowe z patchem. Jestem mega zadowolony, a wcielanie się w średniowiecznego rycerza, knechta, czy łucznika/kusznika/oszczepnika jest świetną frajdą ;] Polecam! 9,5/10

Odpowiedz
speedyhs

> . Brakuje trochę bardziej
> rozbudowanego progressu (perki, levele itp.).
Co ?! Właśnie dzięki tej prostocie i skupieniu sie na miodnośni rozgrywki a nie jakiś zbędnych elementów ta gra jest tak wspaniała i daje duzo frajdy. Tym bardziej ciężko obecnie o produkt, który nagradza umiejętność gry a nie czas jaki spędziło się przy danej grze ( poprzez perki, unlocki, brak baalansu broni, prymitywny system strzelania )

Odpowiedz
G Hartus

Mi tam osiągnięcia działają. Póki co mam 9 odblokowanych. Jeden z samouczka, a reszta za odblokowanie kolejnych broni.leszeq - Jakieś tam levele są. Przytrzymując tab podczas gry, na lewo od nicku możesz zobaczyć kto ma jaki poziom. Gra ma sporo błędów, a imo najbardziej uciążliwym jest podawanie błędnej liczby graczy na danym serwerze. Często wchodząc na jakiś, gdzie rzekomo gra 18 osób, zastaję pustkę.Jeżeli chodzi o dobre strony to polecam wszystkim serwery 1v1, gdzie liczą się umiejętności, a nie wpadanie w grupę wrogów i ciachanie na pałę. ;)

Odpowiedz
G Harunia

Poczytalem pozytywne opinie (m.in. ta recenzja), obejrzalem filmiki na YT, zakupilem za ok 50zl na allegro i musze przyznac ze po paru godzinach gry jestem mocno zawiedziony. Bylo kilka swietnych momentow (jak np. jednym pchnieciem wloczni zabilem 2 gosci naraz) i walka jest rzeczywiscie fajnie pomyslana, krwawa i intensywna, ale gra ma sporo (spoooro) wad i ocena 9 takiego produktu to wg mnie pomylka.

Przede wszystkim- pelno bugow, tu sie blokujemy na kamieniu czy taranie ktory pchamy, tam znikaja tekstury, czy znowu klikamy myszka a postac nic nie robi, albo wchodzimy do gry i wszystkie ustawienia (grafika sterowanie itp.) poszly sie pasc i ustawiaj czleku od nowa.

Po drugie kod sieciowy i cala ta infrastruktura- nie wiem czyja to wina (czy steama czy ich) i szczerze mowiac malo mnie to obchodzi- zaplacilem 50zl (na steamie kosztuje to stowke- wtf?) i grac nie moge, mimo ze 5 minut temu gralem i bylo wszystko ok, bo przegladarka sie obrazila i nie widzi zadnego serwera, odswiezyc sie nie da. Nie tylko ja mam ten problem- do dzis nierozwiazany. Sprawdzam cache gry, sciagam jakies niby pomocne pliczki z forum- nie dziala. Resetuje steama- nic. Dopiero reinstalacja gry pomogla. Co jest ja sie pytam?

Jak juz sie polacze to lagi jak skur, ping praktycznie nigdy nie spada ponizej 120 (mam lacze 12mb i we wszystko inne od BFow przez CSy, Doty Lole i inne gram bez problemu na pingu ok. 50).
Oczywiscie przegladarka pokazuje ping 60, ale na serwie jest juz inaczej np. 150. Pokazuje tez 29/32 osob, wchodze a tam w sumie 6. Filtrow serwerow tez nie da rady zapisac, znalezc konkretnego serwera tylko z danym trybem gry (zeby nie bylo mixa i zeby nie trafic po zmianie mapy np. na ffa) albo polskiego nie da rady. Tragedia.

Tryby gry- ten kto wymyslil ffa i go wlozyl do tej gry to kretyn do kwadratu, ten tryb to totalny idiotyzm bez ladu i skladu. Male niezbalansowane mapy- respawnujesz sie 2 metry od kogos, albo bijesz sie z kims 1v1 i w 90% przypadkow ktos inny zabija cie od tylu. 32 gracze na czyms takim to pomylka. W innych trybach- masa ganiania jak atakujesz objectivy, duzo czasu straconego na respawnach, atakujacy zawsze maja pod gorke. Jak zmienisz klase bedac martwy to nie wiem czemu ale gra sztucznie dolicza dodatkowe sekundy do respawnu. Czemu nie ma serwerow bez lucznikow (sa jak snajperzy w innych grach, np. Bf3- zero skilla, pomyslunku czy czegokolwiek, wkur tylko innych potrafia)?

Rozwoj postaci ssie, odblokowuje sie tylko nowe bronie dzialajace bardzo podobnie do tych juz posiadanych, zadnego wiekszego progresu postaci (typu nowe umiejetnosci) ani customizacji wygladu, nic. Gra sama w sobie nie ma wiec celu- grasz dla dobrego kd albo objectivow, ale progresji jako takiej nie ma.

Plus to rzeczywiscie swietna walka- ALE imo tylko w teorii i tylko 1na1. Tu rzeczywiscie widac kunszt i skill graczy, blokowanie, markowanie atakow itd. Czasem uda sie powalczyc pojedynczo na uboczu i wtedy jest naprawde fajnie. Szkoda tylko ze zazwyczaj i na wiekszosci trybow jest to zwykla rzez i nawalanie przycisku ataku pod ciaglym ostrzalem lucznikow. A ile razy zginalem od swoich (ktorzy o innym ataku niz swing nie slyszeli) to nie zlicze.
Walka niby wymaga skilla, ale z duzym pingiem to bardziej loteria. Zero konsekwencji i/lub skopane hitboxy- niektore ataki blokujesz bez problemu, inne przechodza mimo ze blokujesz w idealnym momencie. Koles do ciebie normalnie podbiega ciach ciach- nie zyjesz. Mimo ze sie blokowales. Za chwile ten sam podbiega ciach ciach- zablokowales. Szarza z mieczem dwurecznym- raz gosciowi odetne leb nie trafiajac, inny razem trafiam ale nie zalicza. Jak sie kilku stloczy w kupie to strach bic- zabijesz wroga albo 3 swoich. No po prostu total random i jakas masakra.

Podsumowujac- prosta gierka w stanie beta, zabugowana, na wiekszosci serwerow niegrywalna. Skill wymagany w teorii, w praktyce bardzo wiele zalezy od szczescia, pingu i serwera na jakim grasz. Na poczatku jest podnieta ze mozesz komus odciac noge i ryknac mu w twarz, a zabijanie sprawa frajde i satysfakcje, ale po chwili zaczyna doskwierac monotonia i wszystkie te bledy i niedorobki zaczynaja mocno wkurzac.

50zl to na pewno nie jest warte. Czekam az polataja to co jest, albo dopoki tematem miesistych krwawych starc rycerzy zajmie sie jakas wieksza firma i zrobi konkret gre. Nie wiem co bedzie szybciej.

Odpowiedz
Ashgan92

A czy obecnie gra jest już jakoś przystępnie dopracowana/połatana. I jak to jest z grą na laptopach, bo czytałem, że również są problemy...

Odpowiedz
Riddl3r

Jakby ktoś potrzebował rozwiązania w sprawie braku listy serverów- w filtrach wyszukiwania gry, zmienić 'game speed' na 100%.

Odpowiedz
Urban7735

Witam, mam problem otóż gra wogóle nie wyszukuje mi serwerów, wcześniej wszystko działało normalnie, a co do tego "game speed" mam na 100 % i nic to nie daje, lista serwerów pusta

z góry dziękuje

Odpowiedz
Przeczytaj wszystkie komentarze na forum
Najnowsze

Komu jest potrzebny New Nintendo 3DS?

0
Jakub Zagalski

Nintendo zapowiedziało nowe wersje 3DS-a z mocniejszym procesorem, które stoją okrakiem między starą a wciąż niewidoczną na horyzoncie nową generacją handheldów. Czyżby?

Czytaj dalej 

W co zaGRAMy we wrześniu 2014 roku - najciekawsze premiery miesiąca

8
Adam Berlik

Zgodnie z tradycją, we wrześniu zadebiutuje nowa FIFA. Oprócz niej ukaże się intrygująca przygodówka The Vanishing of Ethan Carter, druga część Forza Horizon, świetnie zapowiadająca się strzelanka Destiny, czwarta odsłona The Sims oraz nowe DLC do Dark Souls II. Wielu fanów klimatów postapo czeka z pewnością na debiut Wasteland 2. A to i tak nie wszystko!

Czytaj dalej 
Lubisz nas?