XCOM: Enemy Unknown - recenzja
71Kto by pomyślał, że XCOM: Enemy Unknown to będzie gra, przy której będziemy toczyć pianę z ust? I jeszcze się z tego cieszyć?

Dobra, ręka do góry, kto się spodziewał, że nowy XCOM będzie trudny. Ja na ten przykład, się nie spodziewałem. Ba, w ogóle nie pokładałem w tej grze jakichś większych nadziei - ostatnio na okoliczność Cywilizacji V trochę mnie Firaxis rozczarowało i prawdę mówiąc, nie wierzyłem, że XCOM: Enemy Unknown uda im się lepiej. Potem zdanie zmieniłem, gdy zagrałem w wersję beta, bo przekonałem się, że naprawdę nie jest źle. A jeszcze później zrobiłem pierwsze podejście do wersji pełnej - 18 godzin, na normalu, relaksacyjnie, pod koniec nawet troszeczkę nudnawo się zaczęło robić, bo moi komandosi kosili wrogów jak łan zboża i dopiero ostatnie misje fabularne okazały się być jakimś wyzwaniem. Zadowolony uznałem, że nowy XCOM to bardzo fajna gra i że jeszcze przed napisaniem recenzji spróbuję tylko tego wyższego poziomu trudności, tak zwanego klasycznego, w trybie, który ma tylko jeden automatyczny zapis stanu gry. Twardym trzeba być, a nie miękkim. Więc spróbowałem. I poznałem prawdziwego XCOMa. Wrednego, złośliwego, boleśnie bijącego w słabiznę skubańca, który będzie się śnił po nocach. I nie będą to przyjemne sny, oj nie.
Żeby nie było - stanowczo odradzam od razu rzucać się na głęboką wodę. Mówią, że w ten sposób najlepiej nauczyć się pływać, nie? No, ale na pewno nie tutaj. W XCOM: Enemy Unknown to najlepsza droga do tego, by się na amen utopić. Granie na wyższym poziomie w trybie ironman to granie docelowe. I najpierw trzeba przejść grę na tym zwyczajnym poziomie normalnym, by zorientować się w sytuacji. A orientowania się jest sporo, mimo tego, że XCOM jest pod wieloma względami wierną kopią pierwowzoru, klasycznego, kultowego UFO: Enemy Unknown.

Tak jak tam, gra podzielona jest na dwie nierówne części - strategiczną i taktyczną. Ta pierwsza to zarządzanie bazą, prowadzenie badań, produkcja sprzętu i oczywiście wysyłanie naszych żołnierzy na misje. Ta druga to owe misje. Obydwa składniki wydają się być równie ważne, ale szybko okazuje się, że ten pierwszy jest podrzędny w stosunku do drugiego - decyzje strategiczne są ważne i w ogóle, można nawet przegrać grę, jeśli będzie się podejmowało złe, ale prawdziwe emocje, prawdziwe mięso XCOMa to bliskie spotkania trzeciego stopnia. Bo tam giną ludzie. I Obcy też giną, jeśli ludzie mają trochę szczęścia.
W trybie strategicznym zmian w stosunku do oryginału zaszło całkiem sporo. I choć są to zmiany kosmetyczne, dość drobne znaczy się, to mają duży wpływ na rozgrywkę. Głównie wpływ utrudniający. Pisałem już o tym we wrażeniach z bety i powtórzę jeszcze raz teraz - XCOM: Enemy Unknown to gra w gospodarowanie zawsze zbyt małą ilością surowców i pieniędzy. Pierwowzór pod tym względem był banalny - trzeba było się martwić tylko o zapas elirium. Wszystko inne można było produkować w dowolnych ilościach, włącznie z kasą, bo cały świat skupował na pniu produkcję naszych warsztatów. Łatwizna. A teraz? Kryzys, non stop. Produkujemy tylko na własne potrzeby i to zawsze w niewystarczających ilościach, bo ze zdobycznych surowców, które są potrzebne również do badań, i na dodatek można sprzedać tylko to, co wyniesiemy ze spodków Obcych, by podreperować sobie odrobinę budżet. A reperować trzeba go cały czas, bo z niewiadomego powodu wszystkie kraje świata traktują organizację XCOM gorzej niż Grecję i tak skąpią kasy, że głowa mała.

To znaczy, ich niechęć jest dość zrozumiała w sumie. Nie czują się chronieni przed atakami z kosmosu - bo tak się składa, że nie jesteśmy w stanie ich wszystkich ochronić. To podłe, ale cóż, życie takie właśnie jest. I XCOM też. Dlatego, za każdym razem gdy Obcy organizują swoje łapanki, robią to od razu w trzech różnych miejscach - a my możemy zareagować tylko w jednym. Nawet jeśli misja się uda i władze danego państwa będą nam wdzięczne, to na kontynentach, które musieliśmy zostawić na pastwę galaktycznego ścierwa wzrosną nastroje anty-xcomowe. I w końcu dojdą do takiego poziomu, że trzeba będzie skreślić z naszej listy darczyńców kolejne państwa. I będzie źle.
Jasne, można przeciwdziałać. Najlepiej za pomocą ochronnego parasola satelitarnego. Umieszczamy oko na niebie, by miało baczenie na dany kraj i już autochtoni są szczęśliwi, a na dodatek bardzo hojni. A jak jeszcze zorganizujemy myśliwiec lub dwa, by były na każde ich zawołanie, to już w ogóle baśniowo będzie, bo żadne UFO nam szyków nie popsuje. No, chyba, że zestrzeli nasz myśliwiec gdy będzie próbował je przechwycić. Albo zniszczy naszego satelitę. Albo nie będzie nas w ogóle stać na tego satelitę. Albo nie starczy pieniędzy na dodatkowe centra kontroli sieci satelitarnej. Albo pod nogi polecą nam jakieś jeszcze inne kłody. Nie muszę chyba dodawać, że prawdopodobieństwo tego ostatniego jest zdecydowanie wyższe niż czegokolwiek innego. Ta gra jest zła. A potem robi się jeszcze gorsza, w trybie taktycznym.

W części strategicznej XCOM: Enemy Unknown, mimo zmian, jest z grubsza taki sam jak oryginał. Podobnie, choć nie tak samo, rozbudowujemy bazę. Prawie identycznie prowadzimy badania, tyle że jest ciekawiej, bo tym razem wszystkie odkrycia są przydatne, włącznie z sekcjami i przesłuchaniami schwytanych Obcych. I cała reszta też jest taka jak dawniej, mniej więcej, nawet jeśli policzymy specjalne projekty ze szkoły oficerskiej i kuźni, których to w oryginale nie było. Gra się jak dawniej. Ale nie w misjach, bo tu zmiany poszły o wiele dalej.
Co ciekawe, ta najbardziej rewolucyjna nie ma aż takiego decydującego wpływu na rozgrywkę. Oczywiście, chodzi tu o zastąpienie puli punktów akcji każdego żołnierza. Zamiast niej mamy tylko dwie czynności, które można wykonać w danej turze. Zwykle jest to ruch i strzał. Czasem podwójny ruch. Czasem sam strzał. Albo coś innego jeszcze. Uproszczenie, nie? Owszem, ale z tych zmieniających grę na lepsze. Zamiast bawić się w matematyka i obliczać, gdzie możemy podejść i jak strzelić, żeby wszystko miało ręce i nogi, możemy zająć się faktyczną taktyką. Ha, możemy... Musimy! Musimy, bo XCOM pokazuje, że to, co klasyczne UFO nazywało taktyką, wcale nią nie było. A to dlatego, że tym razem żołnierze kryją się za osłonami.

Jasne, w oryginalnym UFO też się kryli. Ale nie była to taka sztywna zasada jak tutaj. Bo tam żołnierz, czy też ufok, złapany na otwartym polu nie był automatycznie trupem. A tu jest. Premie do trafienia są bardzo wysokie w przypadku odkrytych celów. A broń generalnie tak skuteczna, że pierwsze trafienie zwykle jest też ostatnim, zwłaszcza na początku rozgrywki - potem, gdy spotykamy twardszych Obcych i nasi gieroje mają już jakieś pancerze, to trzeba trafić dwa razy (lub raz krytycznie). Dlatego też cała taktyka w XCOMie bazuje na maksymalnym wykorzystaniu osłon w obronie i takim manewrze w ataku, by osłony przeciwnika nic mu nie pomogły. Czyli próbujemy tak rozmieścić naszych ludzi, żeby między nimi a wrogami było coś możliwie grubego i solidnego, a jednocześnie by mieć czysty strzał w nieosłonięty bok lub plecy wroga. Oskrzydlenie lub przewaga wysokości to podstawa - i Sztuczna Inteligencja z XCOM, ta wredna, paskudna jędza, doskonale o tym wie. Wróg nie tylko klei się do najlepszych osłon jakie może znaleźć, ale też cały czas próbuje zajść nas z boku. I w ogóle nie boi się korzystać z granatów.
No właśnie, granaty. W klasycznym UFO wszystko co eksplodowało było naszym najbliższym przyjacielem, nie? A tutaj wręcz przeciwnie. Wyrzutnie rakiet mają tylko grenadierzy i choć są one całkiem niezłe, to jednostrzałowe. A granaty? Też po jednym na beret, nie ma lekko. No dobra, są wyjątki od reguły, bo można tak rozwinąć żołnierza, takie mu wybrać specjalne zdolności na wyższych poziomach, że może mieć dwa granaty albo strzeli z wyrzutni więcej niż raz. Ale to właśnie wyjątki. A na dodatek nie wszyscy nasi ludzie będą się obwieszać tymi pojedynczymi granatami, bo sanitariusz zamiast nich weźmie apteczkę, snajper celownik optyczny, a szturmowiec paralizator. To znaczy, jeśli tak im każemy. A lepiej, żebyśmy kazali, bo granaty to zło.

Jasne, zabijają wrogów. To jest miłe. Ale też niszczą ich sprzęt. A to strasznie boli. W ogóle XCOM jest wredny, bo nie pozwala zbierać broni po zabitych wrogach, jak oryginał. Nie ma lekko, jak ufok zdycha, to jego spluwa rozpada się na kawałki. Jakieś sprzężenie czy coś. Te kawałki są diabelnie cenne, bo bez nich nie odbędzie się większość badań naukowych i produkcji czegokolwiek... a każdy wybuch, granatu, rakiety, śmiechu nawet, niszczy też resztki sprzętu Obcych. Więc eksplozji się unika bardziej niż ognia... przynajmniej na normalnym poziomie trudności, bo na "klasycznym" już nie ma takiego komfortu. Albo rzucasz te granaty koleś, albo z misji na misję masz straty na poziomie 75% stanu. No i się rzuca, przez łzy, bo bez fragmentów broni nasze badania nie tyle będą przebiegały bardzo wolno, ile nie będą przebiegały w ogóle. Czysty sadyzm? Oj, to dopiero początek.
Sadystyczne, a właściwie masochistyczne są dopiero próby zdobycia sprzętu na wrogu. Bo jest tak: można tego dokonać, jak najbardziej - trzeba tylko przeciwnika tak załatwić, by nie zginął. Wtedy sprzężenie nie zadziała i spluwa, śliczna, plazmowa, wyląduje w naszym magazynie. Tyle, że nie mamy w tej grze granatów i rakiet ogłuszających. Nie, żeby pojmać wroga, trzeba podejść do niego prawie na wyciągnięcie ręki i popieścić go prądem. A najpierw trzeba go trochę zranić, bo im więcej ma wytrzymałości, tym mniejsza szansa na udane ogłuszenie. Takie "polowanie na żywca" jest trudne i ryzykowne już na normalnym poziomie trudności, a na wyższych to płacz i zgrzytanie zębów tak gwałtowne, że lepiej od razu się umówić do stomatologa, żeby ubytki załatać, bo na pewno jakieś będą. Na pewno, bo "żywca" odpuścić sobie nie można - nie dość, że zdobyczna broń jest naprawdę potrzebna, a wyprodukowanie jej u siebie jest idiotycznie kosztowne, to jeszcze fabuła wymaga od nas pojmania przeciwników w celu przesłuchania. I tortur, w domyśle. Z tych ostatnich zresztą się bardzo cieszę - choć tak mogę odpłacić kosmicznym najeźdźcom za te wszystkie traumy, które ich atak na Ziemię u mnie wywołał. Nie żebym zamienił te traumy na cokolwiek innego, rzecz jasna.

XCOM: Enemy Unknown to gra dla każdego. Na normalnym poziomie trudności, znaczy się. Gracz niedzielny, który do tej pory w żadne UFO, czy w ogóle podobną grę taktyczną nie grał, będzie miał swoje wyzwania i dobrą zabawę. A weteran swój trening przed daniem głównym, czyli wyższymi poziomami trudności (bo jest jeszcze tzw. niemożliwy, o którym boję się myśleć nawet) i trybem z jednym autozapisem. A to już jest patologia i toksyczny związek - XCOM nas maltretuje, a my go za to kochamy. Może nawet bezgranicznie. W większości wypadków obrywamy za nasze własne głupie błędy, a czasem ot tak, bo mieliśmy pecha. Nasi żołnierze giną, myśliwce spadają w płomieniach na ziemię, ponosimy porażki na misjach, a kolejne połacie naszej planety diabli z kosmosu biorą. Szału można dostać, autentycznie, bo czasem to jest po prostu tak niesprawiedliwe, tak podłe, że aż strach. Ale gramy dalej. Zaciskamy zęby i próbujemy jeszcze raz. Ziemia się sama nie uratuje. A najlepsza gra w tym roku też się sama nie przejdzie. Chcieliśmy godnego następcy UFO - i dostaliśmy. A może i coś więcej, bo jeśli tryb wieloosobowy będzie taki fajny, jak być powinien, to w XCOM: Enemy Unknown będziemy grali tak długo, jak w pierwsze UFO.

Zatem, jeśli jeszcze są jakieś niejasności, to powiem wprost - jeśli w tym roku wyszła jakaś gra, w którą absolutnie i bezwarunkowo trzeba zagrać, to jest to właśnie XCOM: Enemy Unknown. I choć to granie będzie bolało, to ból będzie rozkoszny. I nie zabije, tylko uczyni silniejszym. Czy jakoś tak.
PCXCOM: Enemy Unknown
- duże wyzwania trybu klasycznego
- gra jednocześnie wierna oryginałowi i nowoczesna
- sprytni, groźni przeciwnicy
- bogaty, wymagający tryb strategiczny
- tryb wieloosobowy ma duży potencjał
- idealnie zachowany klimat pierwszego UFO
- nie ma oficjalnego wsparcia dla modów (jeszcze)
W końcu coś na miarę oryginalnego UFO: Enemy Unknown!










Zagrałbym w ten film
Minecraft - o co w tym chodzi?
The Last of Us - już graliśmy
Dead Island Riptide - broń i crafting
71 komentarzyDodaj swój
Przeczytaj wszystkie komentarze na forumPoniedziałek, 08.10.2012, godzina 14:46
Więc tak: graczem niedzielnym nie jestem (wiem co w trawie piszczy!), jednocześnie nie uważam się za nowe wcielenie Bonaparte, ALE też mam dość, że prawie żadne współczesne gry na normalnym poziomie trudności nie stanowią wyzwana (niezależnie od gatunku). Więc jaki poziom trudności mam wybrać, biorąc pod uwagę że nie mam zamiaru przechodzić gry kilka razy?
OdpowiedzPoniedziałek, 08.10.2012, godzina 14:58
Jak w recenzji - normal, dopóki nie stwierdzisz, że wiesz już o co chodzi w części strategicznej i planowaniu długofalowym - a potem classic + ironman :) I nawet jeśli nie będziesz miał zamiaru przechodzić kilka razy, to i tak poświęcisz więcej godzin, niż myślałeś :)
OdpowiedzPoniedziałek, 08.10.2012, godzina 15:02
To ile w końcu jest tych poziomów trudności, Keyser? Normalny, klasyczny... i co jeszcze? Możesz to rozwinąć? Dzięki. :)
OdpowiedzPoniedziałek, 08.10.2012, godzina 15:05
hmm,
OdpowiedzEurogamer – 9/10
CVG – 9.2/10
OXM – 9/10
Destructoid – 9/10
NowGamer – 9/10
OPM – 9/10
Kotaku – ‘Yes’
Joystiq – 4.5/5
Strategy Informer – 9/10
Lazygamer – 9/10
Polygon – 8.5/10
The Average Gamer – ‘Great’
PC Gamer – 87/100
Gram.Pl – 8/10
plan na weekend: zrobić zapasy, powiadomić rodzinę o niedostępności, wyłączyć telefony, otworzyć pudełko...
Poniedziałek, 08.10.2012, godzina 15:15
Bardzo mi się nie podoba styl Pana Serafina, brak logiki i -dość kontrowersyjne-poglądy.
Odpowiedz"Mówią, że w ten sposób najlepiej nauczyć się pływać, nie?"
----------
Nie. Albo z innej beczki: kto tak mówi?
"wszystkie kraje świata traktują organizację XCOM gorzej niż Grecję"
---------
Społeczność międzynarodowa potraktowała Grecję wyjątkowo hojnie
"To podłe, ale cóż, życie takie właśnie jest. "
-----------
Może Pańskie, nie moje
"Musimy, bo XCOM pokazuje, że to, co klasyczne UFO nazywało taktyką, wcale nią nie było."
---------
Zapewne.
"A najlepsza gra w tym roku"
---------
Dosyć odważne stwierdzenie.
"I nie zabije, tylko uczyni silniejszym. Czy jakoś tak."
------------
To zdanie świetnie podsumowuje dyspozycję recenzenta.
Prosiłbym tez o oszczędniejsze używanie wyrażeń typu 'nie?', czy 'jasne', i nie traktowanie czytelnika jak zioma z sąsiedztwa, sąsiada z celi, czy też gimbusa z tej mniej lotnej części.
Poniedziałek, 08.10.2012, godzina 15:27
Gwoli ścisłości to ja właśnie tak nauczyłem się pływać - przez to, że zacząłem się topić. A tak swoją drogą, to tak Ci to przeszkadza, że recenzent próbuje się z Tobą "identyfikować"? Czy może uważasz się za kogoś lepszego?
OdpowiedzPoniedziałek, 08.10.2012, godzina 15:29
@naczelnyk
OdpowiedzA mnie się bardzo podoba recenzja. Lubię jak redaktor ma swoje zdanie i się nim dzieli, zamiast pisać nudno i bezosobowo. Nawet jeśli zdarzą się po drodze jakieś błędy, to i tak 100x ciekawiej się to czyta.
Dzięki dla autora, powiew świeżości na Gram.pl!
Poniedziałek, 08.10.2012, godzina 15:36
Siedzę w pracy, to co miałem zrobić zrobiłem ;-) "Ryję więc w necie" - zaglądam na Poly, o jest recka nowego Xcoma (jeszcze przed chwilą nie było)
Odpowiedz^^ Patrze na gol, "o jest..." - jak wyżej...
Dalej "gram" - Serafin już spłodził swój tekst...
Hehe i zamiast lecieć do sklepu po swój egzemplarz (jeszcze nie teraz, Dark Souls pozamiatało u mnie wszystko, nie tykam niczego innego dopóki nie skończę dzieła From Software), to niesmak mnie bierze (a może nawet to absmak ?) nad totalnym upadkiem dziennikarzy z branży growej :/
Bo cóż to się takiego stało, że tak nagle o tym samym czasie na różnych portalach obrodziło reckami XComa ? Ano zapewne skończyło się embargo....*
* Termin ten w niezależnym dziennikarstwie jest nieznany. Trudno bowiem sobie wyobrazić sytuację, że dziennikarz czegoś nie publikuje, bo zabrania mu tego ktoś, kto nawet nie jest jego przełożonym. Wyobraźmy sobie taką sytuację (będzie przykład, ktory ma szansę się sprawdzić) - Grecja wychodzi ze strefy Euro... - czołowe portale informacyjne/tygodniki/gazety, etc. informują o tym z tygodniowym opóźnieniem, bo jest jakieś embargo na informacje :) Idiotyzm prawda :) ? Ale nie w branży growej - tutaj redaktor publikuje recenzje, nie wcześniej niż zezwoli mu na to jakiś "pan krawaciarz" z 2K Games. "Pan krawaciarz", który nawet nie jest jego pracodawcą :) Nagrodą za tą służalczość jest poufałe "poklepanie po pleckach" zapewne ;-) Paranoja ? Matrix ? Tak, ale w końcu nikt nie powiedział, że "wolnym być i więcej nic" musi dotyczyć naszych kochanych growych pismaków :D
Poniedziałek, 08.10.2012, godzina 15:38
naczelnyk - jeżeli każdy czytelnik będzie traktował recenzje tak osobiście jak TY, to ludzie zaczną się na ulicy zabijać bo ktoś coś powiedział/napisał.
OdpowiedzTaka drobna rada- wyluzuj gościu - poświęciłeś na posta pewnie z dobrych 10 minut, w ten czas mógłbyś o wiele pożyteczniejszych rzeczy zrobić.
Poniedziałek, 08.10.2012, godzina 15:45
Raczej nie pisałbym o błędach, a o innym zdaniu. Jaki nudny byłby świat jakby każdy myślał tak samo.
OdpowiedzPoniedziałek, 08.10.2012, godzina 15:45
@Lordpilot
OdpowiedzTwoj przyklad to taki troche z kapusty wyjety.
Tutaj embargo obowiazuje bo recenzenci dostali wersje preview przed premiera samej gry, wiec 2K moze dyktowac sobie warunki jakie im sie podoba i redaktor musi sie do nich dostosowac. To, albo moze czekac na premiere i recenzowac wersje retail.
Poniedziałek, 08.10.2012, godzina 16:13
Heh. Grę zamówiłem już miesiąc temu, ale tę recenzję czyta się jak typowy marketingowy bełkot, pełen górnolotnych aczkolwiek nic nie znaczących haseł typu "gra jednocześnie wierna oryginałowi i nowoczesna". No, chyba że autor pomylił "oryginały", co można wywnioskować z punktu "idealnie zachowany klimat pierwszego UFO". Może i klimat pierwszego UFO został zachowany, nie wiem, nie grałem w żadną część tych czeskich podróbek. Pewne jest natomiast, iż klimat pierwszego X-COMa został całkowicie pogrzebany. Żwawa, futurystyczna ścieżka dźwiękowa (która wręcz wrzeszczy "This is Deux Ex Human Revolution, baby!") całkowicie niszczy ten wspaniały klimat terroru który towarzyszył oryginalnej grze. Mapy są malutkie, i liniowe (tym razem Skyranger zawsze ląduje na brzegu mapy), dzięki czemu nie trzeba się już obawiać o to, że za bardzo rozproszyło sie oddział na wszystkie storny świata w poszukiwaniu zestrzelonego UFO.
OdpowiedzGra jest wierna oryginałowi tylko w kilku najbardziej podstawowych elementach.
1 - na szczęście została walka w turach i rzut izometryczny.
2 - nadal istnieje podział na część taktyczą i strategiczną.
3 - nadal zwalcza się inwazję kosmitów.
No i to by było na tyle. Cała reszta to "unowocześnienie". Mniejsza ilość żołnierzy których można wysłać na misję, mniejsze mapy, brak możliwości zmiany postawy żołnierzy (kucnięcie itd), brak możliwości zmiany trybu prowadzonego ognia (strzał z biodra, strzał mierzony, seria), ograniczenie do 1 bazy, żołnierze widzą wszystko dookoła głowy (tak jest, całe 360 stopni), bzdurny system "move and shoot" który z jakiegoś powodu nie pozwala na oddanie strzału i ruch, w którym każda akcja oprócz ruchu "zjada" całą turę bez możliwości przemieszczenia (np. przeładowanie...). I to tylko czubek góry lodowej.
Znam wiele klonów X-COMa które są o wiele wierniejsze oryginałowi niż ten nowy twór Firaxis. Jednak, jak już mówiłem, grę zamówiłem i oczekuję, że będzie całkiem przyjemnie mi się w nią grało, mimo tego, że od oryginału dzielą ją kolosalne różnice. Przede wszystkim multiplayer zapowiada się całkiem przyzwoicie. Na osłodę beta Xenonauts ujrzy swiatło dziennie już jutro, więc dla każdego coś miłego.
Poniedziałek, 08.10.2012, godzina 16:16
Z tego co wiem to mamy: Easy, Normal, Classic i Insane + opcję Iron Man.
OdpowiedzPoniedziałek, 08.10.2012, godzina 16:30
Mam pytanie do Autora tej recenzji. Czy istnieje jakiś Custom Games? Bo boje się, że to będzie tak.. Rozkręce się stworze fajny oddzial i rozbuduje bazę a tu się okaże, że to koniec gry.
OdpowiedzPoniedziałek, 08.10.2012, godzina 16:31
Lordpilot, dziennikarstwo growe to pikuś. Zapytaj co się dzieje jak PR-owcy agencyjni chcą umieścić jakiekolwiek informacje/artykuły dla swoich klientów w niszowych magazynach branżowych, czy specjalistycznych! Tam dopiero odwala się wałki jak nie wiem co. Ale to nie wątek na taką dyskusję... ;) Pozdrawiam.
OdpowiedzPoniedziałek, 08.10.2012, godzina 16:31
Dzięki. :)
OdpowiedzPoniedziałek, 08.10.2012, godzina 17:11
Poglądy to poglądy. Kontrowersyjne są tylko dlatego że Ty masz inne ? Jeśli chodzi o pływanie to nie autor tej recenzji wymyślił powiedzenie o wrzuceniu na głęboką wodę."Życie jest podłe" to też raczej standardowy wątek popkultury niż jakaś orygialna i kontrowersyjna idea wymyślona przez autora recenzji."i nie zabije, tylko uczyni silnieszym. Czy jakoś tak" nie świadczy o dyspozycji recenzenta tylko o twoim poczuciu humoru.Ps. Mnie się akurat recenzja podoba. Fakt że jest podejrzanie pochlebna ale dla równowagi mamy post bonescrapera który w kilku zdaniach przedstawił jak się sprawa ma w rzeczywistości.
OdpowiedzPoniedziałek, 08.10.2012, godzina 18:01
Im więcej czytam o nowym UFO, coraz bardziej mam wrażenie, że to jakiś dziwny action shooter, w którym głównym zadaniem jest bieganie od osłony do osłony. Prawie jakbym grał w "Gears of War".
OdpowiedzDo tego te udziwnienia: nielimitowana amunicja, jeden granat na głowę, klasy postaci. Ba, nawet te miniaturowe mapy, gdzie widzimy praktycznie wszystko od samego początku.
Nie ma czasu na zastanowienie, tylko gra cały czas na popędza do przodu. Gdybym chciał zdobyć broń, to nie da rady, bo w większości przypadków wybucha. Muszę popieścić ufoka prądem, ale co z tego?? muszę wyjść z za swojej osłony, a on mnie odstrzeli.
Naprawdę coraz bardziej skłaniam się ku "Xenonauts".
Poniedziałek, 08.10.2012, godzina 19:24
Co daje ta opcja Iron Man?
OdpowiedzPoniedziałek, 08.10.2012, godzina 20:03
Masz dokładnie jeden slot na save
OdpowiedzPoniedziałek, 08.10.2012, godzina 20:15
Nie wiem co ty za teksty czytasz, że ci z Xcoma Gears of War wychodzi. Pierwsza pożądna strategia taktyczna od czasów JA2. Wszystkim niepewnym proponuje zajzeć na Steam demo od ponad tygodnia jest i mozna sobie pograć.
OdpowiedzPoniedziałek, 08.10.2012, godzina 20:25
A można go nadpisywać?
OdpowiedzPoniedziałek, 08.10.2012, godzina 21:37
Zagrałem w demo i raczej upewniłem się co do tego faktu.Pozdrawiam.
OdpowiedzPoniedziałek, 08.10.2012, godzina 21:38
Podejrzewam, że masz go do wykorzystania tylko raz, a potem ta opcja staje się niedostępna. Co to byłby za "Iron Man" jeśli można by było nadpisywać :)
OdpowiedzPoniedziałek, 08.10.2012, godzina 21:41
Raczej można nadpisywać, bo jeśli nie to musiałbyś te kilkadziesiąt godzin siedzieć przed kompem, by nie stracić postępów :>
OdpowiedzPoniedziałek, 08.10.2012, godzina 21:45
Też mam dosyć umysłowych wypocin Serafina. Takie "monologi waginy" i przelewanie swoich niby-złotych myśli (którymi sam SS jest najwyraźniej zachwycony) może i było dobre na taki syf jak Gamecorner, ale wybaczcie na normalnym serwisie o grach chcę przeczytać w miarę normalną recenzję.
OdpowiedzNaprawdę człowiek przeżywa szok np. po lekturze tekstu Lucasa, a potem klika tutaj i widzi taki badziewny i pokracznie napisany syf.
Poniedziałek, 08.10.2012, godzina 21:45
Myślę dokładnie tak samo. :) Ale może Keyser napisze coś więcej. :)
OdpowiedzPoniedziałek, 08.10.2012, godzina 21:57
W trybie Iron Man jest tylko 1 sejw, który automatycznie nadpisuje się co turę. Jednym zdaniem grę można tylko kontynuować i brnąć w nią dalej, nie ma miejsca na poprawki :)
OdpowiedzPoniedziałek, 08.10.2012, godzina 22:06
Dokładnie to miałem na myśli. Dzięki za wyjaśnienie. :)
OdpowiedzPoniedziałek, 08.10.2012, godzina 23:49
Pierwsza część serii nazywa się UFO: Enemy Unknown. XCOM: UFO Defense tylko w Ameryce Północnej.
OdpowiedzPoniedziałek, 08.10.2012, godzina 23:56
Tyle, że cała seria została przemianowana na X-COM właśnie, razem z ukazaniem się drugiej jak i trzeciej części (nie wspominając o kiepskich spin-offach).
OdpowiedzWtorek, 09.10.2012, godzina 01:16
Wspomniałeś o pierwszym UFO. To była właśnie oryginalna gra, a nie żadna czeska podróba.
OdpowiedzWtorek, 09.10.2012, godzina 01:51
Newsflash - istnieje także cała seria czeskich klonów X-Coma, współdzieląca tytuł UFO. Użyłem więc sarkazmu, wykorzystując zamieszanie wokół nazwy pierwowzoru. Najnowsza gra Firaxis klimatem zdecydowanie nie przypomina oryginału z 1994 roku, aczkolwiek może przypominać autorowi pierwszą grę z serii UFO (Aftermath) w którą nie grałem.
OdpowiedzAre you happy now?
Wtorek, 09.10.2012, godzina 08:15
Eee... to w pierwowzorze biegłeś wszędzie na hurra? O_o Bo ja z systemu osłon korzystałem w równym stopniu, co tutaj. Każdy ruch operatorów zaczynał się i kończył za jakąś osłoną, nawet jeśli było to mizerne drzewko w sadzie. Ważne było, by istniała choćby minimalna szansa na to, że osłona owa zatrzyma strzał przeciwnika.Kłania się broń laserowa, z którą wielokrotnie przechodziłem UFO, nie martwiąc się o to, czy zabraknie mi amunicji. Które akurat mają sens, bo zawsze jest tak, że każdy operator jest specem od czegoś innego. Jeden jest dobrym breacherem, inny najlepiej sprawdza się jako snajper itp. Dla mnie system klas jest ogromnym plusem, a warto też zauważyć, że coś podobnego było już w oryginale, tylko pewnie niewielu z tego korzystało. Jeden operator tam mógł być świetnym strzelcem, inny celnie rzucał granatami, a trzeci był niesamowicie silnym "psionikiem".To kombinuj, kombinuj! Od frontu ostrzeliwujesz ufoków, zmuszając ich do pozostania w osłonie, a jednym gostkiem biegniesz z flanki i robisz ufokom BZZZZZ :)
OdpowiedzWtorek, 09.10.2012, godzina 08:33
-----------Unikanie tak nachalnych kolokwializmów w tekstach recenzji z reguły wychodzi im na dobre. A recenzent nie próbuje się identyfikować ze mną, tylko z nastoletnim ziomem. Na ostatnie pytanie nie odpowiem, żeby nie prowokować dalszych flejmów, dość powiedzieć, że nie uważam się za target dla takiego stylu pisania (i podejrzewam, że są tu inni, podzielający mój pogląd), czemu dobitnie dałem wyraz rozpoczynając wypowiedź od słów 'nie podoba mi się styl'.Na gram.pl są ludzie potrafiący pisać ciekawie i bezpośrednio bez używania językowych potworków z podwórka i chciałbym, żeby pan Serafin musiał równać do nich, a nie odwrotnie.
OdpowiedzWtorek, 09.10.2012, godzina 09:06
Odnoszę wrażenie, że dla wielu osób najpoważniejszą wadą XCom:EU jest fakt, iż nie jest to UFO:EU. Że nie mamy rozdzielczości 320x240 (czy ile tam było), że nie walą nas po oczach piksele wielkości stadionu, że muzyka nie jest w formacie MIDI, że granaty nie zachowują się, jakby były magnesami a całe otoczenie stworzone było ze stali itp. Ale ok, o gustach podobno się nie dyskutuje, porozmawiajmy więc o konkretach.Rozumiem, że grałeś już w pełną wersję i możesz to stwierdzić? Rozmiary map w oryginalnym UFO to, o ile się nie mylę, maks. 40x40. Dopiero UFO2000 wprowadziło większe. Tu mamy do czynienia z mapami o następujących rozmiarach:35x40 build site (recon) map35x65 City block (terror) map65x65 cemetery (multiplayer) mapGame director Jake Solomon is quoted as saying that "there are maps larger then the cemetery".(źródło: http://forums.2kgames.com/showthread.php?132251-Map-size)To, że Skyranger ląduje na skraju mapy jest akurat logiczne, głupotą było to, że lądował np. 2 metry od rozbitego UFO, a naszą załogę wycinano w pień przy każdej próbie wyjścia z pojazdu.O_oA czym niby jest rozróżnienie strzału "normalnego" od celowania w głowę, jeśli właśnie nie nową wersją Snap/Aimed shot? A każda broń, mogąca strzelać seriami, właśnie tak strzela. To chyba jedyny punkt, z którym mogę się zgodzić, bo rzeczywiście raczej będzie mi brakować budowy baz specjalizujących się w różnych dziedzinach. Na koniec taka ogólna uwaga - naprawdę nie wiem czemu ludzie za wszelką cenę dążą do tego, by remake był idealną kopią oryginału, zamiast go zmieniać/ulepszać... Jeżeli chcecie oryginału, grajcie po prostu w oryginał, proste, prawda? To chyba normalne, że tworząc od podstaw nową wersję gry, wiele rzeczy ulegnie zmianie. Zmieniły się możliwości techniczne, zmieniło się zapotrzebowanie rynku, zmienili się sami gracze. Różnice będą zawsze. Tylko czemu są one zawsze przedstawiane jako wady? To, że coś jest inne, nie znaczy, że jest gorsze!
OdpowiedzWtorek, 09.10.2012, godzina 09:11
Preorder już zamówiony.
OdpowiedzDemko zaliczone, mimo że było statyczne czyli przez 3\4 dema robisz co ci kazali to fajnie pokazuje możliwości walki taktycznej. Dla mnie bomba, zwłaszcza że brak TU(time units z xcomEU) wcale nie przeszkadza. Wreszcie trudna, wymagająca i satysfakcjonująca gra będzie. Oby XCOM sprzedał się jak najlepiej, to może powrócą złote czasy strategii turowej(albo wogóle turówki wrócą do łask).
Wtorek, 09.10.2012, godzina 10:25
z tego co wiem, koniec można odwlekać chyba w nieskończonośćWedług mnie przypomina. A ja grałem w coś więcej niż w demo :) Możemy porozmawiać, jak spróbujesz pełną wersję, bo na razie nie grałeś, więc skąd możesz wiedzieć - a demo zdecydowanie NIE jest reprezentatywne dla całej gry, zwłaszcza w tym przypadku
OdpowiedzWtorek, 09.10.2012, godzina 10:28
Podoba mi się, bedę musiał kiedyś zagrać :)
OdpowiedzWtorek, 09.10.2012, godzina 10:50
Na szczęście nikt nie musi do nikogo równać, bo to jest wolny kraj i każdy może mieć własny, charakterystyczny styl pisania, nawet jeśli ktoś inny uważa, że czytanie tekstu napisanego bez kija od miotły w tyłku jest poniżej jego godności i że wszyscy powinni w te pędy zaspokajać jego wyrafinowane literackie gusta nawet w recenzjach popkultury na internetowych portalach.
OdpowiedzWtorek, 09.10.2012, godzina 10:59
To by była bardzo dobra wiadomość, zwłaszcza że ja uwielbiam długie gry :)
OdpowiedzCzwartek, 11.10.2012, godzina 00:08
Czy można w grze włączyć polską wersję kinową? Czy polskie napisy i oryginalny głos?
OdpowiedzCzwartek, 11.10.2012, godzina 10:25
są dwie wersje na PC ENG i PL bo gra używa steam
OdpowiedzCzwartek, 11.10.2012, godzina 10:27
Możesz mieć albo pełną angielską albo pełna polską wersję językową do wyboru, nie ma możliwości wyboru pomiędzy polskimi napisami i angielskim dubbingiem z tego co się orientuję, chyba że się mylę wtedy przepraszam za wprowadzenie w błąd :)
OdpowiedzCzwartek, 11.10.2012, godzina 10:37
"Na szczęście nikt nie musi do nikogo równać, bo to jest wolny kraj i każdy może mieć własny, charakterystyczny styl pisania, nawet jeśli ktoś inny uważa, że czytanie tekstu napisanego bez kija od miotły w tyłku "
Odpowiedz----------
Tylko że Pan po prostu nie ma stylu i nie potrafi pisać. A z tej wypowiedzi znowu wychodzi burak, bo co to niby jest, sugestia, że Myszasty albo Lucas taki kij mają?
Czwartek, 11.10.2012, godzina 13:19
Oj to nie dobrze.. Bedę musiał sam to przeprogramować lub w prosty sposób pogrzebać w plikach. Musi się dać. Firaxis chbya zrobiło grę w podobny sposób co Civilization V (jeśli chodzi o układ plików). W Civilization V też się dało zrobić kinową
OdpowiedzCzwartek, 11.10.2012, godzina 14:08
idąc twoim tokiem myślenia ( i w czym zgodzę się z pilotem) wydawca na tej samej zasadzie może wymagać odpowiednio wysokiej oceny, bo dał wcześniej do testów, choć mógł tego nie robić.
OdpowiedzCzwartek, 11.10.2012, godzina 14:25
cytując za wikipedią:"remake gry to ponowne wydanie istniejącej gry wideo[6]. Zazwyczaj remake zachowuje tytuł, gameplay i fabułę pierwotnej gry, a poprawie ulegają elementy techniczne takie jak grafika, dźwięk i interfejs użytkownika. Przykładami takich remaków to np. gry Pokémon FireRed (pierwotnie – Pokémon Red), czy Counter-Strike: Source (remake Counter-Strike’a o całkowicie zmienionym silniku graficznym)."analogicznie, jak ktoś chce robić remake xcoma, to powinien wziąć tę jedynkę, poprawić technikalia, ewentualnie dodać te patenty z sequeli, które się sprawdzały, a nie tworzyć z niego jakąś xcomopodobną pokrakę, bo jakby ktoś chciał grać w grę tylko podobna, to sięgnąłby po czeskie UFO czy jakiegoś innego klona oryginalnej koncepcji. na przykładzie SW, bo zapewne są ci bliższe niż xcom (w 99% przypadków stąd się bierze brak zrozumienia - pozdrawiamy pana od relacji z E3, który w przypadku ponownie gwałconego Splintera 'nie rozumial jęczenia fanatyków', ale gdy już mówił o swoim kochanym hitmanie, to już ciskał gromy na zmiany i ułatwienia) - jakby z TIE fightera, który był symulatorem (o ile można mówić o symulacji pojazdu który nie istnieje) zrobiono nagle 'remake' w postaci uproszczonej arcadeówki/railshootera z interakcją ograniczoną do czterech strzałek i klawisza strzału, to zapewne sam byś jęczał że to jakiś gwałt i nieśmieszny żart, choć przecież teoretycznie główne założenia zostały te same.
OdpowiedzCzwartek, 11.10.2012, godzina 16:41
Tyle, że w pierwszym UFO nie było, aż takiego zagęszczenia przedmiotów na mapie, przez co wydawała się ona większa, tutaj praktycznie już lądujemy za zasłoną - wydłuża rozgrywkę??Może i broń laserowa nie miała magazynków, ale okupowała to mniejszymi obrażeniami, oczywiście można było grać i skończyć grę, ale po co się męczyć? A nuż Muton czy inny Chryssalid podbiegnie i zrobi nam kuku?Tak klasy postaci hmm, stracę gości z wyrzutnią i nie mam co liczyć na wsparcie broni ciężkiej, ba nawet mój inny wojak nie będzie w stanie podnieść i obsłużyć wyrzutni.Jak już się tak upierają przy klasach, to może zróbmy tak, że każdy obsłuży każdą broń, tyle, że np. snajper będzie miał duże kary przy strzelaniu z rakietnicy.Poza tym mam cały czas wrażenie, że gra na siłę pcha mnie do przodu i nie daje mi grać tak jak ja bym chciał.
OdpowiedzPiątek, 12.10.2012, godzina 19:41
Panowie dziwna sprawa.. Gram sobie przeszedłem już te 2 misje tutorialowe i mam możliwość rozbudowy bazy.. Jak wybieram jakieś miejsce pisze WYŁĄCZONE W SAMOUCZKU. Czy to znaczy, żę wybierając samouczka prowadzeni jesteśmy przez całą grę za rękę? Czy to się zmieni i będziemy mieli dowolność w wyborze różnych elementów?
Odpowiedz