InformacjeFelieton

Indiegram 18+ - Beautiful Escape: Dungeoneer

... Grzegorz Bonter

Uwaga, poniżej opisywana gra jest przeznaczona dla osób pełnoletnich - zawiera sceny przemocy zarówno fizycznej jak i psychicznej.

Uwaga, poniżej opisywana gra jest przeznaczona dla osób pełnoletnich - zawiera sceny przemocy zarówno fizycznej jak i psychicznej.

Strachy na lachy

Przez te kilkanaście lat grania naprawdę sporo przeszedłem (zresztą pewnie wy też) - wyskakiwały nagle na mnie psy z okna (Resident Evil), zwiedzałem kopalniane miasteczko spowite mgłą i z przeróżnymi chorymi wizjami (Silent Hill), nawet uciekałem z więzienia, w którym po trzęsieniu ziemi pojawiły się demony (The Suffering). Na listę nie dopiszę tylko Amnesii, bo akurat ta gra doprowadziła mnie do płaczu i przyjęcia pozycji embrionalnej już przy naciskaniu "new game"...

W każdym razie zwykłe sztuczki typu "buuu!" przestają już na mnie działać. Jednocześnie z jakiegoś powodu nie cierpię innej gałęzi horrorów, czyli pornograficznego podejścia do cierpienia, który reprezentują filmy "Piła" czy "Hostel". Coś jest przerażającego w łamaniu nie tylko ciała bohaterów, ale również ich psychiki. Dlatego tym trudniej było mi zabrać się za Beautiful Escape: Dungeoneer, która psychologiczne elementy "Piły" realizuje w nieco inny sposób - jesteśmy bowiem zmuszani tutaj do działania z perspektywy nie ofiary, ale kata.

Vergie

W Beautiful Escape: Dungeoneer wcielamy się w dwudziestoparolatka o imieniu Verge. To zamknięty w sobie, introwertyczny chłopak, któremu nie wiele w życiu wychodzi. Ma dołującą pracę, słabe perspektywy na przyszłość, a do tego cały czas zmaga się z depresją. Verge jest na dodatek beznadziejnie zakochany w swoim przyjacielu Daily'm, który jest pewny siebie, przystojny i dość lekkoduszny. Być może byliby zwykłymi znajomymi, których łączy wspólne hobby jak np. sklejanie modeli czy zbieranie znaczków pocztowych, kto wie? Ale tych dwoje łączy coś nieco bardziej drastycznego - udzielanie się w społeczności Dungeoneers, czyli "osobników", którzy posiadają w swoich piwnicach lochy przeznaczone tylko i wyłącznie do maltretowania innych ludzi.

Społeczność ta jest na tyle dobrze zorganizowana, że ma własną stronę, na której poszczególni Dungeoneers umieszczają swoje filmiki ze swoich sadystycznych sesji. Co więcej, wzajemnie oceniają swoje dzieła, a nawet organizują konkursy na najlepsze sesje tortur. Jak łatwo się domyślić, właśnie tym będziemy zajmować się w Beautiful Escape: Dungeoneer - produkcją pełnych przemocy nagrań.

Beautiful Escape: Dungeoneer od strony mechaniki jest tak nieszablonową pozycją, że ciężko jednoznacznie określić, jaki gatunek ona reprezentuje. Mamy tutaj do czynienia z co najmniej dwoma częściami - grą randkową i czymś w rodzaju tower defense. Ale chwila, "grą randkową"? Tak, twórcy gry postanowili podejść do projektu w dość przerażająco autentyczny sposób. W efekcie, aby móc w ogóle zacząć nagrywanie filmiku, musimy najpierw "upolować" naszą ofiarę, czyli zachęcić ją do odwiedzenia naszego mieszkania.

W tym celu konieczne jest udanie się do centrum miasta i zaczepianie różnych ludzi. Podczas pierwszej rozmowy otrzymujemy zwięzły opis charakteru naszej potencjalnej ofiary, co ma nam ułatwić uwiedzenie jej. Potem następuje dialog, w trakcie którego musimy udawać nie tylko zrozumieniem dla naszego rozmówcy, ale również sprawiać wrażenie "bliźniaczych dusz". Dopiero wówczas zbudujemy u naszej ofiary wystarczający poziom zaufania, aby posłuchała nas ona, gdy wypowiemy proste "Chodź ze mną do mojego mieszkania". Wówczas przechodzimy do fazy znęcania się.

Zanim jednak przejdę przejdę do sedna gry, czyli procesu sadystycznego znęcania się nad nieszczęsnymi ofiarami, muszę wspomnieć, że jeszcze przed pójściem na podryw ofiar musimy udać się do naszego zaopatrzeniowca. To on dostarczy nam specjalne elementy i sprzęt, które będziemy wykorzystywać podczas nagrywania naszych pokręconych filmików. Do naszej dyspozycji zostaną oddane takie atrakcje jak rozebranie ofiary, podtapianie jej w zbiorniku z wodą, odcinanie kończyny piłą mechaniczną, czy nawet gwałt.

Słodkie cierpienie

Samo znęcanie nad ofiarami w Beautiful Escape: Dungeoneer sprowadza się do ułożenia wcześniej wymienionych pułapek na ścieżce prowadzącej do wyjścia z lochu. Sęk w tym, że cały czas musimy zwracać uwagę nie tylko na czas (każdy film trwa maksymalnie 1 minutę), ale również na poziom dwóch wskaźników - stanu ciała i ducha osoby, nad którą się znęcamy. Oczywiście chodzi o to, aby nakręcony filmik nie trwał zbyt krótko, a do tego był odpowiednio urozmaicony. Oznacza to, że totalnej destrukcji ciała lub świadomości ofiary powinniśmy dokonać jak najpóźniej. Gra nawet promuje robienie nadziei naszej ofierze, gdy pozwalamy jej dojść w pobliże wyjścia.

Wszystkie elementy opisane powyżej składają się na przerażającą układankę. Paradoksalnie, wcielanie się w ofiarę sadystycznych zapędów (jak to było w egranizacji "Piły") nie wiązało się z jakimś traumatycznymi doświadczeniami - w końcu przez te lata zdążyliśmy się już przyzwyczaić w grach do roli "tego słabego". Tutaj natomiast to my zastawiamy pułapki. Co więcej, twórcy zmuszają nas do jeszcze większego zaangażowania w tę perwersyjną zabawę poprzez konieczność naprzemiennego wciskania klawiszy 1 i 2, aby przedłużyć działanie danej tortury.

Czyli Verge to Dexter?

Beautiful Escape: Dungeoneer odwala kawał dobrej roboty, jeżeli chodzi o przedstawienie sadystycznych morderstw z punktu widzenia zabójcy. Nie należy jednak mylić Verge'a z Dexterem. Oczywiście mają oni pewne cechy wspólne, ale Dexter jest głównie mścicielem, który zabija dla pomszczenia ofiar morderców. Stara się trzymać swoich zasad. Tymczasem Verge twierdzi, że robi, to co robi, dla "sztuki". Taką wersję przynajmniej sobie wmawia. Tak naprawdę chce się on jedynie przypodobać społeczności i odnieść sukces przynajmniej w tej jednej dziedzinie. Nawet powodowane przez niego cierpienie ofiar nie zdaje się być aż tak istotnym bodźcem do działania, jak otrzymanie pozytywnej recenzji. W końcu to poświęcenie dla całego ruchu Dungeoneers zaślepia go i doprowadza do zbrodni z drugim dnem. Ale o tym pozwolę przekonać się osobom, które zdecydują się na zagranie w ten tytuł.

Mieszane uczucia

Kończąc, muszę powiedzieć, że Beautiful Escape: Dungeoneer wywołał we mnie bardzo mieszane uczucia. Przede wszystkim pewne obrzydzenie względem samego siebie, że wziąłem aktywny udział w tej sadystycznej wycieczce. Po drugie uznanie dla naprawdę przemyślanej i dobrze napisanej historii. Wreszcie podziw dla zręczności, z jaką twórcy gry operują tak prostym narzędziem jak RPGMaker. Jeżeli chcecie spróbować mocniejszych wrażeń, to BE:D jest wartą sprawdzenia pozycją. Osoby niepełnoletnie powinny jednak zrezygnować z tej "zabawy" - to moim zdaniem po prostu zbyt ciężki materiał.

Beautiful Escape: Dungeoneer


Oficjalna strona: http://rpgmaker.net/games/2068/
Wymagania: śmiesznie małe
Cena: darmowa
Starczy na: 1 godzina

Chcecie więcej godnych uwagi gier niezależnych? Nie ma problemu - oto zestawienie wszystkich części Indiegramu.

Najnowsze
Lubisz nas?