InformacjeRecenzja - PC

Mafia II - recenzja

... Łukasz Wiśniewski

Długie oczekiwanie mamy za sobą. Mafia II wreszcie trafiła na rynek. Czy warto było czekać? Czy twórcy udźwignęli brzemię sukcesu sprzed lat? Przeczytajcie...

Długie oczekiwanie mamy za sobą. Mafia II wreszcie trafiła na rynek. Czy warto było czekać? Czy twórcy udźwignęli brzemię sukcesu sprzed lat? Przeczytajcie...

Ot, lekko podrasowana bryczka...

Graficznie, technologicznie, fabularnie - na wielu polach Mafia II kładzie na łopatki. Solidna robota, nie tylko rzemieślnicza, ale i artystyczna. Gra wspiera też niemal wszystkie najnowsze technologie, z obrazem 3D i całością APEX/PhysX na czele - poświęciliśmy zresztą temu tematowi całkowicie odrębny artykuł. Wszystko to za relatywnie niewielką cenę, jeśli idzie o wymagania sprzętowe, bo kod został rewelacyjnie zoptymalizowany. Nie zauważyliśmy kłopotów ze stabilnością. Bajka? Cóż, nawet i ten diament ma jednak drobne rysy. Przede wszystkim nie wykorzystany potencjał wielkiego, wspaniałego miasta - czyli brak jakichkolwiek zadań pobocznych.

Dawno temu w Ameryce

Nie ma to jak odpoczynek na łonie natury

W zasadzie może raczej "Dawno temu w Czechach"... W zamierzchłych czasach, gdy studio 2K Czech nazywało się Illusion Softworks i pozostawało niezależnym deweloperem, narodził się pomysł na grę, która nieco czerpałaby z GTA, ale zarazem oferowała coś więcej. Filmową fabułę gangsterską chociażby. Ciekawszy model jazdy na dodatek. No i dopieszczoną, stylową oprawę graficzną. Tak właśnie powstała gra Mafia: The City of Lost Heaven. Pomysł wypalił, więc twórcy zaczęli coś przebąkiwać o kontynuacji... No i przebąkiwali tak bite osiem lat.

Dziś oczekiwanie mamy już za sobą. Czas płynął, napływały coraz to nowsze informacje - na przykład, że Mafia II będzie kontynuacją sensu stricte. Inny bohater, inne miasto, inne czasy, za to ten sam tytuł i pomysł na rozgrywkę. Wielkie miasto, wielkie kłopoty, piękne samochody i świst kul w zaułkach. Mamy rok 1944, na świecie trwa wojna, a w Empire Bay City (miasto w tej grze to swoista wariacja na temat Nowego Jorku, zwanego zresztą czasem Empire State) spokojnie robi się interesy. Zwłaszcza w okolicach Małej Italii...

Vito, czyli chłopak z ferajny

Nasza postać w grze Mafia II wywodzi się właśnie z Małej Italii. Vito Scaletta urodził się na Sycylii, ale opuścił ojczyznę jako mały chłopiec, wraz z rodzicami i siostrą. Udało im się przeżyć w Empire Bay City, ale trudno ich warunki bytowe nazwać godnymi. Dlatego młody Vito, wraz z kumplem, zaczął szukać szczęścia poza ciężką pracą i legalnym biznesem. Nie było to jednak wcale tak proste i zyskowne, jak myślał...

Klasyka gatunku...

Ponieważ Mafia II właśnie wątkiem fabularnym stoi - zniknął tryb wyzwań, nie pojawiły się rozwiązania sandboksowe -nie można za wiele opowiadać o scenariuszu. Zwłaszcza, iż jest złożony i łatwo niechcący przemycić ważną informację, a co za tym idzie popsuć grę innym. Mimo wszystko jednak trochę trzeba opowiedzieć. Część historii rozgrywa się w czasach końca drugiej wojny światowej, ale stopniowo wkraczamy w początek lat pięćdziesiątych XX wieku. Wbrew pozorom, sześć lat to wiele. Znikają z ulic mundury wojskowe, zmieniają się drastycznie samochody, rodzi się nowa, dużo swobodniejsza epoka.

... no, może to bardziej!

Zmieniają się nie tylko czasy. Zmienia się też i nasz bohater. W fabułę wplecione są pewne akcenty nawiązujące do Człowieka z blizną, czyli swoiste studium deprawacji - ale to jedynie delikatny rys. Szkoda, bo przynajmniej jeden z tego typu wątków aż się prosi o pociągnięcie dalej. To zresztą jedna ze skaz na diamencie zwanym Mafia II - niewykorzystane linie fabularne. Cóż, być może owe urwane ścieżki zostaną nakreślone dalej w formie DLC? Tak czy inaczej, scenariusz jest ogromny i złożony. Daniel Vávra tym razem napisał 700 stron tekstu. czyli o 300 więcej, niż w wypadku pierwszej części serii. Same sceny filmowe składają się na ponad dwugodzinny seans, do tego znacznie więcej w nich klimatu, gangsterskich gadek i charakterystycznych postaci.

Tak to się robi w Empire Bay City

Historia jest liniowa, owszem, ale zrezygnowano w pewnym sensie ze sztywnego podziału na misje. A raczej ukryto go głęboko w fabule. Postęp w opowieści wyznaczają rozdziały, połączone bardzo płynnie przerywnikami filmowymi, przez 15-20 godzin (tyle w zasadzie zajmuje zabawa) nie pojawiają się żadne typowe ekrany ładowania. Ot, Vito kładzie się spać i nastaje kolejny dzień (często mocno odległy w czasie). Całość środowiska gry doładowuje się w tle, gdy my oglądamy scenkę filmową. Bardzo sympatyczne rozwiązanie.

O samym mieście można by pisać długo, bo stworzono je z wielkim pietyzmem i dbałością o detale. Wiele pracy włożono też w efekty pogodowe i dynamiczne oświetlenie. Każda dzielnica ma swój unikalny klimat, do tego inaczej wygląda zimą, inaczej latem, inaczej w świetle dnia, inaczej deszczową nocą. Autorzy gry Mafia II nie szli na żadne kompromisy. W efekcie powstała perełka wizualna, ale i miasto, które aż się prosi o jakiś tryb swobodnej zabawy, a nie jedynie "wędrówkę z przewodnikiem", czyli scenariusz.

Ktoś tu oglądał Pulp Fiction?

Podczas realizacji kolejnych zadań poznamy obwieszone lampionami Chinatown, ocierającą się o slums dzielnicę murzyńską (w tych czasach nie było jeszcze wymogu pisania o Afroamerykanach), przybijającą zabudowę osiedli przyfabrycznych, rzeźnię, walcownię, gorzelnię... no i knajpy oczywiście. Lokale z wyszynkiem to zresztą jeden z typów zakładów usługowych, które możemy w grze Mafia II zwiedzać zawsze, nie tylko w ramach wytyczonych fabułą. Oprócz nich mamy sklepy z ciuchami, kantorki z bronią i warsztaty samochodowe. Dochodzi jeszcze ślusarz, gość od broni ciężkiej i złomowisko, gdzie upłynniamy bryki. Koniec.

Tyś mi się, bratku, schował!

Reszta miasta jest zabita na sztywno teksturami. Nawet salon samochodowy, o którym trąbione jest w radio. Do własnego domu rodzinnego nie wejdziemy, jeśli nie ma tego przewidzianego w scenariuszu. Niby to norma, ale akurat Empire Bay City jest tak żywe, że aż by się prosiło o coś więcej. Za to tam, gdzie można wejść, Mafia II już pozostawia nam nieco swobody. Jeśli chcemy, możemy nawet obrobić dany sklep, czy zabijając barmana sterroryzować knajpę i napić się za friko. Ba! Da sie zrobić rzeź klientów i po pijaku czekać na gliniarzy z bronią w ręku i zamglonym wzrokiem (nadużycie alkoholu ma ładnie dorobione efekty graficzne).

Stary, gdzie jest moja bryka?

Pod względem możliwości zdobywania samochodów Mafia II zbliżyła się do serii GTA. Da sie skroić brykę na pasówkę lub mniej elegancko, łokciem w szybę. Dla amatorów akcji bezpośrednich pozostaje możliwość wyciagnięcia kogoś z samochodu na światłach. Ekstremalna akcja to wyjście na ulicę, zatrzymanie jadącego samochodu, obicie pyska właścicielowi i zawinięcie się z miejsca zdarzenia jego furą. Potem tylko wizyta w warsztacie, wymiana blach, malowanie, nowe felgi, tuning silnika i już uznajemy pojazd za własny. Co ważne, samochody z naszego garażu (do dziesięciu), nawet porzucone na mieście i tak zostaną odprowadzone, nie zginą. Cóż, to my jesteśmy od krojenia bryk, a nie od bycia krojonymi...

Samochodów jest całkiem sporo, a każdy prowadzi sie zupełnie inaczej. Uwzględnione są nie tylko kwestie prędkości i manewrowości, ale również masa wozu. Od razu można sobie darować tryb normalny i przejść do realistycznego - i zabawy więcej, i jakby łatwiej, bo zgodnie z logiką i fizyką. Przy okazji można zrozumieć, jak cudownym wynalazkiem jest ABS... Zdecydowanie najtrudniej prowadzi się samochody z lat czterdziestych, zimą. Najłatwiej bryki z następnej dekady latem. Jest też opcja rozbijania się karawanem czy furgonetką. Tak czy inaczej, niejedna zręcznościowa gra samochodowa nie ma tak złożonych modeli jazdy i zniszczeń (włącznie z lekkimi zarysowaniami lakieru), jak Mafia II

Wielka draka w chińskiej dzielnicy

Panie Władzo, o co to całe zamieszanie?

Broni nie brakuje, a amunicją nie musimy się martwić, bo w walce zawsze się coś zdobędzie. W porównaniu do pierwszej części serii, Mafia II oferuje znacznie więcej intensywnych strzelanin. Wrogów jest sporo, ale raczej nie stanowią drastycznego wyzwania, jeśli tylko opanujemy system osłon. Momentami ilość przeciwników graniczy z fabularną niedorzecznością, ale co tam. Grunt że jest dynamicznie. W pościgach samochodowych jesteśmy tylko kierowcą, strzelaniem zajmują się nasi towarzysze.

Klawo jak cholera, Vito!

Policja jest czujna, więc trzeba uważać. Na szczęście będąc złapanym na przestępstwie lub wykroczeniu drogowym (jakoś nie działa kwestia czerwonych świateł, może to poprawią wkrótce), można poddać się i wręczyć łapówkę (lub grzecznie zapłacić mandat). W poważniejszych przypadkach przydaje się telefon w barze lub budce - za grubą kasę psy zostają odwołane, nawet jeśli już szarżują z bronią automatyczną. Korupcja w Empire Bay City jest wręcz niewyobrażalna... Oczywiście można też zwiać i przebrać się, by zmylić trop. Jak kto woli...

Dajesz, dajesz, vaffanapoli!

O oprawie audiowizualnej nie ma się co rozpisywać. Mafia II to najwyższa półka. Zwłaszcza udźwiękowienie zasługuje na wielkie pochwały. Jeżdżąc po mieście możemy słuchać trzech stacji oferujących różną muzykę. Wszystkie utwory to licencjonowane kawałki, bardziej lub mniej znane, doskonale wprowadzające w klimat epoki.

Tyle superlatyw. Pora zbesztać twórców za to, co można było wykonać lepiej. Po pierwsze boli niewykorzystany potencjał miasta. Mafia II po dwukrotnym przejściu przestaje nam cokolwiek oferować. Brak tu chociażby znanych z poprzedniej części trybów swobodnego zwiedzania i samodzielnych misji-wyzwań. Mamy tylko i wyłącznie fabułę, bez odnóg i alternatywnych zakończeń. Ile razy można przechodzić to samo, tylko po to, by zebrać listy gończe, Króliczki i pin-upy? Na dodatek zdarzają się niewidzialne ściany, odcinające nas od obszaru zostawionego za sobą. Jasne, będą DLC, może i dodatek dorzucający wyzwania... ale na dzień dzisiejszy, rewelacyjna skądinąd gra dostanie lekko po ocenie.

Redakcja gram.pl do grania wykorzystuje nowe modele peryferii firmy Logitech: mysz Wireless Gaming Mouse G700, klawiaturę Gaming Keyboard G510 i słuchawki Wireless Gaming Headset G930. Więcej informacji w naszej sekcji poświęconej sprzętowi firmy Logitech.

PCMafia II

  • świetnie napisana, rozbudowana fabuła
  • rewelacyjna oprawa graficzna
  • bombowy soundtrack
  • wymagający i satysfakcjonujący model jazdy
  • widowiskowy model zniszczeń
  • współpraca z najnowszymi technologiami
  • dobrze zoptymalizowany kod
  • tylko jeden tryb rozgrywki
  • całkowicie liniowy scenariusz
  • niewidzialne ściany
  • ewidentna podkładka pod DLC

Ech, dlaczego jest tylko i wyłącznie jedna, liniowa kampania?

Najnowsze
Lubisz nas?