InformacjeRecenzja - PC

Władca Pierścieni: Podbój - recenzja

48 Grzegorz Ornoch Nieprzygotowana próba podboju

Od dawien dawna dziwi mnie pewien fakt. Mianowicie chodzi o najbardziej znane dzieło Tolkiena – Władcę Pierścieni – i wirtualne adaptacje tejże trylogii. Przed premierą filmu Petera Jacksona gier wykorzystujących to szalenie bogate uniwersum było jak na lekarstwo. Zaglądając w głąb pamięci przypominam sobie tylko tytuły z początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku.

Machina ruszyła dopiero po kinowym debiucie adaptacji tolkienowskiej literatury. Rozpoczął się wówczas istny szał, dzięki któremu ludzie, w tym oczywiście gracze, przypomnieli sobie o istnieniu Władcy. W przeciągu kilku lat otrzymaliśmy bodaj dwa RPG-i, kilka wartych uwagi strategii oraz wszelakiej maści gry akcji.

I jeszcze jeden i jeszcze raz...

Wydawca posiadający prawa do filmowej trylogii postanowił po raz kolejny zaproponować graczom nieskomplikowaną "rąbankę", zorientowaną głównie na możliwości zabawy w sieci. Brzmi całkiem obiecująco uwzględniwszy fakt, że zapowiadano przeniesienie wszystkich filmowych bitew w wirtualne realia. Wyobraźcie sobie tylko ogromną batalię na Polach Pelennoru, gdzie po przeciwnej stronie barykady stoją inni gracze. Mogło wyjść z tego naprawdę coś sympatycznego, ale - jak w większości przypadków - coś nie do końca poszło zgodnie z planem.

Za najnowszy twór spod znaku Władcy Pierścieni odpowiada Pandemic Studios - autorzy między innymi ciepło przyjętych Star Wars: Battlefront, Full Spectrum Warrior czy Mercenaries, a więc ekipa z doświadczeniem i naprawdę zacnymi tytułami na koncie. Tym bardziej serce me się radowało, gdy widziałem charakterystyczne logo dewelopera na pudełku. I właściwie tyle było całej tej ekscytacji, bo w końcu przyszedł czas na to, by grę zainstalować i niestety ją ukończyć.

Od początku wiadomo było, że Podbój korzysta tylko i wyłącznie z tego, co oferuje licencja filmowa. Żadnych dodatkowych wątków i nawiązań do motywów czysto literackich tu nie odnajdziemy. Mamy zatem do czynienia z kolejną adaptacją filmowego przeboju, tym razem poruszającą – jak już zdążyliśmy wspomnieć - temat największych bitew, znanych ze srebrnego ekranu. Warto przy tym dodać, że twórcy posunęli się o krok dalej i w jednej z dwóch dostępnych kampanii zaproponowali alternatywną historię, w której to tryumfatorem jest najokrutniejszy z okrutnych w Śródziemiu – sam Sauron. I to tyle jeśli chodzi o inwencję, reszta sypie się niczym Barad-dûr w finale Powrotu Króla. Łubu dubu...

Zanim jednak gracz wcieli się w postać któregoś z czarnych charakterów Śródziemia, musi przebrnąć przez wyglądającą dosyć znajomo kampanię Sił Dobra, nazwaną tutaj Wojną o Pierścień. Wśród miejscówek, które mamy okazję odwiedzić w tej części gry, znalazły się między innymi Helmowy Jar, Osgiliath, Kopalnie Morii czy Wichrowy Czub. Nie są one ze sobą spójnie połączone, każda z lokacji to nic innego, jak tylko pojedyncza misja poprzedzona migawkami z filmu. Im dalej udało nam się zajść, tym większy dostrzegaliśmy w tym wszystkim chaos.

Zdecydowanie brakuje tu jakiegoś spoiwa łączącego poszczególne etapy. Kilkuzdaniowe opisy przed i po każdej misji są w porządku, ale tylko jako wprowadzenie umilające oczekiwanie na załadowanie gry. Mamy za to wyjęte z kontekstu motywy i znane z filmu główne cele do wykonania. Choć te ostatnie też do końca wierne dziełu Petera Jacksona nie są. Czasem dochodzi wręcz do istnych absurdów, kiedy dla przykładu w Kopalniach Morii Gandalf może niechybnie polec w boju, co nie zakończy gry, wszak pomsty na Balrogu dokona wówczas zwykły wojak jakich wielu. A już kompletnie rozłożył nas moment najazdu na Rivendell w kampanii Złej Strony. Wówczas pod postacią samego Saurona staramy się raz na zawsze wysłać za wielką wodę Elronda. W przypadku zejścia naszego protagonisty zostajemy po prostu przeniesieni do menu wyboru postaci i kończymy sprawę już w skórze orczego pomiotu.

Brak tu konsekwencji, zaś najwięksi bohaterowie walk o Pierścień są w grze dostępni tylko jako chwilowe wsparcie w kluczowych momentach, którego – żeby było śmieszniej – wcale nie musimy wykorzystywać. W kampanii sił Saurona jeszcze można to jakoś przeboleć, gdyż misje tam dostępne są wynikiem wyobraźni twórców, zabawiających się nieco treścią i starających się pokazać, co by było, gdyby... W tych zgodnych z powszechnie znaną fabułą etapach trochę razi tego typu rozwiązanie, jeśli oczekuje się w miarę zgodnej z oryginałem adaptacji filmowych zmagań. To byłby tylko jeden z problemów dręczących grę.

Chaaarge!!!

Innym jest choćby lekko przestarzała - z punktu widzenia współczesnych gier - konstrukcja misji. Od czasów, gdy świat ujrzał Battlefronty, pewne mechanizmy poszły parę kroków do przodu, nabierając głębi. W Podboju wałkujemy nieustannie ten sam płytki i biednie zrealizowany schemat. Z rzadka pojawiają się drobne urozmaicenia. Są to dla przykładu minigierki w trakcie ataku na Olifanta (jakieś pięć sekund klikania w odpowiednie przyciski), zdarzają się także momenty, gdy mamy okazję kontrolować trolla. Obecna jest również krótka sekwencja z Balrogiem - wielkim na cały ekran i zasłaniającym widok, co w konsekwencji potrafi doprowadzić do niemałej frustracji.

Generalnie mechanika gry opiera się na konieczności zajmowania i obrony kluczowych na mapie obszarów. Choć czasem trzeba po prostu kogoś (lub coś) konkretnego zlikwidować, nie martwiąc się o nic innego. Ot i cała filozofia działania na polu walki. W samotnej rozgrywce dość szybko staje się to nudne i nieciekawe. Przyznamy, że końcówkę kampanii Sił Dobra ledwie zmęczyliśmy, byleby odblokować misje ekipy z Mordoru - trzeba dodać, że lepsze od tych z Wojny o Pierścień, nieco żywsze, a tym samym mniej nużące.

Magia i strzały Całe szczęście, że nie trzeba się w kampaniach jednoosobowych zbyt długo męczyć - są one bardzo zwięzłe. Ukończenie dwóch zestawów misji - w liczbie piętnastu - zajęło nam nieco ponad cztery godziny. Mogłoby się to wydawać czasem skandalicznie krótkim, ale w tym przypadku wdzięczni byliśmy twórcom za brak niepotrzebnych dłużyzn.

Poszło szybko, łatwo i niekoniecznie przyjemnie, ale znośnie, choć bez jakichkolwiek rewelacji. Dopiero rozgrywka sieciowa w Podboju daje okazję do uczestnictwa w bardziej absorbujących starciach i zweryfikowania swych umiejętności. To właśnie podczas bojów za pośrednictwem usługi EA Nation możemy poznać mocne i słabe strony poszczególnych klas postaci. W trakcie sesji na kilku mapach w trybie Podboju - wypadającego dużo ciekawiej od odpowiedników Deathmatchu i Capture the Flag - zauważyliśmy zdecydowaną przewagę dwóch klas - łucznika oraz maga. Niewielu graczy decydowało się np. na słabego w trybie multiplayer wojownika, który w starciu z postacią miotającą pada trupem, zanim sprawdzi, czy przeciwnik miał nieświeży oddech. Dominowała w trakcie zabawy walka dystansowa, mało kto kłopotał się pojedynkami w zwarciu. Chyba ktoś olał sobie zrównoważenie klas w tej grze, bo z czterech dostępnych gra się właściwie tylko dwiema, pozostałe są po prostu zauważalnie słabsze i mało grywalne.

Zwolenników wieloosobowych zmagań, szykujących się do Wojny o Pierścień, musimy zmartwić faktem kompletnych sieciowych pustek. Najczęściej wychodziliśmy z menu gry z niczym, po wielu próbach dostania się na jakikolwiek serwer, gdzie znajduje się więcej niż jeden czy dwóch graczy - tu potrzeba co najmniej ośmiu osób. W przeciwnym wypadku dynamizm i frajda z drużynowej współpracy drastycznie spadają, dobijając kompletnie ten tytuł, notabene wyraźnie skonstruowany pod zabawę z innymi graczami. Niczym orcze lico

Niestety, Władca Pierścieni: Podbój nie zachwyca także w kwestiach technicznych. Częściowo możecie to sami ocenić, spoglądając na załączone screenshoty. W ruchu co prawda grafika wygląda nieco lepiej. Nie widać przede wszystkim rażących niedoskonałości, mocno przeciętnej jakości otoczenia oraz efektów (zwróćcie choćby uwagę na wyraźne łączenia tekstur), ale w niczym nie usprawiedliwia to autorów. Mamy rok 2009, gry obecnej generacji potrafią wręcz olśnić, a tu pojawia się Podbój, serwując nam kilkugodzinny powrót do przeszłości, mniej więcej do okolic 2005 roku.

Pomijając już fakt ogólnie nienajlepszej oprawy, do której w trakcie gry można przywyknąć, skupiając się na sieczce, nie sposób przyswoić sobie mało ciekawych, ograniczonych projektów poziomów. Nie twierdzimy, że wszystkich, gdyż Minas Tirith, Minas Morgul czy Rivendell prezentują się całkiem okazale. Szkopuł w tym, że gdzieś umknęły twórcom epickie bitwy znane z filmowego pierwowzoru, zastąpione przez pojedynki z grupkami przeciwników. Wygląda to szczególnie nieciekawie w misjach rozgrywanych na przykład w Helmowym Jarze czy na Polach Pelennoru. Oglądamy wówczas toczące się w tle zażarte boje całej masy oddziałów, robiące za atrapę, podczas gdy gracz patyczkuje się jedynie z jakimiś niedobitkami.

Prawdę powiedziawszy spodziewaliśmy się czegoś więcej po batalistycznej części gry, mając w pamięci choćby Vikinga sprzed roku i rzeź z udziałem setek jednostek. Ale to chyba niefortunne porównanie, gdyż w Podboju nie uświadczymy nawet krwi, obecnej w produkcji Creative Assembly aż w nadmiarze. Pozostaje napawanie się losowymi pomrukami i okrzykami bojowymi, którym wtóruje znakomita ścieżka dźwiękowa. Nie ma się jednak czemu dziwić, wszak soundtrack autorstwa Howarda Shore’a pochodzi wprost z filmu, dając o sobie znać w kluczowych momentach bitew. Skutecznie rozbudza wyobraźnię i nieco przygaszoną atmosferę, motywując tym samym do skończenia rozgrywanego etapu.

I tyle z Podboju...

Chyba zbyt wiele oczekiwaliśmy po Podboju, otrzymując w rezultacie prostą, żeby nie napisać prostacką grę akcji, zaprojektowaną głównie z myślą o zabawie wieloosobowej. Niewiele jest tu interesujących elementów przyciągających do gry na dłużej niż kilka godzin. Po skończeniu króciutkich kampanii w ramach trybu singleplayer pozostaje zabawa wieloosobowa, oferująca nieco więcej wrażeń niż pojedyncze misje. Oczywiście, o ile będziecie na tyle cierpliwi, by znaleźć kogoś do gry oraz skłonni przymknąć oko na brak odpowiedniego zbalansowania poszczególnych klas postaci. Z pewnością nie jest to szczytowa produkcja - bądź, co bądź - utalentowanych ludzi z Pandemic Studios. Sprawia wrażenie gry przygotowywanej w pośpiechu, niespójnej, generalnie składanej naprędce, którą można było szybko wydać, po czym o niej zapomnieć. Chyba tylko filmowe realia i znani bohaterowie ją ubarwiają i ratują od finalnej klęski. W ostateczności, jeżeli naprawdę nie macie w co grać, można po Podbój sięgnąć, by nieco pohasać po znajomych lokacjach.

Materiał wideo

PCWładca Pierścieni: Podbój

  • ścieżka dźwiękowa z filmu
  • mimo wszystko gra wieloosobowa
  • niezbyt ciekawe i króciutkie kampanie
  • słaby balans klas postaci w trybie multi
  • niedzisiejsza oprawa graficzna

Na granicy przyzwoitości

48 komentarzyDodaj swój

Przeczytaj wszystkie komentarze na forum
G M3rc3n0r

Taaa poczytałem sobie recenzje tego czegoś. Multi na 16 osób, modele 2d w oddali... Co to ma być? PORAŻKA! Nie mam zamiaru tego kupować...

Odpowiedz
G Wrukos

A ja kupiłem i...stwierdzam,że to nie jest gra na dłuższą metę.Nawet multi się szybko nudzi:/
Więc 4/6,tyle że ciut naciągnięte.

Odpowiedz
G peter000

Myślałem że bedzie ta gra troche leprza ale jak to zwykle bywa w grach na podstawie filmów wyszła kolejna tandeta. Troche szkoda.

Odpowiedz
G żyrafa

czytając opinie graczy o tej grze domyślałem się, że jest źle. Po przeczytaniu tej recenzji utwierdziłem się w przekonaniu, że niestety mimo tego iż jestem fanem dzieła Tolkiena to nie sięgnę po ten produkt. Już wole wrócić do starej ale jakże dobrej gry : WP: Powrót Króla

Odpowiedz
G Dzikq

Niezle Wam placi ten EA;>

Odpowiedz
G Marco Polo

MartivaR
"W przeciągu kilku lat otrzymaliśmy bodaj dwa RPG-i (...)"
O coś mnie ominęło. Jakie?

Odpowiedz
G adam5

Ja mam tą gre ale sie ciesze gra może niejest długa ale multi nie taki zły(servery są prawie pełne),postacie też są dobrea zróżnicowanie tez niejest takie duze!!!!!!Polecam gre.

Odpowiedz
G gpodoba

grałem w demo na x360 nic ciekawego gra jest moim zdaniem nie warta kupna.

Odpowiedz
G Marco Polo

Do [6].
Jedyną grą, o której wiem, a zapowiadaną jako cRPG mia być "The Lord of the Rings: The White Council". Miał być ale nie jest bo od dłuższego już czasu projekt ten jest wstrzymany (jeśli nie w ogóle porzucony).

Co zaś tyczy się "Podboju" widzi mi się jako kolejna mało interesująca rąbanka.

Odpowiedz
G FoZz

Hmm... czy ja wiem? Mnie się tam gra podoba :P Jest w pewnym stopniu podobna do Battlefronta II ( za co duży plus) w końcu to samo studio ją robiło. Modele postaci sa przyzwoite (nie zauważyłem efektu 2D w oddali). Tak samo jak w BF II możliwość grania filmowymi bohaterami. Gra przypomina bardzo Powrót Króla, ale tam graliśmy samymi bohaterami (bardzo mnie wciągnąl Powrót Króla :)) tu zaś można zagrac zwykłymi żołnierzami i magami itd. Pomysł moim zdaniem na grę dobry, ale nie wykorzystany na tyle by gra trzymała przy sobie przez więcej niż 2 godziny dziennie bo się po prostu nudzi. Kampania dość ciekawa, multi (jak to multi) daje rade, ale jak już wspomniałem.. nudzi się. Daję 3.5/5.

Odpowiedz
G Bambusek

Warte uwagi strategie w Śródziemiu? Jakie to niby? No bo raczej nie mówimy o przereklamowanym BfME, jeszcze gorszym BfME 2 i zupełnie tragicznej Wojnie o Pierścień...

Odpowiedz
G Dark ziom

Kiedy czytałem zapowiedź w CDA, gra spodobała mi się bardzo. Kiedy zobaczyłem pierwszy gameplay, trochę ochłonąłem. Kiedy oglądałem kolejne gameplay'e, moje nastawienie do Podboju było coraz bardziej chłodne. Kiedy przeczytałem recke na gram.pl - zgasłem :/

Odpowiedz
G Spaykus

> MartivaR
> "W przeciągu kilku lat otrzymaliśmy bodaj dwa RPG-i (...)"
> O coś mnie ominęło. Jakie?
Trzecia Era i LotRO - wydaje mi się, że o to MartivaRowi chodziło ;)

Odpowiedz
G KoLoS

Zgadzam się z oceną gry. Miałem okazję przetestować tę grę u przyjaciela i muszę przyznać, że po kwadransie miałem większą ochotę pograć w Sapera niż dalej ciągnąć Podbój.

Odpowiedz
G emace23

Już o tym pisałem ale się powtórzę. Dopóty nie zagram w żadną grę ze świata Tolkiena dopóki tekstury ryjów głównych bohaterów będą żywo przypominać aktorów z filmu!!! I to jest właśnie cały plus licencji! W dodatku jeszcze EA...ludzie czy na prawdę nikt nie ma swojej wizji na ten temat? Przecież jest tylu ilustratorów choćby Jon Howe, Allan Lee i inni, którzy mogliby być z powodzeniem wzorem do stworzenia zarysu postaci. Na cholere mam klikać w Vigo Mortensena albo wymachiwać toporem Johna Rhysa Davies'a??? I na koniec śmiem twierdzić (a może nawet podsunę pomysł panom z Travellers Tales) że jedyną grą na którą ewentualnie bym czekał z tego universum to LEGO : LOTR!!! 27 lat na karku a przeszedłem wszystkie gry z serii lego i polecam :) pozdro

Odpowiedz
Drangir

Po co wydawać grube pieniądze na licencje FILMOWĄ a później robić własnego Aragorna? o,0

Odpowiedz
G Tarionek

Dla mnie mogli by dac multi do powrotu króla i było by spoko a tu takie rozczarowanie

Odpowiedz
G tomoliop

Wiązałem spore nadzieje w stosunku do tej gry. Ta recenzja trochę mój entuzjazm ostudziła, ale ostateczną decyzję podejmę po przeczytaniu recki w CDA.

Odpowiedz
G Sharaqus

Założe się, że w CDA też nie zostawią na Conquescie suchej nitki ;)

Odpowiedz
Malcollm

Ja nie wiem dlaczego panowie ostatni dwaj w tym temacie do tego tak podchodzą <mam na myśli oczekiwanie na recenzje>
Ostatnio przeglądałem sobie to CD-A i muszę stwierdzić, że jakość recenzji jest tutaj różna, nie odbiega znacznie od pojęcia dziwności ano dlaczego, dla tego, że recenzenci przestali pisać obiektywnie o grach zaczęli zaś podchodzić do tematu w sposób taki, że oceniają coś przez pryzmat siebie, a że są exclusivy itd czasami recenzje wyglądają dwojako niech przykładem będzie taki Fallout 3 gra zabugowana jak "jasna cholera" pełna błędów niedoróbek etc - gra wysypywała się na kompach 80% graczy tylko nieliczni mieli to szczęście, że gra chodziła im bez problemu ja do tego grona niestety nie należałem cóż takie niedorobione coś dostaje 9 i chyba znak jakości - po drugiej stronie stoi tak samo niedorobiony dodatek do Gothica 3 i co ..? tutaj jest już tylko 6 - dziwi mnie to bardzo bo im dalej w las tym gorzej jest, bowiem na przyklad w ostatnim CD-A jest w najlepszych grach wybrany Fallout 3 i ejst zaznaczone, że ta gra ma bardzo dużo bugów które nie wpływają pozytywnie na rozgrywkę, jak to zatem naprawde jest..?
Wnioski wyciągnijcie sobie sami, ja coraz częściej wychodzę z założenia, że te recenzje to pisane są czasami w sytuacji w której za plecami stoi wydawca gry i posapuje bądź też wymachuje karteczką informującą albo pozytyw albo żadnych exclusiwów.....

Sami najelpiej poczekajcie jeśli nie chcecie się przejechać - może będzie demo, skoro to gra EA to demo się pewnie pojawi ja pograłem i żałuję, jak dla mnie mamona wywalona w błoto gra graficznie nie zachwyca, zbiór potworów do ubicia też specjalnie szeroki nie jest wszystko bazuje tylko na trzymaniu Szift key i naciskaniu po kolei klawiszy myszki potem CRTL czyli blok i jazda od nowa nie przetrawilem tej gry po 3 misjach odinstalowalem i teraz próbuję ją sprzedać - multiplayera nawet nie dotykalem...
Dlaczego kupiłem.. ano bo jestem wielkim fanem LOTRa jestem nim nadal lecz takie gry jak Conquest zabijają wiarę w takich ludziach jak ja - osobiście uważam tą grę za totalnego średniaka - takiego jakich wiele, cóż może wam się spodobać, ba może was wciągnąć tryb multiplayer mnie jakoś nie wciągnął, a na recenzjach przestałem bazować już dawno - teraz wiem czy kupić czy też nie kupić dopiero wtedy jak wyjdzie jakieś demo....

Odpowiedz
G Bula93

Chciałem strasznie w to pograć ale postanowiłem że kupie Lotr:C jak będzie w Klasyce za 19.99 :D

Odpowiedz
G wiedx1

graa słabiutka w skali 1-10 dam 4 nudzi się po 1 kampanii(powtórka z ostatniej części)

Odpowiedz
G cypers

Malcollm: Moim zdaniem Fallout 3 został za wysoko oceniony... To samo tyczy się GTA IV w wersji na PC....
A co do Podboju, to został określony jako Battlefield w świecie Tolkiena... :D

Odpowiedz
G emesstw

Ja fanem LOTR nie jestem.Ale pewnego dnia odpalam sprzęt i widzę demko dostępne...mimo wszystko postanowiłem sprawdzić,i co tu dużo pisać,dla mnie gra bardzo kiepska,oczywiście oceniam po demku.

Odpowiedz
G Bakter Naktacz

Muszę się przyznać, że miałem chrapkę na ten tytuł, ale czytając recenzje moje zamiary diametralnie się zmieniły. Co prawda gameplay wygląda dosyć ciekawie, ale te braki graczy zupełnie mnie odrzuciły. Jak to możliwe, że gra tworzona główne pod grę wieloosobową nie ma praktycznie zwolenników ? Trochę smutne. :/

Odpowiedz
G Farmer Widmo

Grałem w demko ściągnięte przez x360 Live (multiplayer). Jeśli chodzi elementy graficzne tej gry (przynajmniej w demie) to nic wartego uwagi (trochę pikseloza) ,chociaż nie to się liczy. Gra dostarczyła mi sporo zabawy ,może dlatego ,że interesuje się tematyką Śródziemia? Może nie? Gry jednak nie mam zamiaru kupować ,bo :

Primo : Zasoby pozytywnej energii ,które dostarczała mi ta gra wyczerpały się po dwóch dniach grania :P
Duo : Byłem w EMPiku i kupiłem Left 4 Dead. Zdecydowanie bardziej emocjonujące niż nowy LoTR. Przynajmniej według mnie :)

Odpowiedz
G rafekx 12

Jestem w trakcie ponownego ogladania Powrotu Króla i powiem że woelka bitwa o śródziemie wg. mnie wygląda naprawde nieźle w grze,fakt że nie ma tam aż tak dużych liczb orków i ludzi jak w filmie,ale jest nieźle.A co do recenzji to wg. mnie plusik do oceny by się należał ale to jest tylko moje zdanie :)

Odpowiedz
G leszeq

EA juz tak nie posmarowalo za recke ich nowego hitu jak za temat tygodnia ? :< To nic... Jeszcze bedziecie mieli okazje pohypowac przy okazji "Drugiego tygodnia z przebojami EA"...

Odpowiedz
G Vojtas

> Już o tym pisałem ale się powtórzę. Dopóty nie zagram w żadną grę ze świata Tolkiena
> dopóki tekstury ryjów głównych bohaterów będą żywo przypominać aktorów z filmu!!! I to
> jest właśnie cały plus licencji! W dodatku jeszcze EA...ludzie czy na prawdę nikt nie
> ma swojej wizji na ten temat? Przecież jest tylu ilustratorów choćby Jon Howe, Allan
> Lee
Alan Lee wymyślił właśnie to, co widać w filmie. :)) Może dlatego, że był szefem artystycznym projektu?> I na koniec śmiem twierdzić (a może nawet podsunę pomysł panom z Travellers Tales) że
> jedyną grą na którą ewentualnie bym czekał z tego universum to LEGO : LOTR!!! 27 lat
> na karku a przeszedłem wszystkie gry z serii lego i polecam
Nie będzie, dopóki LEGO Group nie będzie miało licencji na LOTR. Mogą się ukazać licencjonowane gry, które mają swój plastikowy odpowiednik. SW ma, Indy ma, Batman ma. Mają jeszcze Harry'ego P. i Spidermana - czyli średnio ciekawie.MalcollmPublicystyka opiera się nie na obiektywizmie, a subiektywizmie. Krótko mówiąc domagając się obiektywności w recenzji domagasz się... sam nie wiem czego. Utopii chyba. Druga sprawa to rzetelność i uczciwość. Ja przy czytaniu recenzji obstawiałem końcową ocenę na 2-2,5. 48% to jednak równie tragiczny wynik.A "Tydzień z" powinien być oznaczony, jako materiał zlecony/sponsorowany.

Odpowiedz
G TobiAlex

A ja grę polecam wszystkim z czystym sumieniem i proponuje nie czytać opinii / komentarzy, nie raz wyssanych z palca, bo o gustach się nie dyskutuje i basta.

Odpowiedz
G lygy

co tu dużo mówić.. gra jest po prostu słaba. zgadzam się w pełni z autorem recenzji, choć ja bym ocenę obniżył do 2,5. za to, że tak "widowiskowo" spierdzielono coś, co mogło być dobre :/

Odpowiedz
G fearlord

> Chciałem strasznie w to pograć ale postanowiłem że kupie Lotr:C jak będzie w Klasyce
> za 19.99 :D
To sobie nie kupisz bo gra wydawana jest przez EA, a od nich najstarsze gry lądują do EA Classics za 50złA poza tym lepiej brzmi Conquest niż Podbój :D

Odpowiedz
Ghost450

jeszcze to studi Pandemic od Mercenaries 2 normalnie to nie mogło sie udać xD

Odpowiedz
Mex12

Na gre czekalem myslalem ze wyjdzie cos lepszego a tu takie liniowe cos :( kampania krotka i srednia grafika jak w recenzji srednia a na multi sa zawsze 3 pelne servy reszta pusta i zawsze sie wciska na ten 1 gdzie jest 15/16osob uwazam ze liczba graczy tez jest mala po 8 na druzyne :(

Odpowiedz
G Kurt47

Powiem krótko i zwięźle : Średniak ..
Spodziewałem się czegoś więcej niż machania na prawo i lewo mieczem ..

Btw.
Taka moja mała dygresja,
"..Obecna jest również krótka sekwencja z Barlogiem.."

Czy aby nie powinno być "Balrogiem" ?

Odpowiedz
G Ramonek

Lubie proste nawalanki jak np: powrót króla , ta recka i Wasze komenty ostudziły mój zapał , dzieki że w ostatniej chwili to przeczytałem !!!

Odpowiedz
G M1chał

Wymagania sprzętowe: sprawdź tutaj -> Wymagania sprzętowe: brak danych
Eeee..? Fajnie, fajnie o.O

139zł.. no cóż, cena typowa dla EA. Albo się pożyczy od któregoś kumpla (o ile się znajdzie taki głupi żeby tyle dać xD) albo poczeka na promocje, ale tak mniej niż 50zł x] Na co bym ze strony EA nie liczył, tym bardziej że gra jest na licencji filmowej.

Odpowiedz
Panierowany

A ja powiem tak : od samego początku wątpiłem w tę produkcję. Już sam fakt, że to gra od EA ostudził moje zapały (osobiście bardzo lubię dzieła Tolkiena). Najlepiej zachować kasę np. na "Street Fighter IV", "Resident Evil 5" czy nawet na niepewnego "Prototype".

Odpowiedz
G Zaitsev

Gra ma niestety syndrom Mirror's Edge - świetne demko, w które aż chce się grać. Jednak już do zakupu pełniaka jakoś tak nie śpieszno... Może jak stanieje? Dwie mapki multi mi do szczęścia wystarczą (jeszcze żeby więcej osób grało na Europejskich serwerach).

Odpowiedz
G Micmay

Grałem w demko u kolegi na X360, gra mnie odrzuciła odrazu, już widziałem tą monotonię jaka będzie towarzyszyła przez całą zabawę :P.

Odpowiedz
G Ramzes XIII

W ruchu i na screenach wygląda toto jak jakiś low-budget typu Knights Of The Temple. Za połowę obecnej ceny można się zastanowić, pod warunkiem że nawet pościel się ma w hobbity. EA, co jest do cholery?

Odpowiedz
G Sebat1

A miała być to świetna gra osadzona w świecie Władcy Pierścieni, a z tego co widzę wyszło jak zwykle, czyli kolejny średniak. Widać EA ciągle bardzo zależy tylko na tym, żeby wykorzystać znaną markę do granic możliwości i jednocześnie jak najwięcej na tym zarobić.

Odpowiedz
G maciek999

Widać, że ta gra to kolejny średniak ;/ Szkoda ;p
Ekhm, nie chcę być złośliwy, ale Władca pod postacią książki nie jest trylogią ;p
Pozdrawiam ;)

Odpowiedz
G choper

Nie grałem w tą grę, ale po recenzjach i gameplayu wcale nie zamierzam... Bo widać ta gra to coś podobnego do ,,Powrotu Króla,, tyle, że wprowadza trochę nowości, które wcale nie są lepsze. Bo jakoś nie podoba mi się jak zwykły łucznik strzela jakimiś magicznymi strzałami, a zwykły gondorski żołnierz atakuje ognistym mieczem. Nawet gdyby Aragorn tak walczył to zniechęcało by mnie to bo takich elementów w Trylogii nie było. A o tym, że Gandalf padnie, a jakaś popierdułka z łukiem zabije pół armii to już nie wspomnę...

Odpowiedz
G reykan

Cóż już po gameplayach widać było, że gra żeruje głównie na marce. Przede wszystkim mała widowiskowość starć, prostota rozgrywki i kiepska grafa. Ale i tak rozejdzie się w sporej liczbie egzemplarzy, choć raczej na szczęście nie w takiej, gdyby wyszła w czasie kręcenia filmów.

Odpowiedz
G kerolt

jezeli ktos naprawde chce poznac co to jest zniszczenie srodziemia albo jego ocalenie polecam przejscie kampani w Bitwa o Środziemie I bardzo fajna gra ale ma juz pare lat to prawda ale nan najwyzszych ustawieniach wciaz dobrze wyglada jezeli ustawi sie kamere na maxymalna odleglosc i dla osoby nie czepiajacej sie szczegolow

Odpowiedz
G warzyw

ja się skusiłem (fan Tolkiena od lat X). Niestety się skusiłem. Gra jest słaba - ofc prywatna opinia - nie polecam. Styl walki średnio intuicyjny, kombosy mnało skuteczne. Gra sprowadza się do szerokich ciosów warriorem - najskuteczniejsze. Dla osób z sadystycznymi zapędami - grając po ciemnej stronie można urządzi masakrę hobbitów w Shire. Ale niespecjalnie to gre ratuje.

Odpowiedz
belfelcer

mam problem gra włączam biore kampanie dobra lub trening ładuje się,jest filmik,czarny ekran i gra się wyłącza.Co robić?

Odpowiedz
Przeczytaj wszystkie komentarze na forum
Najnowsze
Lubisz nas?