InformacjeRecenzja - PC

Wiedźmin: Edycja Rozszerzona - recenzja

... Finnegan Powrót białowłosego

Powrót białowłosego

Wiedźmin: Edycja Rozszerzona miał u nas swą premierę kilka dni temu. Zapowiadano liczne zmiany, usprawnienia i ulepszenia, nowe scenariusze, a także dużą ilość dodatkowych materiałów – między innymi edytor przygód i więcej muzyki. Trzeba przyznać, że tych obietnic dotrzymano. Wieści dochodzące z kolejnych krajów mówią o bardzo dobrym przyjęciu, z jakim spotkała się gra. Australijski PC Powerplay daje jej 10/10, Włosi 9/10. W Niemczech i Anglii oceniają ją odpowiednio na 84% i 88%. Czas przyjrzeć się więc bliżej Wiedźminowi: Edycji Rozszerzonej. Ponieważ omówieniu edytora poświęcony został osobny artykuł, kolej teraz na samo smakowite mięsko, czyli poprawioną grę oraz dodatkowe scenariusze.

Est ce vrais that Seňor Hexen is very schnell, now?

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że zmiany nie są duże - nowe pudełko nie różni się znacząco od starego. Głowa wilka jest nieco bardziej błyszcząca, brakuje za to tej będącej logiem na grzbietach płyt. Dodano zapinaną na rzep okładkę i ilustrację przedstawiającą zawartość Edycji Rozszerzonej. Generalnie, jeśli chodzi o wizualną oprawę produktu, można odnotować niewielki plus. A co z zawartością...? Przejdźmy do meritum. Pierwszą rzeczą, która faktycznie rzuca się w oczy tym, którzy mieli już z Wiedźminem do czynienia, to fakt, że w porównaniu z edycją podstawową gra naprawdę śmiga. Prędkość wczytywania obszarów została znacznie przyśpieszona – trudno powiedzieć, czy o zapowiadane 80% - ale poprawa jest wyraźna. Również kolejne zmiany docenią najbardziej ci, którzy mieli okazję wcielić się w postać zawodowego zabójcy potworów.

Zgodnie z zapowiedzią dodano więcej animacji postaci w czasie dialogów, usunięto u niektórych bohaterów te gesty, które do nich nie pasowały. Wywiązano się także z zapowiedzi dotyczących zamieszczenia dodatkowych wersji językowych. Udźwiękowienie i napisy dostępne są teraz po angielsku, niemiecku, francusku, czesku, hiszpańsku, włosku, rosyjsku i węgiersku. Chińczycy będą musieli zadowolić się jedynie napisami, natomiast Anglicy i Niemcy z pewnością ucieszą się z bardziej rozbudowanych kwestii dialogowych w swoich rodzimych językach, które w pierwotnej wersji były dość mocno okrojone. Naprawdę warto jest ustawić choć na chwilę obcojęzyczną wersję dźwiękową, zostawiając polskie napisy, pograć w nią przez jakiś czas i przekonać się, jak brzmią głosy znanych nam bohaterów. Udźwiękowienie każdej wersji stoi na naprawdę wysokim poziomie, choć oczywiście czasem można mieć zastrzeżenia względem doboru wykonawców dubbingu konkretnych postaci.

Niemniej nie można przepuścić nadarzającej się okazji, by usłyszeć Wiedźmina przedstawiającego się jako "Geralt de Rivia, brujo" lub "Geralt von Rivia, Hexen". Tu akurat szczególnie dobrze prezentuje się język naszych zachodnich sąsiadów, ale także całkiem interesująco wypadają czeski i włoski. Jeśli chodzi o wprowadzone zmiany w głównej części gry, to zdecydowanie wychodzą one na plus. Faktycznie, poprawiono dużą część irytujących błędów – między innymi przeciwnicy w kościanym pokerze wreszcie zaczynają myśleć w czasie rozgrywki i nie marnują okazji do wygranej przez jeden głupi rzut, a w czasie walki z Echinopsami Geralt nie ma już problemów z doskakiwaniem do nich, by zadać cios. Znacznie zróżnicowano wygląd modeli potworów i bohaterów niezależnych. Stwory takie jak ghule, utopce i topielce, które wcześniej wyglądały identycznie, teraz różnią się faktycznie między sobą barwą skóry. Także mieszkańcy Wyzimy i okolic mają teraz inne kolory ubrań. Równie ważną zmianą była większa personalizacja ról drugo- i trzecioplanowych. Carmen nie wygląda już jak szeregowa dziwka z wyzimskiej ulicy a Siemko, choć nadal nie różni się wyposażeniem od innych żołnierzy króla Foltesta, zapuścił niechlujny zarost, który zdecydowanie dodaje mu charakteru. Poprawiono panel alchemii i ekwipunku bohatera, wprowadzono drobną modyfikację, dzięki której mijane postacie od czasu do czasu odprowadzają Geralta wzrokiem. To z pozoru drobiazgi, ale gra się dzięki nim o wiele przyjemniej.

Witaj, (nie)wesoła przygodo

W skład Edycji Rozszerzonej wchodzą także dwie krótkie, niezależne od głównego wątku gry przygody. Pierwsza z nich, zatytułowana Cena Neutralności, była możliwa do pobrania już wcześniej, z oficjalnej strony gry. Jednak w Edycji Rozszerzonej została ona w pełni udźwiękowiona i można wreszcie posłuchać brzmienia głosu nowych bohaterów niezależnych – nie tylko po polsku, ale i w pozostałych wersjach językowych. Między innymi to bohaterowie, obok fabuły, są jednym z mocniejszych punktów tego krótkiego scenariusza. Jego akcja skupia się właśnie na relacjach pomiędzy Geraltem a napotykanymi postaciami, uwikłanymi w sieć wzajemnych zależności i konfliktów.

Akcja rozgrywa się dłuższy czas przed wydarzeniami znanymi z głównej gry. Oto do Kaer Morhen przybywa szukająca schronienia Deirdre – dziedziczka tronu Caingorn, ale przede wszystkim dziecko–niespodzianka Eskela, druha Geralta. Ściga ją jej własny brat, mający wyraźną ochotę na pozbycie się konkurentki do władania księstwem, oraz służąca władcy Kaedwen - czarodziejka Sabrina Glevissig. Twierdzi ona, że Deirdre jest urodzonym podczas zaćmienia mutantem, obciążonym klątwą Czarnego Słońca. Wedle jej słów jest niebezpieczna i odpowiada za śmierć wielu osób. Młoda księżniczka twierdzi natomiast, że wina leży po stronie jej brata i manipulującej nim czarodziejki. Dość szybko okazuje się, że sytuacja faktycznie jest skomplikowana, a obydwie strony nie są skłonne do porozumienia. Udzielenie pomocy Deirdre narazi Kaer Morhen na gniew królestwa Kaedwen – sojusznika Caingorn, natomiast wydanie jej oznacza bardzo bolesne konsekwencje dla ściganej dziewczyny. Wiedźmini, w tym Geralt, stają więc przed trudnym wyborem.

Powrót Dzierzby?

W tym scenariuszu bardzo wyraźny jest klimat twórczości Andrzeja Sapkowskiego. Jedną z takich rzeczy jest właśnie ciężki nastrój tej opowieści. Trudno jest jednoznacznie wydać moralny osąd którejś ze stron. Innym elementem, bardzo inspirowanym prozą autora, są bohaterowie. Uważni czytelnicy pamiętają na pewno Sabrinę Glevissig i szybko zorientują się, że przedstawiony tu konflikt etyczno-moralny oparty jest na jednym z opowiadań ze zbioru "Ostatnie Życzenie" pt. "Mniejsze Zło". Postać Deirdre ma swój bezpośredni odpowiednik w osobie Renfri, zwanej Dzierzbą. Ta zabawa konwencją i literackim pierwowzorem dobrze pasuje do charakteru świata wiedźmina – w końcu sam jego twórca używał motywu zabawy konwencją nagminnie, i to z jak najlepszym efektem. Jednak drobnym mankamentem, w szczególności dla zagorzałych zwolenników twórczości Andrzeja Sapkowskiego, może być fakt, że bardzo duża część kwestii wypowiadanych przez Deirdre to żywcem przeniesione z książki słowa Renfri. Z jednej strony można to uznać za celowy zabieg, jednak przesadzono nieco z wykorzystywaniem pierwowzoru. Chyba lepiej wypadłaby delikatniejsza stylizacja, a w ten sposób trudno oprzeć się wrażeniu, że wszystkie dziewczęta w świecie wiedźmina, urodzone podczas zaćmienia, potrafią formułować swoje myśli w jeden tylko sposób, w dodatku używając identycznych słów. Niemniej to drobny mankament, który nie będzie przeszkadzał na pewno tym, którzy nie są tak dobrze zaznajomieni z literackim pierwowzorem.

Tak jak i w książkach Sapkowskiego, również tutaj głowni bohaterowie tego dramatu są dobrze zarysowani. Każdy z nich ma swoje racje, uprzedzenia i animozje. Również tak drugoplanowe postacie, jak towarzyszący czarodziejce dowódca jej najemników, krasnolud Merton Briggs, czy elfi tropiciel są indywidualnymi, ciekawymi osobami, a nie płaskimi postaciami tła. Akcja tego epizodu dzieje się w okolicach Kaer Morhen – lokacji bardzo malowniczej, natomiast w niewielkim stopniu wykorzystanej w głównej grze. Tym razem jednak będzie okazja do dokładnego zwiedzenia doliny, od najwyższych górskich szczytów po ciemne głębiny jaskiń. Inną nowością są również dodane nowe modele głównych bohaterów niezależnych oraz dwie nowe karty "intymnych zbliżeń".

"Przekręt", "Porachunki" oraz "Jak ugryźć dwa tysiące orenów"

Druga przygoda, zatytułowana Efekt Uboczny, wprowadza zupełnie inny klimat. Jej akcja rozgrywa się w Wyzimie, jeszcze przed odczarowaniem księżniczki Addy. Geralt po raz kolejny musi ratować swego przyjaciela Jaskra, który swoim zwyczajem wpadł w kłopoty przez kobietę i w dodatku zadłużył się u miejscowego szefa półświatka. Musi zebrać w tym celu odpowiednią sumę pieniędzy, zanim jego przyjaciel zakończy w bardzo nieprzyjemny sposób swą dobrze zapowiadającą się karierę artysty. Scenariusz jest tutaj o wiele prostszy, ale jest dobrym przykładem na przygodę składającą się z wielu równoległych, pobocznych questów. Mimo że teren akcji ogranicza się tylko do Wyzimy Klasztornej i może wydawać się dobrze znany, autorzy zadbali o kilka urozmaiceń i dodatkowych smaczków. Poza poznaniem kilku nowych bohaterów będzie można miedzy innymi dowiedzieć się, w jakich okolicznościach powstał dół na tyłach szpitala, w którym palono ciała podczas zarazy, a także jak brzmi prawdziwe imię Baraniny. Klimat przygody Efekt Uboczny jest o wiele lżejszy niż Ceny Neutralności, miejscami nawiązuje do czarnego humoru brytyjskiego kina gangsterskiego. Dialogi w paru momentach mają zdecydowanie żartobliwy charakter, nie brak cytatów ze znanych pozycji filmowych i literackich.

Obie mini-przygody, zgodnie z zapowiedzią, stanowią doskonały przykład "małej formy" wiedźmińskiego scenariusza, który można zrealizować za pomocą dodanego do Edycji Rozszerzonej edytora D’jinni. Są odrębną, zamkniętą całością, z własną fabułą, bohaterami, questami oraz momentem kulminacyjnym i finałem. To świetny wzór dla tych, którzy chcieliby spróbować swych sił w tworzeniu autorskich scenariuszy.

Wisienka na czubku oraz podsumowanie

Oprócz poprawionej gry, dodatkowych scenariuszy i edytora D’jinni w skład Wiedźmina – Edycji Rozszerzonej wchodzi jeszcze płyta z filmowymi materiałami dodatkowymi. Oprócz tego, co zawarte było w wersji podstawowej - wywiadów z członkami zespołu deweloperskiego, twórcą intra Tomaszem Bagińskim oraz dokumentów przedstawiających tworzenie muzyki i wykorzystanie użytej w grze technologii motion capture - dorzucono jeszcze materiały dołączone do wydania angielskiego oraz film o wersjach językowych Wiedźmina. Dodano także dodatkową płytę z piętnastoma nowymi utworami muzycznymi, inspirowanymi grą. Wśród wykonawców znajdują się, między innymi, takie zespoły jak Vader, Rootwater, Habakuk, Me, Myself and I czy Duan. Utwory te to bardzo szerokie spektrum gatunków muzycznych – od metalu i rocka, poprzez folk, na raegge skończywszy. Listę dodatków zamyka dwustronna mapa świata Wiedźmina oraz okolic stolicy Temerii - Wyzimy.

Właściwie jedyną rzeczą, którą można policzyć na minus Edycji Rozszerzonej, jest fakt, że chyba większość drobnych usprawnień mogła się znaleźć w edycji podstawowej. Niemniej dodanie tych wszystkich elementów jest naprawdę dużym krokiem naprzód. Dzięki nim świat Wiedźmina jest o wiele bardziej barwny i różnorodny, a gra bardzo wiele na tym zyskuje. Edytor, mimo że wymaga cierpliwości i czasu do opanowania, jest narzędziem o olbrzymim potencjale i stanowi także bardzo mocny punkt tego produktu. Dodając do tego liczne materiały dodatkowe, śmiało można uznać, że ta edycja warta jest swojej ceny. Pełen komplet kosztuje 79,90 zł, jednak nie zapomniano o tych, którzy nabyli pierwszą wersję gry. Jej posiadacze mogą pobrać za darmo wszystkie dodatkowe materiały z oficjalnej strony. Natomiast, jeżeli ktoś jest zainteresowany pudełkowym wydaniem i chce posiadać wszystkie dodatki Edycji Rozszerzonej w fizycznej postaci, może nabyć specjalny pakiet Wiedźmin: Update, w cenie 19,99 zł. Podsumowując – bardzo pochlebne noty, jakimi cieszy się Edycja Rozszerzona, są w zupełności zasłużone. Teraz pozostaje nam czekać na kolejną, pełnowymiarową odsłonę przygód białowłosego zabójcy potworów. Miejmy nadzieję, że nie za długo.

Najnowsze
Lubisz nas?