InformacjeRecenzja - PC

Mój wymarzony chłopak - recenzja

... wolfenster Ideałów nie ma

Ideałów nie ma

Tworzenie gier dla dzieci i młodzieży nie jest zadaniem prostym. Nie wystarczy bowiem kilka szokujących pomysłów i kampania reklamowa, dzięki której tytuł trafi w ręce setek tysięcy graczy. Produkcje dla młodszych odbiorców powinny pokazywać, co jest dobre, a co złe, i jakimi pobudkami powinni kierować się ich adresaci w dalszym życiu. Oczywiście, gry nie zastąpią rodziców i nauczycieli, ale mogą okazać się bardzo przydatnym narzędziem w procesie wychowania.

Twórcą opisywanej produkcji jest niemiecka firma dtp, która stworzyła już kilka pozycji dla młodszych odbiorców. Były to głównie gry polegające na opiekowaniu się zwierzętami. Tym razem autorzy postanowili skupić się na nastolatkach i ich pierwszych zauroczeniach chłopcami. Momentami wydaje się jednak, że autorzy bazowali przede wszystkim na magazynach pokroju Bravo.

Prawie jak Simsy

Na pierwszy rzut oka Mój wymarzony chłopak może przywodzić na myśl popularne Simsy. Pierwszym zadaniem użytkownika jest stworzenie postaci dziewczyny. Z gotowego zestawu elementów wybieramy więc oczy, karnację, włosy, ubranie oraz obuwie. Dwie ostatnie pozycje świecą początkowo pustkami, ale wraz z postępami w grze zapełniamy naszą garderobę i możemy zmieniać stroje bohaterki. Następnie wpisujemy imię i nazwisko naszej podopiecznej, wybieramy znak zodiaku, a także podajemy godność najlepszej przyjaciółki oraz nazwę ulubionego przedmiotu. Główną postać charakteryzują cztery czynniki – relaks, zdrowie, rodzina i najlepsza przyjaciółka. Podobnie jak we wspominanych już Simsach, należy utrzymywać je na jak najwyższym poziomie, na przykład jedząc, słuchając muzyki czy rozmawiając z rodzicami. Oprócz tego trzeba zadbać o rozwój siedmiu cech, wśród których znajdują się wykształcenie, elegancja, urok, oryginalność, sport, muzyka i oczywiście... freestyle. Żeby udoskonalić tę ostatnią pozycję, trzeba robić iście odlotowe rzeczy, jak rozdawanie ulotek i zbieranie śmieci.

Naszym zadaniem jest podbicie serca jednego z trzech chłopaków – intelektualisty, sportowca i muzyka. Aby to uczynić, musimy rozwijać odpowiednie atrybuty. Dla przykładu: żeby zainteresował się nami sportowiec, należy chodzić do klubu fitness; jeśli wolimy muzyka, to należy rozwijać umiejętności muzyczne. Tak więc przemierzamy cztery dostępne w grze lokacje – osiedle, park, szkołę i centrum handlowe – gdzie zdobywamy kolejne punkty doświadczenia. Możemy umyć samochód i otrzymać trochę drobnych. Dzięki nim udajemy się na lody lub do fryzjera i poprawiamy sobie w ten sposób humor. Następnie warto skierować się do pustej sali muzycznej i pośpiewać do mikrofonu. I tak w kółko. Niestety, w trakcie rozgrywki natkniemy się na sporo niedoróbek.

Gdzie bywają nastolatki?

Kontrowersje wywołuje już samo przedstawienie życia typowej nastolatki. Otóż w grze przygotowano cztery lokacje. Są to: osiedle mieszkaniowe głównej bohaterki, park, szkoła i centrum handlowe. W każdym z tych miejsc czeka na nas do wykonania szereg różnych czynności. Dla przykładu: aby zarobić kilka groszy, można pozbierać śmieci lub umyć samochód sąsiada. Nic nie stoi również na przeszkodzie, żeby udać się na boisko szkolne i pograć w piłkę nożną lub skierować się do parku na randkę. Wydaje się jednak, że najbardziej atrakcyjnym miejscem jest centrum handlowe. Można tam pójść na zakupy, ale też poprawić sobie humor, udając się do kawiarni, sklepu muzycznego, kina lub klubu sportowego. Autorzy mogliby wykazać się większą inwencją i rozwinąć w jakiś sposób pozostałe miejsca, które na tle "wielkiego sklepu" prezentują się po prostu blado.

Prosto, zbyt prosto

Dużo zastrzeżeń budzi wykonanie minigier, które co chwila napotykamy na naszej drodze. Niestety, są one zdecydowanie zbyt proste i szybko stają nudne. Większość z nich ogranicza się do wciskania odpowiednich klawiszy w kolejności, w jakiej pokazują się na ekranie. Nastolatki, które z reguły szybką się nudzą, raczej nie będą chciały zatrzymać się przy tym elemencie na dłużej. Problem w tym, że zadania te nie wymagają zbyt wiele zręczności ani spostrzegawczości. Dodatkowo jeśli główna postać wejdzie, przykładowo, na przyrząd do ćwiczeń fitness i rozpocznie się minigra, to wciskane klawisze nie przełożą się na ruchy bohaterki. Zaletą jest natomiast spora ilość ubrań, a także kosmetyków, w które może zaopatrzyć się główna postać. Wiadomo przecież, że płeć piękna od małego ma bzika na punkcie ciuchów i wszelkiego rodzaju kremów, maseczek, błyszczyków i tak dalej.

Niestety, wykonanie graficzne i dźwiękowe gry stoi na niskim poziomie. Modele postaci są brzydkie i mało szczegółowe, a całe otoczenie prezentuje się nieciekawie i monotonnie. Najlepiej widać to po stojących na podjazdach samochodach, które wyglądają na niedokończone. Samo miasto sprawia wrażenie wymarłego. Postaci jest tutaj jak na lekarstwo, a na dodatek składają się one tylko z kilku klatek animacji. Jednym słowem – nie jest dobrze. Niewiele lepiej wypada udźwiękowienie. Gra ukazała się w pełnej polskiej wersji językowej, ale głosy lektorów pozostawiają wiele do życzenia. Na muzykę nie zwraca się większej uwagi – leci sobie spokojnie w tle, i to wszystko, co można o niej powiedzieć.

Mój wymarzony chłopak to produkcja, która może spodobać się nastolatkom zafascynowanym magazynami pokroju Bravo. Należy mieć jednak na uwadze, że samo wykonanie gry pozostawia wiele do życzenia, a słaba oprawa graficzna dodatkowo pogarsza tę sytuację.

PCMój wymarzony chłopak

  • dużo strojów, w które można ubrać główną bohaterkę
  • możliwość zarabiania pieniędzy przez wykonywanie drobnych prac
  • nieciekawe lokacje
  • słaba oprawa audiowizualna
  • szybko nudzące się minigry

Najnowsze
Lubisz nas?