InformacjeRecenzja - PC

Mass Effect - rzut okiem

... Curtiss Podróż na krańce galaktyki

Podróż na krańce galaktyki

BioWare nie musi już nic. To firma legenda i, jak wiele takich w branży rozrywki elektronicznej, mogliby zaprzestać wspinaczki na wyżyny. Ale nie; u nich każdy kolejny tytuł to hit. Zaczęło się w innej epoce, od Wrót Baldura i Wybrzeża Mieczy, czyli wydanej dziewięć lat temu gry i jej dodatku sprzed ośmiu. Później, przez lata, z niewielkimi tylko potknięciami, firma budowała swą zasłużoną reputację.

Tym razem również nie zawiedli; przycichli na niemal dwa lata, po czym z przytupem wrócili na rynek. I bynajmniej nie chodzi tu o przejście BioWare pod opiekuńcze skrzydła EA. Wydali po prostu kolejną grę, która może tylko zachwycać. Mass Effect, tytuł, który wywołuje bezsenność i rozognia umysł. Rzućmy więc okiem, co jest tak niezwykłego w owej produkcji.

Opowieść

Jak zawsze w grach BioWare, wszystko zaczyna się od historii. Chociaż na początku tej gry lepiej poznajemy historię naszej postaci niż świata. To daleki krok od czasów Wrót Baldura, gdzie sytuacja była odwrotna. Na starcie dano nam pewną możliwość wpływania na ową historię za pomocą modułów. Moduły owe zgrupowane są po trzy w dwóch kategoriach: środowisko dzieciństwa oraz zasługi w służbie wojsk Przymierza. Mogłoby się zdawać, że to niewiele, ale dzięki sprytowi scenarzystów jest to dokładnie tyle, ile potrzeba dla ubarwienia naszej postaci. Co prawda, istotniejsze dla późniejszej fabuły są nasze osiągnięcia wojskowe.

Po wykreowaniu historii postaci wybieramy typ przeszkolenia, jaki Shepard przeszedł. Tu wybór jest dość obszerny, chociaż niezbyt urozmaicony. Gra żołnierzem oferuje sporo frajdy związanej z wywalaniem olbrzymich ilości pocisków w kierunku wroga. Technik z kolei ukierunkowany jest na szkodzenie przeciwnikom (przeciążenie ich broni i tarczy itp.). Trzecią klasą podstawową jest biotyk, który w swych działaniach wykorzystuje efekt masy. Trzy pozostałe typy postaci są kombinacjami klas podstawowych; i tak: szturmowiec to krzyżówka żołnierza i biotyka, szpieg to połączenie biotyka i technika, a zwiadowca łączy żołnierza z technikiem.

Ciąg dalszy kreacji postaci nadal wiąże się z pewnymi wyborami. Pierwszym z nich jest: czy bierzemy gotowy model, czy też będziemy go sami kształtowali. Przy gotowcu możemy zdecydować się jeszcze na zmianę imienia i płci, a kształtowanie odnosi się również do wymodelowania twarzy naszej postaci. Rozstrzał fizjonomii, jakie możemy w ten sposób stworzyć, jest dość duży i w zasadzie każdemu powinno udać się znaleźć taką buzię, która będzie odpowiadać jego upodobaniom.

Od tego miejsca zaczyna się właściwa gra. W wyniku wydarzeń fabularnych i szperania po rozmaitych zakamarkach różnych plansz non stop będziemy zwiększać zasób naszych informacji na temat otaczającego nas świata i jego historii. Zebrane wiadomości gromadzić się będą w leksykonie, jednej z zakładek naszego osobistego menu. Warto czasem zajrzeć do niego i przeczytać to, co się tam złożyło. Nie tylko ze względu na systematyzowanie zdobytej w grze wiedzy, ale również dla czystej przyjemności płynącej z czytania dobrego tekstu. Zagłębianie się w fabularną część gry to czysta frajda.

Jednym z najciekawszych elementów rozgrywki jest kwestia eksploracji systemów. Warto poświęcić na to dodatkowych parę godzin, chociażby z powodu historii naszej postaci. Przynajmniej w niektórych wypadkach, a prawdopodobnie we wszystkich, wątki związane z początkowymi wyborami mogą być kontynuowane właśnie gdzieś na rubieżach galaktyki, niejako poza głównym nurtem fabularnym. Wygląda na to, że poświęcenie swojego czasu na eksplorację nie będzie tylko i wyłącznie farmowaniem punktów doświadczenia. Powinno również wzbogacić i uatrakcyjnić całość rozgrywki.

Fizyka

Światem komandora Sheparda rządzi zestaw praw fizycznych dobrze znanych z naszej rzeczywistości. Wzbogacono go jednak o dwa niewielkie elementy i to właśnie one wywracają owo uniwersum do góry nogami. Pierwszym z nich jest prawdziwe maleństwo: pierwiastek masy zero. Drugim jest zestaw praw fizycznych opartych na owym „drobiażdżku”. Jednym z owych praw jest pojawiający się w tytule efekt masy. Co prawda od samego niemal początku gry sugeruje się nam, że tytuł jest nieco bardziej dwuznaczny, ale skupmy się na jego odniesieniu do fizyki uniwersum.

Efekt masy wykorzystuje się niemal do wszystkiego, od broni począwszy, poprzez wszczepy biotyczne, a na napędach statków gwiezdnych, podróżach nadświetlnych i komunikacji międzygwiezdnej skończywszy. Tak szerokie zastosowanie tego jednego elementu tworzy w grze rozległy system rozwoju postaci.

System ów w całości bazuje na rozwoju umiejętności. Każda profesja ma własną ich grupę, związaną ze specyfiką zawodu. Każda zdolność ma kilkanaście poziomów, których rozwój wpływa na sprawność postaci. Na przykład: każdy poziom obsługi pistoletów zwiększa celność Sheparda i ilość zadawanych przez niego obrażeń. Dodatkowo na ścieżce rozwoju tej umiejętności występują rozmaite talenty, które odblokowują się w chwili osiągnięcia odpowiedniej biegłości. Talenty owe możemy później wykorzystać w grze za pomocą tak zwanego „koła mocy”, które jest po prostu menu szybkiego dostępu do zdolności poszczególnych członków drużyny. Daje nam to w rezultacie dość przejrzystą i łatwą w obsłudze mechanikę. Optyka i akustyka

Grę prowadzimy w trybie TTP, w scenerii, która wielokrotnie przywodzi na myśl Knights of the Old Republic. Jakość grafiki, zgodnie z oczekiwaniami, stoi niewątpliwie na bardzo wysokim poziomie, jednak w ramach budowania nastroju obraz wykazuje się sporą ziarnistością. Tworzy to wrażenie nie tyle odpowiadające oglądaniu filmu, co raczej przekazu wideo. Wszystko oprawione stonowaną i dobrze dobraną muzyką.

Wielkość świata sprawia tylko dwa niewielkie problemy. Gra raz na jakiś czas „przycina się”, żeby plansza mogła się „dograć”. Drugim problemem jest spadek jakości wyświetlania obrazu przy dużych starciach. Ogólnie jednak jakość oprawy audiowizualnej stoi na dobrym poziomie.

Uznany producent, wysokiej jakości wykonanie, bardzo dobra fabuła i przemyślana mechanika gry. Kiedy się to wszystko zestawi, otrzymujemy produkt, nad którym warto spędzić bardzo wiele godzin.

Rzut okiem znad ramienia

Całość produkcji można potraktować z przymrużeniem oka. Zbyt wiele w niej zapożyczeń z klasyki science fiction, aby w pełni poważnie do niej podchodzić. Ba, jak już powiedzieliśmy, widać w niej pewne elementy, które czynią ją identyfikowalną z KOTOR-em. Można wręcz powiedzieć, że momentami czuje się, że gra się w „trójkę” owej produkcji.

Odwołania do innych klasyków to niemal niewyczerpane motywy notorycznie podsuwane nam w grze. Znajdziemy tam na pewno coś niecoś ze Star Treka, motyw przewodni jednego czy dwóch zadań, który będzie ukłonem w kierunku sagi Obcego albo uśmiechem do Robotów autorstwa Asimova. Oczywiście wszystko to niekoniecznie jest „papugowaniem”; to raczej kanoniczne wręcz elementy gatunku.

Kiedy już mowa o gatunku, naprawić należy straszliwą krzywdę, jaką uczyniono grze przed jej premierą. Otóż z niezupełnie jasnych powodów nazwano ją grą akcji z elementami RPG, co brzmi tak, jakby ktoś chciał eufemistycznie opisać hack’n’slasha. Prawda jest taka, że jest to absolutnie klasyczny cRPG. Nawet występujące w nim elementy akcji mieszczą się w ramach kanonu gatunku. Nacisk kładzie się na ścieżkę fabularną rozgrywki, rozwijaną opcjami dialogowymi. Również mocno zaznaczony rozwój postaci zachęca bardziej do traktowania gry jako RPG niż jakiegokolwiek innego gatunku gier komputerowych.

Ostatnią i w zasadzie dla części czytelników najistotniejszą informacją jest kwestia platformy, z którą gra jest związana. Większość czytelników wie, że Mass Effect dedykowany jest Xboksowi 360; niektórzy mają również nadzieję, że gra ukaże się na mniej lub bardziej wysłużone blaszaki. Przedstawiciele BioWare, zapytani o to wprost, nie zaprzeczyli takiej ewentualności. Niestety, nie raczyli również udzielić potwierdzającej odpowiedzi. Jedyne wymijające komentarze wiązały się z tradycją firmy, która niewątpliwie bliższa jest komputerom osobistym niż konsolom. Jeżeli wierzyć takiemu postawieniu sprawy, pytaniem pozostaje, kiedy ma szansę ukazać się Mass Effect na pecety.

Z dystansu

W podsumowaniu pozostaje tylko złożenie kilku pustych frazesów. Zaczynając od stwierdzeń w stylu: jak zwykle, a kończąc na: nadzwyczaj udana produkcja. Tego typu wypowiedzi nie oddają jednak szacunku, jaki budzi swymi dokonaniami BioWare. Nie tłumaczą one również popularności, jaką cieszy się już i cieszyć się będzie Mass Effect. To tak jak stwierdzić, że piłka nożna jest bardzo popularna wśród Brytyjczyków. Niewątpliwie w każdym z tych przykładów twierdzenie jest prawdziwe; nie udzielają nam one jednak odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego tak jest?”. Zapewne wymieniane już wcześniej elementy wpływają na popularność produktów tego studia. Tym, o czym nie wspomnieliśmy, a co może w równie wielkim stopniu mieć znaczenie w przypadku historii komandora Sheparda, jest talent do doboru tematów, jakie BioWare wykorzystuje w swych grach.

Umiejętność „wstrzelenia się” w budzący zainteresowanie temat zawsze była ich mocną stroną. Nawet w przypadku pierwszego Neverwinter Nights, który przecież spotkał się z ostrą krytyką, temat otoczki fabularnej potrafił ową grę wyciągnąć z poziomu porażki do kasowego hitu.

Podobnie jest z Mass Effect: brak lub niewielka ilość produkcji cRPG poświęconych podgatunkowi space operowemu niewątpliwie zwiększa szanse i ułatwia odniesienie sukcesu. Prosimy czytelników o nietraktowanie tego jako przytyku do omawianego produktu. To raczej zachwyt nad zdolnościami autorów do wyczuwania potrzeb odbiorców, a nie oskarżenie o żerowanie na nich. Należy mieć raczej nadzieję, że mimo włączenia BioWare do konsorcjum EA nie ucierpi na tym jakość ich produktów.

Podsumowując: z pewnością warto grę polecić zarówno miłośnikom produktów BioWare, wielbicielom wszelkich kosmicznych klimatów, jak i osobom ceniącym sobie ciekawe i niesztampowe opowieści. Czas spędzony przy grze w Mass Effect na pewno nie będzie zmarnowany. Po prostu po ukończeniu tej gry nie można być niezadowolonym. No, może z tego, że już się skończyła.

Xbox 360Mass Effect

  • niezwykły klimat
  • absolutnie fantastyczna fabuła
  • świetna grywalność
  • należyta staranność poświęcona wątkom pobocznym
  • konieczność dogrywania się plansz
  • łatwe przeciążanie się obrazu w trakcie większych walk

Najnowsze
Lubisz nas?