InformacjeInne

Assassin's Creed - Do Ziemi Świętej

... Curtiss Do Wielce Oświeconego Kalifa Bagdadu

Doszły mnie słuchy, iż Wielce Oświecony Władca życzy sobie, aby nakreślić mu obraz konfliktu z niewiernymi przybyszami, toczony o ziemie Palestyny i przyległe. Stąd też pozwalam sobie przedstawić ten traktat w pięciu częściach, mając nadzieję, iż uczyni on sprawę chrześcijan przejrzystą, a co ważniejsze nie zanudzi naszego litościwego władcy.

Pozwolę sobie sprawozdanie owe rozpocząć od krótkiego streszczenia z początków tego konfliktu. Było to około roku 475 albo, jak liczą chrześcijanie, 1096 po narodzeniu Jezusa. Cesarz bizantyjski Aleksy I wysłał prośbę do głowy Kościoła Zachodniego, papieża Urbana II. Aleksy chciał, aby katolicy wsparli go w walce z Turkami. Już samo to w sobie stanowi ciekawą kwestię, albowiem między Bizancjum a Kościołem Zachodnim nie ma, i myślę że nie będzie już nigdy, miłości. Wrogość miedzy nimi starsza jest od początków wypraw krzyżowych o 40 lat, kiedy to drogi chrześcijaństwa podzieliły się. Tak jak niegdyś Cesarstwo Rzymskie tak i Kościół rozpada się.

Papież przychylnie przyjmuje poselstwo, co na pierwszy rzut oka może wydać się dziwne, i ogłasza wśród europejskiego rycerstwa krucjatę do Ziemi Świętej. Pomijając motywy doktrynalne, biskup watykański miał jeszcze kilka powodów, które go skłoniły do owej decyzji. Niewątpliwie należała do nich chęć odzyskania wpływów we wschodnim odłamie religii i ostateczne jej podporządkowanie władzy papieskiej. Był to ruch wybitnie polityczny.

Jednak równie istotne dla decyzji Urbana II były względy społeczne i gospodarcze. Europę w owym czasie dręczyły klęski głodu i bieda. Brakowało w niej ziem rolnych, a chętnych do jej posiadania było aż nadto. Ostatnim elementem mającym niewątpliwie wpływ na poparcie prośby Aleksego I jest dostęp do szlaków handlowych, prowadzących do Indii i Chin, a odciętych przez Turków Seldżuckich.

Ostatecznie papieżowi pozostało „tylko” przekonać europejskie rycerstwo do owej wyprawy. Bo chociaż chrześcijanie wierzą w Boga i jego przykazania, to wiara ta nie wystarczyłaby do wyprawy przeciw Turkom. Obwołał więc dżihad, którego celem było zajęcie Świętego Miasta i ogłosił, że każdemu, kto weźmie w niej udział, odpuszczone zostaną wszelkie grzechy przeszłe i przyszłe. Śmieszny ten edykt bierze się stąd, że chrześcijanie nie wierzą, iż śmierć poniesiona w obronie wiary zapewnia wstęp do Dżannah.

Odzew był tak wielki, że krzyżowcy wyruszyli w dwóch falach. Najpierw do Konstantynopola wyruszył słabo zorganizowany motłoch, który, nim dotarł do Anatolii, gdzie poległ, spustoszył wiele ziem przez które wędrował. Zaiste panowie europejscy musieli pomstować na czym świat stoi, gdy chłopstwo plądrowało prowincje i gnębiło dzieci Dawida. Dopiero po nich ruszyło zachodnie rycerstwo, pod przywództwem frankońskich rycerzy Gotfryda z Bouillon oraz jego młodszego brata Baldwina z Boulogne. Urban II ustanowił nad nimi kościelnego zwierzchnika w postaci Ademara, biskupa Le Puy, poległego w drugim roku wyprawy podczas oblężenia Antiochii. Nie jesteśmy pewni jak liczne siły przebyły cieśninę, ale nie mogło być ich więcej niż 40 tysięcy, z czego tylko jedną czwartą stanowili konni.

W ciągu dwóch lat, mimo że okrutnie poszczerbieni, krzyżowcy przemierzyli całą Azję Mniejszą i w sile nie przekraczającej trzech tysięcy ludzi zdobyli Jerozolimę. Jak mawia mój pan Saladyn, odwagą i męstwem zasłużyli na owe zwycięstwo. Tak powstało Królestwo Jerozolimy. Jego pierwszym władcą, mieniącym się Obrońcą Grobu Pańskiego, został Gotfryd, a po nim, już jako król, panował brat jego Baldwin. Dopiero niedawno, po prawie stu latach, Jerozolima wróciła pod nasze panowanie. Jednak to nie koniec historii wypraw krzyżowych. Niecałe pięćdziesiąt lat po zdobyciu Jerozolimy, papież Eugeniusz III wraz z Bernardem z Clairvaux zainicjowali druga wyprawę. Jej celem było wsparcie dla rycerstwa Królestwa Jerozolimy, które w owym czasie ponosiło znaczne straty terytorialne. Jednak ta wyprawa zakończyła się całkowitym fiaskiem. Nie dość, że nie odzyskali odbitego przez Nur-ad Dina hrabstwa Edessy, to na dodatek ponieśli olbrzymie straty i utracili wiele ze swego dotychczasowego prestiżu.

W ten sposób docieramy w moim sprawozdaniu do dni obecnych, kiedy to przed czterema laty papież Grzegorz VIII ogłosił zaciąg na kolejną wyprawę krzyżową. Od dwóch lat pan mój Saladyn toczy boje z królem angielskim Ryszardem i francuskim władcą Filipem. Rozliczne starcia przerywają krótkie okresy rozejmów. Ryszard to władca bitny i biegły w sztuce wojennej. Czasem odnoszę wrażenie, iż panu memu Saladynowi i królowi Anglii bardziej zależy na wzajemnej rywalizacji niż wygranej. Jest w tych ich starciach jakiś nieuchwytny heroizm, który płynie z wielkiego wzajemnego szacunku. Nie mnie jednak oceniać poczynania wielkich tego świata, mym zadaniem jest służyć. W nadziei spełnienia powierzonej mi przez Boga roli, ślę ci Panie ten krótki wstęp mego skromnego raportu. Uniżony sługa Wezyr Mohammad ben Farisz ibn Umar abd Tabari

Kościół Pozwalam sobie na przesłanie kolejnej części mego sprawozdania na temat Europejczyków w Ziemi Świętej. Równocześnie żywię w nim nadzieję, iż poprzedni dostarczył w miarę wyczerpującego obrazu sytuacji. Na wstępie nadmieniam, że poświęcę go sprawom religii chrześcijańskiej, której doktryny są mi dobrze znane, choć zupełnie dla mnie niezrozumiałe.

Jak zapewne wiesz Panie, chrześcijanie uważają, że prorok Jezus został ukrzyżowany przez Rzymian, nie pojmując, że ktoś natchniony przez Boga jest przez Niego chroniony. Zupełnym obłędem jest to, że równocześnie upatrują w nim Syna Bożego, co gdyby było możliwe, byłoby jeszcze bardziej sprzeczne z faktem jego ukrzyżowania. Nie pojmuję jak ojciec miałby chronić swe sługi, a pozwolić krzywdzić swe dziecię. Ich ciasnota umysłowa w sprawach religii jest absolutnie niezrozumiała. Jedno to mylić się w interpretacji słów Jezusa, ale zupełnie niepojęta jest ich niemożność ujrzenia światła kolejnych proroków.

Jak już pisałem, u podstaw krucjat leżały chrześcijańskie roszczenia na tle religijnym do Świętego Miasta. Z tego też powodu hierarchia kościelna odgrywa dość istotną rolę w polityce Królestwa Jerozolimskiego. Drugim powodem, a osobiście odnoszę wrażenie, że istotniejszym, jest fakt że mnisi, księża i zakonnicy to jedyni prawdziwie wykształceni ludzie pochodzący z Europy. Są skrybami i urzędnikami w administracji i sądownictwie na wszystkich ziemiach zajętych przez krzyżowców. I chociaż ich wiedza i horyzonty są silnie ograniczane przez ich niedorzeczną wiarę, to należy się z nimi liczyć. Zwracam się z pokorna prośba o zapamiętanie mych słów, albowiem ta wiedza może być w kontakcie z nimi lepszym orężem niż stalowe ostrze. Z wyrazami szacunku Wezyr Mohammad ben Farisz ibn Umar abd Tabari

Kupcy Jak zapewne w swej nieomylności zauważyłeś, Panie, w mych raportach przeszedłem do omówienia grup społecznych jakie zamieszkują ziemie zajęte przez chrześcijan. Tym razem pozwolę sobie nakreślić kilka słów o europejskich kupcach. Przyznam uczciwie, że brzydzę się nimi, bo nie dość, że niewierni, to lichwą się jeszcze parają. Jednak nie można pominąć tak istotnej kasty.

Chrześcijanie nie otaczają swych kupców taką czcią i szacunkiem jak mamy w zwyczaju my to czynić. Jednak nie ma co się dziwić, nie mają przecież u nich uznania również poeci i uczeni. Przemawia do nich tylko brutalna siła, a szacunek wzbudzają tylko ludzie zbrojni. Pomyśleć, że ludzie ci mienią się Spadkobiercami Rzymu. Odbiegłem nieco od tematu, za co uniżenie przepraszam, jednak uznałem to za konieczne dla nakreślenia sytuacji w jakiej znajdują się tamtejsi kupcy.

Obrót towarami przynosi im niemałe zyski, ale to obrzydliwe praktyki związane z lichwą czynią ich bogaczami. Należy do tego dodać, że ciężką pracą kupcy osiągają znaczne wykształcenie w czym przewyższają rycerstwo, a nierzadko i kler. W kwestiach politycznych mają niewiele do powiedzenia, ale właśnie z tego powodu czasem warto zabiegać o ich przychylność. Duże majątki i wybujałe ambicje tych ludzi mogą być wspaniałymi sprzymierzeńcami w razie konieczności. Co jak poprzednio doradzam zachować w pamięci. Uniżony sługa Wezyr Mohammad ben Farisz ibn Umar abd Tabari

Rycerstwo Przesyłam oto trzeci z listów poświęcony społeczeństwu krzyżowców. Z twej odpowiedzi Panie wnioskuję, iż spotkały się one z twym zainteresowaniem. Jednocześnie zapewniam cię Panie, że kiedy tylko czas i obowiązki pozwolą postaram się przesłać nieco obszerniejsze pismo.

Pozwolę sobie zatem opowiedzieć o tych, którzy w swym braku wychowania uniemożliwiają mi zaspokojenie twych niewygórowanych potrzeb, o Wielki. Opowiem o świeckich rycerzach, wojskach najemnych i baronach. Grzeczność nie pozwala mi przelać na pergamin tego, co sadzę o większości z nich, ale Bóg mi świadkiem, zdumiony jestem że większość z nich jest w ogóle w stanie płodzić potomstwo. Jeżeli ci ludzie są tym, co Europa miała najlepszego, to nie wróżę ich kulturze przetrwania najbliższych stuleci. Istnieje oczywiście szansa, iż są to wyrzutkowie, ludzie słabego charakteru, którym nie ufają ich władcy, ale jeżeli tak jest, to dlaczego tak długo dawali nam odpór?

Baronowie, ich elita rządząca, to w większości źle wychowani, niewykształceni i nieokrzesani osiłkowie. Niewiele w nich cierpliwości i talentów dyplomatycznych. Autorytet wzbudzają siłą i strachem, a tych, których uznają za gorszych od siebie, traktują gorzej od psów. Również ich higiena pozostawia wiele do życzenia.

W przypadku żołdactwa i pośledniejszych rycerzy sprawa wygląda jeszcze gorzej. Tego oczywiście należało się spodziewać, skoro wzorce czerpią z baronów. Odznaczają się wszystkimi wadami swych władców, ale nie mają żadnych ich zalet. Na dodatek część z nich podatna jest na korupcję.

Cechy te doskonale widoczne były podczas poprzedniej krucjaty, kiedy to ich swary i buta doprowadziły do niemal absolutnej klęski. Jednak pamiętać należy, że w śród całego tego motłochu pojawiają się jednostki wybitne, czego niepodważalnym świadectwem jest chociażby Ryszard Lwie Serce czy Fryderyk I Barbarossa, który to na początku obecnej krucjaty poległ w wodach Salef. To dzięki takim ludziom jak oni chrześcijanie odnoszą sukcesy. Spod murów Akki Wezyr Mohammad ben Farisz ibn Umar abd Tabari Zakony rycerskie

O Wielki, oto obiecany przez sługę uniżonego, obszerniejszy i mam nadzieję że wyczerpujący twe wątpliwości list. Jego zawartość pozwolę sobie poświęcić opisaniu europejskich wojowników wiary – Rycerzy Zakonnych. Zakonnicy to ludzie, którzy ślubują służbę Bogu w wymiarze szerszym niż jest to oczekiwane od zwykłych ludzi. W swoich działaniach kierują się oni tak zwaną regułą zakonną, która to jest zbiorem praw regulujących ich zachowania. Od czasów pierwszej wyprawy powstało kilkanaście takich organizacji, jednak liczą się tak naprawdę może ze cztery z nich. O nich to zamierzam opowiedzieć ci, o Szlachetny.

Suwerenny Rycerski Zakon Szpitalników św. Jana z Jerozolimy zwany również Joannitami lub też po prostu Szpitalnikami. Powstał za czasów pierwszej krucjaty, kiedy to zakon podówczas jeszcze o zwyczajnej regule, prowadzący szpitale, stanął do obrony swych ośrodków przed wiernymi i rabusiami. Jeszcze przed rokiem 500 papież Paschalis II oficjalnie uznaje ich istnienie jako zakonu rycerskiego. Wkrótce po utworzeniu Królestwa Jerozolimy Gotfryd z Bouillon powierza im obowiązek pilnowania porządku w granicach królestwa. Jakieś trzydzieści lat później w ich ręce zostaje oddany Krak des Chevaliers, który staje się siedzibą zakonu. Ten potężny zamek mieści w górach Nusairi na wschód od Trypolisu. Szpitalnicy poświęcają się swoim obowiązkom, i choć ze względu na powierzone zadania mają spore wpływy, stronią od wielkiej polityki.

Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona zwany też po prostu Templariuszami. To dosyć myląca nazwa, zakon dzięki ochronie pielgrzymów, szlaków pielgrzymek i nadaniom, jest bajecznie bogaty. Z drugiej jednak strony ich reguła wyraźnie mówi co może być własnością rycerza zakonnego jako jednostki. Zdają się przestrzegać tych zasad. Powstał on, kiedy grupa frankońskich rycerzy uczyniła śluby ubóstwa, czystości, posłuszeństwa i walki za wiarę według reguły cysterskiej. Baldwin II przekazał im na siedzibę, o zgrozo, meczet Al-Aksa. Ich bogactwa dają im olbrzymie wpływy na politykę Europejczyków.

Zakon Rycerzy i Szpitalników świętego Łazarza z Jerozolimy lub Lazaryci czy też Lazarianie. Jeden z najstarszych zakonów, chociaż nie tak liczny jak Joannici czy Templariusze. Historia ich powstania jest nieco podobna do tej jaka towarzyszyła Joannitom, zresztą przez pierwszych dwadzieścia lat istnienia byli ich odłamem. Jednak Lazarianie wykorzystali do obrony swej placówki przebywających u nich chorych na trąd rycerzy. Do dziś opiekują się chorymi. Ich znaczenie polityczne jest znikome.

Zakon krzyżacki - pełna nazwa brzmi: Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, zwany też Zakonem Niemieckim. Jak na razie jego znaczenie jest znikome, a to dlatego, iż został on powołany do istnienia nie dalej niż osiem lat temu. Rozwija się jednak prężnie i juz w tej chwili posiada rozległe tereny wkoło Akki, a jego szeregi wciąż zasilają nowi niemieccy rycerze. To najbardziej charakterystyczna ich cecha, zakon przyjmuje w swe szeregi tylko ludzi z tego kraju. Niewiele więcej można o nich dziś powiedzieć, myślę jednak, że z czasem jeszcze o nich usłyszymy.

Mam nadzieję, o Roztropny, iż owe jakże skromne informacje pozwolą ci wykształcić sobie opinię o całości rzeczy, na której tak bardzo nam wszystkim zależy. Na bezdrożach Syrii Wezyr Mohammad ben Farisz ibn Umar abd Tabari

Najnowsze
Lubisz nas?