InformacjeRecenzja - PC

The Settlers II: Dziesięciolecie - rzut okiem

... Chimaira Powrót w wielkim stylu

Powrót w wielkim stylu

A ti ti! Seksistowski wtręcik?

Czy jest na tym świecie gracz, który choćby przez moment nie zetknął się z serią Settlers? Nawet najmłodsi, mogli już grać w piątą odsłonę tej wspaniałej strategii ekonomicznej. Z okazji dziesięciolecia części drugiej, w niektórych kręgach nadal popularnej, Ubisoft i Blue Byte postanowili odświeżyć Settlers II, nadając przy okazji spodziewany podtytuł Dziesięciolecie. Czy jest to tylko odgrzany kotlet, czy może jednak coś więcej? Czy wiele zmieniono w stosunku do pierwowzoru? Każdego, kogo męczą te pytania, zapraszamy wraz ze skrzypnięciem otwieranych drzwi. Witamy w królestwie osadników...

17 mgnienie dawnej chwili...

Tu na razie jest ściernisko...

Oryginalna Settlers II ukazała się w 1996 roku. Wtedy było to jak cios obuchem w głowę. Gra polegająca głównie na ekonomii, gdzieniegdzie przerywanej militarnymi potyczkami. Stopień skomplikowania, a przy tym przejrzystości samej rozgrywki oszałamiał. Przy tym w miarę ciekawa, jak na typowo ekonomiczne standardy, fabuła oraz przyjemna kolorowa grafika. Te wszystkie komponenty sprawiły, że gra była doskonałą rozrywką zarówno podczas samotnych sesji, jak i spotkań z kolegami. Pójdźmy teraz daleko do przodu. W roku 2006 ukazuje się remake Settlers II. Jak twierdzą twórcy, dzieje się tak na wniosek dużej ilości graczy, fanów. Dla nich to zostaje odświeżona cała gra.

Trzeba przyznać, że jest to zabieg doskonały. Według niektórych ortodoksów, seria nieco straciła na kolorycie wraz z ukazaniem się trzeciej części, zaś potem coraz mniej przypominała Settlers, a coraz bardziej zwykłą ekonomiczną gierkę. Na szczęście modlitwy fundamentalistów zostały wysłuchane. Teraz, po dziesięciu latach, otrzymali oni remake ich ulubionej części z całej serii.

Kobiety zmiennymi są

Jaki ruch, pewnie godziny szczytu.

Fabuła gry przedstawia się prosto i wspomnieć o niej można tylko z racji kronikarskiego obowiązku. Z Rzymu znikają kobiety, Rzymianie zatem idą ich szukać. W międzyczasie, lekko zostają podtopieni i rozbijają się na nieznanym lądzie. I tak będzie przez 10 misji w trybie kampanii. Poza tym, do dyspozycji gracza oddane jest kilka mapek zarówno do trybu single, jak i multiplayer. Jakby tego było mało, można tworzyć także własne tereny w stworzonym specjalnie do tego edytorze. Wziąwszy pod uwagę, że średnia czasowa jednej partii to kilka godzin, czeka nas bardzo dużo zabawy. Na początku był drwal...
Bambi! A tam kjujik!

Choć trudno w to uwierzyć, być może istnieją ludzie, którzy nie znają Settlers. I o ile czytają ten tekst, dla nich warto z grubsza nakreślić schemat rozgrywki w tę doskonałą grę. Załóżmy, że – jak w każdej porządnej strategii – chcemy mieć żołnierza. Aby go wytrenować, potrzebujemy dla niego tarczy i miecza. Te oczywiście powstaną w kuźni. Ale kowal, by je zrobić, potrzebuje żelaza i węgla. To pierwsze wytworzy się oczywiście w hucie, która potrzebuje rudy żelaza i węgla. Rudę zaś oraz węgiel wykopią górnicy. Jednakże! Żeby taki górnik ruszył wogóle kilofem, potrzebuje chleba, ryb oraz mięsa. Ryby zdobędzie rybak. Mięso znajdzie się bądź to dzięki polowaniu, bądź za pomocą hodowli świń i rzeźnika. Chleb pochodzi oczywiście z mąki, zaś tę miele młyn, któremu dostarcza się surowiec z farmy. Farma naturalnie potrzebuje wody do pracy. Oczywiście każdy robotnik wymaga do pracy specjalnych narzędzi. I tak dalej, i tak dalej.
Ekhem... Cenarius w wersji osadniczej?!

Wbrew pozorom nie jest to wcale tak skomplikowane, jak mogło by się wydawać. Gdy raz załapie się, jak działają poszczególne interakcje między budynkami, gra staje się o wiele prostsza. Cóż z tego, że każda rozgrywka wygląda podobnie w podstawach, jeśli mimo to kolejne partie różnią się od siebie szczegółami, które tak uwielbiamy. Nic nie zmienia tego faktu. Nawet to, że na początku każdej partii zaczyna się tak samo. Najpierw stawiamy chatkę drwala, kamieniarza, potem ewentualnie łowca czy rybak. Dalej poszukiwanie innych zasobów naturalnych, czyli węgla, żelaza, złota. W międzyczasie żywieniowe wspomaganie przyszłych górników, i tak aż do pierwszych potyczek militarnych... A jednak mimo to, każda partia wydaje się inną, kolejna rozgrywka znów cieszy, zaś godziny mijają przy grze jak szalone.
Ach, te fabularne zawiłości...

W sumie, w grze można zbudować 31 budynków, tyle samo jest też przeróżnych surowców. Jednostka wojskowa jest jedna, ale za to za pomocą monet może awansować cztery razy, co de facto daje pięć jednostek militarnych. Choć w kampanii steruje się tylko Rzymianami, zaś Nubijczycy i Chińczycy są wrogami, nic nie stoi na przeszkodzie, by nie zagrać nimi w misjach wolnych, bądź z kolegą przez sieć. Wiatry zmian?
Dwugłowy Nubijczyk pracuje wydajniej.

Dochodzimy tutaj do podstawowego, fundamentalnego niemal pytania – ile i czy bardzo źle zmieniono w nowej odsłonie Settlers II? Nie jest przecież niczym nowym, tak zwane „ulepszanie” podczas robienia remake'a... Usprawnianie, które zwykle w myśl zasady „lepsze wrogiem dobrego” psuje dany film (o wiele częściej), utwór czy grę. I teraz niespodzianka. W nowych Settlers II nie zmieniono prawie nic! Jest to nadal ta sama gra, co dziesięć, a właściwie jedenaście lat temu. W taki sam sposób buduje się sieć dróg. Tak samo wyglądają budynki oraz ich drzewka technologiczne. Ba, więcej, kampania jest niemal odbiciem rozgrywek singlowych w dawnej wersji. Jakby tego było mało, nie wiadomo jakim cudem, twórcom udało się osiągnąć ten sam poziom miodności i grywalności, co kiedyś! Są to po prostu starzy, dobrzy osadnicy, tyle że w nowym opakowaniu.
Nocą miasto nie śpi.

Cóż więc kryje się pod tym uroczym słówkiem „prawie”? Przede wszystkim grafika. Settlers II zostało poddane ostremu face-liftingowi i teraz jeździ na silniku piątej odsłony serii, czyli przepięknym 3D. Trzeba przyznać, że twórcom udało się zachować nieco bajkowy i kolorowy schemat gry, mimo tego, że ostatnia część serii, Dziedzictwo Królów, stanowiła lekkie „domrocznienie” wizualne. Na szczęście remake pyszni się wspaniałymi kolorami i ładną, miłą oku oprawą graficzną. 3D nie jest oszukane, można dowolnie zmieniać nachylenie kamery oraz jej kąt padania na ziemię. Niestety, nie obejdzie się tu bez małego zgrzytu. Gdy w opcjach wyłączy się obsługę shaderów, nagle wszystkie budynki znikają. A przynajmniej robią to na karcie nVidii. Niby mała rzecz, ale jednak może komuś przeszkadzać...
Robin Hood?!

Zmienione zostały oczywiście też tła muzyczne. Tutaj jednak można mieć mieszane uczucia. Każdy, kto zęby zjadł na Settlers II, pamięta te wspaniałe midy, które towarzyszyły nam podczas gry. Szkoda, że nie znalazły się ich odpowiedniki i teraz podczas grania. No cóż, widocznie nie można mieć wszystkiego. Usprawnieniom poddany został także interfejs użytkownika. Na szczęście twórcy niczego nie zepsuli, dodali tylko ładny, okrągławy panel na dole. W dawnej wersji były to kwadraciki. Także ekrany raportów zajmują teraz tylko lewy górny róg ekranu, zamiast dawnych wielkich okienek. Kolejną zmianą jest tryb multiplayer. Dawniej, tak jak i w części pierwszej, można było grać z kolegą siedzącym obok. Ekran dzielony był na dwie części i tak trwała zabawa. Teraz, w dobie Internetu, nie mogło zabraknąć odpowiednich opcji rozgrywki sieciowej. Możliwa jest także opcja gry przez LAN. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, by z maksymalnie sześcioma kolegami powalczyć nieco swoimi osadniczymi imperiami.
Chyba tu trochę gorąco...

Cóż dalej? Czas na mechanikę. Pierwszym usprawnieniem jest bardzo przyjemna refundacja kosztów budowy. Gdy budynek zostanie zniszczony przez gracza, część kosztów wymaganych do postawienia danej budowli, zostaje zwrócona. Inną ciekawą rzeczą jest walka. Dawniej żołnierze siedzieli sobie w koszarach. Gdy nadchodził wróg, walka odbywała się jeden na jeden. Cóż to oznacza? Jak w starych filmach akcji, dany żołnierz walczył z jednym tylko wrogiem. Gdy z nim wygrał, przechodził do następnego. Teraz zostało to nieco zmienione. Żołnierze walczą nadal pojedynczo, ale wszyscy naraz. Skraca to nieco czas walki i tym samym kampanii ofensywnej. Na szczęście nie jest to przeszkoda, a miłe ulepszenie.
Nie martwcie się, zaraz będzie tu ich 3 miliony.

Jeśli już jesteśmy przy militariach, warto omówić także dwie nowe rzeczy w mechanice gry. Można zatem rozbudować istniejący budynek wojskowy do wyższego poziomu bez konieczności kasowania, czyli de facto niszczenia budynku poprzedniego. Jest to o wiele wygodniejsze, niż stary sposób na ekspansję militarną. Drugą rzeczą jest sprzężenie budynków wojskowych z opcją rozmieszczania żołnierzy w danej strefie imperium, bądź to bliskiej ratuszowi, bądź na granicach. Dwie małe rzeczy, a znakomicie usprawniają rozgrywkę.

Przygodę rozpocząć czas...

Cóż za architektura...

Zbliża się tekst nieubłaganie ku końcowi. Werdykt końcowy nie będzie chyba zaskoczeniem dla nikogo. Remake gry Settlers II, to produkcja zdecydowanie udana, a wręcz znakomita. Dzieje się tak dzięki temu, że przetrwała ona lifting w wersji niemal niezmienionej od oryginału. Zachowała dawną grywalność, zaś dzięki kilku poprawkom zyskała tylko na swej cenie i miodności. Nie da się ukryć, że podstawa ku niej zapisała się już dawno temu złotymi fontami w historii gier komputerowych. I choć seria Settlers przybierała coraz to nowsze, czasem dla niektórych niecelne postaci, remake drugiej części tej wspaniałej gry zdołał wyjść obronną ręką z tego pojedynku. Teraz mogą grać w nią również młodsi gracze. Będzie to dla nich zdecydowanie nowe doświadczenie, jeśli nie próbowali nigdy mocować się z dawnymi osadnikami. Zaś starzy gracze, z łezką w oku zapadną się we wspomnieniach, odświeżonych i wypięknionych specjalnie, jak twierdzą kreatorzy, dla nich. Nie pozostaje nam zatem nic innego, jak tylko polecić tę grę doskonałą i dla młodszych, i dla starszych graczy. Vivat Settlers!

Tytuł: Settlers II: Dziesięciolecie Gatunek: Strategia ekonomiczna Wymagania sprzętowe: sprawdź tutaj Plusy: + Stare, dobre Settlers... + ...ale w nowej, znakomitej oprawie! + Grywalność niezmiennie na poziomie sufitu. Minusy: - Właściwie większych brak... - ...może tylko cyrki z shaderami Czas na opanowanie: Kilka godzin Poziom trudności: Średni Producent: Blue Byte Software Wydawca: Ubisoft Polski wydawca: CD Projekt Cena: 49,90 zł Wersja: PL Strona www: http://diesiedler2.de.ubi.com/

Najnowsze
Lubisz nas?