artykuły - Recenzje
spis treści
powiązane gry
GRAM.UNITY
powiązane galerie
Army of Two: The 40th Day - recenzja
Wtorek, 19.01.2010, godzina 17:30, autor: Michał "Myszasty" Nowicki
Struktura gry i poszczególnych poziomów nie wyłamuje się z wielokrotnie przećwiczonych schematów. Ot, klasyczny podział na siedem rozdziałów, w ramach których po kilka razy trafiamy na równie klasyczne "killroomy". Biegniemy więc przez kilka chwil wąskimi "tunelami", po czym trafiamy na większy obszar, który zazwyczaj wypełniony jest po brzegi i granice rozsądku wrogimi żołnierzami. Po wyeliminowaniu wszystkich fal wrażych sił dobiegamy do kolejnego "tunelu", za którym... I tak dalej, i tak dalej. Na szczęście twórcy Army of Two: The 40th Day postanowili nieco uatrakcyjnić ten powtarzalny i monotonny schemat. Czasami przez kilka chwil musimy działać samodzielnie, kiedy indziej ostrzeliwujemy się oparci o siebie plecami na opuszczanej przez dźwig betonowej płycie, czy rozmieszczamy pod wrogim ogniem ładunki wybuchowe.
Wybory, czyli gra pozorów
Trafiamy też na kilka sytuacji, w których musimy podjąć decyzje określające naszą moralność. Szkoda tylko, że owe wybory to po prostu ozdobnik, niemający większego wpływu na przebieg gry. Odbijanie zakładników jest przynajmniej pewnym wyzwaniem i wymaga doskonałej koordynacji działań oraz nagradzane jest określoną kwotą pieniędzy. Natomiast pozostałe wybory moralne to jedynie króciutkie wtręty fabularne, zakończone kilkoma komiksowymi planszami przedstawiającymi dalsze losy bohatera całej akcji. Fakt, iż są one jednocześnie najciekawszymi fabularnie fragmentami gry, mówi nam przy okazji wiele o tym właśnie aspekcie rozgrywki.
Przyznam szczerze, że - nawet w przypadku strzelanek - lubię, kiedy do działania popycha mnie nie tylko chęć zabicia kolejnych niemilców, ale również stopniowego poznawania i odkrywania historii stojącej za wszystkimi wydarzeniami. Tutaj czegoś takiego nie doświadczyłem. Ot, idzie się, strzela, zabija kolejne hordy wrogów, nie mając praktycznie żadnego pojęcia, czemu ma to służyć. "Bum!" następuje dopiero w samej końcówce gry, jednak, moim zdaniem, to trochę za mało. Choć w przypadku Army of Two: The 40th Day fabuła nie jest najważniejsza, to ten element jednak mocno mnie rozczarował.
Na szczęście samo strzelanie jest na tyle dobrze zrealizowane i wciągające, że pozwala nam szybko zapomnieć o słabym tle fabularnym. Usatysfakcjonowani będą również wszyscy miłośnicy ulepszania, przerabiania i przemalowywania. O ile naszym bohaterom możemy zmienić na początku tylko maski, o tyle z dostępną w Army of Two: The 40th Day bronią można zrobić niemalże wszystko. I choć SCAR z lufą od "kałasza", podwójnym bębnowym magazynkiem i kolbą M249 oburzy zapewne każdego militarnego purystę, to zabawa w ulepszanie broni jest naprawdę przednia. Jeśli tylko podejdziemy do tego z przymrużeniem oka i sporą rezerwą.








Świetny i trafny komentarz, Myszasty ;p Samemu, czy nie gra jest.... kiepska.
Grałem w pierwszą część u kumpla kampanie zaliczyliśmy w jedną nockę (Około 5-6h.) ale trzeba przyznać, że jest to bardzo dobrze spędzone godzin, a uśmiech z odpicowanego kałacha bezcenny :D
Ostatni filmik jest elegancki. Chciałbym zagrać, choć na podzielonym ekranie ale nie mam drugiego pada...
EA robi świetne gry i co z tego jak większość gier na konsole wychodzi w wersji angielskiej bez napisów
> EA robi świetne gry i co z tego jak większość gier na konsole wychodzi w wersji angielskiej
> bez napisów
to do szkoly idz i naucz sie angielskiego..
spolsczenia sa gorsze od orginalow.
widze, ze GRAM dolacza do kontrakcji z cytatem:
"Oczywiście należy pamiętać, iż ta ostatnia forma zabawy wykorzystuje oficjalnie niedostępną w naszym kraju usługę Xbox LIVE." juz macie plus na wstepie;)
> > EA robi świetne gry i co z tego jak większość gier na konsole wychodzi w wersji
> angielskiej
> > bez napisów
>
>
> to do szkoly idz i naucz sie angielskiego..
>
> spolsczenia sa gorsze od orginalow.
Zrobiłeś błąd w "spolsczenia", a wg. twojego toku myślenia, musisz teraz iść do szkoły uczyć się ortografii. ;P
Miałem szansę na Xbox360 w Saturnie pograć przez parę minut w ten tytuł. Jest on bardzo ładnie przedstawiony pod względem graficznym, ogólnie trzyma taki "stary dobry poziom" gier. Gra dla mnie jest ciekawa lecz nie jest grą przeznaczoną na dłuższą metę.
> widze, ze GRAM dolacza do kontrakcji z cytatem:
> "Oczywiście należy pamiętać, iż ta ostatnia forma zabawy wykorzystuje oficjalnie niedostępną
> w naszym kraju usługę Xbox LIVE." juz macie plus na wstepie;)
Nie po raz pierwszy poruszamy ten problem w recenzjach. Nie trzeba było do tego kontrakcji, wystarczyła rzetelność recenzencka :) To raz. A teraz dwa: http://www.gram.pl/art_9w7gG,8_Nie_przerabiam...owaznie.html
> widze, ze GRAM dolacza do kontrakcji
Osobiście już kilka razy w reckach poruszałem temat, choć akurat odnosiło się to do GfWL. X-pudło nabyłem niedawno i po okazyjnej cenie, od dobrego kumpla. 2/3 ceny za 2/3 funkcjonalności. Na to mogłem się zgodzić. ;)
Konsolka oczywiście fabryczna, zaplombowana i nietykana. Żeby mi ktoś przypadkiem piracenia nie zarzucał. :)
Może bym się zastanowił nad tą gierką bo wygląda fajnie, ale długość mnie odrzuca. Szkoda mi wydać ok. 150 zł na raptem 5 godzin rozgrywki.
> Świetny i trafny komentarz, Myszasty ;p Samemu, czy nie gra jest.... kiepska.
Złe wspomnienia? ;)
Jak dla mnie jedynka byla moze nie swietna ale bardzo dobra. Jezeli dwojka utrzyma poziom to jest to pozycja obowiazkowa nawet dla osob grajacych solo:)
gra która kosztuje 200zł.powinna mieć chociaż polskie napisy tak jak było w przypadku Dead Speace
Widzę że to gra raczej nie dla mnie, bo ja chciałem sam pograć
> Konsolka oczywiście fabryczna, zaplombowana i nietykana. Żeby mi ktoś przypadkiem piracenia
> nie zarzucał. :)
>
wiesz, w polskim prawie jest cos takiego jak "domniemanie niewinnosci"... wiec dopoki ci ktos nie udowodni, ze piracisz, to wszystko cacy;)